czwartek, 11 stycznia 2018

Uświęcenie życia cz. 2

Uświęcenie życia cz. 2 

Przeczytajmy uważnie dwa początkowe wersety 1 Listu do Koryntian: „Paweł, powołany z woli Bożej na apostoła Chrystusa Jezusa, i Sostenes, brat, zborowi Bożemu, który jest w Koryncie, poświęconym w Chrystusie Jezusie, powołanym świętym, wraz ze wszystkimi, którzy wzywają imienia Pana naszego Jezusa Chrystusa na każdym miejscu, ich i naszym”. Czy to była tylko bardzo rozbudowana formuła grzecznościowa skierowana do całego zboru w Koryncie? Trudno to stwierdzić nawet w oryginalnym tekście tego fragmentu, np. ze względu na brak znaków interpunkcyjnych. Czy raczej apostoł Paweł różnicował adresatów tego listu? Można by się doszukać w tym fragmencie trzech grup adresatów. Pierwsza grupa, to ''poświęceni w Chrystusie Jezusie'', czyli ci, którzy uwierzyli Chrystusowi i przez JEGO rzeczywistą obecność w ich życiu zostali uświęceni przez NIEGO, a właściwie w NIM. Drugą grupę stanowią ''powołani święci'', czyli ci, którzy szczerze poszli za wezwaniem i zostali powołani do świętości, czyli uświęcenia swojego życia. Wreszcie trzecią grupę stanowią ''wszyscy, którzy wzywają imienia Pana naszego Jezusa Chrystusa'', czyli ci, którzy uwierzyli, ale nie poddali się jeszcze uświęceniu swojego życia. Taki podział ma swoje uzasadnienie w oryginale tego biblijnego fragmentu. Jeżeli nie było to jedno rozbudowane ''wyrażenie powitalne'' do ''wszystkich świętych'', to można się tam doszukać trzech grup adresatów: duchowy ''kościół uświęconych'', czyli ''ekklēsia hēgiasmenois'', ''powołani święci'', czyli ''klētois hagiois'' oraz ''wszyscy wzywający Pana'', czyli ''pasin epikaloumenois''. Myślę, że jeżeli jest tu mowa o takim rozróżnieniu, to nie stanowi on sztywnego podziału i podlegają mu wszyscy, którzy uważają się za wierzących. Mogą o tym świadczyć użyte słowa: ''na każdym miejscu, ich i naszym''. Jesteśmy w różnych miejscach, czy etapach naszego rozwoju chrześcijańskiego. Taka interpretacja tego fragmentu sugeruje, że ta trzecia grupa jest najliczniejsza, o czym może świadczyć użyty zwrot ''wraz ze wszystkimi''. Potwierdzenie podziału na trzy grupy, czy też może ''etapy uświęcenia'' możemy znaleźć w Księdze Objawienia 17,14: „Będą oni walczyć z Barankiem, lecz Baranek zwycięży ich, bo jest Panem panów i Królem królów, a z nim ci, którzy są powołani i wybrani, oraz wierni”. Czyli mamy grupę ''powołanych'', ''wybranych'' i ''wiernych''. Na jakim etapie, czy w którym miejscu swojego osobistego chrześcijaństwa jesteś dzisiaj? Do której grupy zaliczylibyśmy siebie dzisiaj? Jednoznaczne wezwanie do pełnego uświęcenia, które jest drogą do przebywania w Bożej obecności znajdujemy w Liście do Hebrajczyków 12,14: „Dążcie do pokoju ze wszystkimi i do uświęcenia, bez którego nikt nie ujrzy Pana”.

Powołanie do świętości nie jest żadnym religijnym rytuałem, organizowanym według jakiś kościelnych procedur, a ''święty'' nie jest żadnym tytułem. Określenia w stosunku do autorów pism Nowego Testamentu, np. ''List św. Pawła do Rzymian'' nie są oryginalne. Zostały dodane później, prawdopodobnie ok. VII-VIII wieku po Chrystusie. W oryginalnym tekście Biblii nawet apostołowie jako indywidualne osoby nie są nazywani świętymi. Jeżeli są tak nazywani, to jako członkowie społeczności wierzących. Czytamy o tym w Liście do Efezjan 3,4-8: „Czytając to, możecie zrozumieć moje pojmowanie tajemnicy Chrystusowej, która nie była znana synom ludzkim w dawnych pokoleniach, a teraz została przez Ducha objawiona jego świętym apostołom i prorokom, mianowicie, że poganie są współdziedzicami i członkami jednego ciała i współuczestnikami obietnicy w Chrystusie Jezusie przez ewangelię, której sługą zostałem według daru łaski Bożej, okazanej mi przez jego wszechmocne działanie. Mnie, najmniejszemu ze wszystkich świętych, została okazana ta łaska, abym zwiastował poganom niezgłębione bogactwo Chrystusowe”. Z tego i innych fragmentów jasno wynika, że święte jest CIAŁO CHRYSTUSA, którym jest BOŻY KOŚCIÓŁ, rozumiany jako ogół wierzących i wyznających Jezusa Chrystusa rzeczywistym Panem swojego życia. To Boża obecność uświęca każde zgromadzenie. Mówi o tym Chrystus w Ewangelii Mateusza 18,20: „Albowiem gdzie są dwaj lub trzej zgromadzeni w IMIĘ MOJE, tam JESTEM pośród nich”. Pan Bóg nie zmienia zasad. Nieustannie nawołuje do świętości życia. Dzięki doskonałej ofierze Chrystusa, Pan Bóg postrzega nas jako ''ród wybrany'', ''królewskie kapłaństwo'' i ''naród święty'' w Chrystusie. Czytamy o tym w 1. Liście Piotra 2,9: „Ale wy jesteście rodem wybranym, królewskim kapłaństwem, narodem świętym, ludem nabytym, abyście rozgłaszali cnoty Tego, który was powołał z ciemności do cudownej swojej światłości”. Zasada dążenia do świętości zostaje powtórzona ze Starego Testamentu, np. w 1. Liście Piotra 1,15-16: „Lecz za przykładem Świętego, który was powołał, sami też bądźcie świętymi we wszelkim postępowaniu waszym, ponieważ napisano: świętymi bądźcie, bo Ja Jestem Święty”.

