czwartek, 21 grudnia 2017

Pokuta cz. 12

Pokuta cz. 12

Na podstawie świadectw innych wierzących oraz moich doświadczeń dostrzegam następujące etapy przemiany myślenia:

1. Głoszone jest SŁOWO, np. przez czytanie Biblii, słuchanie, czy indywidualne spotkanie z Panem Bogiem w szczególnych okolicznościach.

2. Przy słuchaniu, a właściwie usłyszeniu SŁOWA przychodzi przekonanie o grzechu.

3. Zaczynamy widzieć grzech z perspektywy BOŻEJ ŚWIĘTOŚCI.

4. Wraz z przekonaniem Pan Bóg daje nam ŁASKĘ do odwrócenia się od grzechu.

5. Otrzymujemy BOŻĄ MOC do przyjęcia uwolnienia, jednak ostateczną decyzję Bóg zawsze pozostawia naszej wolnej woli.

6. Po szczerym upamiętaniu diametralnie zmienia się nasz stosunek do grzechu.

7. Pragnienie grzechu jest w nas złamane i w pełni możemy poddać się Bożej przemianie naszego charakteru na Chrystusowy. 

To, co przedstawiłem, to nie jest ''siedem stopni do nieba''. Tak to po prostu działa w praktyce chrześcijańskiej. Trudno jest mi powstrzymać się od powtórzenia mojego ulubionego porównania. W strukturze twierdzenia matematycznego, zwanego implikacją mówimy o warunku koniecznym i wypływającym z niego warunku wystarczającym. Ukorzenie się, czyli skrucha jest tylko warunkiem koniecznym. Tylko, ale jednocześnie warunkiem bez, którego nie pójdziemy dalej. Przemiana, która jest owocem pokuty jest warunkiem wystarczającym, byśmy mogli być całkowicie schowani i bezpieczni w Chrystusie. Skrucha może być wywołana lękiem przed karą. Jednak prawdziwe upamiętanie jest wywołane świadomością znieważenia BOŻEJ MIŁOŚCI. Przejście szczerej pokuty powoduje kompleksową przemianę i zawsze zaczyna się od zmiany myślenia. Zwięźle ujął to apostoł Paweł w Liście do Rzymian 12,2: „A nie upodabniajcie się do tego świata, ale się przemieńcie przez odnowienie umysłu swego, abyście umieli rozróżnić, co jest wolą Bożą, co jest dobre, miłe i doskonałe”.

Prawdziwa pokuta nie zatrzymuje się na jednej dziedzinie naszego życia, lecz rozprzestrzenia się w nas i przenika do każdej części naszej duchowej istoty. Jesteśmy polem Bożego działania, na którym spotyka się to, co ziemskie z tym, co jest niebiańskie. W Liście do Hebrajczyków 12,26-27 czytamy: „Ten, którego głos wtenczas wstrząsnął ziemią, zapowiedział teraz, mówiąc: Jeszcze raz wstrząsnę nie tylko ziemią, ale i niebem. Słowa: "Jeszcze raz" wskazują, że rzeczy podlegające wstrząsowi ulegną przemianie, ponieważ są stworzone, aby ostały się te, którymi wstrząsnąć nie można”. Jestem przekonany, że ten fragment dotyczy także Bożego potrząsania w zakresie upamiętania i naszej wewnętrznej przemiany. Szczera pokuta zawsze prowadzi do zmiany myślenia i często ma charakter "wstrząsowy". Kiedy pokutujemy i zmieniamy swoje myślenie, to od tego momentu uważamy grzech za największe zło. Złodziej, który się opamiętał, ale zatrzymał sobie skradzione rzeczy, nie przeszedł prawdziwej pokuty. Ten, kto robił niewłaściwy użytek z pieniędzy, np. trwonił je i w wyniku opamiętania stał się skąpy, też nie przeszedł szczerej pokuty. Zmiana myślenia, np. na temat finansów prowadzi nieraz do wydawałoby się skrajnego zachowania. Często wynikiem szczerej pokuty z nadmiernej oszczędności będzie hojność w finansowaniu BOŻEGO KRÓLESTWA. 

Myślę, że jest coś, a właściwie ktoś w sensie osobowym, kogo można określić mianem "ducha pokuty". Znane są świadectwa zstępowania ducha pokuty na konkretne osoby, a nawet na całe społeczności. Podobnie jest z "duchem modlitwy". Nie przywiązywałbym tu zbytniej uwagi do nazewnictwa. Jednak oba te duchy pochodzą od Pana Boga. A nie wszystkie duchy są od Boga, dlatego w Biblii czytamy, że mamy badać duchy. Duch pokuty i duch modlitwy ściśle współpracują ze sobą w DUCHU ŚWIĘTYM. Pokuta może być w szczerej modlitwie. Jednak praktyka chrześcijańska wskazuje raczej na uczynki, które powinny wynikać ze skruszonego serca. Natomiast raczej trudno jest mówić o skutecznej modlitwie bez szczerej pokuty. W Ewangelii Mateusza 5,23-24 Pan Jezus wyraźnie mówi, że nie ma skutecznej ofiary bez pojednania z bratem swoim. Może więc powinniśmy zawołać do Boga o ducha pokuty w naszym osobistym, czy społecznym chrześcijaństwie?

