sobota, 14 kwietnia 2018

Boża i ludzka perspektywa cz. 3

Boża i ludzka perspektywa cz. 3 

W Liście do Efezjan jest też inne przedstawienie KOŚCIOŁA, jednak tym razem widziane z ludzkiej, czyli ziemskiej perspektywy. Chodzi o fragment 4,17-5,21. Krótko skomentuję kolejne wersety z tego fragmentu. W 4,17-21 czytamy: „To więc mówię i zaklinam na Pana, abyście już więcej nie postępowali, jak poganie postępują w próżności umysłu swego, mający przyćmiony umysł i dalecy od życia Bożego przez nieświadomość, która jest w nich, przez zatwardziałość serca ich, mając umysł przytępiony, oddali się rozpuście dopuszczając się wszelkiej nieczystości z chciwością. Ale wy nie tak nauczyliście się Chrystusa, jeśliście tylko słyszeli o NIM i w NIM pouczeni zostali, gdyż prawda jest w Jezusie”. Apostoł Paweł nawiązując do problemów, z jakimi zmagali się wierzący w Efezie, pisze jednocześnie, jak mają postępować, by być w zgodzie z ''niebiańską wizją'' KOŚCIOŁA. Można powiedzieć, że Paweł konfrontuje obie wizje, których był bezpośrednim uczestnikiem. To są bardzo wyraźne słowa przestrogi. Życie według światowych wzorców przytępia nasz umysł na odbiór Bożej woli dla naszego życia chrześcijańskiego. Dalej mamy wyraźne wskazanie ogólne w 4,22-24: „Zewleczcie z siebie starego człowieka wraz z jego poprzednim postępowaniem, którego gubią zwodnicze żądze i odnówcie się w duchu umysłu waszego, a obleczcie się w nowego człowieka, który jest stworzony według Boga w SPRAWIEDLIWOŚCI i ŚWIĘTOŚCI PRAWDY”. Tu jest stanowcze wezwanie do czynnej wiary w uczynkach: ''zewleczcie'' i ''odnówcie się'', a nie poczekajcie aż ''zdejmą z was'' i ''usłużą wam odnowieniem''. Żeby było jasne. Nie mam nic przeciwko ''służbom chrześcijańskim'' działającym w zakresie ''uwalniania'', czy ''odnowy'', a nawet jestem ''za''. Jednak pod warunkiem, że są one prowadzone w Bożym autorytecie, czyli dla mnie to oznacza ''dobry owoc'' w życiu zarówno ''usługodawców'', jak i ''usługobiorców''.

W kolejnych fragmentach analizowanego Listu do Efezjan są praktyczne i szczegółowe wskazówki na zasadzie kontrastu. W 4,25 czytamy: „odrzuciwszy kłamstwo, mówcie prawdę”. Dalej w 4,26-27 mamy: „Gniewajcie się, lecz nie grzeszcie; niech słońce nie zachodzi nad gniewem waszym, nie dawajcie diabłu przystępu”. Zatrzymajmy się tu na chwilę. Oczywiście, że rozumienie tego wersetu nie może wprowadzać jakichkolwiek ram czasowych, w których mamy tolerować grzech w naszym życiu. Jedak, czy nie zastanawiało was kiedyś, dlaczego jest tu napisane, że jeśli gniewamy się, to tylko do zachodu słońca? Oczywiście, to pewna symbolika, czyli, np. ''nie kończcie dnia w gniewie''. Jednak w ramach pewnej ciekawostki zwróćmy uwagę na to, że te słowa zostały napisane w kontekście obowiązującego wtedy powszechnie ''kalendarza hebrajskiego'', gdzie zachód słońca jest początkiem dnia, w sensie nowej doby. Czy to coś zmienia? Moim zdaniem tak! Nasz Pan jest Bogiem ''nowego początku'' w dobrej zmianie w naszym życiu! Więc może jednak chodzi o nowy początek dla życia w wolności dzieci Bożych, czyli ''nie zaczynajcie dnia w gniewie''? Zresztą Pan Bóg żyje w WIECZNYM BOŻYM TERAZ. Dla NIEGO zawsze jest DZISIAJ. Dla JEGO ''duchowej rodziny'' też. Tym bardziej, że w Liście do Hebrajczyków 4,7 mówi: „Dziś, jeśli GŁOS JEGO usłyszycie, nie zatwardzajcie serc waszych”.

Dalszy ciąg w części 4.

