środa, 13 września 2017

Dwie natury cz. 3

Dwie natury cz. 3

Zdajmy sobie następne pytanie. Co różniło Ezawa i Jakuba? Czytaliśmy wcześniej, że „Ezaw był mężem biegłym w myślistwie i żył na stepie”. W tym fragmencie jest sedno tego, co odróżniało Ezawa od Jakuba. Tu możemy znaleźć przyczynę czasowej przewagi ''starego człowieka'' nad odrodzoną naturą ''nowego człowieka''. W jednym z dynamicznych angielskich tłumaczeń tego fragmentu możemy znaleźć: „Ezaw kochał być poza domem, w polu. W tym tłumaczeniu możemy zobaczyć obraz ''chrześcijanina'', który kocha być poza ''Domem Bożym'' i robić wszystko inne, żeby tylko nie być w Bożej obecności. Tak na marginesie. Co ja rozumiem przez "Dom Boży"? To nasze osobiste i społeczne chrześcijaństwo, czyli po prostu BOŻA OBECNOŚĆ w naszym życiu. Każdy pretekst jest dobry, żeby uniknąć konfrontacji z Bożym Duchem. Ponieważ wtedy zagrożeniem jest odkrycie czegoś z naszego życia, co może dotknąć naszego ''ja''. Jakub zachowywał się zupełnie inaczej. O nim czytaliśmy wcześniej, że „Jakub był mężem spokojnym, mieszkającym w namiotach”. Jakub kochał być w domu rodzinnym, gdzie było Boże błogosławieństwo. Jego charakter wskazywał na typ Chrystusa, który zawsze trwał w Bożej obecności. Chrześcijanie, którzy mają charakter Jakuba nie patrzą na zegarek, kiedy już wreszcie będzie koniec kazania. Kiedy będzie można pójść do swoich ulubionych zajęć. Chrześcijanie pokroju Jakuba nie patrzą znacząco w sufit, gdy coś dzieje się nie według ich oczekiwań. Gdy spotkanie, na którym manifestuje się Boża obecność wymyka się spod ich kontroli. Kiedy brak im chęci zaakceptowania Bożego działania. Chrześcijanie z charakterem Jakuba nie niecierpliwią się, gdy nie chcą lub nie są w stanie wziąć nic dla siebie z Bożej obecności. Przeciwnie korzystają z każdej okazji by w ''Domu Bożym'' nie tylko brać, ale także dawać. Nie krytykują usłużnymi komentarzami typu: ''kazanie za długie'', czy ''słowo niezbyt trafione''. Dosyć trudno jest dopasować długość kazania i trafność słowa do chrześcijan z nieprzemienionym charakterem Ezawa. Oni tak naprawdę są obecni ciałem, ale sercem są poza ''Domem Bożym''.

Apostoł Paweł wyjaśnia dlaczego Pan Bóg wybrał Jakuba, a wzgardził Ezawem w Liście do Rzymian 9,11-16: „Albowiem kiedy się one jeszcze nie narodziły ani też nie uczyniły nic dobrego lub złego - aby utrzymało się w mocy Boże postanowienie wybrania, oparte nie na uczynkach, lecz na tym, który powołuje - powiedziano jej, że starszy służyć będzie młodszemu, jak napisano: Jakuba umiłowałem, a Ezawem wzgardziłem. Cóż tedy powiemy? Czy Bóg jest niesprawiedliwy? Bynajmniej. Mówi bowiem do Mojżesza: Zmiłuję się, nad kim się zmiłuję, a zlituję się, nad kim się zlituję. A zatem nie zależy to od woli człowieka, ani od jego zabiegów, lecz od zmiłowania Bożego”. Nie podejmuję się roli obrońcy wyborów jakie podejmuje Pan Bóg. Jednak spróbujmy poszukać odpowiedzi na pytanie: Dlaczego Bóg umiłował Jakuba? Czy dzięki temu, że „był mężem spokojnym”? Raczej nie. W dalszej historii Jakuba czytamy, że nie był już taki spokojny. Może jednak przeważyły jego dobre uczynki? Pan Bóg nie wybrał Jakuba dla jego zasług, tak samo jak nie wybrał ciebie i mnie dlatego, że było w naszych charakterach coś, co spodobało się Bogu. Zostaliśmy wybrani tylko dzięki BOŻEJ ŁASCE spośród innych, być może postrzeganych jako lepszych od nas. Pan Bóg jednak wybrał z jakiś powodów nas, abyśmy przynosili owoc naszego wybrania dla JEGO chwały. Bóg patrzy na serce. Jednak z przykładu Jakuba wynika, że naszym zadaniem jest mieszkać w namiotach”, czyli żyć w Bożej obecności. Tylko wtedy wydamy owoc Bożego wybrania. Nie mamy żadnych zasług w tym, że Bóg wybrał właśnie nas. To jest dobry moment, żeby na chwilę zatrzymać się w naszym osobistym, czy społecznym chrześcijaństwie i posłuchać w wyciszeniu Bożego głosu. Natura Jakuba trwa w obecności Ducha Świętego nie bojąc się, że jego grzech zostanie obnażony i wyjdzie na światło. Korzysta z możliwości przemiany dzięki BOŻEJ ŁASCE w charakter Chrystusowy. Natomiast natura Ezawa kieruje swoją uwagę na siebie. Pragnie wygody i dobrego życia dla siebie. Nie patrzy duchowym wzrokiem, co będzie, kiedy tych wygód zabraknie. Natura Ezawa ucieka od Bożej obecności w swoim życiu. Preferuje czasowe oddalenie od społeczności z innymi wierzącymi, ponieważ czuje się zagrożona poddaniem pod oczyszczające działanie Ducha Świętego. Jeżeli dostrzegamy w sobie coś z natury Ezawa i dokonujemy wyborów oddalających nas od Bożej obecności, to liczmy się z konsekwencjami odrzucenia Bożego powołania.

