sobota, 17 marca 2018

Osobiste doświadczenie MOCY ZMARTWYCHWSTANIA CHRYSTUSA cz. 2

Osobiste doświadczenie MOCY ZMARTWYCHWSTANIA CHRYSTUSA cz. 2 

W Polsce i nie tylko w naszym kraju w kwestii Święta Zmartwychwstania, zwanymi Wielkanocą jest bardzo dużo cienia i niekoniecznie jest to ''cień Chrystusa''. To mieszanka tradycji chrześcijańskiej i pogańskiej. Kurczaczki, jajeczka, zajączki, to symbole pogańskiej bogini płodności związane z obchodami tzw. przesilenia wiosennego. Z takich "gadżetów wielkanocnych" najbardziej pasuje mi kaczuszka, a jeszcze lepiej, kiedy jest dobrze upieczona. Z symboliki wielkanocnej jedynie baranki wydają się jako tako do zaakceptowania. Jednak skoro baranek może symbolizować doskonałą ofiarę Chrystusa, to dlaczego nie ma wśród symbolów lwa, jako znaku zwycięstwa Chrystusa w MOCY BOŻEGO ZMARTWYCHWSTANIA. Przecież Biblia mówi o tym, że Chrystus jest jednocześnie BARANKIEM OFIARNYM i ZWYCIĘSKIM LWEM. Trudno się dzisiaj połapać, co jest pogańską tradycją, a co szczerą chęcią chrześcijańskiego wspominania Zmartwychwstania Pańskiego. Dlatego warto zawsze zaczynać od początku, czyli od doświadczenia Bożej obecności w naszym osobistym i społecznym chrześcijaństwie, nie wchodząc przy tym w jakąkolwiek tradycję religijną. Dla przykładu. Żydzi przeszukiwali przed Paschą swoje domostwa w poszukiwaniu kwasu. To jest bardzo dobry zwyczaj. Przynajmniej raz w roku ich domy były gruntownie sprzątane. Czy dzisiejsze świąteczne porządki, to tradycja paschalna? No cóż, być może tak. Jednak dobrze jest mieć w domu porządek o każdej porze dnia i roku. W tym Bożym nakazie chyba jednak chodziło o coś głębszego. O oczyszczenie swojego osobistego domostwa, czyli życia ze wszystkiego, co je zakwasza. O oczyszczenie i kąpiel w SŁOWIE BOŻYM, a nie w podaniach ludzkich i tradycji.

Jeżeli na co dzień żyjemy w Bożej obecności z Chrystusem, to świętowanie raz, dwa razy, czy kilka razy w roku nie jest już tak istotne. Jeżeli MOC ZMARTWYCHWSTANIA CHRYSTUSA dotyka nas codziennie, to dlaczego mamy czekać na jakąś szczególną świąteczną okazję? Doktryna "Jezus żyje" ma osobisty sens. Chrystus żyje dlatego, że zmartwychwstał dla mnie i dla ciebie. Apostoł Paweł wyraził to dobitnie w Liście do Galacjan 2,20: ,,Z Chrystusem jestem ukrzyżowany; żyję więc już nie ja, ale żyje we mnie Chrystus; a obecne życie moje w ciele jest życiem w wierze w Syna Bożego, który mnie umiłował i wydał SAMEGO SIEBIE za mnie. Moja parafraza tego wersetu: "żyję ja, albo Chrystus we mnie" lub jeśli chcesz to odnieść do siebie: "żyjesz ty, albo Chrystus w tobie". Wybór należy do nas. Zmartwychwstanie Chrystusa nie jest tak ważne raz w roku, ale w każdym momencie naszego życia. Pisze o tym apostoł Paweł w Liście do Rzymian 14,5-6: ,,Jeden robi różnicę między dniem a dniem, drugi zaś każdy dzień ocenia jednakowo; niechaj każdy pozostanie przy swoim zdaniu. Kto przestrzega dnia, dla Pana przestrzega; kto je, dla Pana je, dziękuje bowiem Bogu; a kto nie je, dla Pana nie je, i dziękuje Bogu”. Pan Bóg dał nam wolność w "świętowaniu" i w "nieświętowaniu" w szczególne dni. Kto świętuje Bożą obecność w swoim życiu w każdy dzień, to nie musi przykładać aż takiej wagi do świętowania w szczególne dni. Jeżeli jednak nie świętujmy w każdy dzień Bożej obecności w swoim życiu, to dla mnie i dla ciebie jest świętowanie w szczególne dni.


Dalszy ciąg w części 3.

