piątek, 22 września 2017

Najpierw Królestwo Boże cz. 2

Najpierw Królestwo Boże cz. 2

Zastanówmy się skąd pochodzi światopogląd, który w mojej parafrazie słów Chrystusa z Ewangelii Mateusza 16,25 brzmi: ''Jeżeli nie szukacie MOJEJ woli i zachowujecie swoje własne poglądy na życie, to możecie utracić to, co jest dla was najcenniejsze – życie wieczne duszy''? Pewne światło odpowiedzi na to pytanie daje nam fragment z Listu do Efezjan 2,1-2: „I wy umarliście przez upadki i grzechy wasze, w których niegdyś chodziliście według modły tego świata, naśladując władcę, który rządzi w powietrzu, ducha, który teraz działa w synach opornych”. Apostoł Paweł pisze, że umarliśmy dla starych poglądów na nasze życie. Jednak wskazuje też na to, skąd te poglądy się wzięły – przez chodzenie według wzorców tego świata i podporządkowanie się autorytetowi przeciwnemu Panu Bogu. W czasach Pawła mogło chodzić, np. o naśladownictwo stylu życia Rzymian. Dzisiaj telewizja, internet i prasa serwuje nam ten sam styl egoistycznego życia. Od dzieciństwa pokazywane są nam pewne wzorce. Im bardziej człowiek twardy i bezwzględny, tym lepiej mu się powodzi. Im bardziej jest tolerancyjny i myśli o sobie, tym więcej dostaje. Takie postawy nie wykluczają uspokajających sumienie gestów ''wsparcia dla potrzebujących''. Według której zasady żyjemy dzisiaj? Każdy z nas sam musi sobie szczerze odpowiedzieć na to pytanie. Moje doświadczenie podpowiada mi, że raczej wyznajemy tę drugą zasadę, zwłaszcza w niedzielne poranki. Lecz często zdarza się nam postępować według tej pierwszej zasady, zwłaszcza w codziennych trudnościach.

Diabeł potrafi podsunąć nam takie myśli, które z pozoru wydają się być pozytywne: ''Wszyscy inni myślą tylko o sobie, jedynie ja myślę o innych''. Może bardziej żartobliwie: ''Wszyscy myślą tylko o sobie, jedynie ja myślę o mnie''. Takie myśli, które stawiają w centrum naszej uwagi nas samych, to także egocentryczny element współczesnego światopoglądu. Jeśli zapytacie dziecko, czy chce dostać za miesiąc 10 lizaków, czy jednego dzisiaj, to jak myślicie, co wybierze? Raczej, jednego dzisiaj. Dziecko wybierze to, co widzi i może dostać teraz. To podpatrywanie i naśladowanie dostarczanych nam wzorców jest planowym elementem zniewolenia. Zawsze jest jakiś konkretny kreator takich wzorców, bardzo zainteresowany tym, byśmy je od razu ''kupili'' i stosowali się do nich. Takiego duchowego handlarza kłamstw demaskuje Pan Bóg w Księdze Ezechiela 28,16: „Przy rozległym swoim handlu napełniłeś swoje wnętrze gwałtem i zgrzeszyłeś. Wtedy to wypędziłem cię z góry Bożej, a cherub, który bronił wstępu, wygubił cię spośród kamieni ognistych”. W wytwarzaniu złych wzorców życia duchowego na ziemi prym wiedzie ''duch, który rządzi w powietrzu'', światowy kreator – szatan. On dba o to, żebyśmy byli postawieni w sytuacji obserwatorów atrakcyjnych pokazów mody na wzorce zachowania. Na takich pokazach ludzie stoją i patrzą z zapartym tchem w podziwie, bo kreator dba o to, by pokaz był bardzo efektowny. Niestety także wielu chrześcijan dzisiaj w swoim życiu duchowym stoi i patrzy. Na takich światowych pokazach hasło brzmi: "Kto nie chce zostać w tyle, to musi naśladować światowy styl życia". Diabeł akcentuje zasadę: ''Najpierw weźcie to, co ma być dodane, a potem ewentualnie pomyślcie o Królestwie Bożym''. On zawsze będzie dbał o to, żeby perspektywa Królestwa Bożego była dla nas odległa, po to, by z czasem całkiem nam ją przysłonić.

Jednak my spotkaliśmy pewnego dnia PRAWDZIWEGO KREATORA naszego życia. Kreator, z angielskiego znaczy: ''twórca'' lub ''stwórca''. Spotkaliśmy prawdziwego STWÓRCĘ, który mówi, żeby szukać najpierw Królestwa Bożego, a wszystko inne będzie nam dodane. Pan Jezus powiedział o nas, jako o JEGO owcach w Ewangelii Jana 10,10: „Złodziej przychodzi tylko po to, by kraść, zarzynać i wytracać. Ja przyszedłem, aby miały życie i obfitowały”. SŁOWO BOŻE jednoznacznie identyfikuje prawdziwego KREATORA i demaskuje fałszywego. Pan Jezus mówi wyraźnie o tym światowym uzurpatorze, że „przychodzi tylko po to, by kraść, zarzynać i wytracać”. Natomiast PRAWDZIWY KREATOR, Pan Jezus Chrystus mówi: „Ja przyszedłem, aby miały życie i obfitowały”. Pan Bóg wcale nie chce, aby JEGO owce miały jakieś braki, czy niedostatki. Jezus Chrystus nie powiedział: ''egzystowały'', ale powiedział: ''aby żyły i obfitowały''. Konsekwencją życia w wierze jest obfitość, przede wszystkim duchowa. Może jednak nasze braki, także w dziedzinie materialnej są spowodowane tym, że nie szukamy najpierw Królestwa Bożego? Czyli nie wierzymy Bogu w tym, że wszystko inne będzie nam dodane. Może tylko ograniczamy się do biernego oczekiwania na Królestwo Boże? Myślę, że większość dzieci Bożych woli dostać swojego lizaka dzisiaj. Może jednak ta większość po prostu jeszcze nie wie, że można inaczej żyć? Według której z tych dwóch zasad my żyjemy? Może tak naprawdę, to tworzymy i wybieramy pośrednią zasadę ''o szukaniu Królestwa Bożego, ale niekoniecznie najpierw'', a na co dzień żyjemy według zmienionej na swoje doraźne potrzeby zasady ''o szukaniu najpierw tego, co ma być dodane''?