Na zakończenie i już bez żadnego komentarza, kilka wersetów z BOŻEGO SŁOWA, które są skierowane do wszystkich wierzących i wyznających Jezusa Chrystusa rzeczywistym Panem swojego życia.

(Ewangelia Mateusza 3,8): „Wydawajcie więc owoc godny upamiętania”.

(Ewangelia Łukasza 17,3): „Miejcie się na baczności. Jeśliby zgrzeszył twój brat, strofuj go, a jeśli się upamięta, odpuść mu”.

(Księga Objawienia 3,3): „Pamiętaj więc, czego się nauczyłeś i co usłyszałeś, i strzeż tego, i upamiętaj się. Jeśli tedy nie będziesz czujny, przyjdę jak złodziej, a nie dowiesz się, o której godzinie cię zaskoczę”.

(Księga Objawienia 2,5): „Wspomnij więc, z jakiej wyżyny spadłeś i upamiętaj się, i spełniaj uczynki takie, jak pierwej; a jeżeli nie, to przyjdę do ciebie i ruszę świecznik twój z jego miejsca, jeśli się nie upamiętasz”.

Bogdan Podlecki

wtorek, 19 grudnia 2017

Pokuta cz. 11

Pokuta cz. 11

Raz jeszcze. Czym jest szczere upamiętanie, czy jak kto woli – prawdziwa pokuta? Jest darem i EWANGELICZNĄ ŁASKĄ od Boga. Pokuta przychodzi przez BOŻĄ EWANGELIĘ, czyli jest owocem odkupienia przez Pana Jezusa, a właściwie w Chrystusie. Wszyscy byliśmy lub jeszcze jesteśmy grzesznikami, czy jak kto woli – byłymi, czyli uwolnionymi grzesznikami. W wyniku szczerego upamiętania jesteśmy zbawieni od grzechu, a to czyni wielką różnicę. Pokuta stawia w centrum CHRYSTUSA UKRZYŻOWANEGO. Szczerze pokutujący widzi duchowym wzrokiem Chrystusa na KRZYŻU zamiast siebie. Upamiętanie nie jest opcją, z której można skorzystać lub nie. Zbawienie jest dzięki BOŻEJ ŁASCE, ale drogą do niego jest szczera pokuta. Jedyny ''dobry smutek'' powinien wypływać z takiego rozumienia grzechu, jakie ma Pan Bóg. Musimy widzieć grzech tak, jak widzi go Bóg. Dzięki szczerej pokucie mamy możliwość zmienić swoje myślenie. Pełne uwolnienie od konsekwencji grzechu następuje wtedy, gdy poddamy się Bożej przemianie charakteru, także przez zmianę myślenia o grzechu. Ze starego myślenia: "jak mam walczyć z moją grzesznością", na nowe myślenie: "jaką mam ŁASKĘ, że dzięki Panu Jezusowi Chrystusowi mogę pokutować i mieć bojaźń przed ŚWIĘTYM BOGIEM". Większość z tych, którzy ''przyjmują'' Chrystusa dochodzi do tego miejsca, kiedy ''widzą'' grzech tak, jak widzi go Bóg. Jednak do ''stania się chrześcijaninem'' potrzebne jest nie tyle poddanie się emocjom, co przyjęcie daru przemiany myślenia, czyli całkowite poddanie się Panu Bogu. Praktyka chrześcijańska pokazuje, że niestety często serce człowieka nie przyjmuje zmiany myślenia i nie zgadza się poddanie przemianie. Jest to celowe działanie diabła, który dba o to, byśmy zakończyli swoje doświadczenia chrześcijańskie na emocjach. Zmiana myślenia jest koniecznym krokiem na drodze naszego osobistego i społecznego chrześcijaństwa. Człowiek może być doprowadzony do miejsca, gdzie zobaczy grzech tak, jak widzi go Bóg, a jednak nie musi pokutować. Biblijnym przykładem może być król Saul. Złodziej przyłapany na kradzieży jest przekonany, że nie powinien tego robić. Jednak może wyrazić skruchę tylko z tego powodu, że został przyłapany i skonfrontowany z prawem. Prawdziwa pokuta następuje po zmianie myślenia i uczuć na temat grzechu. Prawdziwie pokutujący nie tylko widzi grzech, jako coś strasznego, ale tak, jak Pan Bóg nienawidzi grzechu. 

Nie wiem jak było w twoim życiu. W moim przypadku już w momencie nawrócenia moja opinia o grzechu diametralnie się zmieniła. Wiedziałem, że grzech jest straszny i zasługuje na wieczne potępienie w piekle. Lecz dalej miałem problem z poddaniem się przemianie przez szczerą pokutę dzięki BOŻEJ ŁASCE. To ja chciałem zmienić siebie, a nie poddać się Bożej zmianie mojego myślenia. Jednak Bóg dał mi ŁASKĘ, a ją w końcu przyjąłem. Pisze o tym apostoł Paweł w 2. Liście do Koryntian 5,17: „Tak więc, jeśli ktoś jest w Chrystusie, nowym jest stworzeniem; stare przeminęło, oto wszystko stało się nowe”. To nie musi oznaczać tego, że w jednym momencie stajemy się doskonali w swoim postępowaniu. To raczej oznacza, że w wyniku szczerego upamiętania podejmujemy decyzję i stajemy się doskonali w swoich pragnieniach do ''dobrej zmiany''. Nie mamy już pragnienia, żeby grzeszyć. Ta skłonność zostaje w nas zmieniona. Jeżeli prawdziwie pokutowaliśmy, to nie mamy już upodobania w grzechu. Trzymamy się z dala od grzechu nie ze strachu, ale z powodu bojaźni Bożej. Nie grzeszymy, bo nienawidzimy grzechu tak, jak Pan Bóg. Poddajemy się Bożej przemianie, ponieważ Bóg powiedział: świętymi bądźcie, bo Ja Jestem Święty”.