Bogdan Podlecki

Poprzednia część                                 Następna część

Osobiste doświadczenie MOCY ZMARTWYCHWSTANIA CHRYSTUSA cz. 1

Osobiste doświadczenie MOCY ZMARTWYCHWSTANIA CHRYSTUSA cz. 1

To rozważanie napisałem przygotowując w 2016 roku kazanie świąteczne. Jednak bezpośrednią inspiracją dla mnie było wysłuchane kilka lat temu kazanie pastora Andrzeja Nędzusiaka na stronie internetowej ''Domu Bożego''. Widocznymi znakami dla ludzi, a jednocześnie dowodami ZMARTWYCHWSTANIA CHRYSTUSA były i są KRZYŻ i GRÓB. Oba są puste dzięki BOŻEJ MOCY. Pan Jezus Chrystus ukazał się osobiście wybranym wierzącym w NIEGO uczniom. Dzisiaj każdy musi indywidualnie przekonać się o tym fakcie, a właściwie zostać przekonanym, czyli przyjąć, zaakceptować i wdrożyć w swoim życiu to Boże objawienie. Lekcją dla nas może być epizod z życia Tomasza, zwanego Bliźniakiem. Do niego i wszystkich deklarujących się jako wierzący, czyli "żyjący z wiary", kierowane są słowa Pana Jezusa Chrystusa w Ewangelii Jana 20,29: ,,Rzekł mu Jezus: Że mnie ujrzałeś, uwierzyłeś; błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli. Kulminacją tego przekonania powinno być doświadczanie MOCY ZMARTWYCHWSTANIA CHRYSTUSA w naszym osobistym i społecznym chrześcijaństwie. Nasze życie ma taką duchową wartość, na ile osobiście doświadczyliśmy Boga. Tyle wartości ma moje życie z BOGIEM, na ile GO osobiście doświadczyłem. Możesz powtórzyć to drogi czytelniku w odniesieniu do siebie. Tyle wartości ma twoje życie z BOGIEM, na ile GO osobiście doświadczyłeś(aś). Świadectwa doświadczenia Bożej obecności przez innych mają dla nas taką wartość, na ile pragniemy tego doświadczyć w swoim życiu, chociaż niekoniecznie w identyczny sposób. To, co działa u kogoś, czy gdzieś tam, niekoniecznie będzie tak samo działać u nas. I na odwrót. To, co przeżywamy w naszym osobistym chrześcijaństwie niekoniecznie będzie tak samo przejawiać się w duchowym życiu innych ludzi.

Osobisty sens ZMARTWYCHWSTANIA CHRYSTUSA jest także w doświadczeniu JEGO MOCY w naszym życiu. Świętowanie nie powinno być tylko zwyczajem, czy tylko wspominaniem. To zawsze powinno być duchowe doświadczenie. Określenie "święto", czy inaczej "dzień świąteczny" pochodzi od słowa "świętość" lub "uświęcenie". Oba te słowa mają oryginalne znaczenie: "dobrowolne oddzielenie dla Bożych celów". Więc możemy powiedzieć, że "święto", czyli "dzień świąteczny", to "dzień dobrowolnego oddzielenia dla Boga". Jednak oddzielenie, to nie jest to samo, co izolacja. To nie jest zamknięcie się w jakimś "zakonie", nawet jeśli jest to "zakon chrześcijański". Czy jest możliwe dzisiaj doświadczenie BOŻEJ MOCY ZMARTWYCHWSTANIA? To dobre pytanie na dzisiaj. Postaram się rozważnie na nie odpowiedzieć w całej treści tego rozważania. Wzorzec Święta Zmartwychwstania Chrystusa jest oparty na żydowskim Święcie Paschy. Co do tego nie ma żadnych wątpliwości, bo na to powołuje się Chrystus w Nowym Testamencie. Przaśniki, Pierwociny i Pascha, to starotestamentowe ''święta wiosenne'', które zapowiadały PRZYJŚCIE, ŻYCIE i ŚMIERĆ oraz ZMARTWYCHWSTANIE Bożego Mesjasza, Pana Jezusa Chrystusa.

Zadajmy sobie dzisiaj jeszcze inne pytania. Po co świętujemy? Po co sięgamy do wzorców ze Starego Testamentu w świętowaniu? Apostoł Paweł napisał w Liście do Kolosan 2,16-17: ,,Niechże was tedy nikt nie sądzi z powodu pokarmu i napoju albo z powodu święta lub nowiu księżyca bądź sabatu. Wszystko to są tylko cienie rzeczy przyszłych; rzeczywistością natomiast jest Chrystus. Na podstawie tego fragmentu możemy wnioskować, że nie jesteśmy zobowiązani do stosowania przepisów i obchodzenia ''świąt starotestamentowych''. Nikt, oczywiście poza Panem Bogiem nie jest w stanie nam czegoś nakazać w kwestiach wiary. Możemy być także spokojni o to, że Bóg niczego nam nie nakaże w kwestii religijności. Jeśli już, to raczej możemy spodziewać się Bożego zakazu bycia ''religijnym chrześcijaninem''. Jednak w tym fragmencie czytamy także o tym, że przestrzeganie Bożych, a nie ludzkich nakazów wskazuje na Chrystusa. Zasady są cieniem wiecznej przyszłości, a rzeczywistością dzisiaj jest Chrystus. Cień może nam pokazać coś na temat osoby, która go rzuca. Cień powstaje w świetle. W świetle Bożego poznania. Cień nie powstaje w ciemności, czyli w niewiedzy, czy braku osobistego doświadczenia Boga. Jednak cień, to nie jest to samo, co osoba. Patrząc na cień możemy czegoś dowiedzieć się o osobie, która go ''rzuca'' w świetle. Jeżeli poznamy kogoś osobiście, to już nie zwracamy takiej uwagi na cień tej osoby. Studiując Stary Testament możemy dużo dowiedzieć się o OSOBIE CHRYSTUSA. Jeżeli jednak poznamy osobiście CHRYSTUSA, to już nie jest dla nas tak istotny JEGO cień. Wtedy ważne jest JEGO ŻYWE SŁOWO, a mniej istotne stają się nasze obserwacje. Oczywiście ''cień Chrystusa'' jest tylko pewnym zobrazowaniem tego, co chcę przekazać w tym rozważaniu. Pan Jezus mówił o SOBIE w Ewangelii Jana 9,5: ,,Póki jestem na świecie, jestem światłością świata. Więc dosyć trudno mówić o cieniu w doskonałej światłości. Jednak świadome uczniostwo Chrystusa daje powołanie do JEGO światłości. Mówił o tym Jezus w Ewangelii Mateusza 5,14: ,,Wy jesteście światłością świata; nie może się ukryć miasto położone na górze.