Dalszy ciąg w części 3.

Bogdan Podlecki

Poprzednia część                                Następna część

czwartek, 21 września 2017

Najpierw Królestwo Boże cz. 1

Najpierw Królestwo Boże cz. 1

To rozważanie zacznę od relacji z pewnego wydarzenia. Nie wiem, czy autentycznego. Pewnie raczej edukacyjnego. Znany linoskoczek zorganizował pokaz przejścia po linie zawieszonej nad przepaścią. Zebrało się dużo ludzi, by obserwować to wydarzenie. Pierwsze przejście, gdy miał w rękach tyczkę pomagającą utrzymać równowagę, zrobiło na ludziach ogromne wrażenie. Były momenty, że walczył o utrzymanie równowagi, ale przeszedł na drugą stronę. Na dole odezwały się owacje. Ludzie cieszyli się. Linoskoczek, gdy podano mu mikrofon powiedział do widzów, że teraz przejdzie jeszcze raz, ale bez tyczki. To była trudniejsza próba. Podziwiali go. Nikt z nich, nigdy nie zdobyłby się na coś takiego. Rozłożył swoje ręce szeroko i zamiast tyczką balansował rękoma. Znów było kilka momentów, kiedy zmagał się z równowagą, ale przeszedł. Podziw i owacje były jeszcze większe. Jednak linoskoczek zapowiedział, że ma zamiar uczynić jeszcze jeden wyczyn. Przejdzie po linie pchając przed sobą taczkę. Ludzie zamarli. Nie wierzyli, że jest to możliwe. Wziął więc taczkę i zaczął iść, ale nie mógł już balansować mając zajęte ręce. Było to bardzo trudne, ale udało mu się. Owacjom nie było końca. Pokazał, że jest mistrzem i dokonuje wydawałoby się niemożliwych wyczynów. Wtedy ten człowiek wziął mikrofon do ręki i powiedział, że chce zrobić jeszcze jedną niezwykłą rzecz. Chciał przejść po linie z człowiekiem w tej taczce i miał to być ochotnik spośród widzów. Nagle zrobiła się cisza. Nikt się nie odezwał. Nie było żadnej ręki, która by chociaż nieśmiało uniosła się do góry. To jest bardzo ciekawa historia. Przecież wszyscy na własne oczy widzieli, że przeszedł z taczką nad wodospadem. Wiedzieli, że może to zrobić ponownie. Jednak nikt z nich nie odważył się powierzyć mu swojego życia. Zastanówmy się, czego oczekiwał ten linoskoczek od tych, którzy gotowi byli go podziwiać i wiwatować na jego cześć? Wymagał od nich zaufania i wiary. Wiarę w jego umiejętności to ci ludzie może mieli, bo na podstawie obserwacji wiedzieli, że jest w stanie przejść z taczką po linie. Jednak nie mieli do niego dość zaufania, aby powierzyć mu swoje życie. Czego wymaga od nas Pan Jezus Chrystus? Czy nie tego samego? Wiary w NIEGO i zaufania MU.

Chrystus mówi wyraźnie w Ewangelii Jana 14,1: „Niechaj się nie trwoży serce wasze; wierzcie w Boga i we mnie wierzcie!”. I dalej w 11. wersecie: „Wierzcie mi, że Ja jestem w Ojcu, a Ojciec we mnie; a jeśliby tak nie było, to dla samych uczynków wierzcie”. Czego Chrystus wymagał od uczniów? Wiary i zaufania. Pan Jezus najpierw pokazał współcześnie żyjącym świadkom, a przez to i nam tę JEDYNĄ DROGĘ do WIECZNOŚCI z Bogiem. Przeszedł po ''linie ZBAWIENIA'' nad wielką ''przepaścią grzechu''. Pan Jezus Chrystus zaprasza każdego do przejścia tą JEDYNĄ DROGĄ razem z NIM, a właściwie w NIM. Nie ma innej drogi i nie ma innej możliwości przedostania się na drugą stronę. Możemy próbować sami iść po tej linie, ale jest pewne, że nie przejdziemy na drugą stronę i wpadniemy w przepaść. Możemy też powiedzieć: ''Panie Jezu, przejdę z TOBĄ, bo sam nie dam rady i nie chcę już szukać innego przejścia''. Czy naprawdę ufamy Chrystusowi do tego stopnia?