Dalszy ciąg w części 3.

Bogdan Podlecki

Poprzednia część                                 Następna część

wtorek, 9 stycznia 2018

Uświęcenie życia cz. 1

Uświęcenie życia cz. 1 

To rozważanie jest o świętości i o świętych. Przede wszystkim o świętych żyjących na tym świecie, a niekoniecznie czekających na nadanie im tego tytułu po śmierci. Czym jest uświęcenie życia człowieka? To BOŻA MOC dana ludziom do przemiany ich życia po to, by mogli już teraz i w wieczności przebywać w Bożej obecności. Teraz i w wieczności, czyli w BOŻYM WIECZNYM TERAZ. W Biblii znajdujemy przykłady udzielania BOŻEJ MOCY niezbędnej do przebywania w bezpośredniej obecności Boga. Adam i Ewa żyli w pełnym uświęceniu do momentu podjęcia decyzji o wyborze niezależności od Pana Boga. Mojżesz pragnął zobaczyć Boga i ON umożliwił mu przebywanie w SWOJEJ obecności. Izajasz otrzymał specjalne posilenie, by mógł doświadczyć bezpośredniej Bożej obecności. Apostoł Jan w czasie przyjmowania objawienia Pana Jezusa Chrystusa został w nadzwyczajny sposób zasilony BOŻĄ MOCĄ. Najważniejsza motywacja do życia w świętości pochodzi z ust Pana Boga. Znajdujemy ją w 3. Księdze Mojżeszowej 19,2: „świętymi bądźcie, bom JA JEST ŚWIĘTY, Pan, Bóg wasz”. Jednak ta BOŻA MOC do świętości może być dana człowiekowi, który podejmie świadomą decyzję poniesienia kosztów życia w Bożej obecności. Uświęcenie jest oddzieleniem naszego duchowego życia tylko dla Bożych celów. Pełne oddzielenie jest efektem dwóch koniecznych i następujących po sobie etapów w naszym życiu. Pierwszy, to ''oddzielenie od spraw tego świata'', czyli duchowe oczyszczenie przed Bogiem. I drugi etap, to oddzielenie do Bożej służby, czyli poświęcenie swojego życia dla Pana Boga. Te dwa nierozerwalne i następujące bezpośrednio po sobie etapy spójnie przedstawił autor Listu do Hebrajczyków w fragmencie 9,13-14: „Bo jeśli krew kozłów i wołów oraz popiół z jałowicy przez pokropienie uświęcają skalanych i przywracają cielesną czystość, o ileż bardziej krew Chrystusa, który przez Ducha wiecznego ofiarował samego siebie bez skazy Bogu, oczyści sumienie nasze od martwych uczynków, abyśmy mogli służyć Bogu żywemu”.

