sobota, 30 września 2017

Osobisty Goliat cz. 4

Osobisty Goliat cz. 4

Koniecznym krokiem w zwycięskiej strategii jest świadomość tego, że musi dojść do ostatecznego starcia z naszym osobistym gigantem. Gdy w końcu Dawid stanął naprzeciw Goliata, to on wydrwił go, znieważył i próbował zastraszyć. Czytamy o tym w 1. Księdze Samuela 17,43-44: „Rzekł tedy Filistyńczyk do Dawida: Czy ja jestem psem, że przychodzisz do mnie z kijami? I Filistyńczyk przeklął Dawida przez swoich bogów. I rzekł Filistyńczyk do Dawida: Podejdź do mnie, a dam twoje ciało ptactwu niebieskiemu i zwierzynie polnej”. To jest duchowa zasada. Zawsze znajdą się ludzie, często nawet najbliżsi, którzy będą podważać naszą wiarę. To mogą być okoliczności, czy słowa, które brzmią zastraszająco. Powinniśmy być czujni, jednak ze świadomością tego, że źródło strachu może mieć demoniczne podłoże. Wyraźnie pisze o tym apostoł w 1. Liście Piotra 5,8: Bądźcie trzeźwi, czuwajcie! Przeciwnik wasz, diabeł, chodzi wokoło jak lew ryczący, szukając kogo by pochłonąć”. W takich sytuacjach jako ludzie przeżywamy strach, a nawet paraliż. Serce Dawida było niezłomne, gdyż szedł w imieniu Boga Izraela. W końcu Goliat ruszył na Dawida z całym impetem wojownika, a ogarnięci trwogą Izraelici patrzyli, co będzie dalej. Sytuacja z ich perspektywy wyglądała fatalnie. Być może niektórzy z nich zadawali sobie pytanie: Czy można było coś zrobić wcześniej, żeby uniknąć tego, co dzieje się teraz? Jednak wzrok tych ludzi był ciągle utkwiony na Goliacie i drżeli o najbliższą przyszłość. Dawid jednak robił swoje i nie oglądał się na ludzi i niesprzyjające okoliczności. Dysponował procą i kamieniami, czyli niewielkimi środkami z ludzkiego punktu widzenia. Lecz Pan Bóg widząc w nim wiarę, pomnożył wielokrotnie siłę działania tych środków. Goliat został powalony za pomocą jednego kamienia. Jednak ten jeden strzał z procy na pewno był przez Dawida wielokrotnie wcześniej ćwiczony. Proca była jego standardowym wyposażeniem pasterskim. To nie był strzał na "chybił trafił". Dawid miał świadomość swojego obdarowania. Pan Bóg nie wymaga od nas zawsze "skoku w przepaść". Częściej wystarcza, że w realizacji Bożej woli dla naszego życia posuwamy się "krokami wiary", używając odkrytych wcześniej w nas talentów i wykorzystując nasze obdarowanie duchowe. Wzrok Dawida nie skupił się na Goliacie, czyli okolicznościach, lecz tam gdzie była nagroda, tam gdzie było zwycięstwo, czyli na Panu Zastępów. Gdzie kierujemy swój wzrok, kiedy przechodzimy doświadczenia, nawet te ekstremalne? Lekcją dla nas jest to, że mamy patrzeć na JEZUSA i zaufać MU. Mamy nastawić swój duchowy wzrok na PANA i oczekiwać JEGO działania wykonując jednak kroki wiary. 