Czego tak naprawdę mamy szukać w naszym życiu chrześcijańskim? W Ewangelii Mateusza 16,24-26 czytamy: „Wtedy Jezus rzekł do uczniów swoich: Jeśli kto chce pójść za mną, niech się zaprze samego siebie i weźmie krzyż swój, i niech idzie za mną. Bo kto by chciał życie swoje zachować, utraci je, a kto by utracił życie swoje dla mnie, odnajdzie je. Albowiem cóż pomoże człowiekowi, choćby cały świat pozyskał, a na duszy swej szkodę poniósł? Albo co da człowiek w zamian za duszę swoją?”. Ten fragment jest wyraźną zachętą, ale też i przestrogą dla nas. Do nas należy wybór, ale jego konsekwencje są na wieczność. Przedstawione są tu dwie drogi i dwa różne ''sposoby na życie''. Używając współczesnej terminologii, można powiedzieć, że to są dwa rożne światopoglądy. Parafrazując treść tego fragmentu możemy dostrzec, że w pierwszej części Pan Jezus dla kontrastu formułuje światową zasadę: ''Jeżeli nie szukacie MOJEJ woli i zachowujecie swoje własne poglądy na życie, to możecie utracić to, co jest dla was najcenniejsze''. W drugiej części Chrystus formułuje zasadę Królestwa Bożego: ''Zrezygnujcie z własnych planów na rzecz realizacji MOJEJ woli dla waszego życia, a odnajdziecie to, co JA mam dla was najcenniejszego – życie wieczne duszy''. Ta druga część jest nawiązaniem do znanego wersetu, który przekazuje słowa Pana Jezusa Chrystusa w Ewangelii Mateusza 6,33: „Ale szukajcie najpierw Królestwa Bożego i sprawiedliwości jego, a wszystko inne będzie wam dodane”.

Dalszy ciąg w części 2.

Bogdan Podlecki


wtorek, 19 września 2017

Dwie natury cz. 10

Dwie natury cz. 10

Jeżeli widzimy gdzieś w swoim życiu jakiś element natury Ezawa, to stańmy przed Bogiem i wyznajmy MU to szczerze. To może być bardzo skryte i inni ludzie mogą tego nie dostrzegać w nas. Nieprzemienione dziedziny naszego życia, to sprytnie zakamuflowane miejsca schronienie dla diabła i jego demonów. Niestety, ale wygląda na to, że jest możliwość posiadania ''2 w 1'', czyli natury Jakuba i Ezawa, a nawet być może ''3 w 1'', po uwzględnieniu ''ducha ludzkiego'', zależnego tylko od Pana Boga. Jest takie stare indiańskie opowiadanie o dwóch wilkach, które mieszkają w człowieku. Te wilki nieustannie walczą ze sobą. Pierwszy jest dobry, ale niestety często chudy. Nazwijmy go ''wiarą'', albo ''naturą Jakuba''. Drugi jest zły, ale często dobrze podkarmiony. Nazwijmy go ''niewiarą'', albo ''naturą Ezawa''. Interpretując tę indiańską przypowieść o walczących ze sobą wilkach w świecie duchowym można powiedzieć, że ten będzie w życiu człowieka dominował, który zostanie przez niego nakarmiony. Co czyni wiara w tym kontekście? Można powiedzieć, że czynna wiara nieustannie zmusza niewiarę do milczenia. Jednak żeby tak było, to wiara musi być przez nas karmiona. Co to jest niewiara? To duch przeciwny Bogu. Czym powinna być karmiona wiara? W Ewangelii Jana 8,31-32 czytamy: „Jeżeli wytrwacie w słowie moim, prawdziwie uczniami moimi będziecie i poznacie prawdę, a prawda was wyswobodzi. Wiarę powinniśmy karmić osobistym poznaniem SŁOWA BOŻEGO. Chrystus jest PRAWDĄ, która wyswobadza. Więc czynna wiara jest poznaniem i aprobatą PRAWDY oraz wytrwaniem w NIEJ w każdej dziedzinie naszego życia.

Pamiętajmy, że stara natura Ezawa jest jak gorzki korzeń, którego celem jest rosnąć w górę. Jeżeli go nie odrąbiemy lub nie pozwolimy na jego odrąbanie, to może wyrządzić szkody, a nawet zniszczyć naszą osobistą społeczność z Panem Bogiem. W pierwszej kolejności usuwaj ten korzeń w sobie, a nie w innych. O innych się po prostu módl. Zrób to dopóki jeszcze nie wyrosła z niego roślina, przez którą może się wielu pokalać. Z ''małego Ezawka'' uciekającego sprzed Bożego oblicza może wyrosnąć ''duży Ezaw'', który będzie chciał zabić szukającego Boga Jakuba. Nie wiem, co może być w twoim życiu tym gorzkim korzeniem. Może to są myśli i działania wynikające z wiary we własne możliwości, czyli po prostu twoja niezależność? Może jest to nasza męska, czy kobieca chęć dominacji w małżeństwie, czy w rodzinie? Może twoim problemem jest trwonienie czasu przed telewizorem, czy komputerem? Może zbyt angażujesz się w życie towarzyskie, które nie wpływa dobrze na budowanie twojego osobistego i społecznego chrześcijaństwa? Może to jednak jest alkohol, papierosy, czy inne używki, które na pewno nie są dobrym elementem świadectwa o Bożej obecności w twoim życiu? Może twoim problemem są myśli o tym, że nie nadajesz się do świadczenia o Chrystusie? Może wręcz jest to nadmiar myśli idący w kierunku zniecierpliwienia, że Bóg nie wypełnia obietnic skierowanych do twojego życia. Jak już wspomniałem, ja nie wiem, co jest twoim problemem. Wie o tym Bóg i być może ty sam. Jednak Pan Bóg pragnie od ciebie poświecenia MU coraz więcej czasu. Wtedy da ci odpowiedzi na wszystkie twoje pytania. Jest coś, co łączy obie natury Ezawa i Jakuba. To głód Bożej obecności. Dążąca do niezależności natura Ezawa zaspakaja swój głód doraźnymi posiłkami, ale w wyniku tego może nie zaspokoić swojego duchowego głodu na wieki. Poddająca się pod Bożą przemianę i zależność natura Jakuba zaspokaja ten głód wchodząc w Bożą obecność teraz i dzięki temu będzie z NIM w wieczności. Nie mogę nic twierdzić za Pana Boga, ale z własnych doświadczeń wiem, że ON nie zaakceptuje dwoistej natury w nas. Na zakończenie zdecydowana, ale jednocześnie bardzo motywacyjna rada apostoła Chrystusa w Liście Jakuba 4,8: „Zbliżcie się do Boga, a zbliży się do was. Obmyjcie ręce, grzesznicy, i oczyśćcie serca, ludzie o rozdwojonej duszy”.