Pan Bóg zawsze wzywał do uświęcenia życia. Można być powołanym do świętości, ale nie można otrzymać jej ''z urzędu''. Tak, jak np. obywatelstwa przez ''zasiedzenie'', czyli dzięki dłuższemu czasowi zamieszkania w danym kraju. Okazuje się także, że można być długoletnim członkiem jakiejś lokalnej społeczności, a jednak nie poddać się uświęceniu swojego życia chrześcijańskiego. Ludzie zawsze mieli tendencje do wyboru niezależności od Pana Boga. Od zwiedzenia i upadku Adama i Ewy stało się to elementem grzesznej natury człowieka. Uczestnicy buntu Koracha chcieli uczestniczyć w świętości Bożego zgromadzenia, jednak nie chcieli poddać się oczyszczeniu. Czytamy o tym w 4. Księdze Mojżeszowej 16,3: „Połączyli się, by wystąpić przeciwko Mojżeszowi i Aaronowi, i rzekli do nich: Dość tego! Cały bowiem zbór, wszyscy w nim są święci, i Pan jest wśród nich; dlaczego więc wynosicie się ponad zgromadzenie Pańskie?”. Jednak Pan Bóg miał w tej kwestii zupełnie inne zdanie. Chciał, żeby tylko uświęcony człowiek z czystymi motywacjami mógł zbliżyć się do NIEGO. Rozwiązanie tego problemu znajdujemy w kolejnych wersetach tego fragmentu, czyli 16,5-7: „A potem przemówił do Koracha i do całego jego zastępu: Jutro ukaże Pan, kto jest jego i kto jest święty, i może zbliżyć się do niego; kogo zaś wybierze, temu pozwoli zbliżyć się do siebie. Tak uczyńcie, ty, Korach i wy, i cały zastęp jego: Weźcie sobie kadzielnice i włóżcie w nie ogień, i jutro nasypcie nań kadzidła przed Panem; ten mąż, którego Pan sobie obierze, będzie świętym; dość tego, synowie Lewiego!”. Niestety finał tego sporu nie wyglądał dobrze dla ''zwolenników świętości bez uświęcenia''. W fragmencie 16,31-35 czytamy: „A gdy wypowiedział wszystkie te słowa, rozstąpiła się ziemia pod ich nogami. Ziemia rozwarła swoją czeluść i pochłonęła ich oraz ich domy i wszystkich ludzi Koracha i cały ich dobytek. Oni zaś wpadli ze wszystkim, co mieli, żywcem do podziemi, a ziemia zamknęła się nad nimi; tak zginęli spośród zgromadzenia. Wszyscy zaś Izraelici, którzy byli wokoło nich, uciekli na ich krzyk, mówiąc do siebie: Oby i nas ziemia nie pochłonęła! Ogień też wyszedł od Pana i pochłonął owych dwustu pięćdziesięciu mężów, którzy ofiarowali kadzidło”. Tę Bożą interpretację ''zasady świętości'' potwierdzają inne fragmenty w Starym Testamencie, np. w Księdze Izajasza 4,3: „I będzie tak, że kto pozostanie na Syjonie i ostoi się w Jeruzalemie, będzie nazwany świętym; każdy, kto jest zapisany wśród żywych w Jeruzalemie”.

Przechodząc do Nowego Testamentu odnosi się wrażenie, że zasada ''świętości w uświęceniu życia'' przestaje obowiązywać. Przeczytajmy poniższe dwa z wielu fragmentów, w których występuje określenie ''święty'' w stosunku do grup wierzących w Chrystusa, a właściwie Chrystusowi.
(Dzieje Apostolskie 9,13): „Ananiasz zaś odpowiedział: Panie, słyszałem od wielu o tym mężu, ile złego wyrządził świętym twoim w Jerozolimie”.
(List do Rzymian 16,15): „Pozdrówcie Filologa i Julię, Nereusza i siostrę jego, i Olimpasa, i wszystkich świętych, którzy są z nimi”.
Czy w zborze w Jerozolimie, a potem w innych społecznościach chrześcijańskich wszyscy wierzący w Pana Jezusa Chrystusa byli nazywani świętymi? Z kontekstu tych i innych fragmentów wynika, że raczej tak. Zwróćmy uwagę na jeszcze jeden fragment z Listu do Rzymian 15,25-26: „A teraz idę do Jerozolimy z posługą dla świętych. Macedonia bowiem i Achaja postanowiły urządzić składkę na ubogich spośród świętych w Jerozolimie”. Czy apostoł Paweł szedł z posługą tylko do wybranych wierzących, których nazywał ''świętymi''? Raczej nie. Czytamy w tym fragmencie, że szedł z pomocą do ubogich spośród świętych w Jerozolimie. Określenie ''święty'' w powyższych i innych fragmentach odnosi się do wszystkich, którzy szczerze nawrócili się do Pana Jezusa Chrystusa. Pan Bóg nie zmienia zdania w kwestii powołania do świętości. Świętym jest dalej ten, kto poddał swoje życie uświęceniu, w szczególności przemianie swojego charakteru na Chrystusowy.

Dalszy ciąg w części 2.

Bogdan Podlecki

czwartek, 21 grudnia 2017

Pokuta cz. 12

Pokuta cz. 12

Na podstawie świadectw innych wierzących oraz moich doświadczeń dostrzegam następujące etapy przemiany myślenia:

1. Głoszone jest SŁOWO, np. przez czytanie Biblii, słuchanie, czy indywidualne spotkanie z Panem Bogiem w szczególnych okolicznościach.

