niedziela, 14 maja 2017

Kobieta z nakrytą głową cz. 2

Kobieta z nakrytą głową cz. 2

W czasach apostoła Pawła w Koryncie widoczne były co najmniej trzy rodzaje zachowań kulturowych w stosunku do kobiet. Jedno typowe dla ''pogaństwa europejskiego''. Drugie charakterystyczne dla Bliskiego Wschodu. Wreszcie trzecie typowe dla kultury żydowskiej, która mimo odrębności narodowej i tak była pod bezpośrednim wpływem bliskowschodniej. Do dnia dzisiejszego niewiasty na Bliskim Wschodzie noszą ''jaszmak'', czyli zasłonę, która pozostawia odsłonięte tylko czoło i oczy i sięga niemal do stóp. Szanująca się niewiasta nie marzyła nawet o pokazaniu się bez zasłony. W ''Dictionary of the Bible'', pod redakcją Jamesa Hastingsa czytamy: ''Żadna szanująca się niewiasta na wsi lub w mieście Bliskiego Wschodu nie wychodzi poza dom bez zasłony, inaczej byłaby posądzona o niemoralne zachowanie się. Angielscy i amerykańscy misjonarze mówili mi, że nawet ich żony i córki mogły bezpieczniej poruszać się w miejscach publicznych nosząc na sobie zasłony''. Można wnioskować, że zasłona miała dwojakie znaczenie. Po pierwsze – była oznaką poddania i po drugie – stanowiła ochronę. Na Bliskim Wschodzie zasłona była i jest rzeczą bardzo ważną. Nie oznacza ona tylko podrzędnej roli niewiasty, lecz jest ochroną jej dostojeństwa i niewinności.

Jeśli chodzi o sytuację niewiasty w społeczeństwie żydowskim, to zgodnie z tradycją niewiasta miała drugorzędną rolę w stosunku do mężczyzny. Żydzi literalnie stosowali fragment z 1. Księgi Mojżeszowej 2,18-22: „Potem rzekł Pan Bóg: Niedobrze jest człowiekowi, gdy jest sam. (…) Nadał tedy człowiek nazwy wszelkiemu bydłu i ptactwu niebios, i wszelkim dzikim zwierzętom. Lecz dla człowieka nie znalazła się pomoc dla niego odpowiednia. Wtedy zesłał Pan Bóg głęboki sen na człowieka, tak że zasnął. Potem wyjął jedno z jego żeber i wypełnił ciałem to miejsce. A z żebra, które wyjął z człowieka, ukształtował Pan Bóg kobietę i przyprowadził ją do człowieka, by stać się jego pomocnicą”. Według ortodoksyjnych Żydów kobieta miała być tylko pomocą dla mężczyzny. W Talmudzie, który jest komentarzem do Tory znajduje się takie wyjaśnienie tego faktu: ''Bóg nie uformował niewiasty z głowy Adama, aby nie stała się zbyt dumna; ani z oka, aby nie była pożądliwa; nie z ucha, aby nie była zbyt ciekawa; nie z ust, aby nie była gadatliwa; ani z serca, żeby nie była zawistna; nie z ręki, aby nie była chciwa; nie ze stopy, aby nie chodziła na plotki, ale z żebra, które zawsze jest ukryte i dlatego skromność powinna być jej najbardziej wyróżniającą się cechą''. W kulturze bliskowschodniej niewiasta była traktowana jako część własności męża, którą on sam dysponował według własnego uznania. Jednak w przypadku Żydów nie wynikało to z Prawa Mojżeszowego, lecz z tradycji, która także była podatna na wpływy kultury bliskowschodniej. W synagodze niewiasty nie uczestniczyły w nabożeństwach razem z mężczyznami. Były całkowicie odgrodzone od nich lub nawet znajdowały się w innej części budynku. Według prawa i obyczajów bliskowschodnich było rzeczą nie do pomyślenia, aby niewiasta pod jakimkolwiek względem mogła dorównać mężczyźnie. W jednej z modlitw, zapisanej w modlitewniku rabinackim i odmawianej przez ortodoksyjnego Żyda znajduje się dziękczynienie za to, że ''Bóg nie stworzył go psem lub kobietą''. No cóż, to są tylko słowa człowieka.

Jakie jest współczesne znaczenie tekstu z 1. Listu do Koryntian 11,3-16, który rozważam w tym artykule? Raczej ma lokalne, kulturowe i czasowe znaczenie, ponieważ mamy do czynienia z sytuacją, która miała miejsce w kulturze bliskowschodniej i tam też do dzisiaj zachowuje swoją aktualność. Natomiast przestał obowiązywać nas współcześnie. Problem dotyczył nakrycia głowy niewiasty podczas nabożeństwa w chrześcijańskim zborze, w którym przeważali nawróceni Żydzi. Wiele więc wskazuje na to, że apostoł Paweł uwzględniając zwyczaje w Koryncie dążył w najprostszy i zdecydowany sposób do uporządkowania sytuacji w zborze względem otoczenia, w tym szczególnie wobec Żydów i pogan. Napiętnował opisane wcześniej wypaczenia obyczajowe i bezwzględnie wymagał, żeby kobiety i mężczyźni byli odróżnialni od siebie. W tym celu prostym wyjściem było przyjęcie praktyki, żeby kobiety modliły się z nakrytą głową, a mężczyźni bez nakrycia głowy. Paweł szukał także odróżnienia zboru chrześcijańskiego od judaizmu, gdzie mężczyzna modli się z nakrytą głową, a kobieta jest wyizolowana, czyli za zasłoną. Prawdopodobnie kierował się zasadą, że to, co może razić innych i być przeszkodą w ich nawróceniu nie może być eksponowane i nie powinno gorszyć. Tę samą zasadę zastosował Paweł w stosunku do jedzenia mięsa ofiarowanego bałwanom, o czym możemy przeczytać, np. w 1. Liście do Koryntian 10,27-29. Dzisiaj możemy korzystać z wolności, jaką dał nam Pan Jezus Chrystus. W kluczowym dla tego rozważania fragmencie znajdujemy także pytanie apostoła Pawła i odpowiedź na nie. Pytanie jest w 13. wersecie: „Czy przystoi kobiecie bez nakrycia modlić się do Boga?”. Natomiast odpowiedź znajdujemy w 15. wierszu: „Gdyż włosy są jej dane jako okrycie”. No tak. Może rozpętać się dyskusja, czy ''nakrycie'', to jest to samo, co ''okrycie''. Rzeczywiście w grece nowotestamentowej, to są dwa różne słowa. W języku polskim, to są synonimy.

