środa, 19 kwietnia 2017

Duch ubóstwa, a ubóstwo w duchu cz. 1

Duch ubóstwa, a ubóstwo w duchu cz. 1

W języku polskim te tytułowe wyrażenia są bardzo podobne. Jednak to nie jest to samo. Wiem, że piszę do ludzi świadomych tego faktu, ale jednak napiszę. Wiedzieć, to nie zawsze znaczy duchowo rozróżniać. To nie tylko są dwa różne pojęcia, ale są sobie przeciwne. Duchowo przeciwne. ''Duch ubóstwa'' zwalcza ''ubóstwo w duchu'', bo jest dla niego zagrożeniem. Przyjrzyjmy się najpierw biblijnemu pojęciu: "ubóstwo w duchu", czy inaczej "ubodzy w duchu". Co mam na myśli? Oczywiście ''Kazanie na Górze''. Przeczytajmy dwa paralelne wersety z tego kazania Pana Jezusa Chrystusa w tłumaczeniu Biblii Warszawskiej.

1. (Ewangelia Mateusza 5,3): „Błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem ich jest Królestwo Niebios”.

2. (Ewangelia Łukasza 6,20): „A On podniósłszy oczy na uczniów swoich powiedział: Błogosławieni ubodzy, albowiem wasze jest Królestwo Boże”.

Zwróćmy uwagę na dwie dosyć istotne różnice w tym tłumaczeniu. Po pierwsze Łukasz nie pisze: "ubodzy w duchu" tak, jak robi to Mateusz. Jednak do tego odniosę się w dalszej części rozważania. Po drugie Mateusz pisze: ''ich jest Królestwo Niebios'', a Łukasz pisze: ''wasze jest Królestwo Boże''. Nie skupiam się na różnicy pomiędzy ''Królestwo Niebios'', a ''Królestwo Boże'', ponieważ moim zdaniem, to nie jest aż tak istotne. PAN BÓG jest w NIEBIE. Istotniejsza jest różnica w adresatach tego przesłania. Mateusz pisze: ''ich'', a Łukasz pisze: ''wasze''. Nie ma tu żadnej sprzeczności. Mateusz interpretuje, że Pan Jezus kieruje swoje słowa do wszystkich słuchaczy. Natomiast Łukasz zwraca uwagę na to, że Chrystus mówi w tym momencie do swoich uczniów, co zresztą jasno wynika z kontekstu tego wersetu. Jednak podzielę się swoją interpretacją tych fragmentów. Otóż Ewangelia Mateusza według większości biblistów jest adresowana do Żydów, a Ewangelia Łukasza także do pogan. Ich autorzy też zresztą prawdopodobnie różnili się pochodzeniem. Łącząc te fakty, czyli adresowanie Ewangelii i użycie zaimków dzierżawczych ''ich'' i ''wasze'' można powiedzieć, że obaj ewangeliści interpretowali jednakowo słowa Jezusa, jeżeli przyjmiemy, iż Chrystus proroczo mówił o poganach. Dlaczego? Mateusz pisząc do Żydów użył zaimka ''ich'', czyli adresatami mogli być poganie. Podobnie Łukasz pisząc do pogan użył zaimka ''wasze''. Jednak to tylko taka moja interpretacja, z którą oczywiście nie trzeba się bezkrytycznie zgadzać.

W czasach przebywania Jezusa na ziemi człowiek ubogi, żeby przeżyć musiał żebrać. Dzisiaj w różnych częściach świata jest podobnie. Jednak w Polsce można już inaczej, np. pójść po pomoc do ''Opieki Społecznej'' i chwała Bogu za opiekę nad prawdziwie potrzebującymi pomocy ludźmi. Jedna z angielskich dynamicznych wersji Biblii Króla Jakuba – New King James Version podaje takie tłumaczenie tych wersetów:

1. (Ewangelia Mateusza 5,3): „Błogosławieni żebrzący Ducha, bowiem ich jest Królestwo Niebios”.

2. (Ewangelia Łukasza 6,20): „A Jezus spojrzawszy na swoich uczniów powiedział: Bogaci, [którzy] żebrzą, albowiem wasze jest Królestwo Boga”.

Konfrontując to dynamiczne tłumaczenie z Biblią Warszawską można powiedzieć, że "błogosławieni ubodzy w duchu", to inaczej "bogaci żebrzący o Ducha". Sprzeczność? Myślę, że nie. Błogosławieństwo zawsze przeciwstawia się duchowej pysze. Raczej mamy tu do czynienia z kontrastem, czyli przeciwstawieniem ''pokory'' i ''pychy''. W Biblii często mamy porównania kontrastowe, np. ''baranek'' i ''lew'' w odniesieniu do Pana Jezusa Chrystusa, czy też ''pomnażanie przez rozdawanie''.

Podam teraz definicję "ubogiego w duchu" autorstwa pewnego duchownego anglikańskiego: ''Ubogim w duchu jest ten kto dostrzega swoje słabości, ten kto nie pyszni się przed ludźmi swoją pobożnością, lecz raczej w pokorze, bez zarozumiałości, staje się dobrym przykładem dla innych, jednocześnie rozpoznając swoje moralne ułomności, stara się je naprawić [mój dopisek: poddać się Bogu]''. Człowiek "ubogi w duchu" niekoniecznie ma "ubogiego ducha". Tu ma istotne znaczenie dostrzeżenie swoich niedoskonałości, a jednocześnie będąc w pełni ducha.

Można mieć rozwinięte życie duchowe, które przekłada się na "uczynki wiary w miłości", a jednocześnie być ''ubogim w duchu'' i ciągle żebrać o Ducha u Pana Boga. Tak więc nie należy rozumieć tego błogosławieństwa jako zachęty do biedy duchowej, ani tym bardziej materialnej. To błogosławieństwo mówi o duchowej pokorze. Właśnie także o tym pisze apostoł Paweł w Liście do Rzymian 12,3: „Powiadam bowiem każdemu spośród was, mocą danej mi łaski, by nie rozumiał o sobie więcej, niż należy rozumieć, lecz by rozumiał z umiarem stosownie do wiary, jakiej Bóg każdemu udzielił”. Pokora oznacza życie w zgodzie z BOŻYM PRAWEM. To życie w świętości i wypełnianiu osobistej woli Bożej dla naszego życia, które daje wewnętrzne bogactwo. Naszym nadrzędnym celem staje się wtedy rozwój Królestwa Bożego w sobie i swoim otoczeniu już tu i teraz, a nie kiedyś i gdzieś tam.

Jest coś takiego, jak oczyszczanie samego siebie. Nie chodzi mi tu o oczyszczanie, czy ''odkwaszanie'' organizmu. Chociaż w przypadku duszy może i ma to jakiś sens. Biblijne oczyszczanie odbywa się poprzez rozpoznanie swoich, delikatnie mówiąc – niedoskonałości, czyli po prostu grzechów oraz współdziałanie z Bogiem w odwróceniu się i naprawie ich skutków przez szczerą pokutę. Człowiek, który poddaje się Bogu, czyli gdy jest "ubogi w duchu" staje się jednocześnie "źródłem wody żywej", która może oddziaływać na innych ludzi dobrej woli, pomagając im uczynić to samo w swoim życiu. W efekcie "ubodzy w duchu" zyskują bogactwo ducha, czyli wieczne pojednanie z Bogiem.

Dalszy ciąg w części 2.
Bogdan Podlecki

wtorek, 4 kwietnia 2017

Duch religijności cz. 8

Duch religijności cz. 8

Apostoł Paweł pisze 2. Liście do Koryntian 10,3-6: „Bo chociaż żyjemy w ciele, nie walczymy cielesnymi środkami. Gdyż oręż nasz, którym walczymy, nie jest cielesny, lecz ma moc burzenia warowni dla sprawy Bożej; nim też unicestwiamy złe zamysły i wszelką pychę, podnoszącą się przeciw poznaniu Boga, i zmuszamy wszelką myśl do poddania się w posłuszeństwo Chrystusowi, gotowi do karania wszelkiego nieposłuszeństwa, gdy posłuszeństwo wasze będzie całkowite. Z tego fragmentu możemy wyciągnąć kilka ważnych wniosków.

1. Walka z warowniami duchowymi, w tym z duchem religijności, to nie jest potyczka z ludźmi, ale wojna duchowa o ich uwolnienie.

2. Bitwa odbywa się w oparciu o oręż duchowy, czyli walka toczy się w umyśle człowieka o jego duchowe życie.

3. Najgroźniejszym przeciwnikiem w nas jest pycha, która blokuje osobistą relację z Chrystusem, a przez to osobiste poznanie Pana Boga.

4. Nasza walka duchowa musi być czynna, czyli to my powinniśmy zmuszać wszelką myśl do poddania się w posłuszeństwo Chrystusowi.

