wtorek, 11 lipca 2017

Autorytet sługi Bożego cz. 3

Autorytet sługi Bożego cz. 3
 
Każdego chrześcijanina, w tym szczególnie w służbie lokalnej społeczności powinien wyróżniać osobisty autorytet wśród wierzących oraz wśród niewierzących, oczywiście o ile nie prowadzi to do kompromisów w wierze. Lekceważenie autorytetu przez innych w większości przypadków może być spowodowane kompromisową postawą sługi Bożego. Musi on czynnie współpracować z Bogiem i wdrażać w swoim życiu Boży plan, przekazany mu w osobistym SŁOWIE, np. w proroctwach. Pisze o tym apostoł Paweł w 1. Liście do Tymoteusza 1,18-19: „abyś według dawnych głoszonych o tobie przepowiedni staczał zgodnie z nimi dobry bój, zachowując wiarę i dobre sumienie”. Bezkompromisowa realizacja Bożej woli dla naszego życia jest najlepszą gwarancją zachowania wiary i dobrego sumienia przed Bogiem i ludźmi. Wyróżnikiem Bożej służby powinna być dbałość o rozwój duchowy, przede wszystkim własny, a przez to także innych ludzi. Czytamy o tym w 1. Liście do Tymoteusza 4,13-16: „pilnuj czytania, napominania, nauki. Nie zaniedbuj daru łaski, który masz, a który został ci udzielony na podstawie prorockiego orzeczenia przez włożenie rąk starszych. O to się troszcz, w tym trwaj, żeby postępy twoje były widoczne dla wszystkich. Pilnuj siebie samego i nauki, trwaj w tym, bo to czyniąc, i samego siebie zbawisz, i tych, którzy cię słuchają”. 

Nakazem każdej służby chrześcijańskiej powinna być biblijna zasada, którą znajdujemy w 1. Liście do Tymoteusza 6,6: „pobożność jest wielkim zyskiem, jeżeli jest połączona z poprzestawaniem na małym”. Jednocześnie przestrogą jest to, co znajdujemy w kolejnym 10. wersecie: „korzeniem wszelkiego zła jest miłość pieniędzy; niektórzy, ulegając jej, zboczyli z drogi wiary i uwikłali się sami w przeróżne cierpienia”. Każdy sługa Boży powinien być świadectwem obfitowania w dary i owoce Ducha Świętego wobec wszystkich, których Bóg postawi na jego drodze. Czytamy o tym w kolejnych 11. i 12. wersecie: „zabiegaj o sprawiedliwość, pobożność, wiarę, miłość, cierpliwość, łagodność. Staczaj dobry bój wiary, uchwyć się żywota wiecznego, do którego też zostałeś powołany i złożyłeś dobre wyznanie wobec wielu świadków”. Trudno jest mówić o autorytecie sługi, jeżeli nie jest on jednocześnie dobrym przykładem dla innych. Najwspanialszym wzorem sługi jest Pan Jezus Chrystus. ON nie zostawił nam wzorca ''sługi na ołtarzu''. Zostawił nam do naśladowania wzorzec ''sługi w służbie''. Na pewno chcemy być jak Jezus, ale czy na pewno chcemy żyć jak Chrystus?

Autorytet sługi składa się z dwóch nierozerwalnych i uzupełniających się części. Pierwszą jest Boże powołanie, a drugą świadectwo życia według tego powołania Bożego sługi. Czujność, rzetelność i głoszenie SŁOWA, to najważniejsze zadania sługi Bożego. Jeżeli głosimy np. na temat dyscypliny duchowej, to musimy być świadectwem życia w dyscyplinie duchowej. Zasadą Bożego sługi powinno być to, że jest on dla ludzi takim samym, jakim widzi go Bóg. Nie może być tzw. podwójnej moralności chrześcijańskiej. Nasze życie publiczne musi być zgodne z tym, jacy jesteśmy w życiu prywatnym. Kościół jest postrzegany przez ludzi przez pryzmat tego, jacy są poszczególni, najbliżsi tym ludziom słudzy Boży. Oni powinni być przykładem dla innych. Nie jest sztuką być wzorem dla niewierzących, bo dla nich przejawy szczerej, czyli nieobłudnej duchowości w życiu wzbudzają raczej pozytywne refleksje. Natomiast sługa Boży musi być duchowym wzorem dla innych wierzących. Musi mieć niekwestionowany autorytet wśród nich. Jednak autorytetu sługi nie można opierać tylko na opiniach ludzkich, czyli robić tylko to, co zadowala większość i przez to utrzymywać się na piedestale. Sługa Boży, to człowiek, który ma chwile słabości i przede wszystkim w takich momentach powinien być wzorem dla innych. Przykładem był Tymoteusz, który miał wyraźny kryzys, lecz potrafił się przyznać do słabości i poddać korekcie poprzez autorytet apostoła Pawła. Czytamy o tym w 2. Liście do Tymoteusza 1,6-8: „Z tego powodu przypominam ci, abyś rozniecił na nowo dar łaski Bożej, którego udzieliłem ci przez włożenie rąk moich. Albowiem nie dał nam Bóg ducha bojaźni, lecz mocy i miłości, i powściągliwości. Nie wstydź się więc świadectwa o Panu naszym, ani mnie, więźnia jego, ale cierp wespół ze mną dla ewangelii, wsparty mocą Boga”. Zawsze najlepszym wyjściem, które nie umniejsza autorytetu, lecz przeciwnie może go wzmocnić jest powrót do źródeł i odnowienie działania BOŻEJ ŁASKI w naszym życiu. Szczerzy wierzący potrzebują jako wzoru szczerych zachowań sług Bożych. Wszelka obłuda na krótko podtrzymuje autorytet wobec innych. W takich momentach zawsze warto wrócić do biblijnych źródeł wzoru postaci sługi – Pana Jezusa Chrystusa. SŁOWO BOŻE skierowane do naszego życia jest w stanie nas podnieść i daje wzrost w każdej sytuacji.

Dalszy ciąg w części 4.