Wreszcie ostatnim z etapów zwycięskiej duchowej walki jest to, że nasze działanie w wierze może być inspiracją dla innych ludzi, wierzących i niewierzących. Gdy Dawid pokonał Goliata, to całe wojsko Izraela puściło się w pogoń za Filistyńczykami i każdy wziął swoją nagrodę. Nasze zwycięstwo też daje możliwość uzyskania duchowych korzyści innym obserwatorom naszych zmagań. Gdy pokonamy swojego osobistego giganta, to na pewno zainspiruje to innych do podobnej walki. Wielu żyje w niemocy i strachu, gdyż na ich drodze życia stanął jakiś Goliat. Czy się do tego przyznajemy, czy też nie, to czujemy się słabi i brak nam wiary w to, że nasz gigant może zostać pokonany. W sytuacjach kryzysowych często zadajemy sobie, albo innym ludziom pytania: Dlaczego ja? Dlaczego ja muszę stoczyć bitwę z tym olbrzymem? W takich sytuacjach najlepiej pytać Pana Boga w osobistej modlitwie, a mniej polegać na ludziach. Odpowiedź jest jednak najczęściej prosta – Pan wybrał właśnie nas, abyśmy stali się inspiracją dla wielu. Pokonanie dzięki BOŻEJ MOCY osobistego Goliata, to kolejny etap naszej drogi na wyższy poziom dojrzałości chrześcijańskiej. Jednak po naszej stronie jest zawsze podjęcie decyzji o zaufaniu Panu Bogu i patrzenia z wiarą na to, co ON ma dla nas. Zachętę mamy w Psalmie 37,3-5: „Zaufaj Panu i czyń dobrze, mieszkaj w kraju i dbaj o wierność! Rozkoszuj się Panem, a da ci, czego życzy sobie serce twoje! Powierz Panu drogę swoją, zaufaj mu, a On wszystko dobrze uczyni”. 

Jeżeli spotkamy na naszej drodze osobistego Goliata, to pamiętajmy o kilku zasadach zwycięskiej strategii pokonania go w walce. 
1. Miejmy świadomość jego natury. Mógł wyrosnąć z problemu, z którym nie poradziliśmy sobie wcześniej, lecz jest po to, byśmy w BOŻEJ MOCY zrobili to teraz.
2. Patrzmy zawsze na to, jaka jest nasza nagroda. To ona powinna stać się naszą rzeczywistością, a nie okoliczności, które widzimy wokół siebie.
3. Nie patrzmy na okoliczności, lecz na Pana Jezusa Chrystusa, który stoi po naszej stronie.
4. Pokonujmy zniechęcenie. Jeżeli mamy przekonanie, że jesteśmy w Bożej woli, to oddzielmy się od tego, co nas zatrzymuje i stańmy ponad ludzkimi opiniami.
5. Miejmy świadomość, gdzie jest źródło naszego pokoju. Znajdziemy je w Słowie Bożym, w Bożych obietnicach i w tym, co Pan Bóg już dla nas uczynił.
6. Podejmijmy pozytywną decyzję wiary i bądźmy pewni, że musi dojść do ostatecznego starcia. Giganty rzadko kiedy same ustępują z naszej drogi. Pan Bóg zawsze wymaga, żebyśmy stanęli w wierze.
7. Nasze działanie w wierze jest zawsze inspiracją dla innych.
Te siedem punktów, to nie jest teoria ''7 kroków'' do duchowego zwycięstwa. To sprawdzona w praktyce duchowa strategia, którą można zastosować w naszym osobistym i społecznym chrześcijaństwie. Na koniec słowa zachęty dla wszystkich i na każdym etapie naszego boju z osobistym Goliatem z Psalmu 37, 34-40: „Miej nadzieję w Panu i strzeż drogi Jego, a On cię wywyższy, abyś odziedziczył ziemię! Ujrzysz zagładę bezbożnych! Widziałem okrutnego bezbożnika, rozpierającego się jak cedr Libanu. Ale przeminął i nie ma go, szukałem go, ale nie można było go znaleźć. Przeto wzoruj się na niewinnym i popatrz na prawego, bo przyszłość należy do męża pokoju. Natomiast przestępcy zginą pospołu, potomstwo bezbożnych będzie wytępione. Zbawienie sprawiedliwych przychodzi od Pana, On jest ich obroną w czasie niedoli. Pan wspomaga ich i ratuje; ratuje ich od bezbożnych i wybawia, bo w Nim szukali schronienia”.