Duch religijności przejawia się w postawie wykonywania uczynków religijnych i stara się zastąpić tym osobistą relację człowieka z Bogiem. Najbardziej zwodniczą cechą ducha religijnego jest bazowanie na gorliwości dla Pana Boga. W Liście do Rzymian 10,2-3 czytamy : „Daję im bowiem świadectwo, że mają gorliwość dla Boga, ale gorliwość nierozsądną; bo nie znając usprawiedliwienia, które pochodzi od Boga, a własne usiłując ustanowić, nie podporządkowali się usprawiedliwieniu Bożemu. Kontekstem tego fragmentu jest troska apostoła Pawła o zbawienie Izraela. W wielu miejscach w Biblii Pan Jezus Chrystus krytykuje postawę gorliwości faryzeuszy, ponieważ w wyniku zwiedzenia ducha religijnego poszła ona w złym kierunku. Faryzeusze przestrzegali swoich zasad religijnych, np. postu, modlitwy, czy dziesięciny, ale ostatecznie nie rozpoznali i pozostali przeciwnikami Bożego Mesjasza. Zupełnie inaczej było w przypadku Pawła, który także był gorliwym faryzeuszem. Jednak jego gorliwość poszła w dobrym kierunku w wyniku nawrócenia do Chrystusa. Pan Bóg chce, żebyśmy byli gorliwi dla NIEGO. Do zboru w Laodycei Chrystus kieruje słowa w Księdze Objawienia 3,19: „Wszystkich, których miłuję, karcę i smagam; bądź tedy gorliwy i upamiętaj się”. Tu jednak chodzi o szczerą gorliwość w wyniku upamiętania i osobistego poznania BOGA. 

Duch religijny podrabia gorliwość dla Boga często popychając człowieka do fanatyzmu. Jego strategia polega na tym, żeby popchnąć człowieka gorliwego dla Boga zbyt daleko, aż do miejsca pychy, kiedy człowiek religijny zaczyna chlubić się ze swojej gorliwości. Także w przypadku człowieka wierzącego może to stać się podrobioną gorliwością dla Boga, nawet w połączeniu z wykorzystywaniem obdarowania duchowego w złym kierunku. Większość Bożych poruszeń, czy jak kto woli – przebudzeń w pewnej fazie została zmanipulowana przez ducha religijnego. Religia zawsze zasmuca Ducha Świętego, co w większości przypadków jest powodem wygaszania osobistych i społecznych przebudzeń duchowych. Społeczności wierzących, które przyjęły to, co dobre z duchowego przebudzenia ''poszły do przodu'' w przyjęciu Bożego objawienia. Mam tu na myśli, np. australijski Assemblies of God, gdzie dopuszczono ordynację kobiet do służby według ich obdarowania, łamiąc przez to utrwalaną przez lata tradycję kościelną o podłożu biblijnym.

Jeżeli chrześcijańskie społeczności lokalne zamykają się na dobre zmiany, to pozostają na swoim tradycyjnym "poziomie duchowości", czyli mogą przez to utrwalać swoją tradycję kościelną. Dotyczy to także naszego osobistego chrześcijaństwa. Odrzucając wszystko, co nowe możemy mniej, czy bardziej świadomie odrzucić także dobre zmiany. Jednak ktoś, gdzieś, kiedyś powiedział: ''Nie możesz nikogo zmusić, żeby zrozumiał wiadomość, której nie jest gotów otrzymać''. Jest w tej sentencji pewna mądrość, zarówno w odniesieniu do naszego osobistego, czy też społecznego chrześcijaństwa. Jak już wszedłem w cytowanie ''mądrości'', to jeszcze jedna, często powtarzana przez jednego z moich pracowników w pewnym zakładzie, którym zarządzałem: ''Nic na siłę, tylko młotkiem''. Także tę praktyczną radę można zastosować wśród ludzi i kościołów. Wszak Pan Bóg powiedział w Księdze Jeremiasza 23,29: „Czy moje słowo nie jest jak ogień - mówi Pan - i jak młot, który kruszy skałę?”.

Uwielbienie Boga nie odbywa się tylko na nabożeństwach, czy innych ''mitingach'' chrześcijańskich. Pan Jezus Chrystus powiedział, że prawdziwe uwielbienie jest "w duchu i w prawdzie". To nie musi oznaczać naszego wyboru, czy śpiewamy ze śpiewnika, czy bez. To wcale nie determinuje głośnego, czy stonowanego uwielbienia lub ze światłami, czy bez migających świateł. Myślę, że ma to znaczenie dla ludzi, a nie dla Pana Boga. Prawdziwe uwielbienie Boga, to nasze prawdziwe świadectwo życia w Bożej obecności na co dzień i od święta, czyli w każdych okolicznościach. Jednak nie mnie to oceniać. Ja wiem po sobie, że uczę się całe życie w takim znaczeniu, iż biorę do swojego życia to, co dobre. Jak przestaję się uczyć, to zostaję w tyle. 

Sekty i fałszywe "społeczności" religijne można stosunkowo łatwo rozpoznać, np. po strukturach, które mają za zadanie uzależnić ludzi od ich przywództwa. Jednak duch religijności jest dosyć trudno rozpoznawalny w kościołach, zwłaszcza tych, które nie dopuszczają zmian. Apostoł Paweł pisze w 2. Liście do Tesaloniczan 2,3-4: „Niechaj was nikt w żaden sposób nie zwodzi; bo nie nastanie pierwej, zanim nie przyjdzie odstępstwo i nie objawi się człowiek niegodziwości, syn zatracenia, przeciwnik, który wynosi się ponad wszystko, co się zwie Bogiem lub jest przedmiotem boskiej czci, a nawet zasiądzie w świątyni Bożej, podając się za Boga. Kontekstem tego fragmentu jest ostrzeżenie wierzących przed rządami antychrysta w czasach ostatecznych. Jednak Biblia mówi, że ŚWIĄTYNIA BOŻA nie jest zbudowana rękoma ludzkimi. Więc nie chodzi tu jedynie o świątynię w Jerozolimie. Duch religijny manifestuje się także jako duch antychrysta już dzisiaj, także w kościołach, które na to pozwalają przez swoją ignorancję lub strach przed dobrymi zmianami. 

Często żyjemy własnymi wyobrażeniami o PANU BOGU zastępując tym żywą i osobistą relację z NIM. Życie własnymi wyobrażeniami Boga, to nie jest to samo, co życie z Bogiem! Osobiste poznanie Chrystusa jest najważniejszą relacją, która daje życie wieczne. Jednak to BÓG jest inicjatorem tego, żeby nasze życie opierało się na żywym i realnym poznaniu GO. Apostoł Paweł pisze w Liście do Galacjan 4,9: „Teraz jednak, kiedy poznaliście Boga, a raczej, kiedy zostaliście przez Boga poznani, czemuż znowu zawracacie do słabych i nędznych żywiołów, którym ponownie, jak dawniej służyć chcecie?”. Z tego fragmentu jasno wynika, że poznanie Boga jest wzajemną relacją. Pan Bóg zawsze chce dać się poznać. Jednak to poznanie będzie rzeczywiste na tyle, na ile my sami damy się poznać Bogu. To musi być w pełni szczere. Każda nasza relacja poznania kogoś będzie na tyle szczera, na ile my damy prawo wglądu w nasze rzeczywiste świadectwo życia, a nie tylko w to, co chcemy pokazać.

Jeżeli zatrzymujemy się na etapie próby poznania Boga bez wzajemności, czyli bez dania przystępu do naszego życia Panu Bogu, to jest to tylko życie z wyobrażeniem Boga. Bez osobistej relacji z Panem Jezusem Chrystusem nasze wyobrażenia są niczym więcej jak tylko własną religią. Dobrze jak to się kończy tylko na "duchowym wyobrażeniu" Boga, a nie idzie dalej w kierunku "wizualizacji tego wyobrażenia". Każda religia jest fałszywa, bo opiera się na wyobrażeniach ludzi. Każdy fałszywy system religijny opiera się na pewności siebie ludzi, którzy mniej lub bardziej świadomie są posłuszni podszeptom diabelskim, w tym szczególnie duchowi religijności. Jako ludzie wierzący nie bądźmy zbyt pewni swoich własnych możliwości. Nasza pewność jest w BOGU i JEGO ŁASCE. Nasza pewność jest w poznaniu BOGA i oddania MU pełnego prawa do zmian w naszym życiu. Wiedza, w tym także biblijna, która usprawiedliwia trwanie w złej sytuacji duchowej, a nie powoduje pragnienia do dobrych zmian, to religia. Duch religijności zawsze będzie dbał o to, żebyśmy zatracili świadomość tego, że nasza tożsamość jest w Chrystusie, a nie w uczynkach religijnych, nawet tych z pozoru wyglądających na duchowe. Wyparcie ducha religijnego z naszego życia, to duchowa bitwa w nas, czyli w naszym umyśle. Wyparcie ducha religijnego z naszego otoczenia (rodziny, kościoła, miasta), to już duchowa wojna. Jednak bez zwycięskich bitew w nas, trudno jest o zwycięstwo w wojnie duchowej z naszym udziałem. 