Dalszy ciąg w części 4.

Bogdan Podlecki

Poprzednia część                                 Następna część

Dwie natury cz. 2

Dwie natury cz. 2

Fragment z 1. Księgi Mojżeszowej 25,27-34 jest ważnym epizodem z życia dwóch braci, Ezawa i Jakuba. Z tej historii także dzisiaj wiele możemy wziąć do naszego życia. Przez studiowanie historii w Starym Testamencie możemy poznawać naturę człowieka, który został stworzony na obraz Boga. Wielokrotnie czytałem ten fragment, ale była to dla mnie historia dwóch braci o różnych charakterach. Opisuje ona dwie natury. Niezależną ''naturę Ezawa'' i zależną od Bożej obecności w rodzinie ''naturę Jakuba''. Możemy jednak zauważyć, że zawiera ona głębokie przesłanie o tym, co my wybieramy w naszym życiu, w stosunku do tego, co podoba się Panu Bogu. Wierzę, że Bóg chce nas przestrzec i powiedzieć, że nieodrzucenie natury Ezawa jest dla nas śmiertelnie niebezpieczne. Bogu podoba się natura Jakuba. W szerszym kontekście mówi o tym fragment z 2. Listu Piotra 1,3-11: „Boska jego moc obdarowała nas wszystkim, co jest potrzebne do życia i pobożności, przez poznanie tego, który nas powołał przez własną chwałę i cnotę przez które darowane nam zostały drogie i największe obietnice, abyście przez nie stali się uczestnikami boskiej natury, uniknąwszy skażenia, jakie na tym świecie pociąga za sobą pożądliwość. I właśnie dlatego dołóżcie wszelkich starań i uzupełniajcie waszą wiarę cnotą, cnotę poznaniem, poznanie powściągliwością, powściągliwość wytrwaniem, wytrwanie pobożnością, pobożność braterstwem, braterstwo miłością. Jeśli je bowiem posiadacie i one się pomnażają, to nie dopuszczą do tego, abyście byli bezczynni i bezużyteczni w poznaniu Pana naszego Jezusa Chrystusa. Kto zaś ich nie ma, ten jest ślepy, krótkowzroczny i zapomniał, że został oczyszczony z dawniejszych swoich grzechów. Dlatego, bracia, tym bardziej dołóżcie starań, aby swoje powołanie i wybranie umocnić; czyniąc to bowiem, nigdy się nie potkniecie. W ten sposób będziecie mieli szeroko otwarte wejście do wiekuistego Królestwa Pana naszego i Zbawiciela, Jezusa Chrystusa”.

Zadajmy sobie pytanie. Jaka jest natura Ezawa? Myślę, że Ezaw symbolizuje naturę ''starego człowieka'', czyli nasze nieodrodzone ''ja''. Kiedy rodzimy się jako dziecko, to posiadamy już tę naturę. Pan Jezus wyjaśnia tę kwestię Nikodemowi w Ewangelii Jana 3,3: „Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci, jeśli się kto nie narodzi na nowo, nie może ujrzeć Królestwa Bożego”. Ze ''starą naturą'' nie możemy wejść do Królestwa Bożego. Natura Ezawa może być na początku bardzo miła i akceptowana przez wielu. W Bożej rodzinie, czyli społeczności wierzących mogą być bracia i siostry, którzy są lubiani, o których często mówimy: ''dobry brat'' lub ''dobra siostra''. Jednak ich rzeczywista natura może ujawniać się na zewnątrz, a czasem wychodzi ''na światło'' w społeczności. O takich postawach mówi apostoł Paweł w Liście do Galacjan 5,19-21: „Jawne zaś są uczynki ciała, mianowicie: wszeteczeństwo, nieczystość, rozpusta, bałwochwalstwo, czary, wrogość, spór, zazdrość, gniew, knowania, waśnie, odszczepieństwo, zabójstwa, pijaństwo, obżarstwo i tym podobne; o tych zapowiadam wam, jak już przedtem zapowiedziałem, że ci, którzy te rzeczy czynią, Królestwa Bożego nie odziedziczą”. Ezaw był zapewne na początku dobrym bratem dla Jakuba i był bardzo lubiany przez ojca Izaaka. Jednak uczynki cielesne ujawniają się prędzej czy później. ''Stara natura'' wciąż może jeszcze ujawniać swoje panowanie nad nami. Apostoł Paweł wzywa nas do tego, byśmy umartwiali przejawy natury Ezawa. Czytamy o tym w Liście do Kolosan 3,5-10: „Umartwiajcie tedy to, co w waszych członkach jest ziemskiego: wszeteczeństwo, nieczystość, namiętność, złą pożądliwość i chciwość, która jest bałwochwalstwem, z powodu których przychodzi gniew Boży. Niegdyś i wy postępowaliście podobnie, kiedy im się oddawaliście; ale teraz odrzućcie i wy to wszystko: gniew, zapalczywość, złość, bluźnierstwo i nieprzyzwoite słowa z ust waszych; nie okłamujcie się nawzajem, skoro zewlekliście z siebie starego człowieka wraz z uczynkami jego, a przyoblekli nowego, który się odnawia ustawicznie ku poznaniu na obraz tego, który go stworzył”.