Bogdan Podlecki

piątek, 29 września 2017

Osobisty Goliat cz. 3

Osobisty Goliat cz. 3 

Następnym etapem zwycięskiego planu pokonania osobistego Goliata jest patrzenie na to, a właściwie na TEGO, który jest źródłem prawdziwego POKOJU. Co było dla Dawida źródłem spokoju i odwagi? Dawid pamiętał o niedźwiedziu i lwie, które zabił własnymi rękoma. Pamiętał o tym, że w jego życiu pasterskim, to Pan wyrywał go z opresji dzikich zwierząt. Gdy stajemy przed wyzwaniem, to musimy wspominać te poprzednie chwile, w których Pan był naszą pomocą. Ktoś, kiedyś powiedział: "Jak wchodzisz w ciemność, to pamiętaj, co Bóg mówił do ciebie, gdy było jeszcze jasno". Jakie jest dla nas źródło prawdziwego pokoju? Każdy z nas ma jakieś świadectwo z przeszłości – chwile w których Pan Bóg dawał nam zwyciężać w naszych problemach. Napełniajmy się tą Bożą obecnością, która sprawiała, że byliśmy zwycięzcami w Panu. Bóg się nie zmienia, to okoliczności wokół nas zmieniają się i ciągle jakiś nowy gigant zastępuje nam drogę. Chociaż sytuacja może za każdym razem wyglądać inaczej, to musimy pamiętać, że prawdą jest to, co czytamy w Liście od Hebrajczyków 13,8: „Jezus Chrystus wczoraj i dzisiaj, ten sam i na wiekiPan Bóg mówi w SWOIM SŁOWIE, żebyśmy wszelką troskę złożyli na NIEGO. Czytamy o tym w Liście do Filipian 4,6-9: „Nie troszczcie się o nic, ale we wszystkim w modlitwie i błaganiach z dziękczynieniem powierzcie prośby wasze Bogu. A pokój Boży, który przewyższa wszelki rozum, strzec będzie serc waszych i myśli waszych w Chrystusie Jezusie. Wreszcie, bracia, myślcie tylko o tym, co prawdziwe, co poczciwe, co sprawiedliwe, co czyste, co miłe, co chwalebne, co jest cnotą i godne pochwały. Czyńcie to, czego się nauczyliście i co przejęliście, co słyszeliście, i co widzieliście u mnie; a Bóg pokoju będzie z wami”. 

Kolejny etap, to świadomość tego, że zawsze spotkamy się z cielesnym poradnictwem. Dawida chciano wyposażyć w zbroję i inne środki do walki. W 1. Księdze Samuela 17,38-39 czytamy o tym, że król Saul i jego doradcy chcieli go uzbroić. Dzisiaj też zawsze znajdziemy "cielesnych doradców", którzy powiedzą nam, co mamy zrobić i jak walczyć. Nasi doradcy będą uważać, że giganta nie można zwyciężyć bez ludzkich akcesoriów. Jednak Słowo Boże mówi inaczej, np. w Księdze Jeremiasza 17,5-8: „Tak mówi Pan: Przeklęty mąż, który na człowieku polega i z ciała czyni swoje oparcie, a od Pana odwraca się jego serce! Jest on jak jałowiec na stepie i nie widzi tego, że przychodzi dobre; mieszka na zwietrzałym gruncie na pustyni, w glebie słonej, nie zaludnionej. Błogosławiony mąż, który polega na Panu, którego ufnością jest Pan! Jest on jak drzewo zasadzone nad wodą, które nad potok zapuszcza swoje korzenie, nie boi się, gdy upał nadchodzi, lecz jego liść pozostaje zielony, i w roku posuchy się nie frasuje i nie przestaje wydawać owocu. Dawid czuł się wystarczająco wyposażony przez Pana. Pamiętał, co może zrobić Bóg nawet wtedy, gdy on z ludzkiego punktu widzenia, nie ma wystarczających środków aby zwyciężać. W Psalmie 33,16-18 czytamy: „Nie licznemu wojsku zawdzięcza król swe zwycięstwo, nie swej wielkiej sile zawdzięcza wojownik ocalenie. Koń zawodzi, gdy chodzi o zwycięstwo, a wielka jego siła nie zapewni człowiekowi ocalenia. Oto oko Pana jest nad tymi, którzy się go boją, nad tymi, którzy spodziewają się łaski jego”. Dawid pozostał sobą, czyli pasterzem, mimo że chciano w dobrej wierze zrobić z niego wojownika. Miał przekonanie, że wystarczy mu proca i kamień, czyli to, co dobrze znał. Miał wiarę w to, że jego zbroją będzie Pan Zastępów. Pan Bóg powołuje nas takimi jakimi jesteśmy. Istotniejsza jest nasza szczerość i autentyczność przed Bogiem, niż wkładanie maski i przybieranie postawy zwiększającej naszą powagę przed ludźmi.