Na zakończenie takie sobie hasło: ''RELIGIA, czy RELACJA? WYBÓR NALEŻY DO CIEBIE''. Niedawno umieściłem je na swoim profilu na Facebooku. Spowodowało to pewną dyskusję i bardzo dobrze, ponieważ to hasło nie powinno być tylko jednym z wielu sloganów w naszym życiu. Zachętą dla nas niech będzie modlitwa Pawła, apostoła Chrystusa zaprawionego w duchowych bojach z demonicznymi zwierzchnościami, także warownią ducha religijności. Wierzę, że jest to prorocza modlitwa o nasze duchowe rozeznanie i dar rozróżniania duchów. Chciałbym zostawić cię drogi czytelniku z tym fragmentem z Listu do Efezjan 1,15-22: „Przeto i ja, odkąd usłyszałem o wierze waszej w Pana Jezusa i o miłości do wszystkich świętych, nie przestaję dziękować za was i wspominać was w modlitwach moich, aby Bóg Pana naszego Jezusa Chrystusa, Ojciec chwały, dał wam Ducha mądrości i objawienia ku poznaniu jego, i oświecił oczy serca waszego, abyście wiedzieli, jaka jest nadzieja, do której was powołał, i jakie bogactwo chwały jest udziałem świętych w dziedzictwie jego, i jak nadzwyczajna jest wielkość mocy Jego wobec nas, którzy wierzymy dzięki działaniu przemożnej siły jego, jaką okazał w Chrystusie, gdy wzbudził go z martwych i posadził po prawicy swojej w niebie ponad wszelką nadziemską władzą i zwierzchnością, i mocą, i panowaniem, i wszelkim imieniem, jakie może być wymienione, nie tylko w tym wieku, ale i w przyszłym; i wszystko poddał pod nogi jego, a jego samego ustanowił ponad wszystkim Głową Kościoła, który jest ciałem jego, pełnią tego, który sam wszystko we wszystkim wypełnia”.

Bogdan Podlecki

poniedziałek, 3 kwietnia 2017

Duch religijności cz. 7

Duch religijności cz. 7

Biblia podaje nam szereg przykładów o tym, co duchowe moce przeciwne Panu Bogu, w tym warownia ducha religijnego mogą robić w indywidualnym lub społecznym życiu człowieka.

1. Zaślepiać ludzi na Ewangelię Chrystusową.
(2. List do Koryntian 4,3-4): „A jeśli nawet ewangelia nasza jest zasłonięta, zasłonięta jest dla tych, którzy giną, w których bóg świata tego zaślepił umysły niewierzących, aby im nie świeciło światło ewangelii o chwale Chrystusa, który jest obrazem Boga”.

2. Wprowadzać w błąd niewierzących, ale także wierzących.
(2. List do Tymoteusza 2,24-26): „A sługa Pański nie powinien wdawać się w spory, lecz powinien być uprzejmy dla wszystkich, zdolny do nauczania, cierpliwie znoszący przeciwności, napominający z łagodnością krnąbrnych, w nadziei, że Bóg przywiedzie ich kiedyś do upamiętania i do poznania prawdy i że wyzwolą się z sideł diabła, który ich zmusza do pełnienia swojej woli”.

3. Powodować kalectwa i choroby.
(Ewangelia Łukasza 13,11-16): „A oto była tam kobieta, od osiemnastu lat cierpiąca, pochylona tak, że zupełnie nie mogła się wyprostować. (…) A czy tej córki Abrahama, którą szatan związał już od osiemnastu lat, nie należało rozwiązać od tych pęt w dniu sabatu?”.

4. Manipulować przywódcami religijnymi i świeckimi.
(1. List do Koryntian 2,6-8): „My tedy głosimy mądrość wśród doskonałych, lecz nie mądrość tego świata ani władców tego świata, którzy giną; ale głosimy mądrość Bożą tajemną, zakrytą, którą Bóg przed wiekami przeznaczył ku chwale naszej, której żaden z władców tego świata nie poznał, bo gdyby poznali, nie byliby Pana chwały ukrzyżowali”.

5. Wpływać na warunki atmosferyczne.
(Ewangelia Mateusza 8,23-26): „A gdy [Jezus] wsiadł do łodzi, poszli za nim uczniowie jego. I oto nawałnica wielka powstała na morzu tak, że fale łódź przykrywały. (...) On rzekł do nich: Czemu jesteście bojaźliwi, małowierni? Potem wstał, zgromił wiatry i morze i nastała wielka cisza”.

Poddanie siebie, swojej miejscowości, czy narodu demonicznym zwierzchnościom w celu ochrony, np. przed nieszczęściami tylko pozornie poprawiają sytuację. W rzeczywistości jest to duchowy pakt, którego konsekwencją jest utrata Bożego błogosławieństwa. Ludzie, miejscowości, regiony, czy narody, które poddają się pod protekcję innym istotom duchowym niż Pan Jezus Chrystus pogrążają się w duchowej ciemności. Oddawanie czci każdej innej duchowej zwierzchności poza Panem Bogiem jest pokłonem wobec diabła. Rezultatem tego może być ruina duchowa, społeczna, czy gospodarcza.

Historia Polski jest wyraźnym przykładem takiej diabelskiej strategii. W XVI wieku Polska należała do największych potęg europejskich zarówno pod względem ekonomicznym, jak i kulturowym, czy militarnym. Znana też była z tolerancji. Ludzie prześladowani przez systemy religijne znajdowali schronienie w Polsce. Co trzeci poseł do polskiego sejmu był protestantem. Nie wynikało to jednak z tego, że większość elektoratu była protestancka, ale dlatego, iż elektorat, także katolicki kierował się kompetencjami kandydatów. W rezultacie XVI wiek przeszedł do historii jako "złoty wiek" polskiej kultury w Europie. Duży wkład wnieśli także protestanci, np. Mikołaj Rej, czy Andrzej Frycz Modrzewski. Sytuacja uległa zmianie w XVII wieku. W wyniku prowadzonej przez zakon Jezuitów kontrreformacji zaczęto wypędzać z Polski innowierców. Palono polskie Biblie i niszczono lub przejmowano protestanckie budynki kościelne. Tradycja katolicka zajęła miejsce Pisma Świętego, a wpływ Słowa Bożego na naród polski malał. Na konsekwencje nie trzeba było długo czekać. Nastąpiło pogrążenie się Polski w duchowej ciemności widocznej w np. pijaństwie, czy korupcji oraz nietolerancji wyznaniowej. Początkowo szkolnictwo prowadzone przez Jezuitów stało na dosyć wysokim poziomie. Jednak z czasem szkoły jezuickie stały się ostoją zacofania z powodu braku konkurencji ze strony szkolnictwa protestanckiego. Kształcona w nich zaściankowa szlachta zasłynęła blokowaniem korzystnych dla Polski reform przez nadużywanie prawa do "liberum veto". Król Zygmunt III Waza, kontrreformacyjny wychowanek Jezuitów przeniósł w 1596 roku stolicę z "zarażonego" protestantyzmem Krakowa do Warszawy. Stopniowy upadek kraju skutkował kolejnymi stratami terytorialnymi państwa polskiego.

Znaczącym faktem jest to, że największy upadek Polski przypada na okres, gdy król Jan II Kazimierz zawarł duchowy pakt, ogłaszając królową niebios jako "Królową Polski". Zawarty w 1656 roku duchowy pakt oddawał Polskę pod duchową zwierzchność demonicznej warowni religijnej, która manifestowała się jako kult obrazów Marii, matki Jezusa. Ten pakt nigdy nie został odwołany, a wręcz przeciwnie w 1956 roku nastąpiło potwierdzenie i odnowienie tego paktu przez ''religijne władze katolickie''. Od tego czasu wydarzyły się trzy rozbiory Polski. Przez nasz kraj przetoczyły się dwie wojny światowe. Dotknęły ją nazistowskie i komunistyczne zbrodnie oraz inne wydarzenia. Czy narzucony Polsce kult królowej niebios jest jedyną przyczyną nieszczęść, jakie spadły na nasz kraj? Pewnie nie, ale zastanawiający jest jednak fakt, że inne kraje, które zawarły podobne pakty, np. w Ameryce Łacińskiej także funkcjonowały przez długi czas w zacofaniu. Nie tylko chodzi tu o stagnację ekonomiczną, ale przede wszystkim o zastój duchowy w poznaniu Boga i znajomości Bożego Słowa. Kraje, które odrzuciły kult królowej niebios, np. Wielka Brytania, Niemcy, czy Szwajcaria w tym samym czasie rozwijały się. Tam, gdzie dociera Boże poruszenie zawsze towarzyszące głoszeniu DOBREJ NOWINY O ZBAWIENIU W CHRYSTUSIE jest widoczny rozwój, w tym także ekonomiczny. Przykładem może być Argentyna, czy Korea Południowa. W Polsce też tak może być. W ostatnich kilku latach ludzie ewangelicznie wierzący biorą odpowiedzialność za wypieranie warowni ducha religijności z duchowych twierdz, takich jak władza, media, czy edukacja. Jednak wbrew pozorom najtrudniej jest przegonić warownię ducha religijności z kościołów.