Dalszy ciąg w części 3.

Bogdan Podlecki

Poprzednia część                                 Następna część

Kobieta z nakrytą głową cz. 1

Kobieta z nakrytą głową cz. 1

Ten artykuł jest moim rozważaniem na temat fragmentu z 1. Listu do Koryntian 11,3-16. Publikuję swoją interpretację tego biblijnego tekstu nie dlatego, że uważam, iż ktokolwiek ma z tym problem, lecz dlatego, że zainspirowała mnie różnorodność nauczań na ten temat. Przeczytajmy uważnie ten fragment: „A chcę, abyście wiedzieli, że głową każdego męża jest Chrystus, a głową żony mąż, a głową Chrystusa Bóg. Każdy mężczyzna, który się modli albo prorokuje z nakrytą głową, hańbi głowę swoją. I każda kobieta, która się modli albo prorokuje z nie nakrytą głową, hańbi głowę swoją, bo to jest jedno i to samo, jak gdyby była ogolona. Bo jeśli kobieta nie nakrywa głowy, to niech się też strzyże; a jeśli hańbiącą jest rzeczą dla kobiety być ostrzyżoną albo ogoloną, to niech nakrywa głowę. Mężczyzna bowiem nie powinien nakrywać głowy, gdyż jest obrazem i odbiciem chwały Bożej; lecz kobieta jest odbiciem chwały mężczyzny. Bo nie mężczyzna jest z kobiety, ale kobieta z mężczyzny. Albowiem mężczyzna nie jest stworzony ze względu na kobietę, ale kobieta ze względu na mężczyznę. Dlatego kobieta powinna mieć na głowie oznakę uległości ze względu na aniołów. Zresztą, w Panu kobieta jest równie ważna dla mężczyzny, jak mężczyzna dla kobiety. Albowiem jak kobieta jest z mężczyzny, tak też mężczyzna przez kobietę, a wszystko jest z Boga. Osądźcie sami: Czy przystoi kobiecie bez nakrycia modlić się do Boga? Czyż sama natura nie poucza was, że mężczyźnie, jeśli zapuszcza włosy, przynosi to wstyd, a kobiecie, jeśli zapuszcza włosy, przynosi to chlubę? Gdyż włosy są jej dane jako okrycie. A jeśli się komuś wydaje, że może się upierać przy swoim, niech to robi, ale my takiego zwyczaju nie mamy ani też zbory Boże”.

Nie chcę być zbyt logiczny, ale w tym fragmencie jest napisane, że głową żony jest mąż. Więc jeśli kobieta nie nakrywa głowy w czasie modlitwy, czy prorokowania w zgromadzeniu, to nasuwa mi się pytanie. Czy wtedy kobieta hańbi tylko swoją głowę, czy też męża, który jest jej głową? Czy nie ma tu sprzeczności logicznej w przypadku małżeństwa? W Ewangelii Mateusza 19,6 czytamy o małżeństwie takie słowa: „A tak już nie są dwoje, ale jedno ciało. Co tedy Bóg złączył, człowiek niechaj nie rozłącza”. Oczywiście kontekst wskazuje na jedność w Chrystusie. Czyli nie chodzi o "dwugłowe ciało", tylko o CIAŁO CHRYSTUSA, którego ON jest GŁOWĄ. Jednak w naszym kluczowym dla tego rozważania fragmencie mamy do czynienia jednocześnie z zakazem dla męża i z nakazem dla żony wykonywania tej samej czynności, czyli nakrywania głowy. Wobec rozbudowanego uzasadnienia Pawła w tym fragmencie, to jednak jest chyba zbyt duże uproszczenie. Ponieważ będąc konsekwentnie logicznym może się okazać, że mężczyzna, który przez przypadek nakryje głowę w czasie modlitwy, czy prorokowania w zgromadzeniu może przez to zhańbić Chrystusa, który jest jego GŁOWĄ. Zwróćmy też uwagę na to, że ten tekst nie odnosi się negatywnie tylko do "żony z nienakrytą głową'', ale zawiera także wyraźnie negatywne odniesienie do ''męża z nakrytą głową''. Odnotujmy także fakt, że w tłumaczeniu Biblii Warszawskiej w dalszej części tego fragmentu Paweł przeprowadza swoją argumentację już na pewnym uogólnieniu problemu, czyli zamienia ''męża'' na ''mężczyznę'' i ''żonę'' na ''kobietę''. Jednak w oryginalnej grece nowotestamentowej, to są te same słowa w przypadku ''kobiety'' i ''żony''. Natomiast są to różne greckie słowa w przypadku ''mężczyzny'' i ''męża'', aczkolwiek są one dosyć dowolnie tłumaczone w różnych przekładach biblijnych.

Przyjrzyjmy się kontekstom kulturowemu i historycznemu. Korynt jest starym miastem greckim położonym na przesmyku między Morzem Egejskim i Adriatykiem. Lokalizacja miasta była bardzo korzystna ze względu na krzyżujące się tam szlaki handlowe. W związku z tym w Koryncie odczuwalne były wpływy kultury bliskowschodniej, judaizmu i pogaństwa europejskiego. Miasto przyciągało ludzi różnych narodowości. Górował nad nim "Akrokorynt" – stroma skała z wzniesionym na niej akropolem, czyli ''górnym miastem''oraz świątynią ku czci ''bogini miłości'' Afrodyty. Sakralna prostytucja i duży przepływ ludności przyczyniły się do tego, że koryncka rozwiązłość obyczajów stała się przysłowiowa, a miasto miało złą sławę. Mam tu na myśli takie określenia, jak ''córy Koryntu'', czy ''hetery''. W czasie swojej drugiej podróży misyjnej apostoł Paweł przebywał w Koryncie przez osiemnaście miesięcy. Założył tam zbór chrześcijański, do którego później skierował co najmniej dwa listy wchodzące w skład Nowego Testamentu (1. i 2. List do Koryntian).