Dalszy ciąg w części 12.

Bogdan Podlecki

Poprzednia część                                 Następna część

niedziela, 17 grudnia 2017

Pokuta cz. 10

Pokuta cz. 10 

Do dwóch rodzajów upamiętania, czyli prawdziwego i fałszywego można odnieść inne podobieństwo, opowiedziane przez Pana Jezusa Chrystusa w Ewangelii Mateusza 13,24-30: „Podobne jest Królestwo Niebios do człowieka, który posiał dobre nasienie na swojej roli. A kiedy ludzie spali, przyszedł jego nieprzyjaciel i nasiał kąkolu między pszenicę, i odszedł. A gdy zboże podrosło i wydało owoc, wtedy się pokazał i kąkol. Przyszli więc słudzy gospodarza i powiedzieli mu: Panie, czy nie posiałeś dobrego nasienia na swojej roli? Skąd więc ma ona kąkol? A on im rzekł: To nieprzyjaciel uczynił. A słudzy mówią do niego: Czy chcesz więc, abyśmy poszli i wybrali go? A on odpowiada: Nie! Abyście czasem wybierając kąkol, nie powyrywali wraz z nim i pszenicy. Pozwólcie obydwom róść razem aż do żniwa. A w czasie żniwa powiem żeńcom: Zbierzcie najpierw kąkol i powiążcie go w snopki na spalenie, a pszenicę zwieźcie do mojej stodoły”. Oczywiście, ta przypowieść została opowiedziana w kontekście ''czasów ostatecznych''. Czy jednak dalej na nie czekamy? Pszenica może ilustrować prawdziwe nawrócenia, które owocują. To mogą być ludzie, którzy szczerze nawrócili się do Pana Jezusa i poddają się przemianie swojego charakteru na Chrystusowy. Kąkol może ilustrować podróbki szczerych nawróceń. To mogą być ludzie, którzy być może nawet nie zdają sobie sprawy z tego, że nie są pszenicą i mniej lub bardziej świadomie są poddani nieprzyjacielowi, np. duchowi religijności. W tym fragmencie czytamy o tym, że mimo duchowego rozpoznania należy poczekać na żniwa, czyli na BOŻY SAD. Pan Jezus Chrystus nie pozwolił na wyrywanie kąkolu z pola pszenicy, ponieważ w zapędzie mogą być powyrywane kłosy i przez to ograniczone plony pszenicy. Chrystus mówi na ten temat bardzo wyraźnie w Ewangelii Mateusza 7,17-21: „Tak każde dobre drzewo wydaje dobre owoce, ale złe drzewo wydaje złe owoce. Nie może dobre drzewo rodzić złych owoców, ani złe drzewo rodzić dobrych owoców. Każde drzewo, które nie wydaje dobrego owocu, wycina się i rzuca w ogień. Tak więc po owocach poznacie ich. Nie każdy, kto do mnie mówi: Panie, Panie, wejdzie do Królestwa Niebios; lecz tylko ten, kto pełni wolę Ojca mojego, który jest w niebie”. Pan Jezus jest także cierpliwy w kwestii wycinania i palenia nieowocujących drzew. Jednak wspólne wzrastanie pszenicy i kąkolu oraz owocujących i nieowocujących drzew jest ograniczone BOŻYM CZASEM. Nie możemy przy tym ograniczać Pana Boga. ON może przemienić kąkol w pszenicę oraz nieowocujące w wydające owoc drzewo w wyniku prawdziwej pokuty.

Wyniki pewnych sondażowych badań przeprowadzonych w Polsce podają, że około dwa procent tych, którym indywidualnie zwiastowane jest zbawienie w Chrystusie lub którzy reagują na ''wywołanie ewangelizacyjne'', znajdują swoje miejsce w lokalnych społecznościach. W oparciu o te dane statystyczne można wywnioskować, że na naszych ''duchowych polach'', na których powinna rosnąć i wydawać plon pszenica jest zdecydowanie za dużo kąkolu. Jednak taka statystyka wcale nie jest sprzeczna z sytuacją opisaną słowami Chrystusa w Ewangelii Mateusza 7,13-14: „Wchodźcie przez ciasną bramę; albowiem szeroka jest brama i przestronna droga, która wiedzie na zatracenie, a wielu jest takich, którzy przez nią wchodzą. A ciasna jest brama i wąska droga, która prowadzi do żywota; i niewielu jest tych, którzy ją znajdują”. Tym kąkolem mogą być ludzie, którzy nie narodzili się prawdziwie z Boga. Powodem, dla którego nie przeszli w pełni nawrócenia może być to, iż nie zostali doprowadzeni do prawdziwej pokuty. Oczywiście, że to Bóg, Duch Święty przekonuje o grzechu, sprawiedliwości i sądzie. Jednak tu na ziemi Pan Bóg ma SWÓJ KOŚCIÓŁ.