BOŻE PRAWO, w tym szczególnie biblijny Dekalog zakazuje oddawania czci stworzeniu. Czytamy o tym w 2. Księdze Mojżeszowej 20,3-6: „Nie będziesz miał innych bogów obok mnie. Nie czyń sobie podobizny rzeźbionej czegokolwiek, co jest na niebie w górze, i na ziemi w dole, i tego, co jest w wodzie pod ziemią. Nie będziesz się im kłaniał i nie będziesz im służył, gdyż Ja Pan, Bóg twój, jestem Bogiem zazdrosnym, który karze winę ojców na synach do trzeciego i czwartego pokolenia tych, którzy mnie nienawidzą. A okazuję łaskę do tysiącznego pokolenia tym, którzy mnie miłują i przestrzegają moich przykazań”. Nieprzestrzeganie BOŻEGO PRAWA stawia nas w sytuacji mniej lub bardziej świadomego wyboru wyjścia spod Bożego autorytetu i wejścia pod autorytet diabła. W świecie duchowym nie ma miejsca na neutralność. Jesteśmy pod Bożym autorytetem lub pod autorytetem Bożego przeciwnika. Jedynym wyjściem jest odwrócenie się od kultu duchowej istoty, która nie ma nic wspólnego z matką Pana Jezusa.

Oddawanie czci królowej niebios jest kultem stworzenia, a nie STWÓRCY. Trwanie w zwiedzeniu poddaje nas, nasze miejscowości, nasze regiony i nasz kraj pod kontrolę duchowych zwierzchności, które są przeciwne Panu Bogu, a z pewnością nie są przyjazne ''koronie Bożego stworzenia'', czyli ludziom. Duchowe zwierzchności i podległe im demony wierzą w Pana Boga. Czytamy o tym w Liście Jakuba 2,19: „Ty wierzysz, że Bóg jest jeden? Dobrze czynisz; demony również wierzą i drżą”. Jednak nie uwierzyły BOGU i wypowiedziały MU posłuszeństwo. Jesteśmy wierzącymi nie tylko dlatego, że wierzymy w BOGA, ale przede wszystkim dlatego, że uwierzyliśmy JEGO CHRYSTUSOWI. Jednak mamy wyraźne ostrzeżenie, także przed wpływem warowni ducha religijności w naszym życiu. Apostoł Piotr pisze do każdego z nas w swoim 1. Liście 5,8: „Bądźcie trzeźwi, czuwajcie! Przeciwnik wasz, diabeł, chodzi wokoło jak lew ryczący, szukając kogo by pochłonąć”.

Dalszy ciąg w części 8.

Bogdan Podlecki

Poprzednia część                                 Następna część

Duch religijności cz. 6

Duch religijności cz. 6 

Działalność ducha religijnego, to imitacja miłości i uwielbienia Pana Boga. Tylko Boża miłość buduje nasze życie duchowe, a poznanie nadyma pychą życia. Pycha jest duchowym grzechem, który dyskwalifikuje człowieka z Bożej obecności. Dlaczego? Była powodem wyrzucenia diabła z Bożej obecności. To o szatanie pisał Boży prorok w Księdze Izajasza 14,12-14: „O, jakże spadłeś z nieba, ty, gwiazdo jasna, synu jutrzenki! Powalony jesteś na ziemię, pogromco narodów! A przecież to ty mawiałeś w swoim sercu: Wstąpię na niebiosa, swój tron wyniosę ponad gwiazdy Boże i zasiądę na górze narad, na najdalszej północy. Wstąpię na szczyty obłoków, zrównam się z Najwyższym”. Szatan w buncie przeciwko Bogu zapragnął czci dla siebie. To pragnienie popycha go do dzisiaj w kierunku podrabiania biblijnego chrześcijaństwa oraz odbierania czci należnej CHRYSTUSOWI i wywyższania siebie w JEGO miejsce. Działalność ducha religijności, to umniejszanie chwały dla Pana Jezusa Chrystusa.

Jedną z głównych strategii diabelskich jest podszywanie się pod kultu "Bożego macierzyństwa". Matka w życiu każdego człowieka jest jednakowo ważna, jak ojciec. Duch religijny perfidnie wykorzystuje ''deficyt ojcostwa'' w rodzinie. ''Kult macierzyństwa” ma kulturowo – religijne uzasadnienie. Jednak Bóg mówi o "ojcostwie duchowym". W Biblii zarówno hebrajskie, jak i greckie słowo, które tłumaczy się jako "ojcostwo duchowe" jest rodzaju nijakiego. To oznacza, że dotyczy zarówno ojcostwa, jak i macierzyństwa. I nie jest to "biblijny gender" … .

Każde osobiste lub doktrynalne objawienie musi być zgodne z Bożym Słowem. Prześledźmy pod tym kątem historię tzw. ''dogmatów maryjnych'', które zostały ogłoszone jako objawione nauki w Kościele Rzymskokatolickim. Dlaczego? To nie jest główny temat, który mnie interesuje. Jednak zainteresowała mnie historia objawień i czas ich ogłaszania w kontekście czasów ostatecznych. Odpowiedzmy sobie szczerze na pytanie: Czy służą one wywyższaniu Pana Jezusa Chrystusa, czy też umniejszają chwałę dla Niego? Nie jestem komentatorem i nie oceniam doktryn kościelnych. Jednak mogę i powinienem rozsądzać ich zgodność z Biblią, jako objawionym Słowem Bożym.

1. W 431 roku na soborze w Efezie ogłoszono dogmat "o Bożym macierzyństwie Marii", który określił, że "święta dziewica jest matką Boga, ponieważ urodziła Słowo Boże, które stało się ciałem".

Jeżeli rozumiemy świętość jako dobrowolne oddzielenie dla Boga, to Biblia potwierdza, że Maria poczęła z Ducha Świętego i urodziła Jezusa, który jest Synem Bożym. Jednak zwróćmy uwagę na miejsce ogłoszenia tego dogmatu w kontekście opisanego wcześniej kultu królowej niebios.

2. W 649 roku na synodzie Laterańskim papież Marcin I ogłosił dogmat "o Marii zawsze dziewicy", który określił, że "Maria z Nazaretu została zapłodniona przez Ducha Świętego bez nasienia, następnie urodziła zachowując swe nienaruszone dziewictwo".

No cóż. Fakty są takie, że Biblia podaje, iż Jezus miał swoich rodzonych braci i siostry, których matką była Maria.

3. W 1854 roku papież Pius IX ogłosił dogmat "o niepokalanym poczęciu Marii", który określił, że "Maria w pierwszej chwili swego poczęcia za szczególną łaską i przywilejem Boga Wszechmogącego, przez wzgląd na zasługi Jezusa Chrystusa, Zbawiciela rodzaju ludzkiego, została zachowana wolna od wszelkiej zmazy winy pierworodnej". 

Boże Słowo wyraźnie określa Jezusa Chrystusa jako JEDYNEGO, który urodził się i żył bez grzechu. Czytamy o tym w Liście do Hebrajczyków 4,15: „Nie mamy bowiem arcykapłana, który by nie mógł współczuć ze słabościami naszymi, lecz doświadczonego we wszystkim, podobnie jak my, z wyjątkiem grzechu”.

4. W 1950 roku papież Pius XII ogłosił dogmat "o wniebowzięciu Marii", który określił, że "Maria bez śmierci doznała wniebowzięcia".

Biblia przypisuje ten fakt tylko Panu Jezusowi Chrystusowi. On sam mówi o tym w Ewangelii Jana 3,13: „A nikt nie wstąpił do nieba, tylko Ten, który zstąpił z nieba, Syn Człowieczy”.

Ostatnie dwa z wyżej wymienionych dogmatów "zrównały" królową niebios z Panem Jezusem Chrystusem, co jest w sprzeczności z Pismem Świętym. Mocy duchowej objawiającej się pod postacią Marii przypisuje się także tytuły, np. "orędowniczki", "pośredniczki" oraz "królowej wszechświata", co jest wbrew Słowu Bożemu. Pisze o tym apostoł Paweł w 1. Liście do Tymoteusza 2,5-6: „Albowiem jeden jest Bóg, jeden też pośrednik między Bogiem a ludźmi, człowiek Chrystus Jezus, który siebie samego złożył jako okup za wszystkich, aby o tym świadczono we właściwym czasie”. Czytamy o tym także w Księdze Objawienia 19,13-16: „A przyodziany był w szatę zmoczoną we krwi, imię zaś jego brzmi: Słowo Boże. (…) A na szacie i na biodrze swym ma wypisane imię: Król królów i Pan panów”. Można też znaleźć informacje o przygotowaniach do zdefiniowania dogmatu "o współudziale Marii w odkupieniu ludzkości". Jest to w wyraźnej sprzeczności ze Słowem Bożym, np. w Dziejach Apostolskich 4,12: „I nie ma w nikim innym zbawienia; albowiem nie ma żadnego innego imienia pod niebem, danego ludziom, przez które moglibyśmy być zbawieni”.