Dalszy ciąg w części 2.

Bogdan Podlecki

czwartek, 15 marca 2018

Poddanie Bogu cz. 9

Poddanie Bogu cz. 9

Jest coś takiego jak jednorazowy moment poddania się Panu Bogu i zazwyczaj jest to forma naszej decyzji, często poparta deklaracją. Jednak istotniejsza jest realizacja tej decyzji na każdym kroku naszego życia. Biblia mówi, że mamy składać Panu Bogu miłą ofiarę z samych siebie. Problemem jednak może być to, że żywa ofiara ma tendencje do uciekania z ołtarza. Nasze ''ja'' będzie się bronić i uciekać przed poddaniem się Bogu. Najlepszym przykładem całkowitego poddania się OJCU jest Pan Jezus Chrystus i to jest dla nas najlepszy wzorzec do naśladowania. W Ewangelii Łukasza 9,23 czytamy: „I powiedział do wszystkich: Jeśli kto chce pójść za mną, niechaj się zaprze samego siebie i bierze krzyż swój na siebie codziennie, i naśladuje mnie”. Dlatego być może będziemy musieli podejmować decyzje i poddawać codziennie nasze życie Panu Bogu, a być może kilka, kilkanaście, czy nawet kilkadziesiąt razy dziennie. Jednak w żadnym wypadku nie chodzi o to, żeby przekształciło się to w jakąś ceremonię religijną. Może tak się dziać do czasu, aż poddanie stanie się ''stylem'' naszego osobistego chrześcijaństwa. Na podstawie własnych doświadczeń apostoł Paweł pisze w Liście do Galacjan 2,20: „Z Chrystusem jestem ukrzyżowany; żyję więc już nie ja, ale żyje we mnie Chrystus; a obecne życie moje w ciele jest życiem w wierze w Syna Bożego, który mnie umiłował i wydał SAMEGO SIEBIE za mnie”. Poddanie się Panu Bogu w pełne posłuszeństwo musi być naszą świadomą decyzją.

W Liście do Rzymian 6,16 czytamy: „Czyż nie wiecie, że jeśli się oddajecie jako słudzy w posłuszeństwo, stajecie się sługami tego, komu jesteście posłuszni, czy to grzechu ku śmierci, czy też posłuszeństwa ku sprawiedliwości?”. Nie rozwijając się duchowo i nie stojąc twardo na gruncie BOŻEGO SŁOWA można w dobrej wierze i z dobrymi motywacjami wpaść w pułapki diabelskie, także w kwestii poddania się Panu Bogu i życia w wolności dzieci Bożych. Apostoł Paweł, doświadczony w zmaganiach duchowych w oparciu o BOŻĄ MOC ZMARTWYCHWSTANIA pisze w Liście do Rzymian 6,13: „oddawajcie siebie Bogu jako ożywionych z martwych, a członki swoje Bogu na oręż sprawiedliwości”. Poddanie się Panu Bogu nie jest najlepszym sposobem zwycięskiego życia chrześcijańskiego. Ono jest jedynym sposobem sprawowania naszego osobistego i społecznego chrześcijaństwa, które podoba się Bogu. To rozważanie jest jednocześnie moją modlitwą o ciebie, drogi czytelniku w kwestii twojego życia. Pan Bóg jest WIERNY i powie ci w jakich dziedzinach życia oczekuje jeszcze twojego poddania. Tylko wyciszmy się przed NIM i wsłuchajmy się w JEGO głos. Mówi o tym do każdego osobiście w Liście do Hebrajczyków 4,7: „Przeto znowu wyznacza pewien dzień, "dzisiaj", mówiąc przez Dawida po tak długim czasie, jak to przedtem zostało powiedziane: Dziś, jeśli GŁOS JEGO usłyszycie, nie zatwardzajcie serc waszych”.