2. Przy słuchaniu, a właściwie usłyszeniu SŁOWA przychodzi przekonanie o grzechu.

3. Zaczynamy widzieć grzech z perspektywy BOŻEJ ŚWIĘTOŚCI.

4. Wraz z przekonaniem Pan Bóg daje nam ŁASKĘ do odwrócenia się od grzechu.

5. Otrzymujemy BOŻĄ MOC do przyjęcia uwolnienia, jednak ostateczną decyzję Bóg zawsze pozostawia naszej wolnej woli.

6. Po szczerym upamiętaniu diametralnie zmienia się nasz stosunek do grzechu.

7. Pragnienie grzechu jest w nas złamane i w pełni możemy poddać się Bożej przemianie naszego charakteru na Chrystusowy. 

To, co przedstawiłem, to nie jest ''siedem stopni do nieba''. Tak to po prostu działa w praktyce chrześcijańskiej. Trudno jest mi powstrzymać się od powtórzenia mojego ulubionego porównania. W strukturze twierdzenia matematycznego, zwanego implikacją mówimy o warunku koniecznym i wypływającym z niego warunku wystarczającym. Ukorzenie się, czyli skrucha jest tylko warunkiem koniecznym. Tylko, ale jednocześnie warunkiem bez, którego nie pójdziemy dalej. Przemiana, która jest owocem pokuty jest warunkiem wystarczającym, byśmy mogli być całkowicie schowani i bezpieczni w Chrystusie. Skrucha może być wywołana lękiem przed karą. Jednak prawdziwe upamiętanie jest wywołane świadomością znieważenia BOŻEJ MIŁOŚCI. Przejście szczerej pokuty powoduje kompleksową przemianę i zawsze zaczyna się od zmiany myślenia. Zwięźle ujął to apostoł Paweł w Liście do Rzymian 12,2: „A nie upodabniajcie się do tego świata, ale się przemieńcie przez odnowienie umysłu swego, abyście umieli rozróżnić, co jest wolą Bożą, co jest dobre, miłe i doskonałe”.

Prawdziwa pokuta nie zatrzymuje się na jednej dziedzinie naszego życia, lecz rozprzestrzenia się w nas i przenika do każdej części naszej duchowej istoty. Jesteśmy polem Bożego działania, na którym spotyka się to, co ziemskie z tym, co jest niebiańskie. W Liście do Hebrajczyków 12,26-27 czytamy: „Ten, którego głos wtenczas wstrząsnął ziemią, zapowiedział teraz, mówiąc: Jeszcze raz wstrząsnę nie tylko ziemią, ale i niebem. Słowa: "Jeszcze raz" wskazują, że rzeczy podlegające wstrząsowi ulegną przemianie, ponieważ są stworzone, aby ostały się te, którymi wstrząsnąć nie można”. Jestem przekonany, że ten fragment dotyczy także Bożego potrząsania w zakresie upamiętania i naszej wewnętrznej przemiany. Szczera pokuta zawsze prowadzi do zmiany myślenia i często ma charakter "wstrząsowy". Kiedy pokutujemy i zmieniamy swoje myślenie, to od tego momentu uważamy grzech za największe zło. Złodziej, który się opamiętał, ale zatrzymał sobie skradzione rzeczy, nie przeszedł prawdziwej pokuty. Ten, kto robił niewłaściwy użytek z pieniędzy, np. trwonił je i w wyniku opamiętania stał się skąpy, też nie przeszedł szczerej pokuty. Zmiana myślenia, np. na temat finansów prowadzi nieraz do wydawałoby się skrajnego zachowania. Często wynikiem szczerej pokuty z nadmiernej oszczędności będzie hojność w finansowaniu BOŻEGO KRÓLESTWA. 

Myślę, że jest coś, a właściwie ktoś w sensie osobowym, kogo można określić mianem "ducha pokuty". Znane są świadectwa zstępowania ducha pokuty na konkretne osoby, a nawet na całe społeczności. Podobnie jest z "duchem modlitwy". Nie przywiązywałbym tu zbytniej uwagi do nazewnictwa. Jednak oba te duchy pochodzą od Pana Boga. A nie wszystkie duchy są od Boga, dlatego w Biblii czytamy, że mamy badać duchy. Duch pokuty i duch modlitwy ściśle współpracują ze sobą w DUCHU ŚWIĘTYM. Pokuta może być w szczerej modlitwie. Jednak praktyka chrześcijańska wskazuje raczej na uczynki, które powinny wynikać ze skruszonego serca. Natomiast raczej trudno jest mówić o skutecznej modlitwie bez szczerej pokuty. W Ewangelii Mateusza 5,23-24 Pan Jezus wyraźnie mówi, że nie ma skutecznej ofiary bez pojednania z bratem swoim. Może więc powinniśmy zawołać do Boga o ducha pokuty w naszym osobistym, czy społecznym chrześcijaństwie?

Na zakończenie i już bez żadnego komentarza, kilka wersetów z BOŻEGO SŁOWA, które są skierowane do wszystkich wierzących i wyznających Jezusa Chrystusa rzeczywistym Panem swojego życia.

(Ewangelia Mateusza 3,8): „Wydawajcie więc owoc godny upamiętania”.

(Ewangelia Łukasza 17,3): „Miejcie się na baczności. Jeśliby zgrzeszył twój brat, strofuj go, a jeśli się upamięta, odpuść mu”.

(Księga Objawienia 3,3): „Pamiętaj więc, czego się nauczyłeś i co usłyszałeś, i strzeż tego, i upamiętaj się. Jeśli tedy nie będziesz czujny, przyjdę jak złodziej, a nie dowiesz się, o której godzinie cię zaskoczę”.

(Księga Objawienia 2,5): „Wspomnij więc, z jakiej wyżyny spadłeś i upamiętaj się, i spełniaj uczynki takie, jak pierwej; a jeżeli nie, to przyjdę do ciebie i ruszę świecznik twój z jego miejsca, jeśli się nie upamiętasz”.