Korynt był miastem, w którym dochodziło do skrajnych zachowań obyczajowych. Podobnie jak w innych miastach greckich prostytucja szerzyła się zarówno wśród kobiet, jak i mężczyzn. W szczególności w Koryncie występował proceder uprawiania nierządu rytualnego w świątyniach pogańskich przez kobiety i zdarzało się, że miały one ogolone głowy. Mężczyźni uprawiający prostytucję z kobietami lub mężczyznami często nosili z kolei długie włosy. Można sobie wyobrazić, że gdy takie osoby nawracały się, to jakie zamieszanie mogło robić się w zborze chrześcijańskim, gdy stawali obok siebie mężczyzna z długimi włosami i kobieta z ogoloną głową.

Dalszy ciąg w części 2.

Bogdan Podlecki

środa, 3 maja 2017

Religijny duch Izebel cz. 5

Religijny duch Izebel cz. 5

Jak działa duch Izebel w człowieku? To zawsze zaczyna się niewinnie. Przychodzi pokusa zrobienia czegoś ''dobrego'' dla kogoś lub dla społeczności. To mogą być np. ''korygujące proroctwa''. Nieodrzucona pokusa przeradza się w praktyczne uczynki. Chwała Bogu za to, że ON pokazuje działanie tego ducha także przez i z pomocą innych ludzi, którzy mieli już takie doświadczenia. Wyjściem jest zawsze wgląd w swoje serce i motywacje. "Bóg patrzy na serce", to znaczy, że pokazuje nam, co naprawdę mamy w sercu. Religijny duch Izebel jest dosyć często ''słyszalny'' poprzez osoby kontestujące głoszone SŁOWO, w tym także nauczania na temat duchowych zwiedzeń. Z reguły to są subtelne dyskusje poza plecami pastorów, czy innych liderów w społecznościach. Jednak w zaawansowanych przypadkach zwiedzeń, to mogą być otwarte konfrontacje w formie dyskusji podważających autorytet, np. głoszącego kazanie. Owszem powinniśmy rozsądzać duchowo, także głoszone kazania, czy nauczania. Jednak jeżeli mamy niepokój w jakiejś szczegółowej kwestii, to o ile jest to możliwe, porozmawiajmy o tym z osobą, która głosiła to przesłanie. Jeśli nie mamy takiej możliwości, to porozmawiajmy z osobą o niekwestionowanym autorytecie duchowym. Tak na marginesie, mam taką swoją interpretację znanego fragmentu w 1. Liście do Koryntian 14,33: „Jak we wszystkich zborach świętych niech niewiasty na zgromadzeniach milczą, bo nie pozwala się im mówić; lecz niech będą poddane, jak i zakon mówi. A jeśli chcą się czegoś dowiedzieć, niech pytają w domu swoich mężów; bo nie przystoi kobiecie w zborze mówić”. Kontekstem tego fragmentu jest problem porządku w zgromadzeniu chrześcijańskim. No cóż, być może Paweł natknął się na manifestację ducha Izebel w osobach nadmiernie dyskutujących kobiet? Doświadczony kaznodzieja powinien wiedzieć, że publiczna konfrontacja z tym duchem niekoniecznie jest najlepszą reakcją. Najczęściej wystarczy uciszyć ducha w zgromadzeniu, a konfrontację i uwolnienie można przenieść ''do domu'', jak to sugeruje Paweł w tym biblijnym fragmencie. Tym bardziej, że ówcześni chrześcijanie mieli spotkania także w prywatnych domach.

Jeżeli występują pojedyncze cechy kontroli człowieka przez ducha Izebel, to nie muszą one jeszcze świadczyć o manifestacji, czy działaniu tego ducha. To mogą być po prostu symptomy niedojrzałości chrześcijańskiej. Jednak ich nagromadzenie oraz przedłużające się działanie i oddziaływanie w kościele, małżeństwie, czy rodzinie już może świadczyć o wpływie tej duchowej warowni. Pewne przejawy mogą być bardziej widoczne, a inne mogą być ukryte. Kiedyś zetknąłem się dosyć blisko z pewnym małżeństwem z symptomami warowni ducha religijnego Izebel. Przejawiało się to mówieniem "w dobrej wierze" z innymi ludźmi o błędach przywódczych w zborze. Jednak to małżeństwo nigdy nie potrafiło uzasadnić dlaczego nie rozmawia o tym bezpośrednio z pastorem. Kobieta początkowo promowała służbę swojego męża w zborze, także przez ''proroctwa''. Potem sama zaczęła być bardzo aktywna, włącznie z dużym ''parciem'' na nauczanie. Jak zakończyła się ich ''służba'' w tym zborze? Bardzo typowo. W wyniku konfrontacji duchowej przeprowadzonej przez przywództwo zboru przenieśli się do innej społeczności. Potem jeszcze do innej. Co dzieje się z nimi dzisiaj? Nie wiem. Straciłem z nimi kontakt.