Dalszy ciąg w części 11.

Bogdan Podlecki

Poprzednia część                                Następna część

piątek, 15 grudnia 2017

Pokuta cz. 9

Pokuta cz. 9 

Takie mało odkrywcze spostrzeżenia. Okazuje się, że można dużo mówić, jednocześnie mając niewiele do powiedzenia. Można też wiedzieć i mówić o ''życiu w duchu'', jednocześnie żyć na tym świecie będąc martwym duchowo. Jednak najistotniejsze jest to, że otwarta jest DROGA do uzdrowienia i zmartwychwstania. Można przyjąć uzdrowienie, będąc umierającym duchowo. A nawet będąc już martwym duchowo można zmartwychwstać już teraz do życia i kontynuować je w wieczności. Tą DROGĄ jest osobista relacja z Chrystusem, który pozostawił nam pokutę jako "koło ratunkowe". Zdecydowaną zachętę znajdujemy w 3. Księdze Mojżeszowej 11,44: „Albowiem Ja, Pan, jestem Bogiem waszym! Uświęcajcie się i bądźcie świętymi, bo JA JESTEM ŚWIĘTY!”. Powołanie do świętości, to jednocześnie powołanie do ''synostwa''. W oryginalnych ''językach biblijnych'' wyrazy przetłumaczone jako ''synostwo'' są w rodzaju nijakim, czyli mogą oznaczać bycie dziedzicem, jako syn lub córka. Jednak to niekoniecznie oznacza równoprawne partnerstwo rodzinne. To jest raczej powołanie do uniżonego usługiwania jedni drugim, tak jak czynił to Chrystus.

Pan Jezus pozostawił nam jako przestrogę, już nie w formie przypowieści, ale jako opis konkretnego wydarzenia, co może się stać z drzewem figowym, na którym nie ma owocu. Czytamy o tym w Ewangelii Mateusza 21,19-20: „I ujrzawszy przy drodze jedno drzewo figowe zbliżył się do niego, ale nie znalazł na nim nic oprócz samych liści. I rzecze do niego: Niechaj się już nigdy z ciebie owoc nie rodzi na wieki. I uschło zaraz figowe drzewo. I ujrzawszy to uczniowie, zdumiewali się i mówili: Jakże prędko uschło figowe drzewo!”. To nie my, ale Pan Bóg decyduje o tym kiedy chce widzieć owoce w naszym życiu. To nie jest kwestia tego, czy chce widzieć owoce, ale kiedy chce je widzieć. Moje zrozumienie tego i innych fragmentów na temat szczerego upamiętania jest takie, że Bóg oczekuje od nas stałego owocowania. Myślenie, że mamy jeszcze czas na przynoszenie ''duchowych owoców'' jest uleganiem wpływowi ducha niewiary, który jest przeciwny Bogu. Myślę, że Pan Jezus w tym przykładzie po prostu zgromił ducha niewiary, ponieważ nie widział w tym skrajnym przypadku ''potencjału wzrostu wiary''. W wyniku Bożego sądu nastąpiła śmierć duchowa. Taki skrajny przykład Bożego sądu ''online'' mamy też opisany w przypadku małżeństwa Safiry i Ananiasza w Dziejach Apostolskich 5,1-11. Niewiara nie jest równoznaczna z brakiem wiary, ale raczej z jej deficytem, ponieważ wiara jest Bożym darem, który musimy przyjąć i od razu praktykować w swoim życiu. Niewiara zabija lub co najmniej ogranicza życie wiary.

Czy jest jakiś pierwszy krok w kierunku pokuty? Przede wszystkim powinniśmy rozpoznać stan naszego serca, czyli odróżnić ''dobry smutek'' od ''smutku światowego''. W 2. Liście do Koryntian 7,9-11 czytamy: „Teraz jednak cieszę się, nie dlatego, że byliście zasmuceni, ale że byliście zasmuceni ku upamiętaniu; zasmuceni bowiem byliście po Bożemu tak, że w niczym nie ponieśliście szkody z naszej strony. Albowiem smutek, który jest według Boga, sprawia upamiętanie ku zbawieniu i nikt go nie żałuje; smutek zaś światowy sprawia śmierć. Patrzcie, co ten wasz smutek według Boga sprawił, jaką gorliwość, jakie uniewinnianie się, jakie oburzenie, jaką obawę, jaką tęsknotę, jaki zapał, jaką karę! Pod każdym względem okazaliście się czystymi w tej sprawie”. Słowa apostoła Pawła do ludzi wierzących w zborze w Koryncie dają możliwość zrozumienia, co oznacza takie rozróżnienie. W tym fragmencie Paweł odnosi się do innego tekstu w 1. Liście do Koryntian 5,1-13, który napisał do nich wcześniej. Pisał wtedy na temat czegoś, za co należało ich zganić, a konkretnie chodziło o grzech wszeteczeństwa w rodzinie. Jednak teraz pisze o przyczynach i skutkach tego, co doprowadziło ich do prawdziwego upamiętania. Wyraźnie podkreśla, że Koryntianie wreszcie przeżyli smutek według Boga. To zasmucenie było dowodem na to, że ich upamiętanie było szczere. W tym fragmencie jest mowa o dwóch rodzajach smutku. ''Smutek według Boga'', który przynosi upamiętanie ku zbawieniu i ''smutek światowy'', który może doprowadzić do śmierci duchowej. Można też powiedzieć, że są to jednocześnie dwa rodzaje pokuty. Ten pierwszy jest prawdziwym i szczerym upamiętaniem. Ten drugi jest jego podróbką.