Bogdan Podlecki

Poprzednia część                                Następna część

Autorytet sługi Bożego cz. 2

Autorytet sługi Bożego cz. 2 

Moim zdaniem autorytetu sługi Bożego nie trzeba budować. To Bóg nadaje autorytet SWOIM sługom. Czytamy o tym, np. w Księdze Izajasza 41,9-10: „Ty, którego pochwyciłem na krańcach ziemi i z najdalszych zakątków powołałem, mówiąc do ciebie: Sługą moim jesteś, wybrałem cię, a nie wzgardziłem tobą: Nie bój się, bom Ja z tobą, nie lękaj się, bom Ja Bogiem twoim!. Jeżeli można mówić o budowaniu, to tylko w sensie współpracy z Panem Bogiem i pełnym posłuszeństwie w rozwijaniu i umacnianiu tego autorytetu. Natomiast każdy sługa Boży musi dbać o swój autorytet. Musi być świadectwem Bożego działania w swoim życiu, a przez to przydatnym naczyniem do przekazywania BOŻEJ MOCY do życia innych.

Filarami służby chrześcijańskiej wśród ludzi powinny być modlitwa i dzielenie się BOŻYM SŁOWEM. Nie ma duchowego wzrostu bez rozbudowanego osobistego życia modlitewnego. Głoszenie SŁOWA, to nie tylko usługiwanie za kazalnicą, to przede wszystkim osobisty przykład życia według SŁOWA. To dzielenie się solidnym wykładem SŁOWA BOŻEGO w każdych okolicznościach. Postęp w życiu sługi Bożego jest sprawą jego wyboru i współpracy z Bogiem w wykonywaniu osobistego SŁOWA skierowanego do jego życia i służby. Wszyscy powinniśmy być przykładami nie tylko słuchaczy, ale przede wszystkim wykonawców SŁOWA. To o tym pisze apostoł Chrystusa w Liście Jakuba 1,22-25: „A bądźcie wykonawcami Słowa, a nie tylko słuchaczami, oszukującymi samych siebie. Bo jeśli ktoś jest słuchaczem Słowa, a nie wykonawcą, to podobny jest do człowieka, który w zwierciadle przygląda się swemu naturalnemu obliczu; bo przypatrzył się sobie i odszedł, i zaraz zapomniał, jakim jest. Ale kto wejrzał w doskonały zakon wolności i trwa w nim, nie jest słuchaczem, który zapomina, lecz wykonawcą; ten będzie błogosławiony w swoim działaniu”. 

Atrybutem sługi Bożego powinien być w pełni dojrzały charakter chrześcijański. W liście Jakuba widzę pięć podstawowych cech, które powinny charakteryzować dojrzałego chrześcijanina – sługę Bożego. Poniżej podaję je wraz z odpowiednim biblijnym fragmentem i krótkim komentarzem do każdego z nich.

1. Zawsze powinniśmy mieć pozytywne nastawienie do ludzi i sytuacji, w których stawia nas Bóg, bez względu na presję zewnętrzna lub wewnętrzną.
(List Jakuba 1,2-4): „Poczytujcie to sobie za najwyższą radość, bracia moi, gdy rozmaite próby przechodzicie, wiedząc, że doświadczenie wiary waszej sprawia wytrwałość, wytrwałość zaś niech prowadzi do dzieła doskonałego, abyście byli doskonali i nienaganni, nie mający żadnych braków”.

2. Powinniśmy być wrażliwi na problemy i potrzeby innych ludzi bez względu na ich status duchowy i materialny.
(List Jakuba 2,8-9): „Jeśli jednak wypełniacie zgodnie z Pismem królewskie przykazanie: Będziesz miłował bliźniego swego jak siebie samego, dobrze czynicie. Lecz jeśli czynicie różnicę między osobami, popełniacie grzech i jesteście uznani przez zakon za przestępców”.

3. Musimy panować nad wypowiadanymi słowami, które powinny budować i motywować innych do dobrych zmian, a nie rujnować i zniechęcać.
(List Jakuba 3,2): „Dopuszczamy się bowiem wszyscy wielu uchybień; jeśli kto w mowie nie uchybia, ten jest mężem doskonałym, który i całe ciało może utrzymać na wodzy”.

4. Każda służba chrześcijańska, pomimo tego, że musi przebiegać bez kompromisów w wierze, to zawsze powinna przyczyniać się do wprowadzania pokoju między ludźmi. Nie powinna być powodem do zamieszania i zniechęcenia.
(List Jakuba 4,1): „Skądże spory i skąd walki między wami? Czy nie pochodzą one z namiętności waszych, które toczą bój w członkach waszych?”.

5. Każdego sługę Bożego powinny cechować cierpliwość i wytrwałość. W służbie chrześcijańskiej nie ma miejsca na postawy roszczeniowe wobec innych ludzi.
(List Jakuba 5,7-10): „Przeto bądźcie cierpliwi, bracia, aż do przyjścia Pana. (…) Nie narzekajcie, bracia, jedni na drugich, abyście nie byli sądzeni; oto sędzia już u drzwi stoi. Bracia, za przykład cierpienia i cierpliwości bierzcie proroków, którzy przemawiali w imieniu Pańskim. Oto za błogosławionych uważamy tych, którzy wytrwali”.

Dalszy ciąg w części 3.

Bogdan Podlecki

Poprzednia część                              Następna część

poniedziałek, 10 lipca 2017

Autorytet sługi Bożego cz. 1

Autorytet sługi Bożego cz. 1 

Jako punkt wyjścia uściślę, co rozumiem pod pojęciem sługi Bożego. Za każdym razem kiedy piszę o słudze, to mam na myśli także służebnicę. Kto może być sługą Bożym? Człowiek, który całkowicie podporządkował swoje życie Panu Bogu i poddaje się przemianie charakteru, czyli inaczej uświęceniu dzięki BOŻEJ ŁASCE. Jest wybrany i dobrowolnie oddzielony do Bożej służby. W tym określeniu zawiera się także człowiek będący w służbie w lokalnej społeczności chrześcijańskiej, czy też szerszym znaczeniu, w służbie Bożego Kościoła, rozumianego jako ogół ludzi wierzących i wyznających Jezusa Chrystusa rzeczywistym Panem swojego życia. Czyli nie chodzi tu o jakiś tytuł nadany pośmiertnie zasłużonemu człowiekowi w wyniku jakiegoś kościelnego postępowania. To BOŻA ŁASKA uzdalnia do bycia sługą Bożym za życia doczesnego i na ''każdym szczeblu hierarchii chrześcijańskiej''. Każdy może być sługą Bożym, bez względu na to, czy jest duchownym jakiegokolwiek kościoła chrześcijańskiego, czy też ''zwykłym wiernym''. Można jednak nim być pozostając w cieniu wydarzeń lokalnych, czy o szerszym zasięgu. Wielu ludzi modlitwy wstawienniczej ma autorytet sługi Bożego, niekoniecznie dostrzegany przez wszystkich wierzących. Ich służba jest często mało widoczna dla ludzi i ograniczona do komory modlitwy, ale jest obdarzona ogromną BOŻĄ MOCĄ. Znany kaznodzieja i mąż Boży Charles Spurgeon powiedział: ''modlitwa porusza ramię, które porusza świat'' oraz ''Bóg niczego nie czyni inaczej jak tylko przez modlitwę''. Tak więc to, co powinno wyróżniać sługę Bożego, to szczególnie rozwinięte życie modlitewne w osobistej relacji z Panem Bogiem w Duchu Chrystusowym.