Królowa niebios podczas swoich objawień jako Maria, matka Jezusa domaga się chwały, której godzien jest Pan Jezus Chrystus. Czy te żądania są zgodne z przedstawioną w Biblii pokorną i bogobojną Marią? Czy raczej jest to podszywająca się pod nią duchowa zwierzchność, która pragnie odebrać cześć należną Chrystusowi. Argumentacja, że królowa niebios wysłuchuje i odpowiada na modlitwy została zweryfikowana w Księdze Jeremiasza. Izraelici czcili tę duchową zwierzchność, nie przestając przy tym wierzyć w Boga. Kiedy prorok Jeremiasz przekazywał karcące słowa za ten kult, to ludzie znajdowali uzasadnienie swojego postępowania. Czytamy o tym w Księdze Jeremiasza 44,17-19: „Raczej chętnie uczynimy wszystko, co ślubowaliśmy, i będziemy spalać kadzidło królowej niebios i wylewać dla niej ofiary z płynów, jak to czyniliśmy i my, i nasi ojcowie, nasi królowie i nasi książęta w miastach Judy i na ulicach Jeruzalemu, a mieliśmy chleba do syta, byliśmy szczęśliwi i nie zaznawaliśmy złego. Lecz odkąd przestaliśmy spalać kadzidła królowej niebios i wylewać dla niej ofiary z płynów, wszystkiego nam brakuje i giniemy od miecza i głodu. A jeżeli spalamy kadzidło królowej niebios i wylewamy dla niej ofiary z płynów, to czy czynimy to bez zgody naszych mężów, że wypiekamy dla niej ciasta, z kształtu do niej podobne, i wylewamy dla niej ofiary z płynów?”. Prorok Jeremiasz przekazywał konsekwentnie Boże ostrzeżenia o tym, że ta praktyka ściąga klątwę i zniszczenie na cały kraj, gdyż jest kultem stworzenia, a nie STWORZYCIELA. Czytamy o tym w Księdze Jeremiasza 44,21-23: „Właśnie to spalanie kadzidła, którego dokonywaliście w miastach judzkich i na ulicach Jeruzalemu, wy i wasi ojcowie, wasi królowie i wasi książęta, i lud pospolity, wspomniał Pan i to wziął sobie do serca! Pan nie mógł tego dłużej znosić z powodu złych waszych uczynków, z powodu obrzydliwości, które popełnialiście, i dlatego wasza ziemia stała się pustkowiem, przedmiotem grozy i przekleństwa, bez mieszkańców, jak to jest dzisiaj. Ponieważ spalaliście kadzidła i grzeszyliście przeciwko Panu, i nie słuchaliście głosu Pana, i nie postępowaliście według jego zakonu, jego przykazań i jego świadectw, dlatego spotkało was to nieszczęście, jak to jest dzisiaj”. W konsekwencji Bóg dopuścił do zniszczenia Jerozolimy, spalenia świątyni i niewoli narodu izraelskiego.

W duchowym świecie nie ma pustki. Możemy być albo pod Bożym autorytetem, albo pod autorytetem Bożego przeciwnika. Jeżeli wybieramy kult stworzenia, to dopuszczamy do naszego wyjścia spod Bożego autorytetu i wejścia pod autorytet diabła. Wtedy demoniczne zwierzchności zyskują prawo do wpływania na życie ludzi na określonym terenie przez ich mniej lub bardziej świadomy wybór niezależności od Boga.

Dalszy ciąg w części 7.

Bogdan Podlecki

Poprzednia część                                Następna część

niedziela, 2 kwietnia 2017

Duch religijności cz. 5

Duch religijności cz. 5

Duchowe przebudzenie w Efezie, o którym pisałem w poprzedniej części przełożyło się na rozszerzenie oddziaływania Ewangelii Chrystusowej w Azji Mniejszej i później w Europie. Jednak odkąd chrześcijaństwo stało się ''religią powszechną'', to zaczęło ulegać wpływom pogańskim i kult królowej niebios odnowił się. W pobliżu terenu świątyni Diany Efeskiej wzniesiono budynek kościoła ''Najświętszej Marii Panny''. Kult królowej niebios został przeniesiony na Marię, matkę Jezusa, która prawdopodobnie spędziła swoje ostatnie lata życia w Efezie pod opieką apostoła Jana. Status religii państwowej ustanowiony przez cesarza Konstantyna I Wielkiego spowodował to, że nie w pełni nawróceni z pogaństwa ludzie wnosili do rozwijającej się tradycji katolickiej wiele niebiblijnych wierzeń. W Polsce i w wielu współczesnych krajach, w tym szczególnie w Ameryce Środkowej widoczny jest religijny folklor, który jest kompromisem pomiędzy nominalnym chrześcijaństwem, a kultami pogańskimi. Taka mieszanka kulturowo – religijna stanowi istotny element tradycji katolickiej.

Stary Testament relacjonuje w kilku fragmentach o tym, że kult królowej niebios istniał na wiele wieków przed narodzinami Marii. Wzmianki na ten temat znajdujemy w Księdze Jeremiasza, napisanej ok. VI wieku przed Chrystusem. Pan Bóg wyraźnie przestrzegał przed oddawaniem czci duchowej istocie, która przyjmuje postać królowej niebios. Czytamy o tym w Księdze Jeremiasza 7,16-20: „Lecz ty nie wstawiaj się za tym ludem i nie zanoś za nim błagania ani modlitwy, i nie nalegaj na mnie, gdyż cię nie wysłucham! Czy sam nie widzisz, co oni robią w miastach judzkich i na ulicach Jeruzalemu? Dzieci zbierają drwa, a ojcowie rozniecają ogień; kobiety ugniatają ciasto, aby wypiekać placki dla królowej niebios, cudzym bogom wylewa się ofiary z płynów, aby mnie obrażać. Czy mnie tym obrażają - mówi Pan - czy nie raczej samych siebie ku zawstydzeniu własnemu? Dlatego tak mówi Wszechmocny Pan: Oto mój gniew zawzięty wyleje się na to miejsce, na ludzi i na bydło, na drzewa polne i na płody rolne - płonąć będzie i nie zgaśnie”.

Oddając hołd i adorując królową niebios ludzie poddają swoje życie, swoje miejscowości, czy nawet swoje kraje pod wpływ duchowej zwierzchności, która domaga się czci dla siebie od czasów starożytnych. Królowa niebios podszywa się pod Marię, matkę Pana Jezusa, także w formie tzw. ''objawień''. Maria była bogobojną niewiastą. Pochodziła z rodziny żydowskiej. Zgodnie z zasadami żydowskimi uczęszczała do świątyni w Jerozolimie i prawdopodobnie także do synagogi w rodzinnym mieście Nazaret, gdzie czytano Torę i Pisma, w tym także Księgę Jeremiasza. Potem nawróciła się do Pana Jezusa Chrystusa wraz ze swoim synami i być może córkami w ''Górnej Izbie''. Biologiczna rodzina Jezusa była częścią ''Pięćdziesiątnicy'', czyli pierwszej społeczności Kościoła Pana Jezusa Chrystusa w Jerozolimie. Czy wierząca Maria chciałaby być w jakikolwiek sposób wiązana z kultem demonicznej istoty, który Pan Bóg potępił ustami proroka Jeremiasza? 

Komu kłaniają się ludzie oddający cześć królowej niebios? Duchowa zasada jest taka, że oddając cześć stworzeniu oddajemy tym samym hołd szatanowi. Lucyfer będąc ''liderem uwielbienia'' w niebie zapragnął czci należnej Bogu. Czytamy o tym w Księdze Ezechiela 28,13-17: „Byłeś w Edenie, ogrodzie Bożym; okryciem twoim były wszelakie drogie kamienie: karneol, topaz i jaspis, chryzolit, beryl i onyks, szafir, rubin i szmaragd; ze złota zrobione były twoje bębenki, a twoje ozdoby zrobiono w dniu, gdy zostałeś stworzony. Obok cheruba, który bronił wstępu, postawiłem cię; byłeś na świętej górze Bożej, przechadzałeś się pośród kamieni ognistych. Nienagannym byłeś w postępowaniu swoim od dnia, gdy zostałeś stworzony, aż dotąd, gdy odkryto u ciebie niegodziwość. Przy rozległym swoim handlu napełniłeś swoje wnętrze gwałtem i zgrzeszyłeś. Wtedy to wypędziłem cię z góry Bożej, a cherub, który bronił wstępu, wygubił cię spośród kamieni ognistych. Twoje serce było wyniosłe z powodu twojej piękności. Zniweczyłeś swoją mądrość skutkiem swojej świetności. Zrzuciłem cię na ziemię; postawiłem cię przed królami, aby się z ciebie naigrawali”. Ten handlarz kłamstw i podległe mu demoniczne zwierzchności mogą przybierać kształt postaci otaczanych czcią przez ludzi. Czy diabeł lub inna duchowa zwierzchność może przybrać postać matki Pana Jezusa? Apostoł Paweł uczestnicząc w czynnej walce duchowej wiedział w jaki sposób diabeł może się maskować i wykorzystywać do swoich celów ludzi. W 2. Liście do Koryntian 11,14 czytamy: „I nic dziwnego; wszak i szatan przybiera postać anioła światłości”. Wyraźnie przestrzegał przed tym Pan Jezus Chrystus w Ewangelii Mateusza 24,24: „Powstaną bowiem fałszywi mesjasze i fałszywi prorocy i czynić będą wielkie znaki i cuda, aby, o ile można, zwieść i wybranych”.