Dalszy ciąg w części 10.

Bogdan Podlecki

Poprzednia część                                 Następna część

środa, 13 grudnia 2017

Pokuta cz. 8

Pokuta cz. 8 

Zadajmy sobie kilka pytań i odpowiedzmy na nie szczerze. W jakim miejscu jesteśmy dzisiaj? Nie skupiajmy się na grzechach z przeszłości, ale szczerze popatrzmy na nie z nowej perspektywy. Jak one teraz wyglądają w naszych oczach? Czy mamy myśli, by znowu eksperymentować z grzechem? Ważny dla nas wszystkich fragment znajdujemy w Liście Jakuba 1,12-16: „Błogosławiony mąż [mój dopisek: żona, mężczyzna, kobieta, świadomy młodzieniec, czy dziewczyna], który wytrwa w próbie, bo gdy wytrzyma próbę, weźmie wieniec żywota, obiecany przez Boga tym, którzy go miłują. Niechaj nikt, gdy wystawiony jest na pokusę, nie mówi: Przez Boga jestem kuszony; Bóg bowiem nie jest podatny na pokusy ani sam nikogo nie kusi. Lecz każdy bywa kuszony przez własne pożądliwości, które go pociągają i nęcą; potem, gdy pożądliwość pocznie, rodzi grzech, a gdy grzech dojrzeje, rodzi śmierć. Nie błądźcie, umiłowani bracia moi [mój dopisek: siostry moje]”. Często zrzucamy odpowiedzialność za nasze doświadczenia na Pana Boga lub diabła. Bóg nie kusi. Czy diabeł w każdym przypadku kusi? Moje doświadczenia podpowiadają, że ''być może z pewnością chyba na pewno tak''. Czyli tak naprawdę – nie wiem. Myślę, że pokusy diabelskie, czy demoniczne są w naszym życiu. Jednak także z tego fragmentu wynika, że diabeł nie będzie się osobiście fatygował tam, gdzie wystarczą nam własne pożądliwości. Diabeł nie jest wszechobecny, tak jak Pan Bóg. On ''duchowo'' jest tylko w kluczowych dla niego ludziach, mających wpływ na życie wielu innych. Z tego fragmentu wynika również to, że kuszą pożądliwości ciała, czyli nasza nieprzemieniona ''cielesna natura''. To nie tylko są pożądliwości seksualne. To mogą być np. obżarstwo, pijaństwo, narkomania, ale także np. pornografia.

Jest takie stare indiańskie opowiadanie o dwóch wilkach, które mieszkają w człowieku. Te wilki nieustannie walczą ze sobą. Pierwszy jest dobry, ale niestety często chudy. Nazwijmy go ''wiara''. Drugi jest zły, ale często dobrze podkarmiony. Nazwijmy go ''niewiara''. Interpretując tę indiańską przypowieść o walczących ze sobą wilkach w świecie duchowym można powiedzieć, że ten będzie w życiu człowieka dominował, który zostanie przez niego nakarmiony. Często tłumaczenia ludzi wierzących, którzy ulegli pokusom ciała są po prostu naiwne, a nieraz śmieszne. Kilka przykładów z tzw. praktyki duszpasterskiej. Mam problem z alkoholem, ale trzymam go w barku tylko dla gości. Głoszę ''ewangelię'' znajomemu lub nieznajomemu w barze z drinkiem w ręku. Oglądam niepożądane strony internetowe, żeby wypróbować swoją wolną wolę. Jestem arogancki w stosunku do najbliższych, np. żony, męża, syna, czy córki, bo nie spełniają moich oczekiwań ''ewangelizacyjnych''. To są przykłady dokarmiania wilka, którego można nazwać ''własne pożądliwości''. Jeżeli tak jest w naszym życiu, to niestety dalej jesteśmy tylko przekonani o grzechu i prawdziwa pokuta jeszcze jest przed nami. W kwestii upamiętania Pan Jezus Chrystus daje wyraźną przestrogę w Ewangelii Łukasza 13,1-5: „W tym samym czasie przybyli do niego niektórzy z wiadomością o Galilejczykach, których krew Piłat pomieszał z ich ofiarami. I odpowiadając, rzekł do nich: Czy myślicie, że ci Galilejczycy byli większymi grzesznikami niż wszyscy inni Galilejczycy, że tak ucierpieli? Bynajmniej, powiadam wam, lecz jeżeli się nie upamiętacie, wszyscy podobnie poginiecie. Albo czy myślicie, że owych osiemnastu, na których upadła wieża przy Syloe i zabiła ich, było większymi winowajcami niż wszyscy ludzie zamieszkujący Jerozolimę? Bynajmniej, powiadam wam, lecz jeżeli się nie upamiętacie, wszyscy tak samo poginiecie”. Ten fragment wskazuje wyraźnie na to, jak dużą wagę musimy przywiązywać do czystości przed Panem Bogiem w każdej chwili naszego życia. Każdy moment może być tym decydującym, w którym staniemy przed ŚWIĘTYM BOGIEM. Powinniśmy zastanowić się, czy jesteśmy w szczerej postawie uniżenia i gotowi do prawdziwej pokuty przed NIM.