Bogdan Podlecki

środa, 14 marca 2018

Poddanie Bogu cz. 8

Poddanie Bogu cz. 8

SŁOWO BOŻE jednoznacznie wskazuje, że źródłem duchowej mocy dla naszego życia jest poddanie go w pełne posłuszeństwo i zależność Panu Bogu. W 2. Liście do Koryntian 4,5-10 czytamy: „Albowiem nie siebie samych głosimy, lecz Chrystusa Jezusa, że jest Panem, o sobie zaś, żeśmy sługami waszymi dla Jezusa. Bo Bóg, który rzekł: Z ciemności niech światłość zaświeci, rozświecił serca nasze, aby zajaśniało poznanie chwały Bożej, która jest na obliczu Chrystusowym. Mamy zaś ten skarb w naczyniach glinianych, aby się okazało, że moc, która wszystko przewyższa, jest z Boga, a nie z nas. Zewsząd uciskani, nie jesteśmy jednak pognębieni, zakłopotani, ale nie zrozpaczeni, prześladowani, ale nie opuszczeni, powaleni, ale nie pokonani, zawsze śmierć Jezusa na ciele swoim noszący, aby i życie Jezusa na ciele naszym się ujawniło”. To my jesteśmy naczyniami glinianymi i mamy w sobie bezcenny skarb. Pan Bóg tak chciał, żeby JEGO najcenniejsze objawienie było w nas. Tym objawieniem jest BOŻA MOC do przemiany, czyli ''Chrystus w nas''. Kiedyś w glinianych naczyniach przechowywano ważne dokumenty, które miały moc prawną, np. akty własności. Dzisiaj też w nas złożone są najcenniejsze akty Bożej własności, w Biblii różnie nazwane: ''pieczęcią Ducha'', czy ''rękojmią dziedzictwa''. Nie wiem jak ty, drogi czytelniku, ale ja jestem naczyniem, które często chce być twarde i nie do rozbicia w pewnych dziedzinach mojego życia. Jednak Pan Bóg chce, żebyśmy zawsze i w każdej dziedzinie byli gotowi na stłuczenie, czyli wyjście na światło. Dlaczego Bóg tak chciał? Po to, żebyśmy zawsze mieli świadomość tego, że BOŻA MOC nie jest z nas, ale w nas. A to jest istotna różnica. Jednak uwolnienie BOŻEJ MOCY wymaga często stłuczenia naczynia. Jeżeli naczynia są żywe, to stłuczenie boli.

Dlaczego Pan Bóg dopuszcza tłuczenia naczyń "SWOICH naczyń"? To nam się wydaje, że nasza skuteczność będzie lepsza bez dodatkowych doświadczeń w naszym życiu. Jednak Bóg ma inną koncepcję na nasze życie: ''Daj się stłuc, a zajaśnieje w tobie Chrystus''. Problemy, kłopoty finansowe, niedomagania zdrowotne, smutek, prześladowania, trudności, a nawet duchowe załamania mogą mieć na celu rozbicie naszej twardej skorupy. To, co nam się często wydaje bezcelowe lub co najmniej zbyt długotrwałe może być Bożą metodą postępowania z nami. Zawsze jednak musimy mieć świadomość tego, że BOŻE ŚWIATŁO jest w nas. Często to my sami uważamy się już za zahartowane i nie do zdarcia naczynia. Jednak najwyraźniej Bożą metodą jest stłuczenie naczynia po to, żeby jego zawartość zajaśniała. Nasze ambicje, plany – te nie zawsze zgodne z wolą Bożą muszą się rozpaść w wyniku takiego stłuczenia. Świat mówi nieco inaczej: ''nie pękaj'', czy ''bądź twardy''. Jednak w Biblii czytamy raczej: ''bądź cierpliwy'', ''bądź dzielny'', ''bądź czujny'', czy ''nie zatwardzaj serca''. Możemy mówić innym, a nawet wmówić sobie, że wierzymy w całe przesłanie Biblii. Jednak tak naprawdę, to wierzymy tylko w to, co zastosujemy w posłuszeństwie w swoim życiu. Czy czujemy się kruchymi naczyniami, gotowymi poddać się Bożemu rozbiciu w tych dziedzinach naszego życia, które nie są jeszcze poddane Panu Bogu? Czy jeszcze w pewnych dziedzinach uważamy się za zahartowane naczynie nie do rozbicia? Podsumowanie wątku wykorzystania ''naczyń'' dla Bożej chwały mamy w 2. Liście do Koryntian 4,15-18: „Wszystko to bowiem dzieje się ze względu na was, aby, im więcej jest uczestników łaski, tym bardziej obfitowało dziękczynienie ku chwale Bożej. Dlatego nie upadamy na duchu; bo choć zewnętrzny nasz człowiek niszczeje, to jednak ten nasz wewnętrzny odnawia się z każdym dniem. Albowiem nieznaczny chwilowy ucisk przynosi nam przeogromną obfitość wiekuistej chwały, nam, którzy nie patrzymy na to, co widzialne, ale na to, co niewidzialne; albowiem to, co widzialne, jest doczesne, a to, co niewidzialne, jest wieczne”. Z tego fragmentu wynika bardzo ciekawe pytanie: ''Dlaczego nie upadamy na duchu?''. Jednocześnie jest też odpowiedź na nie: „bo choć zewnętrzny nasz człowiek niszczeje, to jednak ten nasz wewnętrzny odnawia się z każdym dniem”. Nasz Pan jest Bogiem wielu szans na poddanie się przemianie naszego charakteru na Chrystusowy. Tylko, czy my dajemy Panu Bogu szansę na to, by nas zmienił i dzięki temu w naszym życiu była widoczna JEGO MOC?