Korzeń natury Ezawa widzimy dokładnie w fragmencie z 1. Księgi Mojżeszowej 25,27-34, który analizowaliśmy na początku tego rozważania. Jest tu zawarty obraz natury człowieka, który ma duchowy wzrok skierowany na siebie. Możemy wyobrazić sobie Ezawa, który zmęczony, ale jednak zadowolony z siebie siedzi z miską soczewicy i kromką chleba. Zadowolił go starożytny ''fast food''. Tak na marginesie, zdecydowanie zdrowszy niż współczesne szybkie jedzenie. To był szybki posiłek przygotowany naprędce przez brata, pomimo, że Ezaw był specjalistą w przygotowywaniu smacznych potraw z dziczyzny. Widzimy tu Ezawa, który dba tylko o swoje doraźne sprawy. Jego celem jest szybki powrót do ulubionych zajęć, a drogą do osiągnięcia tego celu jest szybkie zaspokojenie głodu. Pragnie wszystkiego dla siebie i chce to mieć natychmiast. Nie jest zainteresowany czekaniem na lepszy posiłek, który jest w zasięgu jego możliwości. Mimo, że mamy już mniejszy lub większy tzw. ''staż chrześcijański'', to w dalszym ciągu dajemy się nabierać na starą i wypróbowaną sztuczkę diabelską. On tylko czeka, żeby nam usłużnie doradzić: ''Po co masz czekać na Boże obietnice? Bierz, co masz do wzięcia teraz. Zjedz teraz tę szybką potrawę''. Biblia wyraźnie mówi, że po zjedzeniu takiej potrawy i tak będziemy po krótkim czasie spragnieni i głodni. Mówił o tym Chrystus w rozmowie z Samarytanką w Ewangelii Jana 4,13: „Każdy, kto pije tę wodę, znowu pragnąć będzie”. Wskazując jednocześnie na SIEBIE, jako jedyne źródło trwałego zaspokojenia pragnienia i łaknienia. Czytamy o tym w innym fragmencie w Ewangelii Jana 6,35: „Odpowiedział im Jezus: Ja jestem chlebem żywota; kto do mnie przychodzi, nigdy łaknąć nie będzie, a kto wierzy we mnie, nigdy pragnąć nie będzie”. Jednak nasza ''stara natura'' nakazuje nam zadowolić się ''szybkim posiłkiem''. Ezaw odrzucił Boże wybranie i zadowolił się tym, co mógł dostać teraz. To ''życie na własny rachunek'' tak go duchowo zmęczyło. Odrzucenie Bożego wybrania niestety, ale może zakończyć się odejściem od Bożych obietnic dla naszego życia.

Dalszy ciąg w części 3.

Bogdan Podlecki

Poprzednia część                                 Następna część

wtorek, 12 września 2017

Dwie natury cz. 1

Dwie natury cz. 1

Przeczytajmy uważnie kluczowy dla tego rozważania fragment z 1. Księgi Mojżeszowej 25,27-34: „A gdy chłopcy wyrośli, Ezaw był mężem biegłym w myślistwie i żył na stepie. Jakub zaś był mężem spokojnym, mieszkającym w namiotach. Izaak miłował Ezawa, bo lubił dziczyznę, Rebeka natomiast kochała Jakuba. Pewnego razu przyrządził Jakub potrawę, a Ezaw przyszedł zmęczony z pola. Rzekł wtedy Ezaw do Jakuba: Daj mi, proszę, skosztować nieco tej oto czerwonej potrawy, bo jestem zmęczony. Dlatego nazwano go Edom. Na to rzekł Jakub: Sprzedaj mi najpierw pierworodztwo twoje. A Ezaw rzekł: Oto jestem bliski śmierci, na cóż mi więc pierworodztwo? Jakub rzekł: Przysięgnij mi wpierw. I przysiągł mu, i sprzedał pierworodztwo swoje Jakubowi. Wtedy Jakub podał Ezawowi chleb i ugotowaną soczewicę, a on jadł i pił. Potem wstał i odszedł. Tak wzgardził Ezaw pierworodztwem”. Ten fragment opisuje ważny epizod biblijnej historii dwóch synów Izaaka, Ezawa i Jakuba. Na początek krótko skomentuję poszczególne wersety tego fragmentu, porównując cechy charakteru obu braci w kontekście wyborów życiowych, jakich dokonali.

27. werset: „Ezaw był mężem biegłym w myślistwie i żył na stepie”. ''O chwilę'' starszy od Jakuba brat, Ezaw dobrowolnie wybrał życie na ''własną rękę'' z dala od domu rodzinnego. Wybrał wolność i oddalenie od Bożego błogosławieństwa w rodzinie Izaaka. Potwierdzenie błogosławieństwa w tej rodzinie mamy w 1. Księdze Mojżeszowej 25,11: „Po śmierci Abrahama błogosławił Bóg Izaakowi, synowi jego. Izaak zamieszkał przy studni zwanej Studnią Żyjącego, który mnie widzi”. Natomiast o Jakubie czytamy, że „był mężem spokojnym, mieszkającym w namiotach”. Jakub wybrał życie pod opieką i błogosławieństwem Bożym w rodzinnych namiotach.

28. wiersz: „Izaak miłował Ezawa, bo lubił dziczyznę”. Ezaw był faworyzowany przez ojca. Być może w Izaaku była jeszcze niezależna natura, dlatego wyróżniał Ezawa kosztem Jakuba. Dalej czytamy, że „Rebeka natomiast kochała Jakuba”. Kobiety nieraz mają lepsze wyczucie sytuacji, także w zakresie tego, co bardziej podoba się Bogu. Ezaw był także lubiany prawdopodobnie przez innych, bo świat jest zafascynowany ludźmi samodzielnymi, mającymi spektakularne osiągnięcia, które zawdzięczają sobie.

29. i 30. werset: „Pewnego razu przyrządził Jakub potrawę, a Ezaw przyszedł zmęczony z pola. Rzekł wtedy Ezaw do Jakuba: Daj mi, proszę, skosztować nieco tej oto czerwonej potrawy, bo jestem zmęczony”. Jakub zajmował się zwykłymi sprawami życiowymi w domu rodzinnym. Ezaw w wyniku życia na ''własny rachunek'' był zmęczony. Życie z dala od Pana Boga prowadzi szybko do zmęczenia duchowego, a nawet czasem do depresji.