Jakie mogą być nasze kroki w kierunku uwolnienia od wpływu warowni ducha Izebel? Jeżeli widzimy przejawy tego duchowego zwiedzenia w sobie lub innej osobie, to zawsze najlepszym wyjściem jest wyznanie tego Bogu. On zawsze da nam najlepszą duchową strategię. Jeżeli problem jest głębszy, to może być potrzeba wyznania tego osobie z niekwestionowanym duchowym autorytetem, do której mamy zaufanie. Jeżeli problem jest bardzo zaawansowany, to może być potrzeba bezpośredniej konfrontacji duchowej. Z moich doświadczeń wynika, że duch Izebel po zdemaskowaniu wycofuje się, ale po szczerym wyznaniu i modlitwie wiary ucieka. Niestety, w wyniku konfrontacji duchowej bardzo często ucieka wraz ''z ciałem'', czyli osobą zniewoloną przez tego ducha. Duch Izebel bardzo dba o anonimowość. Więc każda konfrontacja z nim musi być oparta na ujawnionych faktach, popartych świadectwami konkretnych osób. To bardzo groźna warownia ducha religijnego. Błędem jest lekceważenie jej w kościele na rzecz źle pojętej jedności. Niestety, tak jak większość problemów, ten duch sam nie ucieknie, ani nie zniknie. W przypadku braku konsekwencji w konfrontowaniu go może się jeszcze głębiej ukryć. Nie można być biernym w rozpoznawaniu symptomów i konfrontacji z tym duchem. Jednak wierzę, że to ostatecznie Pan Bóg rozprawi się z tą religijną warownią duchową mającą wpływ na ludzi, a przez to także na Kościół Pana Jezusa Chrystusa. Wyraźnie zapowiedział to w Księdze Jeremiasza 23,30-32: „Dlatego Ja wystąpię przeciwko tym prorokom - mówi Pan - którzy sobie nawzajem wykradają moje słowa. Oto Ja wystąpię przeciwko prorokom - mówi Pan - którzy używają swojego języka i mówią, że to "wyrocznia''. Oto Ja wystąpię przeciwko prorokom, którzy za proroctwa podają sny kłamliwe - mówi Pan - a opowiadając je, zwodzą mój lud swoimi kłamstwami i przechwałkami. A przecież Ja ich nie posłałem ani im niczego nie nakazałem, oni zaś temu ludowi zgoła nic nie pomagają - mówi Pan”.

Bogdan Podlecki

wtorek, 2 maja 2017

Religijny duch Izebel cz. 4

Religijny duch Izebel cz. 4

Działanie ducha Izebel, mimo jego nazwy nie dotyczy tylko kobiet i nie dotyczy tylko małżeństw. Biblijnym przykładem może być pierwszy król Izraela – Saul. Manipulował innymi ludźmi swoją ''skromnością na pokaz'', np. ukrywając się przed ogłoszeniem go królem przez ludzi. Jednak jak doszedł do władzy, to był arogancki, nawet mimo świadomości utraty Bożego powołania. Duch religijny doprowadził go do nadgorliwości, np. przy złożeniu fałszywej ofiary Bogu Izraela. Inne biblijne przykłady. W 1. Księdze Samuela 25,2-42 czytamy o małżeństwie Abigail i Nabala. Duch religijny wykorzystał mężczyznę Nabala do przeciwstawienia się autorytetowi Dawida. Jego żona Abigail przeciwstawiła się temu duchowi. To była zupełnie inna sytuacja niż w małżeństwie Izebel i Achaba, w tym także w kwestii zamiany ról mężczyzny i kobiety. Jednak w tym przypadku, to Abigail przeciwstawiła się temu duchowi w swoim mężu, czego nie uczynił Achab w stosunku do swojej żony. W Dziejach Apostolskich 5,1-11 czytamy o małżeństwie Safiry i Ananiasza. Duch religijny mógł działać w obojgu z małżonków, ponieważ uzgodnili między sobą ''oszustwo''. Dlaczego sądzę, że to był duch Izebel? Mieli problem z obłudą i uznaniem autorytetów w kościele, do którego chcieli należeć i żadne z nich nie chciało pokutować z tego.

Apostoł Paweł wielokrotnie demaskował tego ducha i przywoływał swoich współpracowników do podporządkowania się Bożemu autorytetowi. Opis tych przykładów jest rozproszony w Listach Pawła. Dwa z nich wydają mi się ewidentne. Pierwszy możemy znaleźć w Liście do Filipian 4,2-3. Znajdujemy tam naganę Pawła dla Ewodii i Syntychy. Wydaje się, że obie kobiety miały problem z uznaniem autorytetu w służbie. Drugi przykład jest w 1. Liście do Tymoteusza 1,18-20. Chodzi o Himeneusza i Aleksandra. Wygląda na to, że wypowiedzieli autorytet w służbie i w wyniku tego poszli w odstępstwo. O ile o tego samego człowieka chodzi także w 2. Liście do Tymoteusza 4,14-15, to czytamy tam o tym, że Aleksander, z zawodu kotlarz jawnie przeciwstawił się autorytetowi apostoła Pawła.

W Księdze Objawienia znajdujemy fragment dotyczący działania ducha Izebel w kościele. Chodzi o słowa Pana Jezusa Chrystusa w 20. wersecie 2. rozdziału: „Lecz mam ci za złe, że pozwalasz niewieście Izebel, która się podaje za prorokinię, i naucza, i zwodzi moje sługi, uprawiać wszeteczeństwo i spożywać rzeczy ofiarowane bałwanom”. Sformułowanie "podaje się za prorokinię" sugeruje, że ten duch manifestuje się w fałszywych proroctwach. Dąży do zdominowania prawdziwych duchowych proroctw przez zafałszowane cielesne proroctwa, często wygłoszone w ''dobrej wierze''. Takie działanie ducha religijnego ma na celu skupienie uwagi na osobie ''proroka'', czy też ''prorokini''. Duch Izebel atakuje posługę proroczą. Przykładem może być atak ducha Izebel w osobie żony Heroda na posługę Jana Chrzciciela. Ten duch domaga się ofiary z życia. Tak samo, jak w konfrontacji Eliasza z warowniami duchów religijnych Baala i królowej niebios, zwanej też Aszerą.