Dalszy ciąg w cz. 9

Bogdan Podlecki

Poprzednia część                                 Następna część

poniedziałek, 12 marca 2018

Poddanie Bogu cz. 7

Poddanie Bogu cz. 7

Poddanie najlepiej uwidacznia się w zaufaniu i posłuszeństwie Panu Bogu w każdej dziedzinie naszego życia. Przyjrzyjmy się teraz wybranym błogosławieństwom wynikającym z poddania się Bogu. Pierwszym z nich jest ''doświadczenie pokoju''. Apostoł Paweł pisze w Liście do Rzymian 5,1-2: „Usprawiedliwieni tedy z wiary, pokój mamy z Bogiem przez Pana naszego, Jezusa Chrystusa, dzięki któremu też mamy dostęp przez wiarę do tej łaski, w której stoimy, i chlubimy się nadzieją chwały Bożej”. Czytamy także o tym w Księdze Joba 22,21-22: „Pogódź się z Nim i zawrzyj z Nim pokój! W ten sposób poprawisz swoją dolę. Przyjmij z Jego ust wskazania i złóż w swym sercu JEGO SŁOWA!”. O ''pokoju z Bogiem w Panu Jezusie Chrystusie'' pisze Paweł w Liście do Rzymian 8,28-35: „A wiemy, że Bóg współdziała we wszystkim ku dobremu z tymi, którzy Boga miłują, to jest z tymi, którzy według postanowienia Jego są powołani. Bo tych, których przedtem znał, przeznaczył właśnie, aby się stali podobni do obrazu Syna Jego, a On żeby był pierworodnym pośród wielu braci; a których przeznaczył, tych i powołał, a których powołał, tych i usprawiedliwił, a których usprawiedliwił, tych i uwielbił. Cóż tedy na to powiemy? Jeśli Bóg za nami, któż przeciwko nam? On, który nawet własnego Syna nie oszczędził, ale Go za nas wszystkich wydał, jakżeby nie miał z nim darować nam wszystkiego? Któż będzie oskarżał wybranych Bożych? Przecież Bóg usprawiedliwia. Któż będzie potępiał? Jezus Chrystus, który umarł, więcej, zmartwychwstał, który jest po prawicy Boga, Ten przecież wstawia się za nami. Któż nas odłączy od miłości Chrystusowej?”. Pełne doświadczenie pokoju jest dla tych, którzy podporządkują całe swoje życie pod Bożą zależność. W pełnym pokoju z Bogiem jesteśmy wybranymi i powołanymi do przemiany charakteru na Chrystusowy. Nie ma dla nas oskarżenia i potępienia, bo jesteśmy usprawiedliwieni przez Pana Boga w Chrystusie. Jeśli pokój mamy z Bogiem, czyli ON jest po naszej stronie, to któż przeciwko nam?

Następnym błogosławieństwem wynikającym z poddania naszego osobistego i społecznego chrześcijaństwa Panu Bogu jest ''doświadczenie wolności''. Wyraźnie pisze o tym apostoł Chrystusa w dwóch fragmentach Listu Jakuba.
(1,25): „Ale kto wejrzał w doskonały zakon wolności i trwa w nim, nie jest słuchaczem, który zapomina, lecz wykonawcą; ten będzie błogosławiony w swoim działaniu”.
(2,12): „Tak mówcie i czyńcie, jak ci, którzy mają być sądzeni przez zakon wolności”. Prawdziwa wolność chrześcijańska, bez względu na nasze rozumienie jest także prawem, czyli zakonem. ''Zakon wolności'', to prawo ustanowione przez Pana Boga i zapisane w naszych sercach, czyli jest elementem osobistego przymierza z Bogiem. Mamy w NIM trwać, czyli jesteśmy bezpieczni tylko w Chrystusie. W przeciwnym wypadku, czyli jeżeli wyjdziemy spod Bożego autorytetu, to przez to samo ''prawo wolności'' możemy być osądzeni. Biblia jednak precyzuje praktyczne granice naszej wolności, np. w Liście do Galacjan 5,1-13: „Chrystus wyzwolił nas, abyśmy w tej wolności żyli. Stójcie więc niezachwianie i nie poddawajcie się znowu pod jarzmo niewoli. (…) Bo wy do wolności powołani zostaliście, bracia; tylko pod pozorem tej wolności nie pobłażajcie ciału, ale służcie jedni drugim w miłości”. Wolność, to nie jest pobłażanie ''swojej cielesności'', nawet pod uduchowionym pretekstem ''życia w wierze''. Wyraźnie pisze o tym apostoł Chrystusa w 1. Liście Piotra 2,15-16: „Albowiem taka jest wola Boża, abyście dobrze czyniąc, zamykali usta niewiedzy ludzi głupich, jako wolni, a nie jako ci, którzy wolności używają za osłonę zła, lecz jako słudzy Boga”.