31. wiersz: „Na to rzekł Jakub: Sprzedaj mi najpierw pierworodztwo twoje”. Pierworodztwo, to biblijne prawo do pierwszeństwa w zakresie Bożego wybrania. Potem następowało przekazanie szczególnego ojcowskiego błogosławieństwa i dziedzictwa najstarszemu synowi. Jakubowi też zależało na takim błogosławieństwie. Tym bardziej, że mógł wiedzieć, iż przy narodzinach od ''starszeństwa'' dzieliła go tylko chwila. Być może jednak Jakubowi zależało na Bożym wybraniu i chciał ''być bliżej'' Boga Abrahama i Izaaka. Był nawet gotowy zapłacić za to pewną cenę.

32. werset: „A Ezaw rzekł: Oto jestem bliski śmierci, na cóż mi więc pierworodztwo?”. Życie z dala od Boga jest sprzeczne z Bożym celem dla naszego życia i może nawet prowadzić do śmierci duchowej. Zostaliśmy powołani do społeczności z Panem Bogiem. Apostoł Paweł pisze w 1. Liście do Koryntian 1,9: „Wierny jest Bóg, który was powołał do społeczności Syna swego Jezusa Chrystusa, Pana naszego”. Ezaw nie docenił, a wręcz zakwestionował Boże wybranie. To Bóg wybiera i powołuje. Do nas należy decyzja i odpowiedź na Boże powołanie. Tak, jak zrobił to Boży prorok w Księdze Izajasza 6,8: „Oto jestem, poślij mnie!”.

33. wiersz: „Jakub rzekł: Przysięgnij mi wpierw. I przysiągł mu, i sprzedał pierworodztwo swoje Jakubowi”. Jeżeli mamy pragnienie być bliżej Boga, to powinniśmy być zdeterminowani do podejmowania działań, by uwiarygodnić swoje powołanie. Tak zrobił Jakub. Zaaranżował warunki do ''przejęcia'' pierworództwa i poniósł jakiś koszt swojej decyzji życia w Bożej obecności.

34. werset: „Wtedy Jakub podał Ezawowi chleb i ugotowaną soczewicę, a on jadł i pił. Potem wstał i odszedł. Tak wzgardził Ezaw pierworodztwem”. Ezaw wzgardził Bożym wybraniem. Był zmęczony i bliski duchowej śmierci, bo wybrał dobrowolne oddalenie od Pana Boga. Wybrał coś, co dostał natychmiast. Nie chciał czekać na spełnienie Bożych obietnic dla swojego życia. Boża obietnica błogosławieństwa była także dla potomstwa Izaaka. Wielu wierzących zmęczonych ''samodzielnością duchową'' po zaspokojeniu doraźnych ''własnych ambicji'' odchodzi od Boga. Czytamy o tym w Liście do Hebrajczyków 3,12-13: „Baczcie, bracia, żeby nie było czasem w kimś z was złego, niewierzącego serca, które by odpadło od Boga żywego, ale napominajcie jedni drugich każdego dnia, dopóki trwa to, co się nazywa "dzisiaj", aby nikt z was nie popadł w zatwardziałość przez oszustwo grzechu”.

Dalszy ciąg w części 2.

Bogdan Podlecki

piątek, 1 września 2017

Duchowy przywódca cz. 6

Duchowy przywódca cz. 6

W rozważaniu o chrześcijańskim przywództwie w naturalny sposób przychodzi mi na myśl problem autorytetu służby apostolskiej, widoczny np. w pracy apostoła Pawła. Podporządkowanie się autorytetowi służby apostolskiej sprawowanej według biblijnego modelu może ustrzec potencjalnych przywódców od błędów już od początku ich służby oraz w trakcie jej pełnienia. Dzisiaj, także w Polsce widoczna jest konieczność rozpoznawania obdarowania i uznawania autorytetu ludzi pełniących posługę apostolską. Służba, której celem jest nie tylko zakładanie nowych kościołów lokalnych, ale też późniejsza opieka nad nimi powinna mieć odpowiednie miejsce w Kościele Pana Jezusa Chrystusa. Szczególnie istotna jest współpraca ludzi z rozpoznanym i uznanym obdarowaniem apostolskim z przywódcami zborów. Pan Bóg w Nowym Testamencie nie dał wzoru struktury kościelnej, lecz dobre wzorce relacji między przywódcami, którzy uznają autorytet apostolski. Dzisiaj o ''apostolstwie'' możemy mówić w wymiarze lokalnym, jak i regionalnym, narodowym, czy też nawet międzynarodowym i to bez względu na to, czy nazywamy to służbą apostolską, czy np. ''Misją Krajową''. Uwzględniając znaczenie greckiego słowa ''apostolos'', jako ''wysłannik'' lub ''posłany'', to zaryzykowałbym nawet stwierdzenie, że ''apostołowie są wśród nas''. Jednak dla równowagi – nie każdy, kto tak siebie przedstawia, czy nazywa rzeczywiście jest apostołem. Wielu jest też ludzi, którzy pełnią tę posługę, a niekoniecznie chcą być nazywani apostołami. To jest kwestia duchowego rozpoznania obdarowania i uznania osoby w służbie. Jeżeli dostrzeżemy konieczność powrotu do biblijnego modelu służby apostolskiej, to będzie to wielką pomocą dla przywódców zborów lokalnych w pokonywaniu praktycznych przeszkód na drodze do ich efektywnej służby.