Bogdan Podlecki

Poprzednia część                                 Następna część

środa, 11 kwietnia 2018

Boża i ludzka perspektywa cz. 2

Boża i ludzka perspektywa cz. 2 

Nie da się wykroić dla Pana Boga trochę czasu między jedną a drugą z absorbujących nas czynności. Bóg chce całego naszego czasu i uwielbienia GO we wszystkim, co robimy i we wszystkim, czego nie robimy, bo robić nie musimy lub nie powinniśmy. Czy masz poczucie, że realizujesz Boży cel dla twojego życia? Jeżeli w dalszym ciągu masz problem z usłyszeniem go, to poproś Pana Boga, żeby ci go jeszcze raz powtórzył. Może jednak wygodniej nam żyć w nieświadomości Bożej woli i Bożych planów dla naszego życia? Jeżeli tak jest, to ten nadrzędny cel i droga do jego realizacji są jasno określone w Liście do Efezjan 1,12-14: „Abyśmy się przyczyniali do uwielbienia CHWAŁY JEGO, my, którzy jako pierwsi nadzieję mieliśmy w Chrystusie. W NIM i wy, którzy usłyszeliście SŁOWO PRAWDY, EWANGELIĘ ZBAWIENIA waszego, i uwierzyliście w NIEGO, zostaliście zapieczętowani obiecanym Duchem Świętym, który jest rękojmią dziedzictwa naszego, aż nastąpi odkupienie własności Bożej, ku uwielbieniu CHWAŁY JEGO”. Czy mamy poczucie, że przyczyniamy się do uwielbienia CHWAŁY BOŻEJ, która powinna być w nas? Biblia mówi w Liście do Rzymian 3,23: „gdyż wszyscy zgrzeszyli i brak im CHWAŁY BOŻEJ”. Jeżeli grzeszymy, to nie ma w nas BOŻEJ CHWAŁY. Jednocześnie w 1. Liście Jana 1,8-10 czytamy: „Jeśli mówimy, że grzechu nie mamy, sami siebie zwodzimy, i PRAWDY w nas nie ma. Jeśli wyznajemy grzechy swoje, wierny jest Bóg i sprawiedliwy i odpuści nam grzechy, i oczyści nas od wszelkiej nieprawości. Jeśli mówimy, że nie zgrzeszyliśmy, kłamcę z NIEGO robimy i nie ma w nas SŁOWA JEGO”.

Jeżeli poddamy się Bożemu oczyszczeniu, to jest w nas JEGO CHWAŁA. Jeśli narodziliśmy się na nowo, to BOŻA CHWAŁA jest w nas. Nasze ciało jest świątynią Ducha Świętego. Jednak jest dla nas ostrzeżenie w Ewangelii Jana 12,42-43: „Wielu (…) uwierzyło w NIEGO, ale (…) nie wyznawali swej wiary, żeby nie zostali wyłączeni (…), umiłowali bowiem bardziej chwałę ludzką niż CHWAŁĘ BOŻĄ”. Te wykropkowania w tym fragmencie, to moje celowe pominięcia. Utworzyłem zdanie ''wyrwane'' z kontekstu? Sprawdź w swojej Biblii! Kontekst wskazuje na nawracanie się Żydów, członków ''Sanhedrynu'', czyli można powiedzieć władzy religijnej, sądowniczej i w jakimś sensie politycznej w jednym organie. Jednak ci nawracający się do Chrystusa ludzie obawiali się ortodoksyjnych w mowie ''faryzeuszy'', a przy tym pewnie także utraty swoich przywilejów. Dlaczego o tym piszę? Z trzech powodów. Po pierwsze, współczesny ''faryzeizm'' ma się dobrze i dalej można go scharakteryzować zasadą: ''mówią, a nie czynią''. Po drugie, żadna władza, w tym szczególnie religijna nie jest ''święta'' sama z siebie i co najważniejsze nie może nikogo i niczego ''uświęcić''. Wreszcie po trzecie, Chrystus powiedział w Ewangelii Łukasza 9,62: „Żaden, który przyłoży rękę do pługa i ogląda się wstecz, nie nadaje się do Królestwa Bożego”. ''Żaden'', czyli nikt, kto tak robi.

Żadna tradycja kościelna nie może być przeszkodą w oddawaniu całym naszym życiem chwały Panu Bogu. Apostoł Paweł podkreśla w ''niebiańskiej wizji Kościoła'', że Bóg przeznaczył nas, wierzących: „abyśmy się przyczyniali do uwielbienia CHWAŁY JEGO”. Kiedyś BOŻA CHWAŁA objawiała się na Górze Synaj, tak że góra ta płonęła i była przykryta obłokiem, a lud Izraela nie śmiał się do niej zbliżyć. Potem CHWAŁA BOŻA wypełniła świątynię, tak że nawet kapłani nie mogli wejść do ''Miejsca Najświętszego'', by pełnić swoją służbę. W dniu Pięćdziesiątnicy Boży Duch w postaci języków ognia zstąpił na zwykłych ludzi i wypełnił ich SWOJĄ OBECNOŚCIĄ. Dziś BOŻA CHWAŁA manifestuje się w Kościele Pana Jezusa Chrystusa, którego częścią jesteśmy, o ile wyznajemy Chrystusa rzeczywistym Panem naszego życia. W Ewangelii Mateusza 7,21 czytamy: „Nie każdy, kto do mnie mówi: Panie, Panie, wejdzie do Królestwa Niebios; lecz tylko ten, kto pełni wolę OJCA MOJEGO, który jest w niebie”. Pan Bóg objawia SWOJĄ CHWAŁĘ tam gdzie chce i kiedy chce. Jednak poddanie całego naszego życia pod pełną Bożą zależność jest miłą ofiarą, która podoba się Bogu. Nie mam nic przeciwko powitaniu, czy raczej pozdrowieniu: ''chwała Bogu''. Jednak niech stoi za tym rzeczywista CHWAŁA dla Pana Boga z rzeczywistego świadectwa naszego osobistego, czy społecznego chrześcijaństwa. W ''niebiańskiej perspektywie'' opisany jest KOŚCIÓŁ przynoszący chwałę swemu STWÓRCY. Święty i nienaganny, to są określenia Kościoła Pana Jezusa Chrystusa widzianego z Bożej perspektywy.