Duch Izebel działa ''zaocznie'' w kościele. Posługuje się przekazywaniem "poufnych informacji" pomiędzy członkami lokalnego kościoła. Jego celem jest podważenie autorytetu przywódczego. Jak rozpoznać działanie ducha religijnego Izebel w człowieku? Są pewne cechy rozpoznawcze osoby będącej pod wpływem tej warowni, chociaż niekoniecznie świadomej tego faktu. Taka osoba wydaje się mieć obdarowanie prorocze, jednak ukrytym celem takich ''proroctw'' jest kontrola osób, które prorokują w Duchu Chrystusowym. Osoba kontrolowana przez religijnego ducha Izebel stara się utrzymywać bliskie relacje z osobami uznawanymi za duchowe w celu ich kontroli. Często znajduje "najsłabsze duchowe ogniwo" w kościele lokalnym, czyli osoby ''słabsze w wierze''. Celem jest manipulowanie nimi, żeby podważać autorytet liderów. Najczęściej takie osoby działają na dwa fronty, czyli wskazują liderom ''słabe punkty'' i jednocześnie buntują ''słabszych w wierze'' przeciwko tym liderom. Po otrzymaniu uznania za swoją działalność, taka osoba utrzymuje postawę fałszywej pokory. Jest to jednak czasowe zachowanie. W przypadku konfrontacji duchowej taka osoba zawsze przyjmuje postawę obronną, np. w ''duchowych'' sformułowaniach typu: "Bóg mi powiedział", czy też "to moje indywidualne Boże prowadzenie". Taka osoba często utrzymuje, że ma szczególnie proroczy wgląd w kwestie misji i przyszłości kościoła. Jednak przeważnie komunikuje to "innym" z pominięciem autorytetów przywódczych. U takiej osoby występują raczej ukryte potrzeby docenienia ze strony "wszystkich". Natomiast indywidualnie komunikuje "wszystkim" brak doceniania jej ze strony przywódców. Unika przy tym możliwości rozsądzenia i skonfrontowania swoich ''proroctw''. Taka osoba wykorzystuje każdą sytuację, żeby nauczać. Chce być postrzegana w kościele jako osoba bardzo duchowa, unikając przy tym konfrontacji duchowych. W większości przypadków jest to osoba dominująca w relacjach i kontrolująca wszystkich członków swojej rodziny.

Ciąg dalszy w części 5.

Bogdan Podlecki

Poprzednia część                                 Następna część

poniedziałek, 1 maja 2017

Religijny duch Izebel cz. 3

Religijny duch Izebel cz. 3

Przyjrzyjmy się teraz motywacjom Izebel w historii z winnicą Nabota. Dostrzegła to, że mąż ma zły humor z powodu niemożności zaspokojenia swojej zachcianki. Ta historia od razu stawia Izebel w złym świetle, więc nie będziemy omawiać możliwych dobrych rozwiązań tej sytuacji, np. dobra uczta dla męża na poprawę humoru. Trzymajmy się faktów. Izebel świadomie wykorzystała tę sytuację, żeby przejąć duchową inicjatywę. Kontekst postępowania Izebel znajdujemy w kilku wcześniejszych biblijnych fragmentach. Na jej ''religijne'' pochodzenie wskazuje werset w 1. Księdze Królewskiej 16,31: „Niczym to jeszcze było, że chodził w grzechach Jeroboama, syna Nebata, lecz ponadto pojął on za żonę Izebel, córkę Etbaala, króla Sydonu, i służył Baalowi, i oddawał mu pokłon”. Izabel wniosła do Izraela religijność z domu rodzinnego. Achab prawdopodobnie stał się czcicielem Baala pod jej wpływem. Czyli można powiedzieć, że Achab i Izebel byli sobie duchowo bliscy – oboje czcili bożka Baala. Słowo ''Baal'', tłumaczy się jako "pan", "właściciel", a nawet "mąż". Ten bożek "odpowiadał" między innymi za opady deszczu, a w szerszym zakresie za plony rolne. To była duchowa terytorialna warownia religijna. Gorliwość religijną Izebel można zobaczyć w 1. Księdze Królewskiej 18,4: „Gdy bowiem Izebel kazała tępić proroków Pana, Obadiasz zgromadził stu proroków, ukrył ich po pięćdziesięciu w pieczarach i żywił ich chlebem i wodą”. Czytamy o tym także w 19. wersecie tego samego rozdziału: „Poślij tedy teraz i zgromadź do mnie całego Izraela na górze Karmel oraz owych czterystu pięćdziesięciu proroków Baala i czterystu proroków Aszery, którzy jadają u stołu Izebel”. Izebel była aktywną, a nawet ortodoksyjną wyznawczynią Baala. Można powiedzieć, że była pod wpływem warowni ducha religijności, który manifestował się w postaci kultu bożków Baala i Aszery. Co jednak nie oznacza, że Achab o tym nie wiedział lub jak kto woli – wolał nie wiedzieć. Na marginesie zwróćmy uwagę na to, że w tym ostatnim fragmencie widoczna jest hierarchiczna współpraca warowni duchów religijnych: Baala i Aszery, czyli inaczej królowej niebios.

Izebel wykorzystała wycofanie Achaba. To było duchowe przejęcie autorytetu nad nim. Co robi duch religijny manifestujący się w Izebel? Przede wszystkim manipuluje autorytetem. W dalszej części tego rozważania będę nazywał tę warownię w skrócie "duchem Izebel". Jednak ten duch nie manifestował się tylko w Izebel. Achab także był pod jego wpływem. W Achabie spowodował jego wycofanie się z autorytetu. Natomiast w Izebel spowodował natychmiastowe przejęcie tego autorytetu. Z pozoru nic się nie stało, co byłoby widoczne dla zewnętrznych obserwatorów. Autorytet królewski pozostał w królewskiej parze małżeńskiej. Jednak w wyniku wycofania się Achaba nastąpiło działanie Izebel pod przykrywką autorytetu męża. W Izraelu namaszczony był tylko jeden władca i był nim Achab. Jednak w tym przypadku nastąpiła ''zamiana'' autorytetu w małżeństwie. Izebel była energiczna. Lubiła "porządek" według swojego pojmowania. Egzekwowała autorytet dla własnych celów, co było widoczne w historii z przejęciem winnicy Nabota. Jednak faktem jest to, że stało się tak za przyzwoleniem Achaba.