Praktyczną przeszkodą na drodze do efektywnego przywództwa może stać się ''rutyna chrześcijańska''. W Liście do Rzymian 12,8 czytamy: „kto jest przełożony, niech okaże gorliwość”. Do takich rutyniarzy mówi Pan Jezus Chrystus słowa przestrogi w Księdze Objawienia 2,4: „Lecz mam ci za złe, że porzuciłeś pierwszą twoją miłość”. Radość i entuzjazm powinny być cechami rozpoznawczymi przywódcy chrześcijańskiego, który nie traci zapału nawet w najtrudniejszych okolicznościach. Entuzjastyczny przywódca nie zadowala się przeciętnością. Każde niepowodzenie wynikające z jego pracy i pasji dla Chrystusa jest dla niego okolicznością i motywacją do pozytywnej zmiany. Jednak bardzo istotne jest odczuwanie satysfakcji ze sprawowanej służby. Gwarancją satysfakcji jest zawsze osiągnięcie założonego celu. Apostoł Paweł pisze w 2. Liście do Tesaloniczan 1,11-12: „W tej myśli też modlimy się zawsze za was, aby Bóg nasz uznał was za godnych powołania i w mocy doprowadził do końca wszystkie wasze dobre zamierzenia i dzieła wiary, aby Imię Pana naszego Jezusa Chrystusa było uwielbione w was, a wy w Nim, według łaski Boga naszego i Pana Jezusa Chrystusa”. Z tego fragmentu wynika pięć ważnych i praktycznych wskazówek dla przywódcy chrześcijańskiego, który ma pełną świadomość celów swojej służby.

1. Modlitwa, w tym wstawiennicza utwierdza nas w zależności od Boga, a jednocześnie upewnia nas w pozytywnych pragnieniach. W modlitwie możemy planować cele oraz rozwijać nasze pragnienie ich osiągania.

2. Pan Bóg chce uznać wszystkich za godnych powołania do osiągania celów. Jednak nie każdy osiąga poziom realizacji Bożych celów w swoim powołaniu i służbie.

3. Powinniśmy być inicjatorami celów. Pan Bóg dał nam prawo do podejmowania wiążących decyzji. W Liście Jakuba 5,12 czytamy: „niech wasze "tak" będzie "tak", a wasze "nie" niech będzie "nie'', abyście nie byli pociągnięci pod sąd”. Jednak inicjowanie celów musi się odbywać na dwóch poziomach. Pierwszy z nich, to ''dobre zamierzenia'', które nie zawsze są bezpośrednio związane z rozwojem Królestwa Bożego. Drugi poziom, to ''dzieła wiary'', które są bezpośrednio związanych ze ''służbą dla Boga''.

4. Pan Bóg zobowiązał się w SWOIM SŁOWIE do pomocy w planowaniu, realizacji i osiąganiu celów. Pisze o tym Paweł w Liście do Filipian 2,13: „Albowiem Bóg to według upodobania sprawia w was i chcenie i wykonanie”.

5. Każdy etap osiągania celów, w tym szczególnie ich realizacja zawsze jest na CHWAŁĘ BOŻĄ.

Najlepszym wyjściem z każdego problemu na drodze do sprawowania efektywnego przywództwa chrześcijańskiego jest posiadanie serca sługi i świadomość sposobu jej sprawowania, jako ''sługa w służbie''. To oznacza, że chrześcijański przywódca czyni Pana Jezusa Chrystusa centralną postacią i dzieli się sukcesami z innymi, a nie stawia siebie zawsze na pierwszym planie. Bierze czynny udział w działaniach na rzecz Bożego Królestwa, a nie uprawia polityki kościelnej. Wyposaża wielu naśladowców Chrystusa, a nie dyskryminuje ludzi wykorzystując własną pozycję. Dąży do pojednania i pozytywnych relacji, a unika tytułomanii i formalizmu. Wreszcie przywódca chrześcijański jest przede wszystkim sługą innych, a nie używa manipulacji do realizacji własnych planów. Zawsze przeciwstawną dla postawy ''sługi w służbie'' jest ''postawa władzy'', która prowadzi do pychy, krytyki, kompromisów i wygody. W odróżnieniu od ''postawy sługi'', która prowadzi do pokory, modlitwy, Bożych przekonań i poświęcenia w realizacji NAKAZU MISYJNEGO. Nowe Przymierze jednoznacznie określiło standardy przywódcy – sługi Bożego w Ewangelii Mateusza 20,26-27: „Nie tak ma być między wami; ale ktokolwiek by chciał między wami być wielki, niech będzie sługą waszym. I ktokolwiek by chciał być między wami pierwszy, niech będzie sługą waszym”. Pan Jezus Chrystus wyposażył nas w niezbędne narzędzia do pełnienia obowiązków skutecznego sługi Bożego, w tym i chrześcijańskiego przywódcy. Zawsze najlepszym wyjściem jest stałe analizowanie swojego serca i swoich pragnień pod kątem łączenia ich z Bożą wolą dla naszego osobistego i społecznego chrześcijaństwa.

Bogdan Podlecki

Duchowy przywódca cz. 5

Duchowy przywódca cz. 5

Na etapie używania i rozwijania talentów przywódczych, problemem może być usłyszenie ''Bożego stop'' w przypadku wątpliwości lub błędu, które powinny prowadzić do poddania się Bożej korekcie. Przykładem stosowania Bożych rozwiązań w pokonywaniu przeszkód w drodze do efektywnego przywództwa jest apostoł Paweł. Jako jeden z pierwszych chrześcijańskich przywódców w służbie apostolskiej wskazywał na jej praktyczne aspekty. Poniżej podaję w mojej opinii siedem najważniejszych wskazówek wraz z biblijnymi odnośnikami pochodzącymi tylko z 2. Listu do Koryntian.

1. Od początku i zgodnie z wolą Bożą połączył powołanie z posłaniem.
(1,1): „Paweł, z woli Bożej apostoł Chrystusa Jezusa”.