Bogdan Podlecki

wtorek, 19 grudnia 2017

Pokuta cz. 11

Pokuta cz. 11

Raz jeszcze. Czym jest szczere upamiętanie, czy jak kto woli – prawdziwa pokuta? Jest darem i EWANGELICZNĄ ŁASKĄ od Boga. Pokuta przychodzi przez BOŻĄ EWANGELIĘ, czyli jest owocem odkupienia przez Pana Jezusa, a właściwie w Chrystusie. Wszyscy byliśmy lub jeszcze jesteśmy grzesznikami, czy jak kto woli – byłymi, czyli uwolnionymi grzesznikami. W wyniku szczerego upamiętania jesteśmy zbawieni od grzechu, a to czyni wielką różnicę. Pokuta stawia w centrum CHRYSTUSA UKRZYŻOWANEGO. Szczerze pokutujący widzi duchowym wzrokiem Chrystusa na KRZYŻU zamiast siebie. Upamiętanie nie jest opcją, z której można skorzystać lub nie. Zbawienie jest dzięki BOŻEJ ŁASCE, ale drogą do niego jest szczera pokuta. Jedyny ''dobry smutek'' powinien wypływać z takiego rozumienia grzechu, jakie ma Pan Bóg. Musimy widzieć grzech tak, jak widzi go Bóg. Dzięki szczerej pokucie mamy możliwość zmienić swoje myślenie. Pełne uwolnienie od konsekwencji grzechu następuje wtedy, gdy poddamy się Bożej przemianie charakteru, także przez zmianę myślenia o grzechu. Ze starego myślenia: "jak mam walczyć z moją grzesznością", na nowe myślenie: "jaką mam ŁASKĘ, że dzięki Panu Jezusowi Chrystusowi mogę pokutować i mieć bojaźń przed ŚWIĘTYM BOGIEM". Większość z tych, którzy ''przyjmują'' Chrystusa dochodzi do tego miejsca, kiedy ''widzą'' grzech tak, jak widzi go Bóg. Jednak do ''stania się chrześcijaninem'' potrzebne jest nie tyle poddanie się emocjom, co przyjęcie daru przemiany myślenia, czyli całkowite poddanie się Panu Bogu. Praktyka chrześcijańska pokazuje, że niestety często serce człowieka nie przyjmuje zmiany myślenia i nie zgadza się poddanie przemianie. Jest to celowe działanie diabła, który dba o to, byśmy zakończyli swoje doświadczenia chrześcijańskie na emocjach. Zmiana myślenia jest koniecznym krokiem na drodze naszego osobistego i społecznego chrześcijaństwa. Człowiek może być doprowadzony do miejsca, gdzie zobaczy grzech tak, jak widzi go Bóg, a jednak nie musi pokutować. Biblijnym przykładem może być król Saul. Złodziej przyłapany na kradzieży jest przekonany, że nie powinien tego robić. Jednak może wyrazić skruchę tylko z tego powodu, że został przyłapany i skonfrontowany z prawem. Prawdziwa pokuta następuje po zmianie myślenia i uczuć na temat grzechu. Prawdziwie pokutujący nie tylko widzi grzech, jako coś strasznego, ale tak, jak Pan Bóg nienawidzi grzechu. 

Nie wiem jak było w twoim życiu. W moim przypadku już w momencie nawrócenia moja opinia o grzechu diametralnie się zmieniła. Wiedziałem, że grzech jest straszny i zasługuje na wieczne potępienie w piekle. Lecz dalej miałem problem z poddaniem się przemianie przez szczerą pokutę dzięki BOŻEJ ŁASCE. To ja chciałem zmienić siebie, a nie poddać się Bożej zmianie mojego myślenia. Jednak Bóg dał mi ŁASKĘ, a ją w końcu przyjąłem. Pisze o tym apostoł Paweł w 2. Liście do Koryntian 5,17: „Tak więc, jeśli ktoś jest w Chrystusie, nowym jest stworzeniem; stare przeminęło, oto wszystko stało się nowe”. To nie musi oznaczać tego, że w jednym momencie stajemy się doskonali w swoim postępowaniu. To raczej oznacza, że w wyniku szczerego upamiętania podejmujemy decyzję i stajemy się doskonali w swoich pragnieniach do ''dobrej zmiany''. Nie mamy już pragnienia, żeby grzeszyć. Ta skłonność zostaje w nas zmieniona. Jeżeli prawdziwie pokutowaliśmy, to nie mamy już upodobania w grzechu. Trzymamy się z dala od grzechu nie ze strachu, ale z powodu bojaźni Bożej. Nie grzeszymy, bo nienawidzimy grzechu tak, jak Pan Bóg. Poddajemy się Bożej przemianie, ponieważ Bóg powiedział: świętymi bądźcie, bo Ja Jestem Święty”.

Dalszy ciąg w części 12.