Jednym z biblijnych przykładów sługi Bożego jest prorok Eliasz. O nim i jego modlitwie czytamy w Liście Jakuba 5,16-17: „Wiele może usilna modlitwa sprawiedliwego. Eliasz był człowiekiem podobnym do nas i modlił się usilnie. W tym fragmencie zawarta jest ważna cecha sługi, jako sprawiedliwego w Bożych oczach człowieka modlitwy. Biblia mówi o Eliaszu, że był człowiekiem podobnym do nas. Był pod każdym względem normalną istotą ludzką, tak jak my wszyscy. W tłumaczeniu Biblii Gdańskiej czytamy, że: Eliasz był tym samym biedom poddany jako i my. Posiadał tę samą naturę ludzką, ulegał różnym nastrojom, czy słabościom. Poznał smak zwycięstwa, ale też bezsilności i zniechęcenia. Dlaczego jednak został tak szczególnie wyróżniony w Nowym Testamencie? Dlaczego Eliasz został postawiony jako wzór do naśladowania w ''Nowym Przymierzu''? To wyróżnienie dotyczyło nie tylko znaków i cudów jakie towarzyszyły jego posłudze, czy też spektakularnej odwagi, którą odznaczył się w walce z bałwochwalstwem Izraela. Eliasz został wyróżniony jako sługa Boży i mąż modlitwy.

Czytając historię proroka Eliasza w 1. Księdze Królewskiej widzimy go jako kogoś szczególnie oddanego Bogu i poświęconego Bożej woli. Eliasz był człowiekiem, który na swoją modlitwę otrzymywał odpowiedź. Bóg odpowiadał na wołanie Eliasza. Właściwie tylko jedno życzenie jego serca nie zostało wysłuchane przez Pana. Było to wówczas, gdy Eliasz w strachu i zniechęceniu udał się na pustynię i tam życząc sobie śmierci powiedział w 4. wersecie 19. rozdziału: „Dosyć już, Panie, weź życie moje”. Czy nie jest naszym marzeniem zostać takim Bożym sługą modlitwy, jakim był Eliasz? Kiedy przywołujemy w pamięci swoje modlitwy zanoszone z różnym skutkiem do Pana, to czasami tęsknimy za czasami Eliasza. Zastanawiamy się, gdzie podział się ten Bóg, który tak chętnie odpowiada na modlitwę? Czasem mamy ochotę zawołać jak Elizeusz w 2. Księdze Królewskiej 2,14: „Gdzie jest Pan, Bóg Eliasza?”. Gdybyśmy jednak rzetelnie prowadzili rejestr wysłuchanych modlitw, to być może rzadziej zadawalibyśmy takie pytania. Bóg Eliasza jest tam gdzie był zawsze – na TRONIE w MAJESTACIE SWOJEJ CHWAŁY. JEST WSZECHMOGĄCY, WSZECHOBECNY i WIERNY swoim sługom. To pytanie powinno raczej brzmieć: Gdzie są słudzy Boży podobni do proroka Eliasza? Biblia mówi, że Eliasz był człowiekiem podobnym do nas. Lecz, czy my możemy dzisiaj powiedzieć o sobie, że jesteśmy podobni do niego? Jego uczeń, Elizeusz otrzymał 2/3 ducha Eliasza. Oryginał hebrajski mówi – ''dwójnasób'', czyli ''podwójnego ducha''. Jak wielu z nas może powiedzieć, że posiada chociaż część duchowego dziedzictwa Eliasza?

Ten Boży prorok pojawił się w Biblii jako człowiek dojrzały i powołany do Bożego dzieła. Jednak tak, jak każdy mąż Boży zapewne musiał ponieść ogromną cenę doświadczeń i przygotowania do służby. Służył jedynemu Bogu w najmniej sprzyjających dla siebie czasach, gdy Izrael był powszechnie oddany kultowi Baala i Aszery. To nie było popularne w takich czasach służyć JEDYNEMU PRAWDZIWEMU BOGU. Władzę w Izraelu sprawował król Achab, o którym Biblia mówi, że „postępował w oczach Pana gorzej niż wszyscy jego poprzednicy”. Na domiar złego dzielił swoją władzę z okrutną, podstępną i nieprzejednaną żoną Izebel. Czasy służby Eliasza były okresem zupełnej ciemności, niegodziwości i bałwochwalstwa. Mimo tego Eliasz żył dla swojego Boga. Wbrew presji otoczenia, wbrew modzie i wbrew opinii innych. Odważył się żyć w takiej rzeczywistości dla Boga. Nasze czasy pod względem duchowym nie różnią się tak bardzo od tych w których żył Eliasz. Oczywiście szczególnie dla tych, którzy chcą żyć z Panem Bogiem tak, jak żył Eliasz, czyli bez kompromisów. Dzisiaj możemy być sługami Bożymi podobnymi do proroka Eliasza. Czy jesteśmy gotowi, aby ponieść podobną jak on cenę? Wszystko ma swoją duchową cenę, w tym także ''służba wstawiennicza'', do której przyznaje się Bóg.

Dalszy ciąg w części 2.