Dalszy ciąg w części 9.

Bogdan Podlecki

Poprzednia część                                 Następna część

poniedziałek, 11 grudnia 2017

Pokuta cz. 7

Pokuta cz. 7

Podsumujmy dotychczasowe rozważanie o pokucie. Upamiętanie jest wynikiem przyjęcia BOŻEJ ŁASKI i realizacją Bożej obietnicy, a ON nie wycofuje się ze SWOICH obietnic. Przejście prawdziwej pokuty powoduje przemianę całego człowieka. Jednak zawsze zaczyna się od zmiany myślenia. Zasadniczym celem pokuty jest oczyszczenie od konsekwencji grzechu. Upamiętanie jest zawsze bardzo miłe Panu Bogu. Szczera pokuta zawsze prowadzi do pełnego Bożego przebaczenia, które zamienia smutek w Boże pocieszenie i radość. Upamiętanie nie jest jednorazowym wydarzeniem w naszym życiu. Jest ciągłą EWANGELICZNĄ ŁASKĄ, którą możemy przyjąć lub odrzucić. Pokuta nie jest czasową żałobą po kimś lub po czymś. To jest dar przemiany smutku w radość Bożej obecności w naszym życiu. 

Całe nauczanie Biblii wskazuje na to, że Pan Bóg chce, żeby nasze serce było skłonne do pokuty. Cz możemy coś zrobić, aby nasze serce było skłonne do upamiętania? No cóż, w kontekście BOŻEJ ŁASKI, często sformułowanie typu "co mogę zrobić" budzi kontrowersje. Niepotrzebnie. W 2. Liście do Koryntian 10,5 czytamy: „i zmuszamy wszelką myśl do poddania się w posłuszeństwo Chrystusowi. Nie ''wyrywam'' celowo tej myśli z kontekstu, ale staram się skrócić rozumowanie. ''Zmusić'', to jest coś dynamicznego do zrobienia, a nie tylko statyczne czekanie na ''cudowną przemianę''. Jednak Biblia mówi także, że jest granica, po przekroczeniu której może nastąpić trwałe odpadnięcie od Pana Boga. Czytamy o tym w Liście do Hebrajczyków 6,4-8: „Jest bowiem rzeczą niemożliwą, żeby tych - którzy raz zostali oświeceni i zakosztowali daru niebiańskiego, i stali się uczestnikami Ducha Świętego, i zakosztowali Słowa Bożego, że jest dobre oraz cudownych mocy wieku przyszłego - gdy odpadli, powtórnie odnowić i przywieść do pokuty, ponieważ oni sami ponownie krzyżują Syna Bożego i wystawiają go na urągowisko. Albowiem ziemia, która piła deszcz często na nią spadający i rodzi rośliny użyteczne dla tych, którzy ją uprawiają, otrzymuje błogosławieństwo od Boga; lecz ta, która wydaje ciernie i osty, jest bezwartościowa i bliska przekleństwa, a kresem jej spalenie”. Tą granicą może być świadome odrzucenie BOŻEJ ŁASKI do upamiętania. Nie podejmuję się jednoznacznego wyjaśnienia, co to znaczy, że powyższa przestroga dotyczy tych, którzy doświadczyli "daru niebiańskiego" i zakosztowali "cudownych mocy wieku przyszłego". Zbawienie jest Bożym darem i każdy, kto oddał całe swoje życie pod pełną Bożą zależność, w rozumieniu BOŻEGO WIECZNEGO TERAZ już jest zbawiony. Nasza osobista wieczność może rozpocząć się już TERAZ. Więc w tym sensie możemy już teraz doświadczać "daru niebiańskiego" i zakosztować "cudownych mocy wieku przyszłego".