Bogdan Podlecki

Poprzednia część                                 Następna część

niedziela, 17 grudnia 2017

Pokuta cz. 10

Pokuta cz. 10 

Do dwóch rodzajów upamiętania, czyli prawdziwego i fałszywego można odnieść inne podobieństwo, opowiedziane przez Pana Jezusa Chrystusa w Ewangelii Mateusza 13,24-30: „Podobne jest Królestwo Niebios do człowieka, który posiał dobre nasienie na swojej roli. A kiedy ludzie spali, przyszedł jego nieprzyjaciel i nasiał kąkolu między pszenicę, i odszedł. A gdy zboże podrosło i wydało owoc, wtedy się pokazał i kąkol. Przyszli więc słudzy gospodarza i powiedzieli mu: Panie, czy nie posiałeś dobrego nasienia na swojej roli? Skąd więc ma ona kąkol? A on im rzekł: To nieprzyjaciel uczynił. A słudzy mówią do niego: Czy chcesz więc, abyśmy poszli i wybrali go? A on odpowiada: Nie! Abyście czasem wybierając kąkol, nie powyrywali wraz z nim i pszenicy. Pozwólcie obydwom róść razem aż do żniwa. A w czasie żniwa powiem żeńcom: Zbierzcie najpierw kąkol i powiążcie go w snopki na spalenie, a pszenicę zwieźcie do mojej stodoły”. Oczywiście, ta przypowieść została opowiedziana w kontekście ''czasów ostatecznych''. Czy jednak dalej na nie czekamy? Pszenica może ilustrować prawdziwe nawrócenia, które owocują. To mogą być ludzie, którzy szczerze nawrócili się do Pana Jezusa i poddają się przemianie swojego charakteru na Chrystusowy. Kąkol może ilustrować podróbki szczerych nawróceń. To mogą być ludzie, którzy być może nawet nie zdają sobie sprawy z tego, że nie są pszenicą i mniej lub bardziej świadomie są poddani nieprzyjacielowi, np. duchowi religijności. W tym fragmencie czytamy o tym, że mimo duchowego rozpoznania należy poczekać na żniwa, czyli na BOŻY SAD. Pan Jezus Chrystus nie pozwolił na wyrywanie kąkolu z pola pszenicy, ponieważ w zapędzie mogą być powyrywane kłosy i przez to ograniczone plony pszenicy. Chrystus mówi na ten temat bardzo wyraźnie w Ewangelii Mateusza 7,17-21: „Tak każde dobre drzewo wydaje dobre owoce, ale złe drzewo wydaje złe owoce. Nie może dobre drzewo rodzić złych owoców, ani złe drzewo rodzić dobrych owoców. Każde drzewo, które nie wydaje dobrego owocu, wycina się i rzuca w ogień. Tak więc po owocach poznacie ich. Nie każdy, kto do mnie mówi: Panie, Panie, wejdzie do Królestwa Niebios; lecz tylko ten, kto pełni wolę Ojca mojego, który jest w niebie”. Pan Jezus jest także cierpliwy w kwestii wycinania i palenia nieowocujących drzew. Jednak wspólne wzrastanie pszenicy i kąkolu oraz owocujących i nieowocujących drzew jest ograniczone BOŻYM CZASEM. Nie możemy przy tym ograniczać Pana Boga. ON może przemienić kąkol w pszenicę oraz nieowocujące w wydające owoc drzewo w wyniku prawdziwej pokuty.

Wyniki pewnych sondażowych badań przeprowadzonych w Polsce podają, że około dwa procent tych, którym indywidualnie zwiastowane jest zbawienie w Chrystusie lub którzy reagują na ''wywołanie ewangelizacyjne'', znajdują swoje miejsce w lokalnych społecznościach. W oparciu o te dane statystyczne można wywnioskować, że na naszych ''duchowych polach'', na których powinna rosnąć i wydawać plon pszenica jest zdecydowanie za dużo kąkolu. Jednak taka statystyka wcale nie jest sprzeczna z sytuacją opisaną słowami Chrystusa w Ewangelii Mateusza 7,13-14: „Wchodźcie przez ciasną bramę; albowiem szeroka jest brama i przestronna droga, która wiedzie na zatracenie, a wielu jest takich, którzy przez nią wchodzą. A ciasna jest brama i wąska droga, która prowadzi do żywota; i niewielu jest tych, którzy ją znajdują”. Tym kąkolem mogą być ludzie, którzy nie narodzili się prawdziwie z Boga. Powodem, dla którego nie przeszli w pełni nawrócenia może być to, iż nie zostali doprowadzeni do prawdziwej pokuty. Oczywiście, że to Bóg, Duch Święty przekonuje o grzechu, sprawiedliwości i sądzie. Jednak tu na ziemi Pan Bóg ma SWÓJ KOŚCIÓŁ.


Dalszy ciąg w części 11.