Bogdan Podlecki

czwartek, 22 czerwca 2017

Mam marzenie

Mam marzenie 

W drugiej połowie XX wieku, pastor Martin Luther King streścił swoje poglądy w kwestii wyzwolenia narodu amerykańskiego z więzów niewolnictwa i rasizmu słowami: ''I have a dream'' [mam marzenie]. Moim marzeniem jest rzeczywista jedność chrześcijan w Kotlinie Kłodzkiej, bez względu na moje własne i innych wierzących osobiste plany i ambicje. Mam tu oczywiście na myśli biblijne rozumienie jedności, czyli JEDNOŚĆ w CHRYSTUSIE, a nie poza Chrystusem. Myślę też o jedności w szerszym zakresie, czyli regionalnym, krajowym, czy europejskim, a nawet światowym. Miałem i mam marzenie o jedności wśród chrześcijan od samego początku, gdy się nawróciłem. Jednak szczerze powiem, że od początku przejąłem też różnego rodzaju uprzedzenia od innych wierzących. Chwała Panu Bogu, że już tak nie jest, ale miały na mnie wpływ różne ludzkie opinie. Mówiono mi, że ''tam za głośno grają i nie na tym co trzeba'', czy też ''nie pójdę tam więcej, bo mi zwrócili uwagę, że przyszłam w spodniach, czy włosach nie takich jak trzeba''. Krytykowano ''tych, co biegają po mieście i tak publicznie uzdrawiają ludzi'', czy też ''tych, co klaszczą i okazują nadmierną radość nie tylko w duchu''. Często zapominamy o tym, że my też pewne rzeczy robiliśmy w swoim życiu chrześcijańskim, o których dzisiaj nie chcemy nawet wspominać. Ta uwaga nie dotyczy oczywiście tych, którzy od początku byli święci, a teraz są ''święcie oburzeni''. Wszyscy mamy możliwość stale korzystać z BOŻEJ ŁASKI i dzięki niej zmieniać swoje własne poglądy na Boże przekonania. Tylko, czy na pewno pamiętamy o tym, że przemiana dzięki BOŻEJ ŁASCE dotyczy nie tylko nas, ale także innych ludzi? Może osoby, których poglądy delikatnie mówiąc, przesialiśmy przez sito naszych przekonań już dawno pokutowały i zamieniły je na Boże przekonania. Być może, to jednak my byliśmy w błędzie i dosyć trudno nam to przyznać, nawet przed sobą samym. Czy raczej w dalszym ciągu żyjemy w przedawnionych uprzedzeniach i osądach? Przyznaję, że uprzedzenia wobec przekonań innych osób, czy innych społeczności były w moim osobistym i społecznym chrześcijaństwie, ale przyjąłem ŁASKĘ do zmiany mojego myślenia. Dzięki Bogu nawróciłem się z tego. Wierzę, że do każdego, kto uważa się za wierzącego skierowane są słowa apostoła Pawła z 1. Listu do Koryntian 11,16: „A jeśli się komuś wydaje, że może się upierać przy swoim, niech to robi, ale my takiego zwyczaju nie mamy ani też zbory Boże”.

Chwała Bogu za jedność w różnorodności. Pełne posłuszeństwo BOŻEMU SŁOWU sprawia, że różnice w mało istotnych sprawach przestają dzielić. Jeden z tzw. ''ojców kościoła'', Aureliusz Augustyn z Hippony, znany bardziej jako św. Augustyn jasno doradza w tej kwestii: "w sprawach pierwszorzędnych – jedność, w drugorzędnych – wolność, a we wszystkich – miłość". O ile prostsze byłoby nasze osobiste, czy też społeczne i ''międzywspólnotowe'' chrześcijaństwo, gdybyśmy zawsze poważnie traktowali tę zasadę. Tak naprawdę, to wierzymy tylko w te fragmenty Biblii, które zastosujemy w swoim życiu. Możemy mówić innym, a nawet możemy wmówić sobie, że wierzymy w całe SŁOWO BOŻE w Biblii. Lecz to nie zmieni faktu, że ożywiony w naszym życiu będzie tylko ten fragment, który w pełnym posłuszeństwie Bogu zastosujemy w naszym osobistym chrześcijaństwie. Apostoł Chrystusa pisze w Liście Jakuba 1,22-25: „A bądźcie wykonawcami Słowa, a nie tylko słuchaczami, oszukującymi samych siebie. (…) Ale kto wejrzał w doskonały zakon wolności i trwa w nim, nie jest słuchaczem, który zapomina, lecz wykonawcą; ten będzie błogosławiony w swoim działaniu”. We Wrocławiu od lat funkcjonuje ''przymierze pastorów''. Spotykają się regularnie planując wspólne przedsięwzięcia ewangelizacyjne w mieście. Odbywają się także wspólne nabożeństwa wrocławskich wspólnot chrześcijańskich. Byłem na jednym z nich w zborze baptystycznym, gdzie głównym usługującym był pastor z Kościoła Zielonoświątkowego. Na takich nabożeństwach ludzie widzą wokół siebie nawet spore różnice w okazywaniu pobożności, ale też widzą, że ich pasterze są razem z nimi. Wiem też, że w niektórych miastach odbywają się wspólne spotkania modlitewne, czy też wspólne akcje ewangelizacyjne, np. ''Tydzień Jezusa''. Czy nie są to dobre przykład do naśladowania w innych miastach, czy regionach? Mam marzenie o takich wspólnych społecznościach w Kotlinie Kłodzkiej i okolicznych rejonach. Zawsze miałem i mam marzenie o ''ponaddenominacyjnej'' jedności chrześcijan, wynikającej z posłuszeństwa Panu Bogu.

Mam marzenie o wspólnych, otwartych inicjatywach ewangelizacyjnych. Rozmawiałem kiedyś na ogólnopolskiej ewangelizacji ''ProChrist'' w Katowicach z księdzem z Kościoła Ewangelickiego. Na koniec krótkiej rozmowy podzielił się ze mną jednym wersetem z 2. Listu do Koryntian 10,7: „Patrzcie na to, co oczywiste. Jeśli ktoś jest przekonany, że jest Chrystusowy, niech też i to rozważy sam w sobie, że, tak jak on jest Chrystusowy, tak i my”. Pokutowałem po tej rozmowie przed Bogiem z moich uprzedzeń. Dzisiaj rozumiem ''ekumenizm'' tak, jak naucza Biblia. To słowo pochodzi od greckiego terminu ''oikumene'', czyli ''cała zamieszkana ziemia''. W duchowym znaczeniu, to ''cała Boża ziemia''. Pan Bóg od początku mówił w 2. Księdze Mojżeszowej 19,5: „A teraz, jeżeli pilnie słuchać będziecie głosu mojego i przestrzegać mojego przymierza, będziecie szczególną moją własnością pośród wszystkich ludów, bo moja jest cała ziemia”. Czyli w szczególności Boża jest też cała Ziemia Kłodzka! Biblijny ekumenizm, to zachowanie jedności w Kościele Pana Jezusa Chrystusa na całej ziemi. To pojęcie zostało wypaczone w ostatnich czasach do zbyt szeroko zakrojonej jedności nawet poza Chrystusem. Wierzę, że także z naszego podejścia do ''biblijnego ekumenizmu'' będziemy zdawać sprawę przed Bogiem. Nie tylko ze swoich osobistych ambicji i wyborów ludzi, których akceptujemy lub nie akceptujemy. Dobrze rozumiany ekumenizm, to zachowanie jedności ze wszystkimi, którzy są w Chrystusie, także tymi słabszymi w wierze. O ile oczywiście jest możliwe ludzkie rozsądzenie, kto jest ''słaby'', a kto ''mocny'' w wierze. Biblia w wielu miejscach przypomina o ''jedności w różnorodności''. Poniżej tylko cztery z wielu fragmentów.
(List do Rzymian 14,1): „A słabego w wierze przyjmujcie, nie wdając się w ocenę jego poglądów”.
(List do Rzymian 15,1): „A my, którzy jesteśmy mocni, winniśmy wziąć na siebie ułomności słabych, a nie mieć upodobania w sobie samych”.
(1. List do Koryntian 8,9): „Baczcie jednak, aby ta wolność wasza nie stała się zgorszeniem dla słabych”.
(1. List do Tesaloniczan 5,14): „Wzywamy was też, bracia, napominajcie niesfornych, pocieszajcie bojaźliwych, podtrzymujcie słabych, bądźcie wielkoduszni wobec wszystkich”.
Może te wersety wyrwałem nieco z kontekstu szerszych fragmentów biblijnych, ale warto pamiętać, że one są w Biblii.