Dalszy ciąg w części 3.

Bogdan Podlecki

Poprzednia część                                 Następna część

niedziela, 8 kwietnia 2018

Boża i ludzka perspektywa cz. 1

Boża i ludzka perspektywa cz. 1 

W tym rozważaniu skupię się na dwóch różnych opisach, które znajdujemy w Liście do Efezjan. Chodzi o fragmenty 1,1-14 i 4,17-5,21. Oba są przedstawieniem Kościoła Pana Jezusa Chrystusa. Pierwszy z nich skupia się na opisie KOŚCIOŁA, rozumianego jako ogół ludzi wierzących i wyznających Chrystusa rzeczywistym Panem swojego życia. Drugi jest raczej opisem życia kościoła lokalnego. Na pierwszy rzut oka są to dwa różniące się między sobą opisy. Jednak uważna analiza może prowadzić do wniosku, że jest to przedstawienie JEDYNEGO KOŚCIOŁA BOŻEGO, widzianego z dwóch różnych perspektyw. Z perspektywy Pana Boga, który jest w niebie oraz z perspektywy ludzi, którzy są na ziemi. Przeanalizuję i skomentuję w tym tekście oba te fragmenty BOŻEGO SŁOWA. Pierwszy z nich opisany w Liście do Efezjan 1,1-14 przedstawia Kościół Pana Jezusa Chrystusa, widziany z perspektywy nieba. Apostoł Paweł kieruje swoje słowa do zboru w Efezie, ale określenia, jakich używa wobec wierzących z tej społeczności są ''niebiańskie''. Paweł pisze w 1. wierszu do: „świętych w Efezie i wierzących w Chrystusa Jezusa”, wśród których (3. werset): „Błogosławiony niech będzie Bóg i Ojciec Pana naszego Jezusa Chrystusa, który nas ubłogosławił w Chrystusie wszelkim duchowym błogosławieństwem niebios”. Wszystko, co było, jest i będzie w BOŻYM KOŚCIELE, dzieje się z woli OJCA w Duchu Świętym przez Pana Jezusa Chrystusa. Czytamy o tym w dalszej części tego fragmentu, czyli 4. do 11. wiersza: „W NIM bowiem wybrał nas przed założeniem świata, abyśmy byli święci i nienaganni przed obliczem JEGO; w miłości przeznaczył nas dla SIEBIE do synostwa przez Jezusa Chrystusa według upodobania WOLI SWOJEJ, ku uwielbieniu chwalebnej ŁASKI SWOJEJ, którą nas obdarzył w Umiłowanym. W NIM mamy odkupienie przez KREW JEGO, odpuszczenie grzechów, według bogactwa ŁASKI JEGO, której nam hojnie udzielił w postaci wszelkiej mądrości i roztropności, oznajmiwszy nam według UPODOBANIA SWEGO, którym GO uprzednio obdarzył, tajemnicę WOLI SWOJEJ, aby z nastaniem pełni czasów wykonać ją i w Chrystusie połączyć w jedną całość wszystko, i to, co jest na niebiosach, i to, co jest na ziemi w NIM, w którym też przypadło nam w udziale stać się JEGO cząstką, nam przeznaczonym do tego od początku według postanowienia TEGO, który sprawuje wszystko według zamysłu WOLI SWOJEJ”. Tak, z perspektywy nieba widziany jest Kościół Pana Jezusa Chrystusa. Tak Bóg widzi każdego, kto zaufał Chrystusowi. Kiedy całym sercem pójdziemy za tym, do czego nas Pan Bóg powołał, to będziemy mieć stałe objawienie Bożego wybrania i bogactwa BOŻEJ ŁASKI w naszym osobistym i społecznym chrześcijaństwie.