2. W chwilach zniechęcenia przyjmował Boże pocieszenie.
(1,3-4): „Błogosławiony niech będzie Bóg i Ojciec Pana naszego Jezusa Chrystusa, Ojciec miłosierdzia i Bóg wszelkiej pociechy, który pociesza nas we wszelkim utrapieniu naszym, abyśmy tych, którzy są w jakimkolwiek utrapieniu, pocieszać mogli taką pociechą, jaką nas samych Bóg pociesza”.

3. Znał wartość i moc modlitwy wstawienniczej.
(1,9-11): „Doprawdy, byliśmy już całkowicie pewni tego, że śmierć nasza jest postanowiona, abyśmy nie na sobie samych polegali, ale na Bogu, który wzbudza umarłych, który z tak wielkiego niebezpieczeństwa śmierci nas wyrwał i wyrwie; w nim też nadzieję pokładamy, że i nadal wyrywać będzie, przy waszym także współdziałaniu przez modlitwę za nas, aby za udzielony nam dar łaski składane były z ust wielu dzięki za nas”.


4. Nigdy nie chował do nikogo urazy, mimo przeszkód ze strony ludzi.
(2,10-11): „Komu zaś wy coś przebaczacie, temu i ja; gdyż i ja, jeżeli w ogóle miałem coś do przebaczenia, przebaczyłem ze względu na was w obliczu Chrystusa, aby nas szatan nie podszedł; jego zamysły bowiem są nam dobrze znane”.


5. Zawsze pracował w zespole z zaufanymi ludźmi.
(2,12-13): „Gdy przybyłem do Troady dla zwiastowania ewangelii Chrystusowej, a drzwi zastałem otwarte w Panu, nie zaznałem spokoju ducha, bo nie zastałem tam Tytusa, mego brata; toteż pożegnawszy się z nimi, odszedłem do Macedonii”.


6. Znał wartość swojej służby.
(2,14-3,2): „Lecz Bogu niech będą dzięki, który nam zawsze daje zwycięstwo w Chrystusie i sprawia, że przez nas rozchodzi się wonność poznania Bożego po całej ziemi; (…) A do tego któż jest zdatny? Bo my nie jesteśmy handlarzami Słowa Bożego, jak wielu innych, lecz mówimy w Chrystusie przed obliczem Boga jako ludzie szczerzy, jako ludzie mówiący z Boga. Czy znowu zaczynamy polecać samych siebie? Alboż to potrzebujemy, jak niektórzy, listów polecających do was albo od was? Wy jesteście listem naszym, napisanym w sercach naszych, znanym i czytanym przez wszystkich ludzi”.


7. Na wzór Pana Jezusa Chrystusa miał świadomość znaczenia słabości, prześladowań i cierpienia dla efektywności swojej służby.
(1,5-7): „Bo, jak liczne są cierpienia Chrystusowe wśród nas, tak też i przez Chrystusa obficie spływa na nas pociecha. Jeśli tedy utrapienie nas spotyka, jest to dla waszego pocieszenia i zbawienia; jeśli zaś pocieszenie, jest to ku waszemu pocieszeniu, którego doświadczacie, gdy w cierpliwości znosicie te same cierpienia, które i my znosimy; a nadzieja nasza co do was jest mocna, gdyż wiemy, iż jako w cierpieniach udział macie, tak i w pociesze”. 

To nie jest teoria ''7 kroków do wzorowej postawy przywódcy'', ale 7 praktycznych lekcji, które przekazał Paweł, jako doświadczony przywódca chrześcijański. Świadectwo życia apostoła Pawła pokazuje, że także w okresach prześladowania i cierpienia robił wiele dla Królestwa Bożego, np. pisał listy do społeczności wierzących będąc w więzieniu. Potwierdza to fragment z Listu do Efezjan 6,18-20: „W każdej modlitwie i prośbie zanoście o każdym czasie modły w Duchu (…) i za mnie, aby mi, kiedy otworzę usta moje, dana była mowa do śmiałego zwiastowania ewangelii, dla której poselstwo sprawuję w więzach, abym ją mógł z odwagą zwiastować, jak to czynić winienem”. Prawdopodobnie z także z więzienia pisał Paweł w 2. Liście do Koryntian 1,12-13: „To bowiem jest chlubą naszą: Świadectwo sumienia naszego, że wiedliśmy życie na tym świecie, zwłaszcza zaś między wami, w świątobliwości i czystości Bożej, nie w cielesnej mądrości, lecz w łasce Bożej. Nie piszemy wam bowiem nic innego, jak tylko to, co czytacie i co też rozumiecie, a spodziewam się, że całkowicie zrozumiecie”.

Dalszy ciąg w części 6.
 