Bogdan Podlecki

Poprzednia część                                Następna część

piątek, 15 grudnia 2017

Pokuta cz. 9

Pokuta cz. 9 

Takie mało odkrywcze spostrzeżenia. Okazuje się, że można dużo mówić, jednocześnie mając niewiele do powiedzenia. Można też wiedzieć i mówić o ''życiu w duchu'', jednocześnie żyć na tym świecie będąc martwym duchowo. Jednak najistotniejsze jest to, że otwarta jest DROGA do uzdrowienia i zmartwychwstania. Można przyjąć uzdrowienie, będąc umierającym duchowo. A nawet będąc już martwym duchowo można zmartwychwstać już teraz do życia i kontynuować je w wieczności. Tą DROGĄ jest osobista relacja z Chrystusem, który pozostawił nam pokutę jako "koło ratunkowe". Zdecydowaną zachętę znajdujemy w 3. Księdze Mojżeszowej 11,44: „Albowiem Ja, Pan, jestem Bogiem waszym! Uświęcajcie się i bądźcie świętymi, bo JA JESTEM ŚWIĘTY!”. Powołanie do świętości, to jednocześnie powołanie do ''synostwa''. W oryginalnych ''językach biblijnych'' wyrazy przetłumaczone jako ''synostwo'' są w rodzaju nijakim, czyli mogą oznaczać bycie dziedzicem, jako syn lub córka. Jednak to niekoniecznie oznacza równoprawne partnerstwo rodzinne. To jest raczej powołanie do uniżonego usługiwania jedni drugim, tak jak czynił to Chrystus.

Pan Jezus pozostawił nam jako przestrogę, już nie w formie przypowieści, ale jako opis konkretnego wydarzenia, co może się stać z drzewem figowym, na którym nie ma owocu. Czytamy o tym w Ewangelii Mateusza 21,19-20: „I ujrzawszy przy drodze jedno drzewo figowe zbliżył się do niego, ale nie znalazł na nim nic oprócz samych liści. I rzecze do niego: Niechaj się już nigdy z ciebie owoc nie rodzi na wieki. I uschło zaraz figowe drzewo. I ujrzawszy to uczniowie, zdumiewali się i mówili: Jakże prędko uschło figowe drzewo!”. To nie my, ale Pan Bóg decyduje o tym kiedy chce widzieć owoce w naszym życiu. To nie jest kwestia tego, czy chce widzieć owoce, ale kiedy chce je widzieć. Moje zrozumienie tego i innych fragmentów na temat szczerego upamiętania jest takie, że Bóg oczekuje od nas stałego owocowania. Myślenie, że mamy jeszcze czas na przynoszenie ''duchowych owoców'' jest uleganiem wpływowi ducha niewiary, który jest przeciwny Bogu. Myślę, że Pan Jezus w tym przykładzie po prostu zgromił ducha niewiary, ponieważ nie widział w tym skrajnym przypadku ''potencjału wzrostu wiary''. W wyniku Bożego sądu nastąpiła śmierć duchowa. Taki skrajny przykład Bożego sądu ''online'' mamy też opisany w przypadku małżeństwa Safiry i Ananiasza w Dziejach Apostolskich 5,1-11. Niewiara nie jest równoznaczna z brakiem wiary, ale raczej z jej deficytem, ponieważ wiara jest Bożym darem, który musimy przyjąć i od razu praktykować w swoim życiu. Niewiara zabija lub co najmniej ogranicza życie wiary.

Czy jest jakiś pierwszy krok w kierunku pokuty? Przede wszystkim powinniśmy rozpoznać stan naszego serca, czyli odróżnić ''dobry smutek'' od ''smutku światowego''. W 2. Liście do Koryntian 7,9-11 czytamy: „Teraz jednak cieszę się, nie dlatego, że byliście zasmuceni, ale że byliście zasmuceni ku upamiętaniu; zasmuceni bowiem byliście po Bożemu tak, że w niczym nie ponieśliście szkody z naszej strony. Albowiem smutek, który jest według Boga, sprawia upamiętanie ku zbawieniu i nikt go nie żałuje; smutek zaś światowy sprawia śmierć. Patrzcie, co ten wasz smutek według Boga sprawił, jaką gorliwość, jakie uniewinnianie się, jakie oburzenie, jaką obawę, jaką tęsknotę, jaki zapał, jaką karę! Pod każdym względem okazaliście się czystymi w tej sprawie”. Słowa apostoła Pawła do ludzi wierzących w zborze w Koryncie dają możliwość zrozumienia, co oznacza takie rozróżnienie. W tym fragmencie Paweł odnosi się do innego tekstu w 1. Liście do Koryntian 5,1-13, który napisał do nich wcześniej. Pisał wtedy na temat czegoś, za co należało ich zganić, a konkretnie chodziło o grzech wszeteczeństwa w rodzinie. Jednak teraz pisze o przyczynach i skutkach tego, co doprowadziło ich do prawdziwego upamiętania. Wyraźnie podkreśla, że Koryntianie wreszcie przeżyli smutek według Boga. To zasmucenie było dowodem na to, że ich upamiętanie było szczere. W tym fragmencie jest mowa o dwóch rodzajach smutku. ''Smutek według Boga'', który przynosi upamiętanie ku zbawieniu i ''smutek światowy'', który może doprowadzić do śmierci duchowej. Można też powiedzieć, że są to jednocześnie dwa rodzaje pokuty. Ten pierwszy jest prawdziwym i szczerym upamiętaniem. Ten drugi jest jego podróbką.

Dalszy ciąg w części 10.