Czy mamy poczucie, że jesteśmy wybrani? Nawet jeżeli Pan Bóg nic więcej nie miałby zrobić w naszym życiu, to i tak zawsze MU dziękujmy za to, co zrobił do tej pory. Zostaliśmy wybrani do społeczności z Chrystusem. Uczmy się życia w uniżonej postawie uwielbienia dla Pana Boga za to, co ON zrobił, robi i zrobi dla nas. Bóg zawsze działa w naszym życiu, ale to my często nie dostrzegamy tego, przypisując to swojej zaradności. To bardzo ważne, żebyśmy wyrażali naszą wdzięczność w zgromadzeniach. Jednak równie ważne jest nasze życie w postawie uwielbienia w sercu dla Boga w każdej chwili. Apostoł Paweł podkreślał znaczenie wdzięczności w swoich nauczaniach. Poniżej tylko dwa z wielu fragmentów, które potwierdzają tę tezę.
(List do Efezjan 5,20): „Zawsze za wszystko dziękujcie Bogu i Ojcu w imię naszego Pana, Jezusa Chrystusa”.
(1. List do Tesaloniczan 5,18): „Dziękujcie Bogu za wszystko, bo taka jest wola Boża, przekazana nam przez Jezusa Chrystusa”.
Czy masz poczucie Bożego przeznaczenia w twoim życiu? Czy nadal masz poczucie Bożej obecności w twoim życiu? Może już na tyle przyzwyczailiśmy się do słuchania, czy czytania o BOŻEJ WOLI, czy o BOŻEJ OBECNOŚCI, że stało się to już sloganem w naszym osobistym i społecznym chrześcijaństwie? Czy masz przekonanie o tym, że Pan Bóg JEST w twoim życiu? Zostaliśmy wybrani do świętości i synostwa. Pan Bóg obdarzył nas mądrością i roztropnością. Oznajmił nam tajemnicę SWOJEJ woli i wykonał ją w Chrystusie. Tajemnice powierza się zaufanym osobom, czyli najbliższej rodzinie i przyjaciołom. Czy mamy poczucie, że zostaliśmy powołani do przyjaźni z Panem Bogiem. Czy jesteśmy na tyle wyciszeni, żeby to powołanie usłyszeć?

Dalszy ciąg w części 2.

Bogdan Podlecki

niedziela, 18 marca 2018

Osobiste doświadczenie MOCY ZMARTWYCHWSTANIA CHRYSTUSA cz. 6

Osobiste doświadczenie MOCY ZMARTWYCHWSTANIA CHRYSTUSA cz. 6 

W jednym z utworów muzyki chrześcijańskiej, który wykonuje Michał Rassek pt. "Ty Jesteś" słyszymy takie słowa: "Umarłem po prawicy Twej. Winy moje do krzyża przybiły mnie. Wspomnij na mnie Jezu – wyszeptałem. A Ty odwróciłeś się: Jeszcze dziś ze mną będziesz w raju". Ciekawe, że album, z którego pochodzi ta pieśń ma tytuł "Nie musisz się już bać". Utożsamiam się z tym słowami, ponieważ nie muszę się już bać, bo zwyciężyła we mnie i dla mnie BOŻA MOC ZMARTWYCHWSTANIA. Cytowane słowa tej pieśni nawiązują do znanego wydarzenia opisanego w Ewangelii Łukasza 23,32-43. Czytamy w tym fragmencie, że wraz z Jezusem zostali ukrzyżowani dwaj złoczyńcy, jeden z nich po lewej, a drugi po prawej stronie. Zachowanie jednego z nich opisuje 39. werset: ,,Tedy jeden z zawieszonych złoczyńców urągał mu, mówiąc: Czy nie Ty jesteś Chrystusem? Ratuj siebie i nas”. Reakcję drugiego mamy w czterech kolejnych wierszach tego fragmentu: ,,Drugi natomiast, odezwawszy się, zgromił tamtego tymi słowy: Czy ty się Boga nie boisz, choć taki sam wyrok ciąży na tobie? Na nas co prawda sprawiedliwie, gdyż słuszną ponosimy karę za to, co uczyniliśmy, Ten zaś nic złego nie uczynił. I rzekł: Jezu, wspomnij na mnie, gdy wejdziesz do Królestwa swego. I rzekł mu: Zaprawdę, powiadam ci, dziś będziesz ze mną w raju”. Obaj potrzebowali ratunku. Jednak ten pierwszy chciał wybawienia na swoich warunkach, a ten drugi uwierzył i zdał się na ZBAWICIELA. Myślę, że ten drugi złoczyńca symbolicznie reprezentuje wszystkich, którzy uwierzyli Chrystusowi, a ten pierwszy reprezentuje tych wszystkich, którzy odrzucili BOŻĄ ŁASKĘ. Podobną sytuację w odniesieniu do narodów przedstawionych jako "owce" lub "kozły" kierowane na prawicę lub lewicę Chrystusa opisuje fragment w Ewangelii Mateusza 25,31-46. Do której grupy należysz dzisiaj? Wybór jest indywidualny. W mniejszym lub większym stopniu możemy wpływać na nasz naród, ale jednak mamy na niego wpływ, także poprzez nasze decyzje i dobre świadectwo życia w wierze. Jeśli nie masz pewności zbawienia, to jest jeszcze czas na zawołanie o to. Do wszystkich adresowane są słowa apostoła Pawła w Liście do Rzymian 10,13: ,,Każdy bowiem, kto wzywa imienia Pańskiego, zbawiony będzie”. 