Bogdan Podlecki




Poprzednia część                                 Następna część

czwartek, 31 sierpnia 2017

Duchowy przywódca cz. 4

Duchowy przywódca cz. 4

Przyjęcie wzorca ''sługi w służbie'' jest zawsze naszą świadomą decyzją i wyborem. Pisze o tym apostoł Paweł w Liście do Filipian 2,5-8: „Takiego bądźcie względem siebie usposobienia, jakie było w Chrystusie Jezusie, który chociaż był w postaci Bożej, nie upierał się zachłannie przy tym, aby być równym Bogu, lecz wyparł się samego siebie, przyjął postać sługi i stał się podobny ludziom; a okazawszy się z postawy człowiekiem, uniżył samego siebie i był posłuszny aż do śmierci, i to do śmierci krzyżowej”. Chrystus wskazywał na miłość, pokorę i jedność. Nie przekazał żadnego modelu organizacji wyznaniowej, czy struktury władzy kościelnej w realizacji misji zwiastowania EWANGELII BOŻEJ. Zawsze publicznie konfrontował wszelki legalizm oparty na systemie religijnym. W konsekwencji każda władza religijna domagała się JEGO śmierci i ON dobrowolnie oddał się w jej ręce. Zawsze i dla wszystkich aktualne jest przesłanie Pana Jezusa z Ewangelii Jana 15,20: „Wspomnijcie na słowo, które do was powiedziałem. Nie jest sługa większy nad pana swego. Jeśli mnie prześladowali i was prześladować będą; jeśli słowo moje zachowali i wasze zachowywać będą”. Kościół Boży rozumiany jako ogół czynnych uczniów Chrystusa jest zwycięski. Jezus mówi o tym w Ewangelii Jana 16,33: „Na świecie ucisk mieć będziecie, ale ufajcie, Ja zwyciężyłem świat”. Jednak PRAWDZIWY KOŚCIÓŁ nie zwycięża za pomocą wszelkich środków prowadzących do zdobycia wpływu, czy nawet przejęcia władzy na tym świecie, ale duchowo wpływa na rozszerzanie KRÓLESTWA BOŻEGO dzięki BOŻEJ MOCY. Jedyny dobry wpływ, to oddziaływanie rzeczywistego świadectwa naszego osobistego i społecznego chrześcijaństwa, czyli po prostu działania BOŻEJ ŁASKI poprzez nasze życie.

Nauczanie apostolskie i wzorzec pierwszego kościoła dają konkretne wskazówki do pokonywania barier w sprawowaniu skutecznego przywództwa chrześcijańskiego. Faktycznym PRZYWÓDCĄ jest TRÓJJEDYNY BÓG, a zesłany na ziemię Duch Święty chroni, prowadzi i rozwija Kościół Pana Jezusa Chrystusa. Dokumentem regulującym funkcjonowanie wszystkich organów władzy jest KONSTYTUCJA KRÓLESTWA BOŻEGO. Można ją znaleźć, np. w 5.-7. rozdziałach Ewangelii Mateusza. Konstytucja jest ponadczasowa, czyli wieczna. Więc nie trzeba jej zmieniać, ani nawet nowelizować. Opisuje trójpodział władzy w TRÓJJEDYNYM BOGU. Co prawda władza ustawodawcza, wykonawcza i sądownicza skupiają się w JEDNYCH RĘKACH. Jednak ta KONSTYTUCJA jednoznacznie wskazuje na najbardziej sprawiedliwy ustrój społeczny, czyli teokrację – jako rządy BOGA. To nic, że to jest MONARCHIA KONSTYTUCYJNA, ponieważ rządzi nami SPRAWIEDLIWY KRÓL – Pan Jezus Chrystus. W NIM jest realne i wieczne PRAWO i SPRAWIEDLIWOŚĆ. Także wszelkie osobiste i społeczne prawa obywatelskie są chronione przez niezależny TRYBUNAŁ KONSTYTUCYJNY. Jego pracy nie da się sparaliżować, ani regulować ustawami. PREZES tego TRYBUNAŁU, czyli SĄDU OSTATECZNEGO nie jest skłonny do kompromisów. No chyba, że na gruncie BOŻEGO PRAWA ŁASKI.

W ''pierwszym kościele'' apostołowie skupili się na budowaniu Bożego ludu, a nie na budowaniu struktur kościelnych, np. do zwalczania ''konkurencji''. Przywództwo apostolskie wynikało z pokory, a nie z dumy oraz z pragnienia służenia, a nie dominowania. Kobiety służyły w kościele zgodnie ze swoim duchowym obdarowaniem. Współczesne wydarzenia pokazują skuteczność powrotu do źródeł, np. ''przebudzenie'' w australijskim Assemblies of God, gdzie między innymi kobiety są ordynowanymi duchownymi. Pan Bóg powierzył swoim sługom duży autorytet w sprawowaniu przywództwa wobec ludzi. Czytamy o tym w 1. Liście do Koryntian 4,1: „Tak niechaj każdy myśli o nas jako o sługach Chrystusowych i o szafarzach tajemnic Bożych”. Jednak osobisty przykład Pana Jezusa powinien przestrzec nas przed pokusami stawiania swojej osoby w służbie na pierwszym planie. Mówi o tym Chrystus w Ewangelii Jana 13,16: „Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Sługa nie jest większy nad pana swego ani poseł nie jest większy od tego, który go posłał”. Autorytetu Bożego sługi, w szczególności w posłudze przywódcy chrześcijańskiego nie można umacniać bazując tylko na ludzkich opiniach, w tym szczególnie na pochlebstwach. W Dziejach Apostolskich 16,17 czytamy: „Ta, idąc za Pawłem i za nami, wołała mówiąc: Ci ludzie są sługami Boga Najwyższego i zwiastują wam drogę zbawienia”. To przekonujący przykład dobrego wykorzystania ''daru rozróżniania duchów'' w obliczu pokusy ''popularności''. Chrystus dał nam zdolność do rozpoznawania tego, co może się przyczynić do umocnienia autorytetu sługi Bożego oraz tego, co może go zniszczyć. Diabeł zawsze będzie się starał wyrwać nas z miejsca naszego powołania do służby, w tym przywódczej. Jednak mamy wyraźne Boże zapewnienie w 1. Liście Jana 4,4: „Wy z Boga jesteście, dzieci, i wy ich zwyciężyliście, gdyż Ten, który jest w was, większy jest, aniżeli ten, który jest na świecie”. Im bardziej Bogu podoba się nasza służba, tym więcej będziemy odrzucani przez ten świat. Zawsze jako wierzący będziemy wyrzutem sumienia dla świata. Jednak Pan Bóg przyznaje się i błogosławi służbę, którą cechuje pobożne życie, głoszenie zdrowej nauki oraz dobre świadectwo życia.

Dalszy ciąg w części 5.
 