Uwolnienie spod wpływu ducha religijnego nie jest opcją w naszym życiu duchowym. Musimy uwolnić się od tego zwiedzenia, bo ono jest destrukcyjne. Zostaliśmy powołani do wolności i nasze świadectwo życia w wolności dzieci Bożych ma moc uwalniania innych. Nie możemy wielbić Boga w duchu i w prawdzie nie będąc w pełni wolnymi. W zależności od tego w jakim stopniu jesteśmy uwolnieni od związania duchem religijnym, na tyle będziemy w stanie świadczyć naszym życiem o mocy Bożej. Konfrontacja prawdziwego Kościoła Pana Jezusa Chrystusa z warownią ducha religijności jest jedną z najważniejszych duchowych bitew w czasach ostatecznych. Świadomie piszę, że jest, a nie, że będzie. Każdy z nas weźmie w niej udział. Prędzej, czy później. Czy jesteś świadomy toczącej się wokół duchowej bitwy? Po której jesteś stronie? A może jednak jest nieco inaczej? Jako ludzie nie jesteśmy stroną wojny duchowej. To nasz umysł jest polem walki, która toczy się o nasze życie.

W batalii duchowej nie ma strefy neutralnej. Można być na placu boju i nie być świadomym toczącej się walki. Tak, jak np. uczniowie Chrystusa w Getsemani, podczas gdy On toczył tam śmiertelny bój duchowy o życie ludzi, w tym także o ich życie wieczne. Można też zaangażować się w dobrej wierze w toczącą się duchową wojnę po niewłaściwej stronie. Przykładem może być historia Jana Marka z Dziejów Apostolskich, który zaangażował się w działalność swojego stryja Barnaby. Zapewne zrobił to w dobrej wierze i Barnaba też zapewne chciał dobrze. Wszak pojechali na wyprawę misyjną na Cypr. Jednak wygląda na to, że ich rozstanie z apostołem Pawłem osłabiło jego zespół apostolski. Ta historia kończy się dobrze. Jan Marek wrócił pod duchowy autorytet apostoła Pawła, który w tym czasie prowadził wojnę duchową o Efez. 

Jeżeli sami nie będziemy w pełni wolni od ducha religijnego, to nie będziemy mieli autorytetu do uwalniania innych. Chrystus poświęcił dużo uwagi konfrontacji ducha religijnego w faryzeuszach. Oni skupiali się na tym, co jest złe w innych ludziach, a jednocześnie byli zaślepieni przez ducha religijności na własne wady. Jednak Chrystus nie zwalczał faryzeuszy, ale ducha, który za tym stał. Faryzeizm, to taka ''odmiana'' ducha religijności. Pan Jezus Chrystus dał wyraźną wskazówkę, co robić w przypadku spotkania się z tym duchem. Czytamy o tym w Ewangelii Mateusza 23,3: „Wszystko więc, cokolwiek by wam powiedzieli, czyńcie i zachowujcie, ale według uczynków ich nie postępujcie; mówią bowiem, ale nie czynią. Pan Bóg kocha dzisiejszych faryzeuszy, którzy dobrze nauczają, ale nie mają świadectwa mocy Bożej w swoim życiu. Jednak Bóg nienawidzi ducha religijnego, który stoi za współczesnym faryzeizmem. Tak, jak Bóg kocha homoseksualistów, ale nienawidzi i konfrontuje ducha wszeteczeństwa, który stoi za homoseksualizmem. Tak samo, jak Bóg kocha wszystkich katolików, zielonoświątkowców, czy ludzi z innych wyznań, czy denominacji. Jednak Pan Bóg nienawidzi i konfrontuje duchy, które stoją za związaniem religijnym. Chodzi tu o ducha religijnego, który związuje ludzi tradycją katolicką, baptystyczną, czy nawet tradycją zielonoświątkową. Boża konfrontacja odbywa się w szczególności przez modlitwę wstawienniczą przeciwko konkretnemu, objawionemu przez Boga związaniu religijnemu.

Duch religijności dzisiaj działa tak samo, jak kiedyś. On ma sprawdzone sposoby na zwiedzenie ludzi. Stara się zaślepić człowieka na problem poddania się Bogu w przemianie jego charakteru na Chrystusowy i skupia jego uwagę na wadach innych. Jak jest w naszym życiu? Poprośmy Ducha Świętego o sprawdzenie naszego serca. Jeśli zawołamy o to teraz, to Bóg jest wierny i pokaże nam to, z czym mamy problem. To nie będzie konfrontacja z nami, ale z duchem religijnym, który może niszczyć nasze życie duchowe.

Dalszy ciąg w części 6.

Bogdan Podlecki

Poprzednia część                                 Następna część

środa, 29 marca 2017

Duch religijności cz. 4

Duch religijności cz. 4

W pierwszych wiekach chrześcijaństwa większość pogan nawracała się do Chrystusa w wyniku zwiastowania Ewangelii Chrystusowej potwierdzanej przez Boga znakami i cudami uzdrowień, wskrzeszeń, czy egzorcyzmów. Czytamy o tym w Dziejach Apostolskich 14,3: „I przebywali tam przez dłuższy czas, mówiąc odważnie w ufności ku Panu, który słowo łaski swojej potwierdzał znakami i cudami, jakich dokonywał przez ich ręce”. W innych fragmentach Biblii czytamy o konfrontacjach z siłami ciemności, np. w Dziejach Apostolskich 8,5-7: „A Filip dotarł do miasta Samarii i głosił im Chrystusa. Ludzie zaś przyjmowali uważnie i zgodnie to, co Filip mówił, gdy go słyszeli i widzieli cuda, które czynił. Albowiem duchy nieczyste wychodziły z wielkim krzykiem z wielu, którzy je mieli, wielu też sparaliżowanych i ułomnych zostało uzdrowionych”.

Apostoł Paweł w swojej działalności misyjnej konfrontował i wyganiał z ludzi ducha czarnoksięstwa i ducha wróżbiarstwa. O przypadku starcia z demoniczną mocą związaną z warownią ducha kontroli czytamy w Dziejach Apostolskich 13,8-12: „Lecz wystąpił przeciwko nim czarnoksiężnik Elymas, tak bowiem brzmi w tłumaczeniu jego imię, starając się odwrócić prokonsula od wiary. A Saul, zwany też Pawłem, napełniony Duchem Świętym, utkwił w nim wzrok i rzekł: O, pełny wszelkiego oszukaństwa i wszelkiej przewrotności, synu diabelski, nieprzyjacielu wszelkiej sprawiedliwości! Nie zaprzestaniesz ty wykrzywiać prostych dróg Pańskich? Oto teraz ręka Pańska na tobie, i będziesz ślepy, i do pewnego czasu nie ujrzysz słońca. I natychmiast ogarnęły go mrok i ciemność, a chodząc wokoło, szukał, kto by go prowadził za rękę. Wtedy prokonsul, ujrzawszy, co się stało, uwierzył, będąc pod wrażeniem nauki Pańskiej”. Natomiast relację konfrontacji z demonem związanym z warownią ducha religijności znajdujemy w Dziejach Apostolskich 16,16-18: „A gdyśmy szli na modlitwę, zdarzyło się, że spotkała nas pewna dziewczyna, która miała ducha wieszczego, a która przez swoje wróżby przynosiła wielki zysk panom swoim. Ta, idąc za Pawłem i za nami, wołała mówiąc: Ci ludzie są sługami Boga Najwyższego i zwiastują wam drogę zbawienia. A to czyniła przez wiele dni. Wreszcie Paweł znękany, zwrócił się do ducha i rzekł: Rozkazuję ci w imieniu Jezusa Chrystusa, żebyś z niej wyszedł. I w tej chwili wyszedł”. Doświadczenia misyjne apostoła Pawła, o których czytaliśmy w powyższych fragmentach przygotowały go do duchowego boju w Efezie.