Zmartwychwstanie Chrystusa otworzyło WIECZNOŚĆ z BOGIEM dla mnie i dla ciebie już teraz, czyli w BOŻYM WIECZNYM TERAZ. Jako ludzie oczekujemy tego, żeby wiedzieć po co cokolwiek robimy, czyli chcemy znać cel. Jeśli decydujemy się na drogę za Jezusem i jednocześnie z Chrystusem, to celem jest wieczna miłość i radość w Bożej obecności. Do tego jednak prowadzi życie w posłuszeństwie i w MOCY ZMARTWYCHWSTANIA CHRYSTUSA. Można powiedzieć nawet, że BOŻE ZMARTWYCHWSTANIE rodzi zmartwychwstanie człowieka do nowego życia. Tak, jak POSŁUSZEŃSTWO CHRYSTUSA OJCU rodzi nasze posłuszeństwo BOŻEMU SŁOWU. Apostoł Paweł pisze dalej w kluczowym dla tego rozważania fragmencie w Liście do Filipian 3,13-14: ,,Bracia [mój dopisek: i siostry], ja o sobie samym nie myślę, że pochwyciłem, ale jedno czynię: zapominając o tym, co za mną, i zdążając do tego, co przede mną, zmierzam do celu, do nagrody w górze, do której zostałem powołany przez Boga w Chrystusie Jezusie”. Z tą Bożą obietnicą zostawiam ciebie drogi czytelniku. Świętujmy w szczególne dni, a jeszcze lepiej codziennie Bożą obecność w naszym życiu. Ponieważ taki jest sens świętowania doświadczania MOCY ZMARTWYCHWSTANIA CHRYSTUSA w naszym osobistym i społecznym chrześcijaństwie.

Bogdan Podlecki

Osobiste doświadczenie MOCY ZMARTWYCHWSTANIA CHRYSTUSA cz. 5

Osobiste doświadczenie MOCY ZMARTWYCHWSTANIA CHRYSTUSA cz. 5 

Wróćmy do pytań postawionych na początku tego rozważania. Czy możemy dzisiaj doświadczać MOCY ZMARTWYCHWSTANIA CHRYSTUSA? Czy możemy doświadczyć coraz więcej życia w MOCY BOŻEGO ZMARTWYCHWSTANIA? Wspaniałą odpowiedź dał nam apostoł Paweł w Liście do Filipian 3,7-12: ,,Ale wszystko to, co mi było zyskiem, uznałem ze względu na Chrystusa za szkodę. Lecz więcej jeszcze, wszystko uznaję za szkodę wobec doniosłości, jaką ma poznanie Jezusa Chrystusa, Pana mego, dla którego poniosłem wszelkie szkody i wszystko uznaję za śmiecie, [mój dopisek: Po co?] żeby zyskać Chrystusa i znaleźć się w Nim, nie mając własnej sprawiedliwości, opartej na zakonie, lecz tę, która się wywodzi z wiary w Chrystusa, sprawiedliwość z Boga, na podstawie wiary, żeby poznać Go i doznać Mocy Zmartwychwstania Jego, i uczestniczyć w cierpieniach Jego, stając się podobnym do Niego w Jego śmierci, aby tym sposobem dostąpić zmartwychwstania. Nie jakobym już to osiągnął albo już był doskonały, ale dążę do tego, aby pochwycić, ponieważ zostałem pochwycony przez Chrystusa Jezusa”. To jest zachęta dla wszystkich. Paweł w tym fragmencie opisuje swoje życie jako dążenie do manifestacji BOŻEJ MOCY ZMARTWYCHWSTANIA po to, by każda dziedzina jego starego życia zmartwychwstała do życia wiecznego. Tak też ja rozumiem przemianę naszego charakteru na Chrystusowy już teraz w MOCY JEGO ZMARTWYCHWSTANIA.