Bogdan Podlecki




Poprzednia część                                Następna część

Duchowy przywódca cz. 3

Duchowy przywódca cz. 3

Konfrontacja z całym nauczaniem Biblii obnaża praktyczne problemy na drodze do efektywnego przywództwa chrześcijańskiego. Pierwszym z nich może być zbytnie ''uduchowianie'' powołania i sprawowanego przywództwa. Zdrowy rozsądek wynikający z kierowania się osobistym powołaniem jest ważniejszą cechą przywódcy, niż kierowanie się odczuciami i emocjami. Oczekiwanie i budowanie tylko na tzw. objawieniach może prowadzić do zerwania duchowej równowagi. Pisze o tym apostoł Paweł w Liście do Rzymian 12,3: „Powiadam bowiem każdemu spośród was, mocą danej mi łaski, by nie rozumiał o sobie więcej, niż należy rozumieć, lecz by rozumiał z umiarem stosownie do wiary, jakiej Bóg każdemu udzielił”. Kluczem do sukcesu jest znajomość swojej wartości w Bogu oraz świadomość celu dla osobistego życia i służby. Następnym problemem może być nieumiejętne planowanie swojej pracy. Chęć zaspokojenia wszystkich oczekiwań ludzi, zrobienia wszystkiego i bycia wszędzie połączone z brakiem planu działania lub nieumiejętnością planowania swojej pracy, to symptomy przywódcy, u którego nastąpiło przewartościowanie powołania. Jedynym wyjściem jest odnowienie ''osobistych warunków'' współpracy z Duchem Świętym oraz ponowne ustalenie priorytetów życia i służby. Przyjęcie korekty z doświadczenia uznanego przywódcy Izraela może przynieść odnowienie w życiu i służbie. Tę korektę możemy znaleźć w Księdze Przypowieści Salomona. W wersecie 19,21 czytamy: „Wiele zamysłów jest w sercu człowieka, lecz dzieje się wola Pana”. I w wersecie 16,3: „Powierz Panu swoje sprawy, a wtedy ziszczą się twoje zamysły”. Kolejnym praktycznym problemem może być brak konsekwencji w zarządzaniu czasem przeznaczonym na sprawowanie przywództwa. Można sobie doskonale zdawać sprawę z powołania, ale w czasie przeznaczonym na działanie można zwlekać lub robić coś innego. W Liście do Efezjan 5,15-17 czytamy: „Baczcie więc pilnie, jak macie postępować, nie jako niemądrzy, lecz jako mądrzy, wykorzystując czas, gdyż dni są złe. Dlatego nie bądźcie nierozsądni, ale rozumiejcie, jaka jest wola Pańska”. Z naszego osobistego i społecznego chrześcijaństwa, w tym z czasu efektywnej służby będziemy rozliczeni. Do wszystkich, w tym i przywódców pisze o tym Paweł w Liście do Rzymian 14,12: „Tak więc każdy z nas za samego siebie zda sprawę Bogu”. SŁOWO BOŻE wyraźnie mówi, że problem nierozsądnego wykorzystania czasu musi być pokonany w nas samych, bez zbytniego wyczekiwania na tzw. ''Boży czas''. Czytamy o tym w 2. Liście do Tymoteusza 4,2: „Głoś Słowo, bądź w pogotowiu w każdy czas, dogodny czy niedogodny, karć, grom, napominaj z wszelką cierpliwością i pouczaniem”. Myślę, że wszystko, co robimy w zgodzie z wolą Bożą dzieje się też w ''Bożym czasie''.

Problemem na drodze do efektywnego przywództwa chrześcijańskiego może też być niedocenianie znaczenia relacji międzyludzkich w przywództwie. Wszyscy potrzebujemy różnych rodzajów relacji, np. rodzinnych, rówieśniczych, przyjacielskich, kościelnych, a nawet przypadkowych, oczywiście dla nas, bo dla Pana Boga nie ma przypadków. Szczególnie ważne jest to, by przywódca był daleki od myślenia, że może działać w izolacji, nie wspominając już o wdrażaniu tego pomysłu w życie. Szukanie relacji z ludźmi, przy których możemy się uczyć i rozwijać, to zdecydowanie lepsze wyjście, niż wyszukiwanie i eliminowanie potencjalnych konkurentów w miejscu naszej służby. W Księdze Przypowieści Salomona 15,22 czytamy: „Gdzie nie ma narady, nie udają się zamysły; lecz gdzie jest wielu doradców, tam jest powodzenie”. Właściwe zrozumienie Bożej woli w zakresie naszych relacji pozwoli szybko zaaprobować to, że Pan Bóg używa ich w celach promowania naszej służby. Izolacja niszczy, a nawet zabija powołanie i służbę. Pozytywne relacje pomagają w trudnych momentach i kształtują przyszłość przywództwa chrześcijańskiego. Mam nadzieję, że marginalnym problemem, jednak widocznym także w Polsce jest zbytnie utożsamiane przywództwa z ''menedżerstwem''. Niektórzy przywódcy chrześcijańscy polegają na nauczaniach technik przywództwa, nieraz dosyć luźno powiązanych z nauczaniem biblijnym. Kościół, to nie jest firma, którą można rozwijać stosując współczesne techniki zarządzania i marketingu. Jedynym wyjściem jest powrót do stylu przywództwa opisanego w Biblii, czyli ''uczniostwa'' i ''sługi" na wzór Chrystusa oraz ścisłe trzymanie się nauczania Pana Jezusa i apostolskiego wzorca ''pierwszego kościoła''. Jezus przekazał nam model ''sługi w służbie''. Wyraźnie mówi o tym w Ewangelii Mateusza 20,27-28: „I ktokolwiek by chciał być między wami pierwszy, niech będzie sługą waszym. Podobnie jak Syn Człowieczy nie przyszedł, aby mu służono, lecz aby służył i oddał życie swoje na okup za wielu”.

Dalszy ciąg w części 4.

Bogdan Podlecki

Poprzednia część                                 Następna część