Bogdan Podlecki

Poprzednia część                                 Następna część

środa, 13 grudnia 2017

Pokuta cz. 8

Pokuta cz. 8 

Zadajmy sobie kilka pytań i odpowiedzmy na nie szczerze. W jakim miejscu jesteśmy dzisiaj? Nie skupiajmy się na grzechach z przeszłości, ale szczerze popatrzmy na nie z nowej perspektywy. Jak one teraz wyglądają w naszych oczach? Czy mamy myśli, by znowu eksperymentować z grzechem? Ważny dla nas wszystkich fragment znajdujemy w Liście Jakuba 1,12-16: „Błogosławiony mąż [mój dopisek: żona, mężczyzna, kobieta, świadomy młodzieniec, czy dziewczyna], który wytrwa w próbie, bo gdy wytrzyma próbę, weźmie wieniec żywota, obiecany przez Boga tym, którzy go miłują. Niechaj nikt, gdy wystawiony jest na pokusę, nie mówi: Przez Boga jestem kuszony; Bóg bowiem nie jest podatny na pokusy ani sam nikogo nie kusi. Lecz każdy bywa kuszony przez własne pożądliwości, które go pociągają i nęcą; potem, gdy pożądliwość pocznie, rodzi grzech, a gdy grzech dojrzeje, rodzi śmierć. Nie błądźcie, umiłowani bracia moi [mój dopisek: siostry moje]”. Często zrzucamy odpowiedzialność za nasze doświadczenia na Pana Boga lub diabła. Bóg nie kusi. Czy diabeł w każdym przypadku kusi? Moje doświadczenia podpowiadają, że ''być może z pewnością chyba na pewno tak''. Czyli tak naprawdę – nie wiem. Myślę, że pokusy diabelskie, czy demoniczne są w naszym życiu. Jednak także z tego fragmentu wynika, że diabeł nie będzie się osobiście fatygował tam, gdzie wystarczą nam własne pożądliwości. Diabeł nie jest wszechobecny, tak jak Pan Bóg. On ''duchowo'' jest tylko w kluczowych dla niego ludziach, mających wpływ na życie wielu innych. Z tego fragmentu wynika również to, że kuszą pożądliwości ciała, czyli nasza nieprzemieniona ''cielesna natura''. To nie tylko są pożądliwości seksualne. To mogą być np. obżarstwo, pijaństwo, narkomania, ale także np. pornografia.

Jest takie stare indiańskie opowiadanie o dwóch wilkach, które mieszkają w człowieku. Te wilki nieustannie walczą ze sobą. Pierwszy jest dobry, ale niestety często chudy. Nazwijmy go ''wiara''. Drugi jest zły, ale często dobrze podkarmiony. Nazwijmy go ''niewiara''. Interpretując tę indiańską przypowieść o walczących ze sobą wilkach w świecie duchowym można powiedzieć, że ten będzie w życiu człowieka dominował, który zostanie przez niego nakarmiony. Często tłumaczenia ludzi wierzących, którzy ulegli pokusom ciała są po prostu naiwne, a nieraz śmieszne. Kilka przykładów z tzw. praktyki duszpasterskiej. Mam problem z alkoholem, ale trzymam go w barku tylko dla gości. Głoszę ''ewangelię'' znajomemu lub nieznajomemu w barze z drinkiem w ręku. Oglądam niepożądane strony internetowe, żeby wypróbować swoją wolną wolę. Jestem arogancki w stosunku do najbliższych, np. żony, męża, syna, czy córki, bo nie spełniają moich oczekiwań ''ewangelizacyjnych''. To są przykłady dokarmiania wilka, którego można nazwać ''własne pożądliwości''. Jeżeli tak jest w naszym życiu, to niestety dalej jesteśmy tylko przekonani o grzechu i prawdziwa pokuta jeszcze jest przed nami. W kwestii upamiętania Pan Jezus Chrystus daje wyraźną przestrogę w Ewangelii Łukasza 13,1-5: „W tym samym czasie przybyli do niego niektórzy z wiadomością o Galilejczykach, których krew Piłat pomieszał z ich ofiarami. I odpowiadając, rzekł do nich: Czy myślicie, że ci Galilejczycy byli większymi grzesznikami niż wszyscy inni Galilejczycy, że tak ucierpieli? Bynajmniej, powiadam wam, lecz jeżeli się nie upamiętacie, wszyscy podobnie poginiecie. Albo czy myślicie, że owych osiemnastu, na których upadła wieża przy Syloe i zabiła ich, było większymi winowajcami niż wszyscy ludzie zamieszkujący Jerozolimę? Bynajmniej, powiadam wam, lecz jeżeli się nie upamiętacie, wszyscy tak samo poginiecie”. Ten fragment wskazuje wyraźnie na to, jak dużą wagę musimy przywiązywać do czystości przed Panem Bogiem w każdej chwili naszego życia. Każdy moment może być tym decydującym, w którym staniemy przed ŚWIĘTYM BOGIEM. Powinniśmy zastanowić się, czy jesteśmy w szczerej postawie uniżenia i gotowi do prawdziwej pokuty przed NIM.

Dalszy ciąg w części 9.

Bogdan Podlecki

Poprzednia część                                 Następna część