Sensem i jednocześnie celem życia w MOCY ZMARTWYCHWSTANIA jest osobiste poznanie Chrystusa i doświadczenie JEGO MOCY w naszym osobistym i społecznym chrześcijaństwie. Jednak to nie oznacza tylko oczekiwania, ale dążenie do tego celu w naszym życiu. W oryginalnej grece powyższego fragmentu – to nie jest strona bierna, ale strona czynna. To jest proces. Nie jesteśmy doskonali. Po drodze są do podjęcia nieraz radykalne decyzje. W tym kluczowym dla tego rozważania fragmencie znajdujemy odniesienia do "szkody" i "śmieci". Te sprawy, do których teraz przywiązujemy wagę mogą być przeszkodami lub wręcz śmieciami w życiu wiecznym, które rozpoczyna się dla nas już tu i teraz, a nie kiedyś i gdzieś tam. Zastanówmy się dzisiaj, czym mogą być "śmieci" w naszym życiu, a co może być "przeszkodą"? Z tego fragmentu wynika, że dla Pawła to była jego tożsamość żydowska oparta na zakonie. Może żyjesz dzisiaj w jakimś "zakonie chrześcijańskim", który nie uwalnia w tobie Bożego życia? Życie daje osobiste poznanie Chrystusa. Nie tylko JEGO cienia. Jeśli na drodze wiary jest cień, to musi on prowadzić do osobistego poznania Chrystusa. Jesteśmy wierzącymi nie tylko dlatego, że wierzymy w Boga, ale dlatego, iż wierzymy Panu Bogu. Na tyle będzie poznania Chrystusa w naszym życiu, na ile damy mu pierwszeństwo w każdej dziedzinie naszego życia. Zasadą powinno być: "Jestem drugi po Chrystusie w stosunku do innych ludzi, ale w moim życiu Chrystus jest na pierwszym miejscu''.

Zanim zmartwychwstanie stanie się faktem, to musi nastąpić śmierć i jej potwierdzenie, czyli pogrzeb. Tylko w tych "uśmierconych" dziedzinach naszego życia, czyli poddanych pod pełną Bożą zależność może zadziałać BOŻA MOC ZMARTWYCHWSTANIA. Nie ma miejsca na żadne przejawy niezależności w osobistym życiu w Bożej obecności. Każdy przejaw niezależności od Boga musi być uśmiercony i powinno nastąpić stwierdzenie tego faktu. Nie ma zmartwychwstania bez stwierdzenia śmierci. Dzisiaj KRZYŻ jest dobrowolny. Chrystus mówił: "Jeśli ktoś chce niech weźmie krzyż swój i idzie za mną i naśladuje mnie". Jednak Jezus mówił o "zaparciu się samego siebie", a nie o zaparciu się Chrystusa. To nie jest żaden ascetyzm, czy cierpienie, ale świadoma rezygnacja z własnych planów na życie. W naszym życiu z Bogiem nie zawsze chodzi o to, żeby było ciężko, ale zawsze chodzi o to, żeby było posłusznie Bożej woli dla naszego życia. To jest nasza decyzja, którą możemy podjąć dzisiaj. Taki wybór kosztuje. To może być niepopularny wybór. Krzyż Chrystusa nie był sprawiedliwy. Więc nie oczekuj popularności i ludzkiej sprawiedliwości po swoim dobrym wyborze.

Dalszy ciąg w części 6.

Bogdan Podlecki

Poprzednia część                                 Następna część

Osobiste doświadczenie MOCY ZMARTWYCHWSTANIA CHRYSTUSA cz. 4

Osobiste doświadczenie MOCY ZMARTWYCHWSTANIA CHRYSTUSA cz. 4 

Pan Jezus Chrystus powiedział przy ustanawianiu Wieczerzy Pańskiej: "to czyńcie na moją pamiątkę". Co to znaczy? To może znaczyć – zatrzymaj się w szczególnym czasie i przypomnij sobie o Bożej obecności w twoim życiu. Jesteśmy ludźmi i żyjemy różnymi sprawami. Potrzebujemy przypomnienia o prawdziwym sensie życia w MOCY ZMARTWYCHWSTANIA BOŻEGO MESJASZA. Potrzebujemy przypomnienia o tym, co Chrystus dla nas zrobił. Rzeczywistość Bożej obecności jest dla nas najlepsza. Jednak, gdy mamy poczucie czasu "deficytu Bożej obecności" w naszym życiu, to potrzebujemy przynajmniej jej cienia. Cień może doprowadzić do OSOBY Chrystusa, czyli do osobistej relacji z NIM. Chrześcijaństwo, to osobista droga z Chrystusem i jednocześnie za Chrystusem. Sensem EWANGELII ZBAWIENIA w CHRYSTUSIE są trzy fakty: śmierć, pogrzeb, czyli potwierdzenie śmierci i zmartwychwstanie do nowego życia. Musimy umrzeć dla starego życia i ten fakt muszą potwierdzić inni, a nie tylko my sami. Tym potwierdzeniem jest przyjęcie MOCY ZMARTWYCHWSTANIA CHRYSTUSA do naszego nowego życia i trwanie w dobrych wyborach dokonywanych w naszym osobistym i społecznym chrześcijaństwie. Mówi o tym Chrystus w Ewangelii Jana 15,3-7: ,,Wy jesteście już czyści dla SŁOWA, które wam głosiłem; trwajcie WE MNIE, a JA w was. Jak latorośl sama z siebie nie może wydawać owocu, jeśli nie trwa w krzewie winnym, tak i wy, jeśli WE MNIE trwać nie będziecie. JA JESTEM krzewem winnym, wy jesteście latoroślami. Kto trwa WE MNIE, a JA w nim, ten wydaje wiele owocu; bo BEZE MNIE nic uczynić nie możecie. Kto nie trwa WE MNIE, ten zostaje wyrzucony precz jak zeschnięta latorośl; takie zbierają i wrzucają w ogień, gdzie spłoną. Jeśli WE MNIE trwać będziecie i SŁOWA MOJE w was trwać będą, proście o cokolwiek byście chcieli, stanie się wam.