Chrześcijańska wolność nie może stanowić przykrywki dla naszych złych wyborów. To tylko część prawdy, że społeczność wierzących jest dla mnie i dla ciebie. Druga, równorzędna część tej prawdy, to fakt, że ja i ty jesteśmy dla społeczności. Nadinterpretacją, czy wręcz nadużyciem wolności chrześcijańskiej jest argumentacja typu: ''Jestem wolny, więc decyduję, czy chcę oraz kiedy chcę mieć osobistą społeczność z Bogiem''. Prawdziwa relacja z Chrystusem z Bożej perspektywy trwa, a w każdym razie powinna trwać ''online''. Jednak z ludzkiego punktu widzenia zrobienie sobie przerwy, nawet w najpilniejszych naszym zdaniem zajęciach na wyłączną społeczność z Panem Bogiem na pewno przyniesie więcej błogosławieństwa, niż realizacja naszych, nawet tych najpilniejszych planów. Tak na marginesie i trochę żartobliwie, to w tej kwestii chyba najlepiej mają małżeństwa, ponieważ do nich pisze apostoł Paweł w 1. Liście do Koryntian 7,5: „Nie strońcie od współżycia z sobą, chyba za wspólną zgodą do pewnego czasu, aby oddać się modlitwie, a potem znowu podejmujcie współżycie, aby was szatan nie kusił z powodu niepowściągliwości waszej”. SŁOWO BOŻE mówi bardzo wyraźnie, także w kwestii międzyludzkich duchowych relacji w Liście do Hebrajczyków 10,23-25: „Trzymajmy się niewzruszenie nadziei, którą wyznajemy, bo wierny jest Ten, który dał obietnicę; i baczmy jedni na drugich w celu pobudzenia się do miłości i dobrych uczynków, nie opuszczając wspólnych zebrań naszych, jak to jest u niektórych w zwyczaju, lecz dodając sobie otuchy, a to tym bardziej, im lepiej widzicie, że się ten dzień przybliża”. Granicą naszej wolności jest punkt, w którym naruszamy czyjąś wolność w Chrystusie. Jeden z moich znajomych szczycił się podjęciem decyzji, że w mieszkaniu nie ma telewizora i dostępu do internetu. No cóż, jeżeli rzeczywiście czuje się w tej decyzji wolny, to bardzo dobrze. Jednak, czy równie wolnymi w tym ''ograniczeniu chrześcijańskim'' czują się jego żona i dzieci? Wolność, to także nasza decyzja poddania się Panu Bogu i uwolnienia się przez to do służenia innym, w tym szczególnie najbliższym.

Kolejnym, szczególnie ważnym aspektem rzeczywistego poddania się Panu Bogu jest ''doświadczenie JEGO MOCY'' w naszym osobistym i społecznym chrześcijaństwie. Pisze o tym apostoł Chrystusa w dwóch fragmentach 1. Listu do Koryntian.
(2,5): „Aby wiara wasza nie opierała się na mądrości ludzkiej, lecz na mocy Bożej”.
(1,18): „Albowiem mowa o krzyżu jest głupstwem dla tych, którzy giną, natomiast dla nas, którzy dostępujemy zbawienia, jest mocą Bożą”.
Poddanie się Panu Bogu jest jednocześnie akceptacją Bożego życia w nas. Konsekwencją naszej decyzji o poddaniu całego naszego życia pod Bożą zależność musi być pełne posłuszeństwo JEGO woli. Dopiero wtedy następuje uwolnienie BOŻEJ MOCY, która może manifestować się w nas i w naszym działaniu. Jozue całkowicie poddał się Bożym planom strategicznym przy zdobyciu Jerycha, chociaż mogły się one wydawać śmieszne w oczach ludzi. Jednak dopiero wtedy doświadczył BOŻEJ MOCY w działaniu.

Dalszy ciąg w cz. 8

Bogdan Podlecki

Poprzednia część                                 Następna część

niedziela, 11 marca 2018

Poddanie Bogu cz. 6

Poddanie Bogu cz. 6

Apostoł Piotr, także na podstawie swoich doświadczeń dobrze rozumiał znaczenie poddania się Panu Bogu w życiu chrześcijańskim. Przekazał wyraźnie ostrzeżenie i jednocześnie zachętę dla wszystkich, którzy uważają się za wierzących w 1. Liście Piotra 5,8-10: „Bądźcie trzeźwi, czuwajcie! Przeciwnik wasz, diabeł, chodzi wokoło jak lew ryczący, szukając kogo by pochłonąć. Przeciwstawcie mu się, mocni w wierze, wiedząc, że te same cierpienia są udziałem braci waszych w świecie. A Bóg wszelkiej łaski, który was powołał do wiecznej swej chwały w Chrystusie, po krótkotrwałych cierpieniach waszych, sam was do niej przysposobi, utwierdzi, umocni, na trwałym postawi gruncie”. Kilkanaście lat temu w naszej lokalnej wspólnocie sporządzaliśmy pewien dokument, który nazwaliśmy ''deklaracją przymierza''. Akt przyjęcia tej deklaracji był elementem osobistego i jednocześnie społecznego poddania się Panu Bogu. Jeżeli myślimy, że nie potrzebujemy niczego deklarować przed Bogiem i ludźmi, to być może jeszcze zbyt mocno polegamy na własnych siłach i możliwościach. Pan Bóg w każdej sytuacji oczekuje od nas tego, że przyznamy się do NIEGO i opowiemy się po JEGO stronie. Tak jak ON zawsze opowiada się po naszej stronie i przyznaje się do nas. Deklaracja członkowska w lokalnej społeczności może być formą takiego osobistego przymierza. Jeżeli zrobimy to szczerze i nie tylko dlatego, że inni tak zrobią, to stanie za tym Pan Bóg w obfitości SWOJEGO błogosławieństwa dla naszego osobistego i społecznego chrześcijaństwa. Myślę, że przede wszystkim duchowego błogosławieństwa, koniecznego dla naszego rozwoju. Jednak dotyczy to także błogosławieństwa materialnego, które Pan Bóg dostarcza stosownie do naszych możliwości uniesienia tego w naszym życiu, bo tylko ON zna szczerość naszego serca. Abraham był człowiekiem wiary. Wypełnianie się Bożej obietnicy dla jego życia nastąpiło po wyraźnej deklaracji z jego strony. Abraham dał dziesięcinę na ręce Melchizedeka, który jest typem WIECZNEGO KRÓLESTWA i KAPŁAŃSTWA w Chrystusie. Wtedy Pan Bóg potwierdził jego deklarację poprzez zawarcie z nim przymierza. To jest jedna z duchowych zasad. Powinniśmy zrobić krok wiary i zaufać Panu Bogu, bo ON zawsze przyznaje się do nas w osobistym przymierzu.