Bogdan Podlecki

poniedziałek, 18 września 2017

Dwie natury cz. 9

Dwie natury cz. 9

Nie możemy sami siebie oszukiwać. Jeżeli zbagatelizujemy Boże wybranie, to mamy jeszcze naturę Ezawa. Nasz wzrok jest skierowany na siebie i widzimy tylko swoje problemy. Jesteśmy po prostu egocentryczni i chcemy wszystkiego dla siebie teraz. Jesteśmy duchowo ślepi i nie widzimy Bożych celów dla naszego życia. Diabeł zawsze czeka w gotowości z jakimś atrakcyjnie wyglądającym ''fast foodem'', żeby tylko odciągnąć nas od Bożej obecności. Taka szybka potrawa tylko chwilowo zaspokoi nasz głód, a po jej zjedzeniu znowu będziemy głodni. Jedynie BOŻE SŁOWO może nas trwale nasycić. Diabeł próbuje dzisiaj wprowadzić nas w kolejne zwiedzenie. Chce żebyśmy żyli chwilą i pozwolili sobie na przerwę, przyjmując tylko na chwilę naturę Ezawa. Wiem jednak, że to sprytna sztuczka diabelska. Taka chwila ma dziwne tendencje do powtarzania i wydłużania się. Problemem Ezawa był grzech zaniedbania, czyli niewiara w moc Bożego wybrania. Niewiara, to duch przeciwny Bogu, który zrodził u Ezawa kolejne grzechy, w tym planowanie bratobójstwa, czy związki z obcoplemiennymi kobietami. Konsekwencjami takich związków w następnych pokoleniach były kompromisy, bałwochwalstwo, a potem zupełne odstępstwo od Boga Izraela. W Biblii czytamy, że Izaak miał tylko dwóch synów. Oprócz natury Jakuba i Ezawa, nie mamy trzeciej opcji do wyboru. Możemy utracić Boże wybranie i błogosławieństwo tylko z własnego wyboru, ulegając duchowi niewiary. Natura Ezawa, w którą nie raz uciekamy, nie podoba się Panu Bogu. W każdej naszej decyzji kierujmy się wyborem natury Jakuba, który prowadzi nas do przemiany naszego charakteru na Chrystusowy. Wyraźnie czytamy o tym w Liście do Hebrajczyków 12,14-17: „Dążcie do pokoju ze wszystkimi i do uświęcenia, bez którego nikt nie ujrzy Pana, bacząc, żeby nikt nie pozostał z dala od łaski Bożej, żeby jakiś gorzki korzeń rosnący w górę, nie wyrządził szkody i żeby przezeń nie pokalało się wielu, żeby nikt nie był rozpustny lub lekkomyślny jak Ezaw, który za jedną potrawę sprzedał pierworodztwo swoje. A wiecie, że potem, gdy chciał otrzymać błogosławieństwo, został odrzucony, nie uzyskał bowiem zmiany swego położenia, chociaż o nią ze łzami zabiegał”.

Poddajmy się badaniu przez Ducha Świętego, czy nie ma w nas ''korzenia Ezawa'', który może zniszczyć nasze życie duchowe, a w konsekwencji może poczynić szkody w naszych rodzinach, czy społecznościach. Jednak zawsze rozpoczynajmy od siebie, a nie od innych. W Liście do Galacjan 6,4 czytamy: „Każdy zaś niech bada własne postępowanie, a wtedy będzie miał uzasadnienie chluby wyłącznie w sobie samym, a nie w porównaniu z drugim”. Wyraźnie nawołuje do tego Jeremiasz w Trenach 3,40: „Doświadczajmy i badajmy nasze drogi i nawróćmy się do Pana!”. Może teraz jest czas na zastanowienie się nad ważnymi kwestiami w naszym życiu. Dlaczego mamy wrażenie, że Pan Bóg nie odpowiada na nasze modlitwy? Dlaczego odczuwamy duchowe zmęczenie, widząc niepowodzenie w wielu naszych wysiłkach, czy wręcz duchowe bankructwo? Dlaczego często trudno nam dostrzec Boże błogosławieństwo w naszym życiu, w życiu rodzinnym, czy w naszych społecznościach? Nie dziwmy się, że tak jest, jeżeli wieczorem zamiast usilnej modlitwy i społeczności z Bogiem wolimy do późna oglądać telewizję, czy internet. Takie zagłuszanie w sobie Bożego głosu w żaden sposób nie rozwiąże naszych problemów. Współcześni Ezawowie w swoim domu uciekają w wirtualny świat. To nie jest to samo, co przebywanie w osobistym, rodzinnym, czy społecznym namiocie w Bożej obecności. Jeżeli zamiast poddania się pod sąd BOŻEGO SŁOWA wolimy przebywać i liczyć się z opiniami ludzi, co do których sami mamy wątpliwości, czy w ogóle chcą kiedykolwiek spotkać się z Chrystusem, to nie dziwmy się, że jesteśmy w trudnym miejscu naszego osobistego i społecznego chrześcijaństwa. Może członkowie naszych rodzin, czy nasi znajomi żyją tak, jakby nie było Pana Boga, ponieważ nie zdążyli jeszcze zobaczyć Jezusa w nas? Dajmy im taką szansę. Pan Bóg daje nam dzisiaj kolejną szansę, byśmy popatrzyli duchowym wzrokiem na nasze życie. Dzisiaj jest dzień, który nazywa się TERAZ dla naszej decyzji. Jutro już może nie być takiej okazji, żebyśmy w modlitwie i w szczerości serca przed Bogiem wyznali, że są w nas dziedziny nie poddane pod Bożą zależność. Pozwólmy Panu Bogu na odrąbanie korzeni starej natury Ezawa i poddajmy się wreszcie przemianie naszego umysłu na Chrystusowy.