Mam marzenie o jedności w Kotlinie Kłodzkiej, czy ty też je masz? Mam marzenie o tym, by ''geograficzne bramy'' do Kotliny Kłodzkiej, czyli takie miejscowości jak Kudowa Zdrój, Nowa Ruda, Bardo, Złoty Stok, Lądek Zdrój, Międzylesie oraz Kłodzko, jako stolica regionu oraz inne miasta były w pełni chronione modlitwą wstawienniczą wszystkich wierzących nie tylko miejscowych, ale także z całej Polski, a może i z ''całej Bożej ziemi''. Mam marzenie, żeby wierzący z Kotliny Kłodzkiej ochraniali modlitwą wstawienniczą całą Polskę. Żeby Ziemia Kłodzka była duchowo bezpieczna, to te ''bramy'' nie mogą być opuszczone, czyli bezbronne. ''Geograficzne bramy'' mogą być ''duchowymi bramami'', których moce piekielne nie przemogą. Dzisiaj moje marzenie realizuję w osobistej komorze modlitewnej. Jednak wiem, że w lokalnych społecznościach spotykają się ludzie, by walczyć w modlitwie o ''całą Bożą Ziemię Kłodzką''. Pastor Martin Luther King oprócz tego, że miał marzenie, to wdrażał je na spotkaniach modlitewnych. Zapewne miał własne plany i ambicje, więc to Boże światło w nim, jako naczyniu być może było zbyt stłumione. Pan Bóg dopuścił do stłuczenia tego naczynia, ponieważ zginął w zamachu. Stało się tak być może po to, żeby to światło, czyli BOŻA MOC do przemiany myślenia wylała się na całe Stany Zjednoczone. Czy jesteśmy gotowi na ''stłuczenie'' naszych planów, osobistych, czy kościelnych ambicji po to, żeby BOŻA MOC do przemiany ludzkich serc rozpłynęła się po całej Ziemi Kłodzkiej i dalej po Polsce oraz po ''całej Bożej ziemi''?

Bogdan Podlecki

wtorek, 13 czerwca 2017

BOŻA ŁASKA cz. 3

BOŻA ŁASKA cz. 3

Grzech jest konsekwencją naszej ukrywanej nieraz przez nas niezależności od Boga. W ''starej naturze'' człowieka, zapoczątkowanej nieposłuszeństwem i wyborem niezależności przez pierwszego człowieka, Adama jest także to, że ''ukrywamy się'' przed Panem Bogiem, a nierzadko nawet przed samym sobą. Bóg w Chrystusie już rozprawił się z grzechem, ale nie rozprawi się z naszą niezależnością bez naszego przyzwolenia. Apostoł Paweł pisze w Liście do Tytusa 2,11-14: „Albowiem objawiła się łaska Boża, zbawienna dla wszystkich ludzi, nauczając nas, abyśmy wyrzekli się bezbożności i światowych pożądliwości i na tym doczesnym świecie wstrzemięźliwie, sprawiedliwie i pobożnie żyli, oczekując błogosławionej nadziei i objawienia chwały wielkiego Boga i Zbawiciela naszego, Chrystusa Jezusa, który dał samego siebie za nas, aby nas wykupić od wszelkiej nieprawości i oczyścić sobie lud na własność, gorliwy w dobrych uczynkach”. W tym fragmencie czytamy, że ''łaska naucza nas''. W jaki sposób? Często nauczanie chrześcijańskie polega na tym, że po nawróceniu dowiadujemy się, iż nie powinniśmy palić, upijać się, oglądać pornografii, oszukiwać w podatkach, itp. Jednak tylko takie podejście, to nic innego jak tylko ''prawo''. No może jeszcze z dodatkowym przymiotnikiem ''chrześcijańskie'', czyli innymi słowy ''zakon chrześcijański''. Treść prawa informuje o tym, co jest złe, a co dobre i podaje konsekwencje jego nieprzestrzegania. Przestrzeganie prawa, nawet tzw. ''chrześcijańskiego'' nie ma mocy zmienić naszego życia. Natomiast BOŻA ŁASKA uczy jak to zrobić, czyli jak żyć w zgodzie z Bożymi standardami. BOŻA ŁASKA uczy i jednocześnie wyposaża nas do podejmowania właściwych decyzji w naszym osobistym, czy społecznym życiu chrześcijańskim.

Pracowałem kiedyś w firmie, którą zarządzał chrześcijanin i oprócz wielu innych pracowników, zatrudnionych było w niej jeszcze kilkoro chrześcijan. Nawet główny udziałowiec spółki, której podlegała ta firma jest chrześcijaninem. Jednak to wcale nie oznaczało, że firma jest chrześcijańska. Dlaczego? Ponieważ moim zdaniem nie ma czegoś takiego jak ''biznes chrześcijański''. Jeżeli wszyscy uczciwie przestrzegają prawa, to także firma działa zgodnie z prawem. Więc jaki jest sens mówienia o ''biznesie chrześcijańskim''? Musiałby on funkcjonować w oparciu o ''prawo chrześcijańskie'', ale to w dalszym ciągu jest prawo, tylko ładniej nazwane. Chrześcijanin pracujący w jakimkolwiek biznesie jest dzięki BOŻEJ ŁASCE wyposażony do podejmowania decyzji zgodnych z BOŻYM PRAWEM ''wypisanym na jego sercu''. Jest istotna różnica pomiędzy tzw. ''chrześcijańskim biznesem'', a chrześcijanami funkcjonującymi w biznesie. Chrześcijanie dzięki BOŻEJ ŁASCE mogą przestrzegać BOŻYCH ZASAD, które są dla nich nadrzędne w przypadku jakiegokolwiek ''konfliktu sumienia'', także biznesie.