Zadajmy sobie pytanie: Co świętujemy? Dobrą odpowiedzią może być to, że świętujemy rzeczywistość ZMARTWYCHWSTANIA BOŻEGO MESJASZA w naszym życiu. Zmartwychwstanie jest faktem przełomowym w historii ludzkości i w BOŻEJ EWANGELII ZBAWIENIA. Powinno być także przełomowym faktem w naszym życiu z konsekwencjami na co dzień i w wieczności. Zmartwychwstanie Chrystusa, to nie był tylko jakiś epizod w historii ludzkości – ono zmieniło historię w sensie duchowym. Czy naprawdę zmieniło naszą osobistą historię? Czy było tylko epizodem w naszym życiu? Na pewno zmieniło. Jednak potrzebujemy przypominać sobie o tym. Świętowanie ZMARTWYCHWSTANIA CHRYSTUSA przynosi Boże życie. Powoduje przepływ Bożego życia w nas. Przynosi ożywienie do naszego życia. Jesteśmy świadkami osobistego ZMARTWYCHWSTANIA BOGA w naszym życiu. Bycie świadkiem oznacza to, że musimy w jakimś momencie o tym zaświadczyć innym ludziom. Ostatecznie też będziemy świadczyć o tym przed BOŻYM SĄDEM, ponieważ sąd jest dla wierzących i niewierzących. Najlepszym świadectwem jest widoczna dla wszystkich MOC ZMARTWYCHWSTANIA CHRYSTUSA w naszym życiu, a nie tylko opowiadanie o tym. Tylko rzeczywiste, czyli szczere świadectwo przemienionego życia zaświadcza o BOŻEJ MOCY ZMARTWYCHWSTANIA. Szczerze wierzącemu człowiekowi to może wydawać się oczywiste. Jednak nie dla wszystkich wokół nas oczywistym jest fakt, że Chrystus żyje w nas. Będzie oczywiste dla każdego tylko w jeden sposób, jeżeli to on sam rozpozna Chrystusa w codziennym świadectwie naszego życia. W moim obecnym życiu jeszcze nie wszyscy rozpoznają we mnie Chrystusa. Jak jest w twoim życiu wie Bóg i być może ty sam(a). Dni szczególnego świętowania, czyli świąteczne mogą przyczynić się do skupienia większej uwagi na MOCY ZMARTWYCHWSTANIA CHRYSTUSA w naszym osobistym i społecznym chrześcijaństwie. Czyli skupienia naszej uwagi na życiu z Bogiem oraz skupienia uwagi innych ludzi na dobrym świadectwie naszego życia z Bogiem. W kontekście dobrego świadectwa życia chrześcijańskiego widać absurdalność popularnego powiedzenia – robić coś "od święta", na rzecz – robić coś "wiernie", czyli "nie od święta".

Dalszy ciąg w części 5.

Bogdan Podlecki

Poprzednia część                                 Następna część

sobota, 17 marca 2018

Osobiste doświadczenie MOCY ZMARTWYCHWSTANIA CHRYSTUSA cz. 3

Osobiste doświadczenie MOCY ZMARTWYCHWSTANIA CHRYSTUSA cz. 3 

Jako ludzie jesteśmy ''duchowo ułomni'' i to bez względu na to czy się do tego przyznajemy, czy też nie. Właściwie to powinniśmy być ''ubodzy w duchu'', oczywiście w dobrym tego określenia znaczeniu. Mamy w swoim chrześcijańskim życiu okresy bliskości BOGA i czas, kiedy jesteśmy w JEGO cieniu. Ja mam takie okresy. Jeżeli urażam cię tym stwierdzeniem drogi czytelniku, to przepraszam. Jednak chciałbym kiedyś poznać kogoś, kto w każdej chwili swojego życia jest na jednakowo wysokim poziomie osobistej relacji z Chrystusem. Do tej pory nie poznałem takiej osoby. Przepraszam wszystkich znajomych, u których tego nie rozpoznałem. Jak patrzę na siebie, to widzę, że mam różne okresy w moim życiu. Mam okresy ekscytacji Bożą obecnością na każdym kroku i wtedy fascynacja cieniem, czyli świętowanie w szczególne dni nie jest dla mnie tak istotne. Wtedy świętuję Bożą obecność w każdej chwili. Jednak mam także okresy kiedy jestem w cieniu Bożej obecności i potrzebuję przypomnienia czym jest świętowanie. Wtedy potrzebuję zatrzymać się w jakimś szczególnym dniu i poszukać Bożej obecności. Jesteśmy tylko ludźmi i czasem potrzebujemy przypomnienia. Wtedy ustanowione przez Boga święta mają sens.