Dalszy ciąg w części 10.

Bogdan Podlecki

Poprzednia część                                 Następna część

Dwie natury cz. 8

Dwie natury cz. 8

Nie poddając się Bożej przemianie i uświęceniu możemy rozkazywać diabłu, żeby zniknął z naszego życia. Jednak on tak łatwo nie pozbawi się miejsc schronienia w nas, którymi mogą być nie poddane pod Bożą zależność dziedziny naszego życia. Diabeł wie, że siła, która może go skutecznie wygonić nie jest w słowach, lecz w MOCY ZMARTWYCHWSTANIA Pana Jezusa Chrystusa w naszym życiu. Jednak to ŻYCIE musimy utrwalać przebywając w Bożej obecności, czyli w modlitwach, karmieniu się SŁOWEM BOŻYM, a nie przed telewizorem, komputerem, czy w innych równie zajmujących nasz czas czynnościach. Jakub wyciągał wnioski z praktycznej Bożej edukacji w jego życiu i czekał na JEGO ratunek. Kiedy pierwszy raz spotkał się z Bogiem we śnie, to nazwał to miejsce ''Betel'', czyli ''Dom Boży''. Można powiedzieć, że Jakub w tym momencie swojego życia skupił się na Domu Bożym, jako na fizycznym miejscu. Czyli mimo spotkania z Panem Bogiem, dalej budował na swojej niezależności. Potem spotkał się z NIM ''TWARZĄ w twarz''. Poniósł cenę Bożej obecności w swoim życiu i wkroczył w etap całkowitej zależności od Boga. Dlatego przy drugim spotkaniu z Panem Bogiem, nazwał to fizyczne i jednocześnie duchowe miejsce ''El-Betel'', czyli ''Bóg Domu Bożego''. Wreszcie skupił się na Bożej obecności w Domu Bożym, którym od tego momentu było jego życie. Duchowe rozeznanie matki pomogło Jakubowi podjąć decyzję o ucieczce od Ezawa, bo na ten czas, to był jedyny sposób na nieutracenie Bożego wybrania. W naszym życiu też nie możemy oczekiwać, że stara natura Ezawa sama ucieknie od nas. Diabeł dobrowolnie, ani w wyniku żadnych negocjacji nie opuści swojego miejsca schronienia w nas. Jego celem, który dosłownie może osiągać ''po trupach'' jest zabić nas duchowo. To my musimy uciekać od starej natury Ezawa. Diabeł tylko czeka na to, kiedy będzie mógł zapisać nasze imię na listę członków światowego klubu pod nazwą ''Ezaw''. Jednak wybór należy do nas. Przecież SŁOWO BOŻE mówi, że możemy być na liście niebiańskiego klubu pod nazwą ''Jakub''. Mówią o tym dwa poniższe biblijne fragmenty. 

(List do Hebrajczyków 12,22-25: „Lecz wy podeszliście do góry Syjon i do miasta Boga Żywego, do Jeruzalem niebieskiego i do niezliczonej rzeszy aniołów, do uroczystego zgromadzenia i zebrania pierworodnych, którzy są zapisani w niebie, i do Boga, sędziego wszystkich, i do duchów ludzi sprawiedliwych, którzy osiągnęli doskonałość i do Pośrednika Nowego Przymierza, Jezusa, i do krwi, którą się kropi, a która przemawia lepiej niż krew Abla. Baczcie, abyście nie odtrącili Tego, który mówi; jeśli bowiem tamci, odtrąciwszy tego, który na ziemi przemawiał, nie uszli kary, to tym bardziej my, jeżeli się odwrócimy od Tego, który przemawia z nieba”.

(Księga Objawienia 21,27): „I nie wejdzie do niego nic nieczystego ani nikt, kto czyni obrzydliwość i kłamie, tylko ci, którzy są zapisani w księdze żywota Baranka”.