BOŻA ŁASKA jest skuteczna w przemianie grzesznika w zwycięskie dziecko Boże. Pisze o tym Paweł w Liście do Rzymian 6,1: „Podobnie i wy uważajcie siebie za umarłych dla grzechu, a za żyjących dla Boga w Chrystusie Jezusie, Panu naszym”. To jest oczywiście wyłącznie Boża kompetencja, ale moim zdaniem BOŻA ŁASKA nie będzie okazana naszej grzesznej naturze. Pan Bóg nie skorzysta z PRAWA ŁASKI dla ''starego człowieka''. Możliwe jest tylko zwycięstwo ''nowego człowieka'' nad ''starą naturą'' dzięki BOŻEJ ŁASCE, czyli po prostu nawrócenie i uświęcenie życia. Taką drogę pokazał Pan Jezus Chrystus, a właściwie ON SAM stał się DROGĄ. W oczach ludzi umierał jako Żyd, syn Marii, ale zmartwychwstał jako pierwszy NOWY CZŁOWIEK. Moc Zmartwychwstania Chrystusa otworzyła drogę takiej przemiany dla każdego, kto uwierzy Bogu. Dobra nowina jest taka, że Bóg nie tylko wybaczył nasze grzechy, ale jest ''świadomy'' naszej grzesznej natury. Pan Bóg wie, że mamy skłonności do czynienia złych rzeczy. Bóg jest zdesperowany w przychylności dla nas. Można by powiedzieć, że Bożą pasją stało się przemienianie grzesznika w ''nowe stworzenie''. Wielokrotnie postanawialiśmy z własnej woli nie robić czegoś lub robić coś, czy też nie oglądać czegoś lub słuchać kogoś, itp. Czym to się kończyło? No cóż, musisz sam drogi czytelniku sobie odpowiedzieć. Czasem kończyło się to upadkiem. Tylko dzięki BOŻEJ ŁASCE możemy być uwolnieni od grzesznych skłonności, zamieniając je na Boże przekonania. To Bóg nas przemienia okazując nam bezwarunkową miłość i przychylność. To jest właśnie "dobra nowina", czyli BOŻA EWANGELIA: możemy poddać się Bogu i zostać przemienionymi dzięki BOŻEJ ŁASCE. To Pan Bóg postanowił, że zniszczy skłonności ''starego człowieka'' przez KRZYŻ CHRYSTUSA. Jednak to wymaga naszej decyzji uznania siebie za umarłego dla grzechu.

Na koniec takie krótkie podsumowanie. BOŻA ŁASKA, to oczywiście niezasłużona przychylność Boga dla ''korony JEGO STWORZENIA'', czyli człowieka. Jednak BOŻA ŁASKA, to także uzdolnienie człowieka przez Boga do wykonania kroków wiary, których on sam, by nie wykonał. To, co z ludzkiego punktu widzenia jest niemożliwe, staje się możliwe dzięki BOŻEJ ŁASCE. Zostawiam cię drogi czytelniku i już bez żadnego komentarza z fragmentem BOŻEGO SŁOWA, który dobrze podsumowuje to rozważanie o BOŻEJ ŁASCE. Znajdujemy go w 2. Liście do Koryntian 3,4-6: „A taką ufność mamy przez Chrystusa ku Bogu, nie jakobyśmy byli zdolni pomyśleć coś sami z siebie i tylko z siebie, lecz zdolność nasza jest z Boga, który też uzdolnił nas, abyśmy byli sługami nowego przymierza, nie litery, lecz ducha, bo litera zabija, duch zaś ożywia”.

Bogdan Podlecki

BOŻA ŁASKA cz. 2

BOŻA ŁASKA cz. 2

Pan Bóg okazał nam przychylność jeszcze wtedy, gdy byliśmy jego nieprzyjaciółmi. Pisze o tym Paweł w Liście do Rzymian 5,10: „Jeśli bowiem, będąc nieprzyjaciółmi, zostaliśmy pojednani z Bogiem przez śmierć Syna jego, tym bardziej, będąc pojednani, dostąpimy zbawienia przez życie jego”. Zostaliśmy zbawieni z powodu ŁASKI, ponieważ BOŻA SPRAWIEDLIWOŚĆ została wykonana w ofierze Pana Jezusa Chrystusa na KRZYŻU. Pan Jezus zawołał: ''wykonało się''. W grece nowotestamentowej ten wyraz jest określeniem prawniczym: ''nie ma już długu''. Nasz ''grzeszny dług'' nie został u Boga anulowany, ale zapłacony dzięki doskonałej ofierze Chrystusa. Czytamy o tym w Liście do Rzymian 5,1-2: „Usprawiedliwieni tedy z wiary, pokój mamy z Bogiem przez Pana naszego, Jezusa Chrystusa, dzięki któremu też mamy dostęp przez wiarę do tej łaski, w której stoimy, i chlubimy się nadzieją chwały Bożej”. Znaczenie greckiego słowa, które zostało przetłumaczone w tym fragmencie jako ''stoimy'', oznacza dosłownie: ''przyjąć stabilną postawę''. Czyli można powiedzieć, że stoję i dzięki BOŻEJ ŁASCE nie przewracam się, czy też nie upadam. A jeśli nawet upadam, to dzięki BOŻEJ ŁASCE znowu mogę stanąć.

Sensem naszego osobistego, czy też społecznego chrześcijaństwa jest nie tylko to, że dzięki BOŻEJ ŁASCE otrzymaliśmy zbawienie do życia wiecznego, ale dalej w naszym życiu mamy stały dostęp do ŁASKI. Możemy z NIEJ cały czas czerpać. Wyraźnie pisze o tym ulubiony uczeń Chrystusa w Ewangelii Jana 1,16: „A z jego pełni myśmy wszyscy wzięli, i to łaskę za łaską”. W tym fragmencie wyrażenie ''łaska za łaską'' zostało przetłumaczone z greckiego zwrotu ''łaska zamiast łaski'' lub ''łaska po łasce''. To oznacza, że nie możemy mówić o ''kumulacji'', ale raczej o zastąpieniu jej ''nową łaską''. Takim duchowym obrazem ''kumulacji'' jest Morze Martwe, które swoją nazwę i stan ''braku widocznego życia'' zawdzięcza faktowi, że mimo iż ma życiodajny dopływ wody z rzeki Jordan, to nie ma z niego odpływu wody. Bóg jest Panem ''nowej szansy'' w naszym osobistym i społecznym chrześcijaństwie. BOŻA ŁASKA podtrzymuje nas aż do momentu, gdy wejdziemy w pełni do BOŻEJ CHWAŁY. Pan Bóg daje nam stały dostęp do SWOJEJ ŁASKI. JEJ źródło nigdy nie wysycha.