W świecie funkcjonuje raczej negatywne znaczenie słowa ''poddanie''. Dzisiaj świadczy ono raczej o słabości człowieka, czy wręcz o jego rezygnacji. Nie wiem, czy zwróciliście kiedyś uwagę na to, co mimowolnie robimy w momencie upadku. Kiedy przykładowo na śliskim chodniku przewracamy się, to jednym z pierwszych odruchów jest rozglądnięcie się, czy wokół są świadkowie naszej niezręcznej sytuacji. Jakoś dziwnie nie lubimy mieć świadków naszego ''miejsca słabości''. Wolimy być silni i samodzielni. Słowo ''poddanie'' ma zupełnie inne znaczenie w SŁOWIE BOŻYM. Biblia nawołuje w wielu miejscach do poddania się Bogu. Wynika z nich to, że warunkiem koniecznym przeciwstawienia się wszelkim pokusom prowadzącym do grzechu jest poddanie się Panu Bogu. Poddanie musi być pełne. Nie może być połowiczne. Nie możemy zostawić sobie czegoś, o czym myślimy, że damy z tym sobie radę sami. Inne jest też biblijne znaczenie słowa ''słabość''. W 2. Liście do Koryntian 13,4 czytamy: „Choć bowiem ukrzyżowany został w słabości, lecz żyje z mocy Bożej. Bo i my jesteśmy słabi w Nim, lecz będziemy żyć z Nim z mocy Bożej wśród was”. Apostoł Paweł poznał w osobistym objawieniu i podzielił się z nami prawdziwym znaczeniem słabości. Pisze o tym w 2. Liście do Koryntian 12,9-10: „Lecz powiedział do mnie: Dosyć masz, gdy masz łaskę moją, albowiem pełnia mej mocy okazuje się w słabości. Najchętniej więc chlubić się będę słabościami, aby zamieszkała we mnie moc Chrystusowa. Dlatego mam upodobanie w słabościach, w zniewagach, w potrzebach, w prześladowaniach, w uciskach dla Chrystusa; albowiem kiedy jestem słaby, wtedy jestem mocny”. Biblijnie rozumiany post jest także elementem, który sprawia w nas ''pozytywną słabość''. Sensem postu jest wzrost ducha, kosztem osłabienia naszej ''cielesności'', czyli naszego ''ja''. Pan Bóg odpowiada na uzgodnione modlitwy wsparte postem, jako elementem poddania się Bogu. W takim znaczeniu możemy mówić o ''mocy postu'' w połączeniu z modlitwą. Poddanie się Panu Bogu nie jest efektem rezygnacji, ale raczej determinacji w JEGO obietnice dla naszego życia. O tym, czy jesteśmy poddani Panu Bogu świadczy wiara w to, że ON zrobi w naszym życiu to, co obiecał. Boże obietnice zostały dane bez naszego udziału, więc każda próba manipulowania i narzucania swoich rozwiązań, czy kontrolowania sytuacji jest przejawem niewiary. Kilka biblijnych przykładów. Apostoł Piotr powiedział z wiarą w Ewangelii Łukasza 5,5: „Mistrzu, całą noc ciężko pracując, nic nie złowiliśmy; ale na Słowo Twoje zarzucę sieci”. Józef zaufał Bożym planom i poddał się Panu Bogu mimo, że do pewnego czasu nie wiedział dlaczego okoliczności w jego życiu były aż tak niesprzyjające. Maria, matka Jezusa poddała się Bożej woli i jej poddanie podobało się Panu Bogu.