Walka duchowa jest jednym z głównych tematów Listu do Efezjan. Świadczy o tym fragment w 12. wersecie 6. rozdziału: „Gdyż bój toczymy nie z krwią i z ciałem, lecz z nadziemskimi władzami, ze zwierzchnościami, z władcami tego świata ciemności, ze złymi duchami w okręgach niebieskich”. Paweł przyczynił się do związania duchowych religijnych zwierzchności nad Efezem i okolicami. Potem przez dwa lata zbierał w tym rejonie żniwo nawróceń do Chrystusa. Czytamy o tym w Dziejach Apostolskich 19,1-20: „Podczas gdy Apollos przebywał w Koryncie, obszedł Paweł wyżynne okolice i przyszedł do Efezu (…) A gdy Paweł włożył na nich ręce, zstąpił na nich Duch Święty i mówili językami, i prorokowali. (…) Odtąd przez okres trzech miesięcy chodził do synagogi, prowadząc śmiałe rozmowy i przekonując o Królestwie Bożym. A gdy niektórzy nie dali się przekonać i trwali w uporze, mówiąc źle wobec ludu o drodze Pańskiej, zerwał z nimi, odłączył uczniów i począł codziennie nauczać w szkole Tyranosa. I działo się to przez dwa lata, tak że wszyscy mieszkańcy Azji, Żydzi i Grecy, mogli usłyszeć Słowo Pańskie. Niezwykłe też cuda czynił Bóg przez ręce Pawła, tak iż nawet chustki lub przepaski, które dotknęły skóry jego, zanoszono do chorych i ustępowały od nich choroby, a złe duchy wychodziły. (...) Wielu też z tych, którzy uwierzyli, przychodziło, wyznawało i ujawniało uczynki swoje. A niemało z tych, którzy się oddawali czarnoksięstwu, znosiło księgi i paliło je wobec wszystkich; i zliczyli ich wartość i ustalili, że wynosiła pięćdziesiąt tysięcy srebrnych drachm. Tak to potężnie rosło, umacniało się i rozpowszechniało Słowo Pańskie”. Z tego fragmentu wynika, że oprócz głoszenia Ewangelii Chrystusowej potwierdzanej znakami i cudami, to także wstawiennicze związywanie warowni ducha religijności uwalnia Bożą moc na danym terenie. Wtedy mamy do czynienia z przebudzeniem duchowym. Tak, jak czytaliśmy w powyższym i dalszym fragmencie (Dzieje Apostolskie 19,23-20,1), duchowej batalii o Efez nie zakończyło powstanie tam kościoła. W tym mieście w dalszym ciągu była opozycja duchowa.

Starożytny Efez był ''duchową bramą'' do Azji Mniejszej i prawdopodobnie dalej w kierunku Europy. Nad tym terytorium dominowała religijna duchowa zwierzchność nazywana Artemidą lub Dianą Efeską. Inna nazwa tej warowni duchowej, to królowa niebios, nazywana także "królową wszechświata", ''gwiazdą zaranną", czyli Wenus, a nawet "madonną". Poświęcona jej świątynia była jedną z największych budowli starożytności. Zaliczano ją do ''siedmiu cudów świata''. Wspierało ją 127 kolumn o wysokości 27 metrów. Każda z nich była ufundowana przez innego władcę z tego i sąsiednich terytoriów. Może to pokazywać, jak duży był zasięg terytorialny kultu królowej niebios. W świątyni znajdował się ołtarz z posągiem Artemidy. Jego repliki wyrabiano w Efezie i sprzedawano licznym pielgrzymom. To był bardzo dobry biznes. Do dzisiaj w polskich i nie tylko polskich centrach kultu religijnego dzieje się to samo. Gdy apostoł Paweł próbował odwieść mieszkańców od kultu królowej niebios, to spotkał się z duchową opozycją w formie protestu tych, którzy czerpali z tego korzyści. W efekcie Paweł musiał się wycofać z Efezu. Zwróćmy uwagę, że o podobnej opozycji czytamy także w historii proroka Eliasza w konfrontacji z tą samą duchową zwierzchnością manifestującą się w osobie królowe Jezebel.

Tradycja religijnych wierzeń w Efezie podawała, że posąg Artemidy spadł z nieba. Czytamy o tym w Dziejach Apostolskich 19,35: „Gdy zaś pisarz miejski uspokoił tłum, rzekł: Mężowie efescy, któż z ludzi nie wie, że miasto Efez jest stróżem świątyni wielkiej Artemidy i posągu, który spadł z nieba?”. Ciekawą rzeczą jest to, że Pan Jezus przekazał podobną informację o szatanie w Ewangelii Łukasza 10,18: „Rzekł więc do nich: Widziałem, jak szatan, niby błyskawica, spadł z nieba”. W Księdze Objawienia też znajdujemy analogiczną informację w 12. rozdziale od 7. do 9. wiersza: „I wybuchła walka w niebie: Michał i aniołowie jego stoczyli bój ze smokiem. I walczył smok i aniołowie jego, lecz nie przemógł i nie było już dla nich miejsca w niebie. I zrzucony został ogromny smok, wąż starodawny, zwany diabłem i szatanem, który zwodzi cały świat; zrzucony został na ziemię, zrzuceni też zostali z nim jego aniołowie”. No cóż, to zestawienie fragmentów raczej jednoznacznie potwierdza demoniczne pochodzenie kultów religijnych powiązanych z posągami, figurami, czy obrazami.

Skuteczna działalność misyjna apostoła Pawła i jego współpracowników osłabiła wpływ królowej niebios w Azji Mniejszej. Jednak ta duchowa batalia była przygotowaniem do bezpośredniej konfrontacji z tą duchową zwierzchnością, która miała nastąpić w ściśle określonym Bożym czasie. Bożym narzędziem w wyparciu tej terytorialnej mocy duchowej był apostoł Jan, który prawdopodobnie był do tej batalii przygotowany przez Chrystusa w czasie swojego odosobnienia na wyspie Patmos. Profesor Uniwersytetu w Yale, Ramsay MacMullen podaje w swojej książce pt. ''Christianizing the Roman Empire, A.D. 100-400'', że Jan na wyraźne polecenie Ducha Świętego wszedł do świątyni Diany Efeskiej, aby w imieniu Pana Jezusa Chrystusa wygonić tę demoniczną zwierzchność. W tej książce można znaleźć cytowane w niej dokumenty wczesnochrześcijańskie. W jednym z nich można przeczytać, że apostoł Jan wypowiedział następującą modlitwę: ''Boże, na imię, którego umyka każdy bożek, demon i nieczysta moc, niech demon tego miejsca ucieknie na twoje imię''. Bezpośrednio po tej modlitwie ołtarz Diany rozpadł się na kawałki, a część świątyni zawaliła się. Efezjanie oraz pielgrzymi byli pod takim wrażeniem tego wydarzenia, że większość z nich oddała chwałę JEDYNEMU PRAWDZIWEMU BOGU w OSOBIE Pana Jezusa Chrystusa.

Dalszy ciąg w części 5.

Bogdan Podlecki

Poprzednia część                                 Następna część

niedziela, 26 marca 2017

Duch religijności cz. 3

Duch religijności cz. 3

W poprzednich częściach tego artykułu porównałem przejawy ducha religijnego do kwasu w chlebie. Powoduje on "nadymanie" uczynkami religijnymi wynikającymi z tradycji, nie dodając przy tym wartości duchowych do życia człowieka. Działalność ducha religijnego, to imitacja miłości i uwielbienia dla Boga. Tylko Boża miłość może budować nasze życie duchowe. Apostoł Paweł pisze w 1. Liście do Koryntian 8,1: „Poznanie nadyma, ale miłość buduje”. Kiedy dodamy kwasu do ciasta chlebowego, to nie jest łatwo go stamtąd usunąć. Najczęściej wyjściem jest zrobić zaczyn chlebowy od początku. W 1. Liście do Koryntian 5,6 czytamy: Nie macie się czym chlubić. Czy nie wiecie, że odrobina kwasu cały zaczyn zakwasza?”. Pycha jest najtrudniejszą do usunięcia warownią diabelską z życia człowieka. To jest duchowy grzech, który skutecznie oddziela człowieka od Bożej obecności. Dlaczego? Pycha była powodem wyrzucenia diabła z Bożej obecności. Można by nawet powiedzieć, że pycha jest ''pierwotnym'' grzechem. Proszę nie mylić z ''pierworodnym'', o ile o takim grzechu możemy mówić. Innymi słowy pycha jest elementem grzesznej natury człowieka, którą duch religijności wykorzystuje do blokowania naszej duchowej komunikacji z Bogiem. Zwiedzenie tego ducha polega na tym, że osobista społeczność z Bogiem zostaje zastąpiona, np. rytuałami religijnymi. Może to dziwnie zabrzmi, ale np. czytanie Biblii może stać się rytuałem religijnym. Jeżeli czytamy Biblię bez osobistej decyzji poddania się pod Bożą korektę przez SŁOWO, to jest to czynność religijna.