Nikt nie może odłączyć nas od Pana Jezusa, jeżeli trwamy w NIM oraz poddajemy się przemianie charakteru na Chrystusowy. Wyraźnie pisze o tym Paweł w Liście do Rzymian 8,35-39: „Któż nas odłączy od miłości Chrystusowej? Czy utrapienie, czy ucisk, czy prześladowanie, czy głód, czy nagość, czy niebezpieczeństwo, czy miecz? Jak napisano: Z powodu Ciebie co dzień nas zabijają, uważają nas za owce ofiarne. Ale w tym wszystkim zwyciężamy przez Tego, który nas umiłował. Albowiem jestem tego pewien, że ani śmierć, ani życie, ani aniołowie, ani potęgi niebieskie, ani teraźniejszość, ani przyszłość, ani moce, ani wysokość, ani głębokość, ani żadne inne stworzenie nie zdoła nas odłączyć od miłości Bożej, która jest w Chrystusie Jezusie, Panu naszym”. Do takich ludzi szatan nie ma żadnego prawa. Nikt nie może wyrwać nas z BOŻEJ RĘKI, o ile sami nie dokonamy takiego wyboru. Pan Bóg właśnie nas wybrał, byśmy dzięki JEGO ŁASCE mieli udział w Królestwie Bożym już tu na ziemi i dopełnili go w wiecznej Bożej obecności. Nie bądźmy lekkomyślni i nie odrzucajmy tego powołania, bo później na pewno będziemy żałować. Jednak wtedy może być już za późno na zabieganie ze łzami w oczach o Boże błogosławieństwo tak, jak to było w przypadku Ezawa. Pan przyznał się do SWOJEGO dziedzictwa duchowego, przedstawiając się jako ''Bóg Abrahama, Izaaka i Jakuba''. Kiedy my przyznajemy się do Pana Boga, to ON również przyznaje się do nas. Jednak Bóg nigdy nie zaakceptuje dwoistej natury w nas. Czytamy o tym w Liście Jakuba 4,8: „Zbliżcie się do Boga, a zbliży się do was. Obmyjcie ręce, grzesznicy, i oczyśćcie serca, ludzie o rozdwojonej duszy”. Przez pojednanie z Bogiem jesteśmy także ''duchowym potomstwem Abrahama''. Czy również wobec nas Pan będzie mógł powiedzieć, że jest naszym Bogiem? SŁOWO BOŻE wyraźnie mówi, że mamy do wykonania kroki wiary, poparte decyzjami wdrożenia ich w naszym życiu przez konkretne uczynki. Pisze o tym Paweł w Liście do Efezjan 4,22-24: „Zewleczcie z siebie starego człowieka wraz z jego poprzednim postępowaniem, którego gubią zwodnicze żądze, i odnówcie się w duchu umysłu waszego, a obleczcie się w nowego człowieka, który jest stworzony według Boga w sprawiedliwości i świętości prawdy”.

Dalszy ciąg w części 9.

Bogdan Podlecki

Poprzednia część                                 Następna część

niedziela, 17 września 2017

Dwie natury cz. 7

Dwie natury cz. 7

Pan Bóg mówi dzisiaj do wszystkich, szczególnie tych, którzy uważają się za wierzących – odwróć się od natury Ezawa i wybierz charakter Jakuba. Jeżeli myślisz, że gdy przeczytasz to rozważanie do końca, to wszystko w twoim życiu wróci do ''starej normy'' i będzie tak, jak przedtem. To będzie to tylko i wyłącznie twoim wyborem. Bóg kieruje SWOJE SŁOWO do twojego życia, bez względu na stan i miejsce w jakim teraz jesteś. SŁOWO BOŻE jest dla nas usprawiedliwieniem, a ściślej przyjęciem Bożego usprawiedliwienia. Jednak może być też Bożym sądem, gdy nie przyjmiemy JEGO korekty i dalej będziemy brnąć w niezależność. Może już nigdy nie być jak przedtem, jeżeli przyjmiemy osobiste BOŻE SŁOWO dla naszego życia i zaczniemy JE stosować. Mamy być nie tylko słuchaczami, ale też wykonawcami BOŻEGO SŁOWA. W dalszym ciągu historii obu braci czytamy, że te dwie różne natury nie mogły funkcjonować obok siebie. W każdej konfliktowej sytuacji, prędzej, czy później musi dojść do konfrontacji duchowej. W 1. Księdze Mojżeszowej 27,41-42 czytamy: „Dlatego znienawidził Ezaw Jakuba z powodu błogosławieństwa, którym go pobłogosławił ojciec, i taki powziął Ezaw zamiar: Zbliżają się dni żałoby po ojcu moim. Wtedy zabiję brata mego Jakuba. Rebece doniesiono słowa Ezawa, starszego jej syna. Wtedy ona kazała przywołać Jakuba, młodszego syna, i rzekła do niego: Brat twój, Ezaw, chce zemścić się na tobie i zabić cię”. Diabeł chodzi wokół jak lew ryczący i chce obrabować nas z Bożych obietnic. Jeżeli oddamy mu pod kontrolę nasze myśli, to wyjdziemy spod Bożego autorytetu. Jakub stanął przed duchowym wyborem. Mógł pójść na kompromis i wyrzec się błogosławieństwa. Jednak wybrał zachowanie Bożego wybrania, ale przy tym, za radą matki, ratował się ucieczką. Przed takimi decyzjami stoimy w naszym życiu na co dzień. Jednak zawsze mamy tylko dwie możliwości. Pójść na kompromis ze ''starym Ezawem'' i zablokować swoje błogosławieństwo lub oddalić się od niego i zatrzymać Boże wybranie. Jeżeli natura Ezawa nie chce poddać się Bożej przemianie, to rozwiązaniem dla nas jest oddzielenie i budowanie swojego życia na Bożych zasadach. W Biblii mamy wiele fragmentów, które uzasadniają te tezę. Poniżej tylko trzy z nich.