Nie pamiętam gdzie, ale czytałem kiedyś taką historię. Człowiek zabłądził na pustyni. Zabrakło mu wody. Wiedział o tym, że gdzieś w okolicy jest oaza z wykopaną studnią z wodą zdatną do picia, ale on zamiast wytrwale szukać, postanowił na własną rękę kopać. Chciał być do końca samodzielny. Rzeczywiście był i to do końca. Utracił siły i po jakimś czasie znaleziono go martwego, a efekty jego pracy były już zasypane przez piasek. Okazało się, że studnia z wodą była w stosunkowo niedużej odległości od niego. Tematyczną puentą z tej historii może być to, że można być cały czas blisko ŹRÓDŁA BOŻEJ ŁASKI i nie korzystać z NIEGO, tylko polegać na własnych siłach.

W Nowym Testamencie można znaleźć analogiczną historię do tej o człowieku, który umarł z pragnienia na pustyni będąc blisko studni z wodą. No, może niekoniecznie rozgrywa się ona w pustynnej scenerii. W Ewangelii Mateusza 16,16-23 czytamy: „A odpowiadając Szymon Piotr rzekł: Tyś jest Chrystus, Syn Boga żywego. (…) A Piotr, wziąwszy go na stronę, począł go upominać, mówiąc: Miej litość nad sobą, Panie! Nie przyjdzie to na ciebie. A On, obróciwszy się, rzekł Piotrowi: Idź precz ode mnie, szatanie! Jesteś mi zgorszeniem, bo nie myślisz o tym, co Boskie, lecz o tym, co ludzkie”. Szymon Piotr złożył dobre wyznanie o Jezusie, jako Mesjaszu, Synu Bożym. Jednak miał jeszcze rozdwojoną duszę w czasie tego objawionego przecież przez Boga Ojca wyznania wiary w Chrystusa. Jednym ze znaczeń aramejskiego słowa, przetłumaczonego jako "Szymon" może być "trzcina". To może symbolizować chwiejność jego charakteru w tym momencie. Znaczenie aramejskiego słowa, przetłumaczonego jako "Piotr", to "kamień". To może oznaczać już pewną stabilność w jego charakterze. Szymon Piotr stał fizycznie tuż obok Chrystusa, Syna BOGA ŻYWEGO, ale mimo to jego serce było jeszcze zbyt daleko od NIEGO. Można powiedzieć, że "Piotr" był już w Chrystusie, ale "Szymon" tylko stał obok NIEGO. O takich właśnie sytuacjach dotyczących ludzi wierzących, wyraźnie pisze apostoł Chrystusa w Liście Jakuba 1,6-8: „Ale niech prosi z wiarą, bez powątpiewania; kto bowiem wątpi, podobny jest do fali morskiej, przez wiatr tu i tam miotanej. Przeto niechaj nie mniema taki człowiek, że coś od Pana otrzyma, człowiek o rozdwojonej duszy, chwiejny w całym swoim postępowaniu”. Czytamy o tym także w tym samym Liście 4,8: „Zbliżcie się do Boga, a zbliży się do was. Obmyjcie ręce, grzesznicy, i oczyśćcie serca, ludzie o rozdwojonej duszy”.

W historii Piotra bezpośrednio po jego wyznaniu wiary, następuje ''egzorcyzm'' na Szymonie w wykonaniu Chrystusa. Oczywiście kontekst tego fragmentu nie pozwala na jednoznaczną interpretację, że te dwa fakty odbyły się bezpośrednio po sobie w tym samym czasie. Wyznanie wiary Piotra i ''egzorcyzm'' mogły i raczej były oddalone od siebie w czasie. Jednak w tym kluczowym momencie diabeł miał dostęp do ''Piotra'' przez niestabilność charakteru ''Szymona''. To był oczywiście duchowy atak na Chrystusa poprzez osobę Piotra. Jednak stało się to w wyniku otwartej ''furtki'' dla diabła, jaką był przejaw niezależności Szymona. On nie był w stanie przeciwstawić się diabłu i musiał to zrobić za niego Pan Jezus. Szymon Piotr ostał się dzięki temu, że był bezpośrednio przy ŹRÓDLE ŻYCIA, czyli przy Chrystusie. Ten ważny epizod z życia Piotra możemy rozumieć tak, że tylko w Chrystusie, a nie obok Chrystusa możemy przeciwstawić się diabłu i jego demonom. Być może mając w pamięci tę historię, Piotr przestrzega przed lekceważeniem Bożego przeciwnika. Pisze o tym w 1. Liście Piotra 5,8: „Bądźcie trzeźwi, czuwajcie! Przeciwnik wasz, diabeł, chodzi wokoło jak lew ryczący, szukając kogo by pochłonąć”. Możemy być dobrze przygotowani na każde duchowe starcie, gdy trwamy w bliskiej społeczności z Panem Jezusem Chrystusem. Jednak bliska więź oznacza bycie w Chrystusie, a nie tylko obok NIEGO. Piotr ostatecznie dokonał właściwego wyboru, mimo jeszcze późniejszych złych decyzji Szymona, w tym i zaparcia się Chrystusa. W jego życiu dokonało się to, co zapowiedział prorok Izajasz i zostało to potwierdzone w Ewangelii Mateusza 12,20: „Trzciny nadłamanej nie dołamie, a lnu tlejącego nie zagasi, dopóki nie doprowadzi do zwycięstwa sprawiedliwości”. To jest także nasza walka, a właściwie duchowa walka o nasze życie i życie innych ludzi. Nasze zwycięstwo jest tylko w Chrystusie dzięki BOŻEJ ŁASCE. Jesteśmy sprawiedliwi i bezpieczni tylko w Chrystusie.

Dalszy ciąg w części 3.