Duch Izebel nie ubezwłasnowolnia człowieka, ale w wyniku jego wycofania manipuluje nim dla własnych celów. Na przykładzie Achaba i Izebel można powiedzieć, że ten duch nie rozbija małżeństwa. Przynajmniej na początku. Jednak małżeństwo jako przymierze jest wtedy poddane duchowi Izebel. Tylko wtedy, gdy jedno z małżonków przeciwstawia się temu duchowi może dochodzić do jego ingerencji w trwałość małżeństwa. Król Achab był obdarzonym autorytetem liderem we wspólnocie Izraela. Duch Izebel stara się zawładnąć tym autorytetem. Ten duch jest jedną z odmian ducha religijnego. Achab z własnego wyboru stał się słabym ''przywódcą w królewskim małżeństwie''. Ta słabość przejawia się w przyzwoleniu na manipulowanie sobą dla własnej wygody. Czy nie doświadczamy tego w różnym stopniu i w różnych aspektach naszego życia, zarówno jako mężczyźni, jak i kobiety? Izebel zawarła z mężem formę pewnego przymierza w celu osiągnięcia konkretnego celu. To odbyło się w bardzo pokorny i poddany sposób. Jednak to była obustronna manipulacja ze świadomym przyzwoleniem na nią. Kiedy duch Izebel przejmie już kontrolę, a nawet w pewnym sensie władzę, to wychodzi na jaw jego prawdziwe oblicze w postaci arogancji. Przykładem jest sposób rozwiązania sprawy z Nabotem.

Ciąg dalszy w części 4.

Bogdan Podlecki

Poprzednia część                                 Następna część

Religijny duch Izebel cz. 2

Religijny duch Izebel cz. 2

Jakie były motywacje Achaba w kwestii transakcji kupna winnicy od Nabota? Działka była blisko pałacu. Więc to, co chciał było w zasięgu wzroku i przynosiło owoce. To było wygodne. Nie musiał się wysilać, by szukać dalej, więc logicznym było, że mógł to mieć. Zastosowanie dla nas? Mamy zadanie do wykonania, ale po pewnym czasie nieco nam się znudziła ta praca. Więc znajdujemy pretekst, żeby zająć się czymś innym, co nie wymaga takiego wysiłku. Podjęliśmy się jakiejś służby w społeczności, jednak to, co robimy już nam tak spowszedniało, że chcemy robić coś innego. A jeszcze lepiej jak przejmiemy czyjąś służbę, tym bardziej, że wcześniej widzieliśmy owoce pracy tej osoby. Oczywiście zmieniamy, czy przejmujemy służbę w dobrej wierze! Achab proponował Nabotowi zamianę winnicy na inną działkę lub odkupienie za dobrą cenę. W szukaniu wygody zawsze znajdziemy dobre argumenty, a i ostatecznie jesteśmy gotowi dobrze zapłacić. Jednak duchowa cena takiej wygodnej transakcji może być destrukcyjna dla naszego życia. 

Jako ilustrację problemu wierności w małym napiszę teraz coś o mnie, a właściwie o nas. Jakiś czas temu razem z żoną zainicjowaliśmy w naszej społeczności i przyłączyliśmy się do inicjatywy ''Modlitwa 24/7" za Polskę i nie tylko. To było świadome zobowiązanie do modlitwy przez jedną godzinę w tygodniu w wyznaczonej porze. Teraz chwilę tylko o mnie. Przez pierwszy rok było super. Pełna dyscyplina w dzień, czy w nocy. Potem było coraz gorzej. Przyszły wewnętrzne pytania. Gdzie tam ja w jakiejś godzince modlitewnej? Przecież mam inne powołanie. W tym czasie może coś napiszę, przecież w tej dziedzinie widzę jakieś owoce. A tu co? Modliłem się o Tuska, to wyniósł się do Brukseli. Modliłem się o ''swojego'' prezydenta, a wygrał Andrzej Duda. Nie tak miało być! Przyszły wewnętrzne myśli. Nie, to jest chyba jednak ''działka'' tylko dla mojej żony. Tym bardziej, że skoro ona to zainicjowała, to niech ciągnie dalej. Ja w tym czasie ''dokupię'' coś blisko – przecież pisanie i publikowanie na Bożą chwałę, to prawie jak modlitwa. Jesteśmy ludźmi i mamy swoje kryzysy. Moja żona też je miała, ale była w tym dłużej wierna. Ja miałem większe kryzysy, ale momentami wracałem do starej ''działki''. W końcu oboje mieliśmy pokusę sprzedać tę ''działkę'' innym i może kupić gdzieś blisko jakieś nowe ''pole''. Pokusa była bardzo realna. W końcu to tylko jedna godzina na 24 i w jednym dniu na 7. Przecież to tylko 0,6% tygodniowego czasu ''Modlitwy 24/7''. Na pewno w tym wyznaczonym czasie jeszcze ktoś się modli. Jednak prawda jest taka, że w tym czasie rzeczywiście możemy robić coś nowego lub też możemy nie robić nic. To tak, jak w pewnym dowcipie sytuacyjnym: ''Jak mam czas, to siedzę i myślę. Jak nie mam czasu, to tylko siedzę''. To, że wydaje nam się, iż rozwiązaniem jest "kupienie sobie czegoś nowego" może być i przeważnie jest zwiedzeniem. Tylko dzięki wierności w małym Pan Bóg może nam powierzyć coraz to większe rzeczy. Ciekawi was, jak rozwiązał się problem? W naszej lokalnej społeczności ta inicjatywa wygasła. Czy stało się dobrze? Raczej nie. Niezbyt udanym usprawiedliwieniem jest także to, że modlimy się o Polskę poza harmonogramem ''Modlitwy 24/7''.