(2. List do Koryntian 6,14-7,1): „Nie chodźcie w obcym jarzmie z niewiernymi; bo co ma wspólnego sprawiedliwość z nieprawością albo jakaż społeczność między światłością a ciemnością? Albo jaka zgoda między Chrystusem a Belialem, albo co za dział ma wierzący z niewierzącym? Jakiż układ między świątynią Bożą a bałwanami? Myśmy bowiem świątynią Boga żywego, jak powiedział Bóg: Zamieszkam w nich i będę się przechadzał pośród nich, i będę Bogiem ich, a oni będą ludem moim. Dlatego wyjdźcie spośród nich i odłączcie się, mówi Pan, i nieczystego się nie dotykajcie; a ja przyjmę was. I będę wam Ojcem, a wy będziecie mi synami i córkami, mówi Pan Wszechmogący; mając tedy te obietnice, umiłowani, oczyśćmy się od wszelkiej zmazy ciała i ducha, dopełniając świątobliwości swojej w bojaźni Bożej”.

(Księga Jeremiasza 51,45): „Wyjdź z jego pośrodka, mój ludu, i niech każdy ratuje swoje życie przed żarem gniewu Pana!”.

(Księga Objawienia 18,4): „I usłyszałem inny głos z nieba mówiący: Wyjdźcie z niego, ludu mój, abyście nie byli uczestnikami jego grzechów i aby was nie dotknęły plagi na niego spadające”.

To są bardzo radykalne słowa, ale wypowiedział je Pan Bóg. Może nastać czas, kiedy skończy się spokojny okres naszego życia w namiocie Bożej obecności. Może też nadejść czas, kiedy o Bożą obecność trzeba będzie walczyć tak, jak Jakub. W każdym przypadku Pan Bóg mówi, że w prawdziwym chrześcijaństwie nie ma miejsca na kompromis z grzeszną naturą Ezawa, która może też przybierać pozory pobożności. Bóg mówi do nas bardzo wyraźnie, żeby odłączyć się od Ezawa, bo możemy zginąć razem z nim. Dzisiaj nie ma dużego zapotrzebowania na radykalne przesłania o Bożym sądzie. Pan Bóg wymaga od nas oczyszczenia i uświęcenia. ON obiecał, że będzie OJCEM dla tych, którzy nie mają nic wspólnego z nieprzemienioną naturą Ezawa. Dla tych, którzy pragną, przyjmą wybranie i poddają się przemianie charakteru w naturę Jakuba, Pan Bóg jest OJCEM pełnym przebaczenia i miłosierdzia. Jednak wszystkie trzy elementy muszą jednocześnie zaistnieć w naszym życiu. Nie wystarczy tylko pragnąć, a nawet zaakceptować Boże wybranie. Musi być z naszej strony pełne poddanie się Bożej przemianie w ''naturę Chrystusową''. Jeżeli świadomie trwamy w starej naturze Ezawa lub szukamy z nią kompromisu, to musimy mieć świadomość wyraźnej Bożej przestrogi. Znajdujemy ją w Księdze Objawienia 22,10-12: „I rzecze do mnie: Nie pieczętuj słów proroctwa tej księgi! Albowiem czas bliski jest. Kto czyni nieprawość, niech nadal czyni nieprawość, a kto brudny, niech nadal się brudzi, lecz kto sprawiedliwy, niech nadal czyni sprawiedliwość, a kto święty, niech nadal się uświęca. Oto przyjdę wkrótce, a zapłata moja jest ze mną, by oddać każdemu według jego uczynku”.

Dalszy ciąg w części 8.

Bogdan Podlecki

Poprzednia część                                 Następna część

sobota, 16 września 2017

Dwie natury cz. 6

Dwie natury cz. 6

Zadajmy sobie jeszcze jedno pytanie. Jakie są przejawy natury Jakuba? Przeanalizujmy charakter Jakuba pod kątem wyborów dokonywanych w naszym życiu. To, co dostrzeżemy w historii Jakuba i Ezawa jest dla naszego pouczenia. Pisze o tym Paweł w Liście do Rzymian 15,4: „Cokolwiek bowiem przedtem napisano, dla naszego pouczenia napisano, abyśmy przez cierpliwość i przez pociechę z Pism nadzieję mieli”. Pan Bóg wybrał i przemienił charakter Jakuba, dostrzegając w nim większy potencjał duchowy niż u Ezawa. Pan Bóg patrzy na serce. Życie Jakuba, mimo różnych jego etapów jest dla nas wielkim wzorem. Bóg zaakceptował jego przemianę i przyznał się do świadectwa jego życia. Przedstawiając SWOJE IMIĘ mówił: ''Ja Jestem Bogiem Abrahama, Izaaka i Jakuba''. Wiem, że jeszcze ''trochę czasu'' minie, zanim Pan Bóg w cudowny sposób osiągnie we mnie przemieniony charakter Jakuba, który jest typem Chrystusa. Ale ja wierzę w cuda. Natura Jakuba pozwala nie patrzeć na to, co pomyślą o nas inni. Ludzie z przemienionym charakterem Jakuba mają wzrok utkwiony tylko w Chrystusie. Nie można żyć na ''dwa fronty''. Albo wybieramy naturę Jakuba, albo naturę Ezawa. W rodzinie Izaaka i Rebeki nie było trzeciego dziecka. Nie ma więc pośredniego wyboru dla nas. Życie człowieka z dwiema naturami docelowo nie jest możliwe w prawdziwym chrześcijaństwie. Jedna z nich musi ostatecznie zwyciężyć drugą. Jakub wolał zaspokoić głód Bożej obecności w swoim życiu. Dzięki temu zyskał Boże wybranie, czy jak kto woli – namaszczenie. Ezaw lekkomyślnie to utracił.