Bogdan Podlecki

Poprzednia część                                 Następna część

BOŻA ŁASKA cz. 1

BOŻA ŁASKA cz. 1

Ten artykuł napisałem pod wpływem. Pod dobrym wpływem, czyli inspiracją dla mnie było wysłuchane kiedyś na stronie internetowej ''Domu Bożego'' w Warszawie kazanie pod tym samym tytułem, wygłoszone przez pastora Andrzeja Nędzusiaka. Ciekawe, że niektóre przesłania zapadają w pamięci i przypominają się nawet po kilku latach. Na początek intuicyjnie zdefiniujmy pojęcie BOŻEJ ŁASKI. Jest to niezasłużona przychylność Boga dla człowieka, z którym ON chce mieć osobistą relację. Na marginesie, przypatrzmy się trzem pozostałym możliwościom połączenia tych dwóch określeń, czyli ''(nie)zasłużona (nie)przychylność'' w odniesieniu do relacji Bóg – człowiek. 
  • ''Niezasłużona nieprzychylność'' może określać niesprawiedliwość. Nie jest to na pewno Boży atrybut w stosunku do relacji z człowiekiem. 
  • ''Zasłużona przychylność'', to zaprzeczenie BOŻEJ ŁASKI, czyli wypracowana o własnych siłach nagroda. Można powiedzieć, że to określenie jest charakterystyką prób wypełnienia PRAWA BOŻEGO przez człowieka na własnych warunkach. 
  • ''Zasłużona nieprzychylność'' może być określeniem stosunku Pana Boga do ''starej natury człowieka'', czyli jego świadomej niezależności od STWÓRCY. 
Teraz krótka, trójstopniowa charakterystyka osobistej relacji z Bogiem. 
1. ZBAWIENIE od grzechu do ŻYCIA WIECZNEGO możemy otrzymać tylko po znajomości, czyli wtedy gdy naszym POŚREDNIKIEM do OJCA będzie osobiście przez nas poznany Pan Jezus Chrystus. Czytamy o tym w 1. Liście do Tymoteusza 2,5-6: „Albowiem jeden jest Bóg, jeden też pośrednik między Bogiem a ludźmi, człowiek Chrystus Jezus, który siebie samego złożył jako okup za wszystkich, aby o tym świadczono we właściwym czasie”.

2. BOŻĄ ŁASKĘ możemy otrzymać bez znajomości, czyli możemy liczyć na zupełnie niezasłużoną przychylność Boga, ale prowadzi to zawsze do osobistej znajomości z Panem Jezusem. Mówi o tym Chrystus w Ewangelii Mateusza 5,44-45: „A Ja wam powiadam: Miłujcie nieprzyjaciół waszych i módlcie się za tych, którzy was prześladują, abyście byli synami Ojca waszego, który jest w niebie, bo słońce jego wschodzi nad złymi i dobrymi i deszcz pada na sprawiedliwych i niesprawiedliwych”.

3. Jeżeli chcemy poznać Boże tajemnice, to musimy zostać Bożymi przyjaciółmi. Pewne rzeczy, które są dla innych zakryte, Pan Bóg objawia tylko swoim przyjaciołom. Świadczą o tym dwa kolejne biblijne wersety. Pierwszy z Ewangelii Jana 15,15: „Już was nie nazywam sługami, bo sługa nie wie, co czyni pan jego; lecz nazwałem was przyjaciółmi, bo wszystko, co słyszałem od Ojca mojego, oznajmiłem wam”. I drugi z 1. Listu do Koryntian 4,1: „Tak niechaj każdy myśli o nas jako o sługach Chrystusowych i o szafarzach tajemnic Bożych”.

W Biblii mamy przykład przyjaciela Boga. Czytamy o tym w Liście Jakuba 2,23: „I wypełniło się Pismo, które mówi: I uwierzył Abraham Bogu i poczytane mu to zostało ku usprawiedliwieniu, i nazwany został przyjacielem Boga”. Pan Jezus powołuje nas do przyjaźni z SOBĄ w Ewangelii Jana 15,13-15: „Większej miłości nikt nie ma nad tę, jak gdy kto życie swoje kładzie za przyjaciół swoich. Jesteście przyjaciółmi moimi, jeśli czynić będziecie, co wam przykazuję. Już was nie nazywam sługami, bo sługa nie wie, co czyni pan jego; lecz nazwałem was przyjaciółmi, bo wszystko, co słyszałem od Ojca mojego, oznajmiłem wam”. Można nawet wywnioskować, że Pan Bóg nie pozostawia szczerze wierzącym innej opcji, niż przyjaźń z NIM. Pisze o tym apostoł Chrystusa w Liście Jakuba 4,4: „Wiarołomni, czy nie wiecie, że przyjaźń ze światem, to wrogość wobec Boga? Jeśli więc kto chce być przyjacielem świata, staje się nieprzyjacielem Boga”.

Pan Bóg bezwarunkowo jest po naszej stronie, czyli po stronie swoich przyjaciół, z którymi ma osobistą relację. Bóg jest bardzo relacyjny. To my mamy raczej problem z zaakceptowaniem Bożej przyjaźni. Nowo narodzenie jest początkiem osobistej relacji człowieka z Bogiem. Jednak w każdej relacji, w tym także i w przyjaźni z Bogiem konieczna jest BOŻA ŁASKA. Wyraźnie pisze o tym apostoł Paweł w Liście do Rzymian 3,23: „Gdyż wszyscy zgrzeszyli i brak im chwały Bożej, i są usprawiedliwieni darmo, z łaski jego, przez odkupienie w Chrystusie Jezusie”. BOŻA ŁASKA nie jest czymś na co musimy zapracować. To jest przychylność Boga dla mnie i dla ciebie. To jest dobre nastawienie do nas, wynikające z BOŻEJ BEZWARUNKOWEJ MIŁOŚCI. Nie wiem, jak ty, ale ja zasługiwałem na Boży gniew. Bóg w SWOJEJ SPRAWIEDLIWOŚCI mógł ukarać nas za wszystko, co w swoim życiu zrobiliśmy źle. W Liście do Rzymian 3,10 czytamy: „Jak napisano: Nie ma ani jednego sprawiedliwego”. Jeżeli masz dzisiaj poczucie, że tak naprawdę jeszcze nic takiego złego nie zrobiłeś w swoim życiu, to chyba jednak żyjesz w swojej sprawiedliwości i lekcje BOŻEJ SPRAWIEDLIWOŚCI przez BOŻĄ ŁASKĘ są jeszcze przed tobą.


Dalszy ciąg w części 2.

Bogdan Podlecki