Pokuta jest Bożym darem dla każdego z nas i w każdym momencie naszego życia możemy korzystać z tego daru przemiany dzięki BOŻEJ ŁASCE. W multimedialnych grach spotykamy się z zasadą, że po niepowodzeniu dostajemy "następne życie". Prawdziwe chrześcijaństwo nie jest co prawda grą komputerową, ale szczera pokuta przynosi nam nowe życie. Myślę, że przemiana naszego charakteru na Chrystusowy potrwa do momentu, kiedy Pan Bóg uzna, że nasza wolna wola została całkowicie przemieniona w pełne poświęcenie dla NIEGO. Świętość, to jest pełne podporządkowanie i oddzielenie całego naszego życia dla Pana Boga. Prawdziwa pokuta jest skuteczną drogą do życia w świętości. Pan Jezus Chrystus powiedział bardzo ważne dla każdego z nas podobieństwo w Ewangelii Łukasza 13,6-9: „Pewien człowiek miał figowe drzewo zasadzone w winnicy swojej i przyszedł, by szukać na nim owocu, lecz nie znalazł. I rzekł do winogrodnika: Oto od trzech lat przychodzę, by szukać na tym figowym drzewie owocu, a nie znajduję. Wytnij je, po cóż jeszcze ziemię próżno zajmuje? A tamten odpowiadając, rzecze: Panie, pozostaw je jeszcze ten rok, aż je okopię i obłożę nawozem, może wyda owoc w przyszłości; jeśli zaś nie, wytniesz je”. Czytając kilka wersetów wcześniej, możemy zorientować się, że to podobieństwo zostało przekazane w kontekście pokuty. To drzewo było zasadzone w winnicy i było dojrzałe, żeby mieć owoce, ale ich nie miało. Tak, jak my jesteśmy na różnym etapie naszego chrześcijańskiego rozwoju. Jednak Pan Bóg oczekuje od nas wydania owocu i to im wcześniej, tym lepiej. Bóg oczekuje od każdego z nas nie tylko jednorazowego aktu, ale trwałego owocu upamiętania. W tej przypowieści czytamy, że ogrodnik ma jeszcze nadzieję, że drzewo będzie owocować. Tak, jak Pan Bóg mimo tego, że zrobił już dla nas wszystko, to jest cierpliwy i czeka na owoc pokuty w naszym życiu. Bóg jest zawsze gotowy na udzielenie nam pomocy. Chce nas chronić i dostarczać duchowego pokarmu do naszego wzrostu. Jednak Pan Jezus Chrystus nie mówi w tej przypowieści o innej możliwości niż ta, że drzewo, które nie będzie rodzić owoców zostanie wycięte. Zmiana myślenia polega na tym, że w miejsce naszego zniekształconego przekonania o grzechu, przyjmujemy i w pełni akceptujemy Boże przekonania. W wyniku tego jesteśmy gotowi i w pełni posłuszni w zadośćuczynieniu wyrządzonym krzywdom na tyle, na ile jesteśmy w stanie to unieść. Pisze o tym apostoł Paweł w Liście do Rzymian 12,18: „Jeśli można, o ile to od was zależy, ze wszystkimi ludźmi pokój miejcie”. Paweł przed nawróceniem był przekonany, że powinien gorliwie zwalczać tych, którzy uwierzyli w Pana Jezusa Chrystusa. Jednak kiedy pokutował, to zmienił zupełnie swoje myślenie, by ostatecznie dać świadectwo w wyznaniu w Liście do Filipian 3,8: „Lecz więcej jeszcze, wszystko uznaję za szkodę wobec doniosłości, jaką ma poznanie Jezusa Chrystusa, Pana mego, dla którego poniosłem wszelkie szkody i wszystko uznaję za śmiecie, żeby zyskać Chrystusa”.

Dalszy ciąg w części 8.

Bogdan Podlecki

Poprzednia część                                 Następna część

sobota, 9 grudnia 2017

Pokuta cz. 6

Pokuta cz. 6

Zadajmy sobie jeszcze raz pytanie: Czym powinno charakteryzować się szczere upamiętanie, czyli prawdziwa pokuta? Przedstawię cztery wybrane aspekty stanowiące próbę odpowiedzi na to pytanie. Pierwszą odpowiedzią, która powinna nam się nasunąć, to biblijny stosunek do grzechu. Co takiego jest w grzechu, że w ogóle chcemy go dalej popełniać? W Księdze Jozuego 7,11-12 czytamy: „Izrael zgrzeszył: Naruszyli moje przymierze, które im narzuciłem. Wzięli nieco z tego, co było obłożone klątwą, ukradli, zataili i włączyli to do swoich rzeczy. Dlatego nie mogą synowie izraelscy ostać się wobec swoich nieprzyjaciół, ale podają tyły swoim nieprzyjaciołom, bo sami zostali obłożeni klątwą. Nie pozostanę nadal z wami, jeżeli nie usuniecie spośród siebie tego, co jest obłożone klątwą”. Grzech jest przeklęty przez Pana Boga. Chwile, czy dłuższy czas grzechu przemijają, ale wina i konsekwencje pozostają. Z początku grzech skrywa swoją prawdziwą naturę. Jednak później kąsa niczym wąż. Obraz tego mamy w historii Izraela, kiedy Pan zesłał jadowite węże, które kąsały lud, opisanej w 4. Księdze Mojżeszowej 21,4-9. Szarańcza opisana w Księdze Objawienia 9,6-11 też może być obrazem konsekwencji grzechu. Niewyznany, a z czasem zignorowany grzech prędzej, czy później kończy się jakąś ''tragedią'' w naszym życiu. Pamiętajmy o zasadach, jakie przekazuje nam SŁOWO BOŻE. Ojcem grzechu jest diabeł. Towarzyszem grzechu jest wstyd i w końcu hańba. Zapłatą za niewyznany grzech jest duchowa śmierć.