Duch religijny zrobi wszystko, by powstrzymać nas przed usłyszeniem Bożego głosu. Przykładem jest próba proroka Eliasza po konfrontacji z warownią ducha religijności manifestującej się w osobie królowej Jezebel. Eliasz wpadł w depresję i nawet na pustyni miał pokusy zwiedzenia poprzez własne oczekiwania, które symbolizowały: wicher, grzmoty i trzęsienie ziemi. Jednak Boży prorok został zachowany przez Boga i przeszedł zwycięsko tę próbę. Zdołał wyciszyć przed Bogiem swoje oczekiwania i usłyszał prawdziwy Boży głos, który symbolizował lekki powiew wiatru. Nasze próby mogą być podobne i lekcją dla nas jest świadomość konieczności wyciszenia naszych oczekiwań na rzecz usłyszenia prawdziwego Bożego głosu w konkretnej sytuacji. Ja nazywam to koniecznością przyjęcia ''świeżego Bożego namaszczenia'' dla naszego życia. Często wymaga to rezygnacji z ''nieaktualnego namaszczenia'', które kiedyś w innej sytuacji było dobre i skuteczne. Jednak w jakimś momencie wpadamy w ''rutynę chrześcijańską'' na tyle, że staje się to bożkiem w naszym duchowym życiu. Dobrym biblijnym przykładem jest tu historia opisana w 4. Księdze Mojżeszowej 21,4-9 oraz w 2. Księdze Królewskiej 18,4 o miedzianym wężu, zwanym Nechusztanem. Ten wąż był elementem Bożego planu ratunku z trudnej sytuacji dla Izraelitów pod przywództwem Mojżesza. Jednak z czasem stał się dla nich bożkiem, któremu oddawali cześć spalając mu kadzidła. Dopiero kilkaset lat później król judzki Hiskiasz przyjął świeże namaszczenie i zniszczył tego węża, traktując go jako jednego z bożków. To działanie wymagało od Hiskiasza dużej odwagi i wystąpienia przeciwko tradycji religijnej, ale rozpoczęło przebudzenie duchowe w Królestwie Judzkim. Więcej na ten temat można przeczytać w artykule pt. ''Autorytet i namaszczenie'' na moim blogu. No cóż, tak działa wieloletnia tradycja religijna podtrzymywana przez działalność warowni ducha religijności. W Polsce jest jeszcze przed nami rozprawa z warownią ducha religijnego schowanego za różnymi bożkami.

Zwiedzenie ducha religijnego często polega na tym, że utrzymuje on nas w przekonaniu, iż znamy już Bożą opinię w jakiejś sprawie, a nawet nazywamy to znajomością woli Bożej w kwestii sposobu rozwiązania tego problemu w naszym życiu. Dwa biblijne przykłady. Król Dawid zarządził spis ludności Izraela. Czytamy o tym w 24. rozdziale 2. Księgi Samuela. Uwzględniając paralelną relację tego samego wydarzenia w 21. rozdziale 1. Księgi Kronik można wyciągnąć wniosek, że Dawid uległ zwiedzeniu diabelskiej warowni ducha religijnego zarządzając ten spis wbrew Bożej woli. W 16. rozdziale Dziejów Apostolskich, począwszy od 15. wersetu czytamy o tym, że apostoł Paweł nie uległ zwiedzeniu przez ducha wieszczego manifestującego się w pewnej kobiecie. Duch wieszczy może być pewną ''odmianą'' ducha religijności. Warownia ducha religijnego utrzymuje nas w przekonaniu, że wiemy już wszystko, co Panu Bogu się podoba i co mówi do naszego życia. Bardzo dobrze, jeśli rzeczywiście wiemy, ale źle, jeśli tylko myślimy, że tak jest. Pan Bóg mówi przez SWOJE SŁOWO, także w konkretnych sprawach, jednak dzieje się tak wtedy, gdy jesteśmy w osobistej relacji z NIM. Ograniczenie się tylko do wiedzy o ogólnej woli Bożej jest niewystarczające i daje pole do działania warowni ducha religijności w naszym życiu duchowym. 

Diabeł jest mistrzem ''półprawd'', ponieważ tzw. częściowa prawda może być po prostu kłamstwem. W bezpośredniej rozmowie z Panem Jezusem Chrystusem powiedział, że została mu dana władza nad tym światem. Dawcą jego władzy mógł być tylko Pan Bóg, więc logika jego wypowiedzi sugeruje, że otrzymał ją od Boga. Prawdą w tym stwierdzeniu jest tylko to, że przejął kontrolę nad tym światem. Jednak kłamstwem jest to, że władza została mu dana przez Boga. Stało się to na skutek upadku ''korony'' BOŻEGO STWORZENIA, czyli człowieka w wyniku zwiedzenia pokusą niezależności od Boga. Szatan zwiódł pierwszych ludzi pod "drzewem poznania dobra i zła" mówiąc im: ''będziecie jak Bóg''. Niestety to zwiedzenie jest aktualne do dzisiaj. Jest rezultatem błędnego przekonania, że ''Bóg jest taki, jak my''. Prawdziwym przekonaniem jest to, że ''możemy być tacy jak Bóg, jeśli będziemy żyć w pełnej zależności od Niego''. Niezależność od Boga, to największe zwiedzenie warowni ducha religijnego. Prowadzi do tego, że zaczynamy racjonalizować Słowo Boże, czyli interpretować JE na naszą korzyść. Dochodzimy wtedy do przekonania, że napomnienie, korekta, czy nawet karcenie są skierowane do innych ludzi, a nie do nas.

Duch religijny wykorzystuje tęsknotę człowieka do duchowości. Jako ludzie jesteśmy istotami duchowymi i mamy niezaspokojone potrzeby w tym zakresie. Zwierzchności duchowe, w tym szczególnie religijne udzielają swojego ''patronatu'' w zamian za oddawanie im czci. W ten sposób powstawały lokalne, narodowe lub terytorialne pakty z bóstwami, za którymi kryły się demoniczne zwierzchności. Najstarsze pakty powstały na Wschodzie. Obszar geograficzny leżący między 10. a 40. stopniem szerokości geograficznej północnej często nazywany jest ''pasem 10/40''. Obejmuje on Afrykę, Bliski i Daleki Wschód oraz tereny znane dzisiaj pod nazwą Ameryki Łacińskiej. Zamieszkuje go największy procent najbiedniejszej ludności świata i największy odsetek tych, którzy nie słyszeli jeszcze Ewangelii Chrystusowej. Ten obszar geograficzny jest kolebką największych niebiblijnych systemów religijnych. Zasadą jest to, że duchowe praktyki ludzi pozwalają albo Panu Bogu, albo szatanowi i jego demonom wywierać wpływ na ich życie i na losy obszaru, który zamieszkują. Jednak tylko PRAWDZIWEMU TRÓJEDYNEMU BOGU należna jest wszelka cześć i chwała. On sam mówi o tym wyraźnie w SWOIM SŁOWIE. Wyraźną Bożą deklarację znajdujemy w Księdze Ozeasza 6,6: „Gdyż miłości chcę, a nie ofiary, i poznania Boga, nie całopaleń”. Potwierdza to Pana Jezus Chrystus w Ewangelii Mateusza 12,7: „I gdybyście byli zrozumieli, co to jest: Miłosierdzia chcę, a nie ofiary, nie potępialibyście niewinnych”. 

Biblia mówi, że modlitwa, post i składanie swojej cielesności w ofierze Bogu rozszerzają panowanie Pana Jezusa Chrystusa. Czytamy o tym w Liście do Rzymian 12,1: „Wzywam was tedy, bracia, przez miłosierdzie Boże, abyście składali ciała swoje jako ofiarę żywą, świętą, miłą Bogu, bo taka winna być duchowa służba wasza”. Natomiast mniej lub bardziej świadome oddawanie czci duchowym zwierzchnościom, innym niż Pan Jezus Chrystus umacnia autorytet Bożego przeciwnika, czyli szatana. W większości systemów religijnych funkcjonują różnego rodzaju ofiary, przysięgi i rytuały, których podstawową rolą jest wiązanie i oddawanie człowieka pod kontrolę duchowych mocy. Łacińskie słowo "religere", od którego pochodzi termin "religia", dosłownie oznacza "wiązać". Funkcjonowanie wszystkich systemów religijnych opiera się na zasadzie "zrób to", co faktycznie wiąże człowieka z duchem religijności. Biblijne chrześcijaństwo sprowadza się do OSOBY CHRYSTUSA i opiera się na zasadzie "zrobione". Bóg w OSOBIE JEZUSA CHRYSTUSA uczynił na Krzyżu Golgoty wszystko, co jest potrzebne do naszego zbawienia. Człowiekowi pozostaje tylko wybór przyjęcia lub odrzucenia tego Bożego daru.

Dalszy ciąg w części 4.

Bogdan Podlecki

Poprzednia część                                 Następna część