Można powiedzieć, że mamy takie dwa rodzaje rzeczywistości. Proszę nie mylić z rozdwojeniem jaźni, czy z ''duchową schizofrenią''. Pierwsza, to znajomość osoby, a druga to obserwacja jej cienia. Ta pierwsza, to osobista znajomość z Chrystusem. Przecież wszystko, co najcenniejsze w życiu mamy po znajomości, czyli dzięki osobistej znajomości – relacji z Jezusem Chrystusem. Ta druga, to próba poznania Boga przez obserwację cienia, czyli w tym także przestrzegania przepisów, czy tradycji, które jednak nie muszą wskazywać na Chrystusa. To Boże światło, czyli działanie Ducha Świętego decyduje o tym jak dotrzeć do człowieka po to, żeby poznał osobiście Chrystusa. Dobrze jest od razu poznać osobiście Boga, ale czasem przydatny może być także cień, który do NIEGO doprowadzi, czyli np. czytanie Biblii. Ja jestem tego przykładem. Do podjęcia najważniejszej decyzji w moim życiu doprowadziło mnie czytanie Biblii i to ze "złymi" motywacjami, czyli próbą udowodnienia komuś, że nie ma racji w indoktrynowaniu mnie jakimś innym, niereligijnym chrześcijaństwem. Te dwa rodzaje rzeczywistości stykają się ze sobą. Tak, jak cień styka się ze stojącą osobą, która go rzuca przy jego stopach. Dlatego jest możliwe dojście do osoby dzięki temu, że widzimy jej cień. Tak samo cień może doprowadzić do stóp Chrystusa. Tu na ziemi żyjemy w takiej dwojakiej rzeczywistości. Co jest lepsze? Oczywiście osobista relacja z Chrystusem. Jednak jeśli jej czasowo nie odczuwamy, to tęsknimy za Bożą obecnością poznając jej cień. Jednak tragedią dla duchowego życia człowieka jest kult cienia zamiast OSOBY BOGA. Czyli kult tradycji i przepisów zamiast osobistego poznania Pana Boga.

Pan Bóg nakazał w Izraelu zgromadzanie się w Jerozolimie trzy razy w roku. Pierwszym ze ''Świąt Pana'' jest Pesach, czyli Pascha i Przaśniki. Drugim Szawuot, czyli Święto Tygodni, inaczej ''Pięćdziesiątnica''. Trzecim Sukkot, czyli Święto Szałasów. Rozważając całe nauczanie Biblii pod kątem ''świętowania'' można zauważyć, że jego najistotniejszym sensem jest oczyszczenie osobistego i wspólnotowego życia oraz szczere okazywanie radości z dostrzegalnej Bożej obecności w życiu człowieka i wspólnoty, w której on funkcjonuje. Każde ze ''Świąt Pana'' ma też duchowe znaczenie dla Kościoła Pana Jezusa Chrystusa. Jednak dzisiaj Pan Bóg wzywa do świętowania JEGO OBECNOŚCI w życiu człowieka i wspólnoty każdego dnia. Jeśli nie jesteśmy w stanie tego robić, to przypominajmy sobie o tym w szczególne dni, czyli w święta. Bóg mówi dzisiaj do wszystkich wierzących: ''Możesz żyć w MOCY ZMARTWYCHWSTANIA CHRYSTUSA każdego dnia''. Jeśli jednak tak nie jest w twoim życiu, to zatrzymaj się i przypomnij sobie o tym. Taki jest sens świętowania. Przypomnij sobie i podziękuj za to, co Pan Bóg już dla ciebie uczynił. ON uczyni w twoim życiu jeszcze wiele więcej. ''Święta Pana'', a jednym z nich jest Pascha, a dzisiaj dla nas – Zmartwychwstanie Pańskie służą wyłączeniu się z rytmu codzienności, zwłaszcza wtedy, jeżeli w naszym życiu Chrystus nie jest codziennością. Jeśli nawet uważasz, że twoja relacja z Bogiem jest stale na najwyższym poziomie, to i tak potrzebujesz zatrzymania się i refleksji. Potrzebujemy szczególnego czasu, czyli szczególnych dni na świętowanie w Bożej obecności.


Dalszy ciąg w części 4.

Bogdan Podlecki

Poprzednia część                                 Następna część