Drugą możliwą odpowiedzią na pytanie: ''Czym charakteryzuje się prawdziwe upamiętanie?'' jest to, że prawdziwa pokuta zawsze prowadzi do pełnego Bożego wybaczenia. W Ewangelii Łukasza 24,47 czytamy: „że począwszy od Jerozolimy, w IMIĘ JEGO ma być głoszone wszystkim narodom upamiętanie dla odpuszczenia grzechów”. Pokuta i odpuszczenie grzechów są ze sobą w nierozerwalny sposób połączone. Jeżeli szczerze pokutowaliśmy, to nasze grzechy są na pewno wybaczone. Musimy przez wiarę przyjąć Boże wybaczenie. W życiu z Bogiem nie chodzi o to, żeby było ciężko. Raczej chodzi o to, żeby było posłusznie. Nie musimy czekać na jakieś spektakularne, czy też emocjonalne potwierdzenie faktu Bożego wybaczenia. Co oczywiście nie oznacza, że Pan Bóg może to potwierdzić w jakiś szczególny sposób. Kiedy Dawid był złamany świadomością znieważenia Boga, to wyznawał prorokowi Natanowi w 2. Księdze Samuela 12,13: „Zgrzeszyłem wobec Pana”. Szczere wyznanie i upamiętanie się skutkowało tym, że prorok natychmiast przekazał mu radosną informację od Pana, przytoczoną jeszcze w tym samym wersecie: „Natan zaś rzekł do Dawida: Pan również odpuścił twój grzech, nie umrzesz”. Prawdziwa pokuta jest realizacją Bożej obietnicy w formie przymierza. Czytamy o tym w Księdze Izajasza 1,16-20: „Obmyjcie się, oczyśćcie się, usuńcie wasze złe uczynki sprzed moich oczu, przestańcie źle czynić! Uczcie się dobrze czynić, przestrzegajcie prawa, brońcie pokrzywdzonego, wymierzajcie sprawiedliwość sierocie, wstawiajcie się za wdową! Chodźcie więc, a będziemy się prawować - mówi Pan! Choć wasze grzechy będą czerwone jak szkarłat, jak śnieg zbieleją; choć będą czerwone jak purpura, staną się białe jak wełna. Jeżeli zechcecie być posłuszni, z dóbr ziemi będziecie spożywać, lecz jeżeli będziecie się wzbraniać i trwać w uporze, miecz was pożre, bo usta Pana tak powiedziały!”. Pan Bóg dotrzymuje SWOICH OBIETNIC, lecz jeżeli mają one formę przymierza, to po naszej stronie też są pewne warunki do spełnienia. Najważniejszym warunkiem jest szczera pokuta, a potem zadośćuczynienie wyrządzonym przez nas krzywdom, o ile jest to możliwe. To nie wielkość grzechu niszczy nasze życie, lecz brak lub nieszczerość pokuty. Jeśli zerwiemy ze wszystkimi grzechami i wydamy owoc pokuty, to Pan Bóg wyleje na nas SWOJE BŁOGOSŁAWIEŃSTWO bez miary.

Trzecią możliwą odpowiedzią na pytanie: ''Czym jest prawdziwa pokuta?'' może być to, że szczere upamiętanie zamienia smutek w Boże pocieszenie i radość. O ile nasz smutek pochodzi od Pana Boga, to prawdziwa pokuta zamienia go w Boże pocieszenie. Hebrajskie słowo "nicham", które oznacza "pokutować", w Nowym Testamencie, w cytatach pochodzących ze Starego Testamentu zostało przetłumaczone jako "consolari", którego podstawowym znaczeniem jest "pokrzepić". Radość, jaką znajduje prawdziwie pokutujący jest przedsmakiem wiecznej radości. Czytamy o tym w Ewangelii Jana 16,20: „Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Wy płakać i narzekać będziecie, a świat się będzie weselił; wy smutni będziecie, ale smutek wasz w radość się zamieni”. Radość grzesznika zamienia się w smutek, zaś smutek prawdziwie pokutującego zamienia się w radość. Mówi o tym Boży prorok w Księdze Izajasza 57,15: „Bo tak mówi Ten, który jest Wysoki i Wyniosły, który króluje wiecznie, a którego imię jest "Święty": Króluję na wysokim i świętym miejscu, lecz jestem też z tym, który jest skruszony i pokorny duchem, aby ożywić ducha pokornych i pokrzepić serca skruszonych”. Wreszcie ostatnią, czwartą odpowiedzią na nasze pytanie: ''Czym charakteryzuje się prawdziwa pokuta?'' może być to, że upamiętanie jest zawsze miłe Panu Bogu. Czytamy o tym w Psalmie 51,19: „Ofiarą Bogu miłą jest duch skruszony, sercem skruszonym i zgnębionym nie wzgardzisz, Boże”. Przypomnijmy sobie znaną biblijną historię z Ewangelii Łukasza 7,37-38: „A oto pewna kobieta z tego miasta, grzesznica, dowiedziawszy się, iż zasiada przy stole w domu faryzeusza, przyniosła alabastrowy słoik olejku. I stanąwszy z tyłu u Jego nóg, zapłakała, i zaczęła łzami zlewać nogi Jego i włosami swojej głowy wycierać, a całując Jego stopy, namaszczała je olejkiem”. Ta kobieta przyniosła Chrystusowi dwie rzeczy: olejek i swoje łzy. Olejek mógł być cenniejszy dla ludzi. Jednak jej łzy mogły być dla Pana Jezusa Chrystusa cenniejsze niż olejek, ponieważ to były łzy szczerej pokuty.

Dalszy ciąg w części 7.

Bogdan Podlecki

Poprzednia część                                 Następna część