''Dzisiejsi Jakubowie'' wolą nie tracić czasu na oglądanie telewizji, czy internetu. Wybierają osobiste i społeczne życie w Bożej obecności. Pan Bóg dał nam wolną wolę. To prawda, że zdrowy rozsądek wystarczy, żeby wiedzieć, kiedy wyłączyć telewizor, czy komputer. Jeżeli jednak mamy poczucie, że te urządzenia są złodziejami naszego czasu dla Boga, to Biblia mówi bardzo wyraźnie w 1. Liście do Tesaloniczan 5,22: „Od wszelkiego rodzaju zła z dala się trzymajcie”. Ludzie z charakterem Jakuba wolą trzymać się z dala od wszystkiego, co może zasmucić Ducha Świętego, czy wręcz ''gasić ducha'' w ich życiu. Wiedzą, że bez BOŻEJ ŁASKI i MOCY, prędzej czy później staną się tacy sami jak ''dzisiejsi Ezawowie''. Pan Bóg docenia naszą determinację w szukaniu JEGO błogosławieństwa. Jednak musimy liczyć się z Bożą korektą, która uchroni nas od zbytniego zaufania we własne siły. W historii Jakuba czytamy dalej w 1. Księdze Mojżeszowej 32,24-25: „Jakub zaś pozostał sam. I mocował się z nim pewien mąż aż do wzejścia zorzy. A gdy widział, że go nie przemoże, uderzył go w staw biodrowy i zwichnął staw biodrowy Jakuba, gdy się z nim mocował”. Wielu zaczyna swoje życie chrześcijańskie jak Jakub, jednak mogą skończyć jak Ezaw. Początkowa gorliwość dla Chrystusa z czasem przygasa. W życiu z Bogiem ważne jest rozpoczynanie jak Jakub. Jednak jeszcze ważniejsze jest życie w zwycięstwie tak, jak Jakub. W rozmowie z faraonem pod koniec ziemskiego etapu swojego życia, Jakub powiedział w 1. Księdze Mojżeszowej 47,9: „Czas mojego pielgrzymowania wynosi sto trzydzieści lat. Krótki i zły był czas życia mojego i nie dosięgnął lat życia ojców moich w czasie ich pielgrzymowania”. Jakub miał świadomość zbyt długiego czasu życia o własnych siłach i w związku z tym zbyt krótkiego czasu życia w wierze i posłuszeństwie Bogu, w porównaniu ze swoim ojcem, Izaakiem i dziadkiem, Abrahamem. Jednak w końcu wykazał się determinacją i poddał się przemianie dzięki BOŻEJ ŁASCE. Każda przemiana w naszym życiu wynika z działania BOŻEJ ŁASKI w nas i nigdy nie jest za późno na podjęcie decyzji bezwarunkowego podporządkowania się Panu Bogu. Wszelkie przemiany charakteru oparte na własnych siłach szybko nas męczą i dają poczucie straconego czasu.

Jakub miał bardzo duże wsparcie w swojej żonie Racheli. Ezaw wybierając dobrowolne oddalanie od Bożej rodziny nie miał takiego wsparcia. W 1. Księdze Mojżeszowej 26,34-35 czytamy: „A gdy Ezaw miał czterdzieści lat, pojął za żonę Judytę, córkę Beeriego, Chetyty, i Basemat, córkę Chetyty Elona. Były one powodem trosk dla Izaaka i Rebeki”. Jakub wybrał żonę według Bożych zasad i Pan Bóg pobłogosławił ten związek. Rachela od początku dokonywała dojrzałych duchowych wyborów. Przeciwstawiła się bałwochwalstwu swojego ojca Labana, zabierając mu jego ''bożki domowe''. Wybierając podporządkowanie się Bogu Jakuba naraziła się na demoniczny opór demonstrujący się gniewem swojego ojca. Dla odróżnienia, żony Ezawa utwierdzały go w wyborze niezależności i odwodziły go od Bożej woli. Były powodem trosk dla jego rodziców. Wspaniale jest mieć przekonanie, że nasze wybory i działania są w pełni zgodne z wolą Bożą dla naszego życia. Wspaniale jest też widzieć, że w naszych rodzinach dokonał się właściwy przekaz duchowego dziedzictwa dla naszych dzieci. W dynastii Abrahama przekazywanie dziedzictwa duchowego było wyraźne w kolejnych pokoleniach. Jakub przejął je po Izaaku, ponieważ bardzo zależało mu na otrzymaniu tego dziedzictwa. W czasie, gdy mieszkał w namiotach doświadczał życia rodzinnego w Bożym błogosławieństwie. W przejmowaniu dziedzictwa duchowego wspierała go jego żona Rachela. W odróżnieniu od Ezawa, Jakub potrafił docenić wartość Bożego wybrania i błogosławieństwa. W tym samym czasie, kiedy Ezaw pielęgnował swoją niezależność na polowaniach, Jakub szukał Bożej obecności w namiocie. Dobrze jest przebywać w Bożej obecności, będąc mężem spokojnym. Pisze o tym Boży prorok w Księdze Jeremiasza 17,7: „Błogosławiony mąż, który polega na Panu, którego ufnością jest Pan!”. Dzisiaj w Polsce mamy czas spokoju, pomimo że czasem wydaje nam się, iż tak nie jest. Niepokój znajdują ci, którzy go szukają. Społeczności chrześcijańskie mogą się zgromadzać bez żadnych ograniczeń. Także bez żadnego limitu możemy przebywać w Bożej obecności w naszych osobistych namiotach modlitwy. Wystarczy tylko praktycznie realizować pragnienie przebywania w Bożej obecności w swoim życiu. Jednak ten spokojny czas może się zakończyć. Wykorzystajmy go i poddajmy się przemianie naszego charakteru na Chrystusowy.

Dalszy ciąg w części 7.

Bogdan Podlecki

Poprzednia część                                 Następna część