Wróćmy jeszcze do Achaba. On chętnie zgodził się na pomoc żony. To było dla niego wygodne, ponieważ nie musiał nic robić. Oddał pole do działania żonie. Wycofał się i umożliwił jej przejęcie inicjatywy. Jego wycofanie nie polegało na rezygnacji z zachcianki, ale na świadomym oddaniu inicjatywy. Wiedział na co się decyduje, bo Izebel wyraźnie określiła, że jego zachcianka zostanie spełniona. O Achabie czytamy w 1. Księdze Królewskiej 21,25-29: „Nie było doprawdy takiego jak Achab, który by tak się zaprzedał, czyniąc to, co złe w oczach Pana, do czego przywiodła go Izebel, jego żona. Postępował nader ohydnie, chodząc za bałwanami, podobnie jak to czynili Amorejczycy, których Pan wypędził przed synami izraelskimi. A gdy Achab usłyszał te słowa, rozdarł swoje szaty, wdział wór na swoje ciało i pościł, i sypiał w worze, i chodził przygnębiony. Toteż doszło Eliasza Tiszbity słowo Pana tej treści: Czy widziałeś, że Achab ukorzył się przede mną? Dlatego, że ukorzył się przede mną, nie sprowadzę nieszczęścia na jego życie, ale za życia jego syna sprowadzę nieszczęście na jego ród”. No cóż, początek tego fragmentu, to bardzo negatywna opinia o Achabie. Jednak Achab ukorzył się przed Bogiem na skutek karcących słów skierowanych do niego przez proroka Eliasza. Czy była to szczera pokuta? Pewnie tak, ponieważ Bóg zmienił decyzję w stosunku do jego osoby. Jednak Achab nie wytrwał w przemianie swojego charakteru. Czytamy o nim dalej w Biblii, że czynił "zło w oczach Pana". Wygląda na to, że w tym krytycznym momencie rozdarł szaty, ale później już nie "rozdarł serca". Pan Bóg patrzy na serce. Ważna jest pokuta, ale równie ważne jest wytrwanie w odwróceniu się od grzechu.

Ciąg dalszy w części 3.

Bogdan Podlecki

Poprzednia część                                 Następna część

Religijny duch Izebel cz. 1

Religijny duch Izebel cz. 1

W tym artykule rozważę pewną historię opisaną w 21. rozdziale 1. Księdze Królewskiej. Jej uzupełnienie znajduje się też w innych fragmentach w Biblii. To jest biblijna historia królewskiego małżeństwa Izebel i Achaba, a właściwie pewien epizod z ich życia. Jednak ta historia miała i w dalszym ciągu ma duchowe konsekwencje nie tylko w relacjach małżeńskich. Przeczytajmy 1. werset naszego kluczowego dla tego rozważania fragmentu: „Po tych wydarzeniach miała miejsce następująca sprawa:”. Po jakich wydarzeniach? Chodzi o zapowiedzianą przez Eliasza długotrwałą suszę, która potem była bezpośrednim powodem do konfrontacji duchowej z bałwochwalstwem Izraela, także poprzez wpływ Izebel. Jednak w tym artykule nie będę się tym aspektem zajmował. Przeczytajmy dwa kolejne wersety: „Jezreelczyk Nabot miał w Jezreel winnicę tuż obok pałacu Achaba króla Samarii. I rzekł Achab do Nabota: Odstąp mi swoją winnicę, a ja urządzę sobie tam ogród warzywny, gdyż jest ona tuż obok mojego pałacu; ja zaś dam ci za nią winnicę lepszą od niej albo - jeśli wolisz - zapłacę ci za nią cenę kupna w srebrze. Lecz Nabot odpowiedział Achabowi: Niech mnie Pan ustrzeże, abym ci miał odstąpić dziedzictwo po moich ojcach”. Zwróćmy uwagę na fakt, że król chciał odkupić ''działkę'' wbrew obowiązującemu prawu. Dziedzictwo ziemi w Izraelu musiało zostać w obrębie rodziny z danego plemienia Izraela.

Przeczytajmy dalszy fragment do 16. wersetu: „Achab odszedł do swojego domu posępny i gniewny z powodu odpowiedzi, jaką mu dał Jezreelczyk Nabot, mówiąc: Nie odstąpię ci dziedzictwa po moich ojcach. Potem położył się na łożu swoim i odwrócił się twarzą do ściany i nie przyjmował posiłku. A gdy przyszła do niego Izebel, jego żona, zapytała go: Czemu jesteś taki posępny i nie przyjmujesz posiłków? Odezwał się do niej: Rozmawiałem z Nabotem Jezreelczykiem i rzekłem do niego: Odstąp mi swoją winnicę za pieniądze lub - jeśli wolisz - dam ci także w zamian winnicę. A on na to: Nie odstąpię ci mojej winnicy. Izebel, jego żona, rzekła do niego: To ty sprawujesz władzę królewską w Izraelu? Wstań, przyjmij posiłek i bądź dobrej myśli. Ja dam ci winnicę Nabota Jezreelczyka. Potem napisała w imieniu Achaba listy i opatrzyła je jego pieczęcią, i wysłała te listy do starszyzny i przedniejszych obywateli, którzy mieszkali w jego mieście razem z Nabotem. W listach tych zaś napisała tak: Ogłoście post, a Nabota postawcie wśród ludu na przedzie. Wysuńcie przeciwko niemu dwóch nikczemnych ludzi, którzy złożą świadectwo tej treści: Bluźniłeś przeciwko Bogu i królowi. Potem wyprowadźcie go i ukamienujcie go na śmierć. Obywatele jego miasta, mianowicie starszyzna i przedniejsi obywatele, którzy mieszkali w jego mieście, uczynili według rozkazu Izebel, zawartego w listach, które ona przysłała do nich. Ogłosili post i postawili Nabota wśród ludu na przedzie. Potem przyszli dwaj nikczemni ludzie, zasiedli na przeciw niego i ci nikczemni ludzie złożyli wobec ludu takie świadectwo przeciwko Nabotowi: Nabot bluźnił przeciwko Bogu i królowi. Wyprowadzili go tedy poza miasto i ukamienowali, i umarł. Następnie posłali do Izebel wiadomość, że Nabot został ukamienowany i nie żyje. Gdy więc Izebel dowiedziała się, iż Nabot został ukamienowany i nie żyje, rzekła do Achaba: Wstań! Weź w posiadanie winnicę Nabota Jezreelczyka, której nie chciał ci odstąpić za pieniądze, Nabot bowiem nie żyje, gdyż umarł. Toteż Achab, usłyszawszy, że Nabot nie żyje, wstał, aby pójść do winnicy Nabota Jezreelczyka i objąć ją w posiadanie”.