Dalszy ciąg w cz. 7

Bogdan Podlecki

Poprzednia część                                 Następna część

piątek, 9 marca 2018

Poddanie Bogu cz. 5

Poddanie Bogu cz. 5

Pełne poddanie się pod Bożą zależność, to wytrwałe uśmiercanie naszego ''ja'' i życie w duchowej dyscyplinie. Bez zbędnego komentarza, dwa biblijne wersety, które są Bożą zachętą dla wszystkich w kwestii przyjęcia objawienia dzieła Pana Jezusa Chrystusa w naszym życiu dla NIEGO. Niech przekonuje nas SŁOWO BOŻE, a nie nasze argumenty. Pierwszy z Listu do Rzymian 6,6: „Wiedząc to, że nasz stary człowiek został wespół z nim ukrzyżowany, aby grzeszne ciało zostało unicestwione, byśmy już nadal nie służyli grzechowi”. I drugi z Listu Jakuba 4,7: „Przeto poddajcie się Bogu, przeciwstawcie się diabłu, a ucieknie od was”. Istotna jest tu kolejność. Najpierw ''poddanie się Bogu'', a następnie ''przeciwstawienie się diabłu''. Bez zachowania tego duchowego priorytetu może być problem z ''ucieczką mocy demonicznych'' z naszego życia. Pan Bóg jednoznacznie zachęca nas do czynnej wiary i życia w duchowej dyscyplinie. W 1. Liście do Koryntian 9,24-27 czytamy: „Czy nie wiecie, że zawodnicy na stadionie wszyscy biegną, a tylko jeden zdobywa nagrodę? Tak biegnijcie, abyście nagrodę zdobyli. A każdy zawodnik od wszystkiego się wstrzymuje, tamci wprawdzie, aby znikomy zdobyć wieniec, my zaś nieznikomy. Ja tedy tak biegnę, nie jakby na oślep, tak walczę na pięści, nie jakbym w próżnię uderzał; ale umartwiam ciało moje i ujarzmiam, bym przypadkiem, będąc zwiastunem dla innych, sam nie był odrzucony”. Możemy mieć wspaniałe rady dla innych i doradzać im dyscyplinę pod warunkiem, że sami jesteśmy duchowo zdyscyplinowani. To jest tak, jak przekazanie komuś ''pewnej prawdy'' bez osobistej relacji z nim. Jeżeli nie damy mu przy tym wglądu w rzeczywiste świadectwo naszego życia, to ''ta prawda'' pozostanie tylko jakąś jedną z wielu ''prawd'' w jego życiu. Jednak przekazanie tej samej ''prawdy'', kiedy nasze życie jest osobistym świadectwem dla tej osoby, może zmienić jej życie.

Jesteśmy z Panem Bogiem w osobistym PRZYMIERZU ŁASKI. Jednak to przymierze wymaga od nas wypełnienia pewnych warunków, takich jak poddanie się przemianie naszego myślenia, w szczególności przeciwstawienia się negatywnym myślom w naszym umyśle. Wtedy Bóg wypełnia to przymierze i wyposaża nas we wszystko, co jest nam niezbędne do ''życia i pobożności''. Pisze o tym apostoł Chrystusa w 2. Liście Piotra 1,3: „Boska jego moc obdarowała nas wszystkim, co jest potrzebne do życia i pobożności, przez poznanie tego, który nas powołał przez własną chwałę i cnotę”. Jedak ta zasada niekoniecznie musi działać w odwrotnym kierunku, czyli najpierw pełne wyposażenie, a potem ewentualne działanie. Duchowe wyposażenie jest istotne i mamy je zagwarantowane. Na wojnie do walki wysyła się tych, którzy wcześniej wykazali się odwagą i umiejętnościami. Dzisiaj sukcesy militarne odnoszą raczej armie zawodowe. Jednak okazuje się, że można być na "duchowym froncie" i jednocześnie nie być częścią toczącej się bitwy. Oczywiście taka sytuacja może mieć miejsce z różnych powodów. To może być brak świadomości toczącej wokół walki. Jednak to może być także wykorzystywanie w bitwie niekoniecznie swojej odwagi. Ktoś, gdzieś, kiedyś sparafrazował komunistyczne hasło na chrześcijańskie: ''Jedność to nasz zborowy obowiązek''. Oczywiście w każdej armii powinni być przywódcy. Jednak Pan Jezus Chrystus wprowadził nowe standardy jedności, także dla wszystkich żołnierzy, w tym i przywódców w BOŻEJ ARMII. Taki skrócony trzypunktowy duchowy ''regulamin wojskowy'' możemy znaleźć w trzech fragmentach BOŻEGO SŁOWA. Pierwszy jest w Ewangelii Marka 10,43-44: „Lecz nie tak ma być między wami, ale ktokolwiek by chciał być między wami wielki, niech będzie sługą waszym. I ktokolwiek by chciał być między wami pierwszy, niech będzie sługą wszystkich”. Drugi mamy w Ewangelii Jana 12,26: „Jeśli kto chce mi służyć, niech idzie za mną, a gdzie Ja jestem, tam i sługa mój będzie; jeśli kto mnie służy, uczci go Ojciec mój”. I trzeci jest w Ewangelii Mateusza 16,24: „Wtedy Jezus rzekł do uczniów swoich: Jeśli kto chce pójść za mną, niech się zaprze samego siebie i weźmie krzyż swój, i niech idzie za mną”.

Dalszy ciąg w cz. 6

Bogdan Podlecki

Poprzednia część                               Następna część