Taka sobie historia. Nie będę dyskutował na temat innego niż tu podanego rozwiązania problemu sprzedaży ziemi. Nie będę też dyskutował o zachowaniu poddanego Nabota wobec propozycji króla Achaba. Każda dyskusja na temat sytuacji opisanej w Biblii ze współczesnej perspektywy jest bezsensowna. W tej historii mamy realia ok. IX wieku przed Chrystusem, czyli jest to perspektywa ok. 3000 lat wstecz. Natomiast będę analizował zastosowanie pewnych uniwersalnych zasad w naszym życiu w kontekście tej historii. Spojrzymy na ten epizod z punktu widzenia relacji małżeńskich w czasie rozwiązywania mniej, czy bardziej złożonego problemu. A właściwie przyjrzymy się bliżej wzajemnemu oddziaływaniu duchowych postaw małżonków na siebie.

Przyjrzyjmy się najpierw postawie Achaba. Miał zachciankę, którą chciał spełnić w dobrej wierze i metodami pokojowymi. Czy my mężczyźni nie miewamy zachcianek, które chcemy realizować, oczywiście w dobrej wierze? Ten problem dotyczy także kobiet, ponieważ role mogą być odwrócone i nie jest to ''biblijny gender'' … . Achab spotkał się z odmową ze strony Nabota. Na marginesie, jedno ze znaczeń imienia "Nabot", to "przynosić owoce". Motywacja Achaba była taka – kupić coś, co widać, że przynosi owoce i jest blisko. Nie można od razu i jednoznacznie potępić tego jako złą motywację.

Jako przerywnik, taki mini quiz biblijny. Czy Jezus wypowiedział słowa: "nabądź złota w ogniu wypróbowanego"? Jeśli tak, to gdzie jest ten fragment w Biblii? Nie wiem czy i jak odpowiedziałeś(aś) na to pytanie. Może odpowiedzią było milczenie. Niektórzy mówią, że "milczenie jest znakiem zgody", a nawet mówi się, że "milczenie jest złotem". Teraz moja odpowiedź. Brzmi ona – PRAWIE TAK. Cały werset, o który chodziło z Księgi Objawienia 3,18 w tłumaczeniu Biblii Warszawskiej brzmi tak: „radzę ci, abyś nabył u mnie złota w ogniu wypróbowanego, abyś się wzbogacił i abyś przyodział szaty białe, aby nie wystąpiła na jaw haniebna nagość twoja, oraz maści, by nią namaścić oczy twoje, abyś przejrzał”. Okazuje się, że "prawie tak" czyni wielką różnicę! Pan Jezus mówił: "nabądź u MNIE złota w ogniu wypróbowanego". Istotne jest źródło, czyli gdzie nabywamy! Nawet jeśli chodzi o złoto. Jeżeli ktoś decyduje się na zakup złota, to o ile to jest możliwe powinien sprawdzić ''legalność'' jego pochodzenia, a przynajmniej jego jakość. No chyba, że nabywamy w sprawdzonym miejscu, np. u licencjonowanego jubilera. Tylko Pan Jezus Chrystus jest pewnym ŹRÓDŁEM ZŁOTA W OGNIU WYPRÓBOWANEGO. I niekoniecznie chodzi tu o ten cenny kruszec, zwany złotem. W naszym osobistym i społecznym chrześcijaństwie nabywamy "duchowe skarby". W osobistym życiu z Bogiem ponosimy także cenę naszego chrześcijaństwa. Także przez próby i doświadczenia testujące naszą przyjaźń z Bogiem. Nie wiem jakie masz doświadczenia z przyjaźniami w życiu? Faktem jest to, że te prawdziwe przyjaźnie muszą przejść próby wierności. Jest taka handlowa zasada: "Im mniej pośredników, tym niższa cena za tę samą jakość". Coś w tym jest, także w duchowym życiu. Więc zdecydowanie lepiej jest ''nabywać złoto" bezpośrednio u Chrystusa. Wspomniane wcześniej "prawie TAK", czyli "prawie prawda", czy inaczej "półprawda" może być po prostu kłamstwem. Diabeł jest mistrzem w manipulowaniu półprawdami, które w rzeczywistości są po prostu kłamstwami. On interpretuje także Boże Słowo na swoją korzyść. Próbował nawet wmanipulować Pana Jezusa w akceptację pokusy niezależności słowami w Ewangelii Łukasza 4,6: „Dam ci tę całą władzę i chwałę ich, ponieważ została mi przekazana, i daję ją, komu chcę”. Jego wypowiedź sugerowała to, że władzę otrzymał od Pana Boga. Prawdą w tym stwierdzeniu jest to, że przejął władzę na ziemi. Jednak kłamstwem jest to, że otrzymał ją od Pana Boga. Przejął autorytet w wyniku zwiedzenia pierwszych ludzi i w konsekwencji wyboru przez nich niezależności od Boga. Natomiast chwały domaga się jako uzurpator. To kłamstwo zostało zdemaskowane przez Chrystusa słowami w Ewangelii Łukasza 4,8: „Panu Bogu swemu pokłon oddawać i tylko jemu będziesz służył”.

Wróćmy jednak do Achaba. On chciał nabyć winnicę w niewłaściwym źródle zaopatrzenia. Prawda jest taka, że w wyniku jego uległości wobec pokusy poddał się pod autorytet duchowych zwierzchności, które nie omieszkały wykorzystać osoby mu bliskiej – jego żony Izebel. Trochę informacji historycznych o tym małżeństwie. Ojciec Achaba Omri zawarł przymierze z królem Tyru – Etbaalem I, którego córka, Izebel została żoną jego syna. Następca Omriego – Achab w zgodnej opinii autorów biblijnych był najgorszym władcą w dziejach Izraela. Zarzucane jest mu odstępstwo od wiary i pociągnięcie kraju w bałwochwalstwo, także w wyniku chwiejnego charakteru i nadmiernej uległości wobec swojej żony – Izebel.

Ciąg dalszy w części 2.

Bogdan Podlecki