Dalszy ciąg w części 4.

Bogdan Podlecki

Poprzednia część                                Następna część

czwartek, 28 września 2017

Osobisty Goliat cz. 2

Osobisty Goliat cz. 2

Kolejnym elementem zwycięskiej strategii w walce z naszym osobistym Goliatem jest patrzenie duchowym wzrokiem na Bożą obietnicę dla nas. Patrzmy na słowo prorocze, które Bóg skierował do naszego życia. Jeśli na naszej drodze stoi jakiś Goliat, to starajmy się dostrzegać to, co jest za nim. Skierujmy swój wzrok tam gdzie jest zwycięstwo. Gdy popatrzymy w taki sposób na swoją sytuację, to każdy gigant zrobi się o wiele mniejszy. Pan Bóg ma moc zmieniać rzeczywistość, którą my odbieramy za pomocą naszego rozumu. Jednak po naszej stronie jest zaakceptowanie Bożej rzeczywistości, zamiast swoich wyobrażeń, nawet wtedy, gdy wydają się takie realne. Bóg zachęca nas do takiej postawy w Księdze Jeremiasza 31,16: „Tak mówi Pan: Powstrzymuj swój głos od płaczu, a swoje oczy od łez, gdyż jeszcze będziesz miała nagrodę za swój trud - mówi Pan”. Bożą zachętę znajdujemy także w 2. Księdze Kronik 15,7: „Lecz wy bądźcie mocni i nie opuszczajcie waszych rąk, gdyż jest nagroda za wasze uczynki”. 

Następnym etapem jest pokonywanie zniechęcenia. Właśnie wtedy gdy serce Dawida zaczęło płonąć dla Pana Zastępów, to spotkał kogoś, kto go bardzo zniechęcał, a nawet oskarżał. W 1. Księdze Samuela 17,28 znajdujemy słowa wypowiedziane przez bliską mu osobę: „A gdy Eliab, najstarszy jego brat usłyszał, że tak rozmawia z wojownikami, uniósł się gniewem na Dawida i rzekł: Po co właściwie tu przyszedłeś i komu powierzyłeś tych kilka owiec na puszczy? Znam ja twoją zuchwałość i złość twojego serca, a przyszedłeś tutaj tylko, aby się przyglądać bitwie”. Gdyby Dawid słuchał go dalej, to być może upadłby na duchu. On jednak odwrócił się od niego i nie słuchał tego, co niszczy jego nadzieję i odwagę. Czytamy o tym w 30. wersecie: „I odwrócił się od niego ku innemu i rozmawiał o tym samym”. Wrócił do rozmowy, ale z kimś innym. Dalej rozmawiał o nagrodzie, czyli o czymś, co go budowało, a nie rujnowało. Gdy mamy przed sobą Goliata, to najgorszą rzeczą jest słuchać osób, które podważają naszą wiarę w Boże obietnice. Dobrym wyjściem jest odwrócić się od nich i przebywać z takimi, którzy ufają Panu. To także o tym pisze Boży prorok w Księdze Izajasza 40,27-31: „Czemu więc mówisz, Jakubie, i powiadasz, Izraelu: Zakryta jest moja droga przed Panem, a moja sprawa do mojego Boga nie dochodzi? Czy nie wiesz? Czy nie słyszałeś? Bogiem wiecznym jest Pan, Stwórcą krańców ziemi. On się nie męczy i nie ustaje, niezgłębiona jest jego mądrość. Zmęczonemu daje siłę, a bezsilnemu moc w obfitości. Młodzieńcy ustają i mdleją, a pacholęta potykają się i upadają, lecz ci, którzy ufają Panu, nabierają siły, wzbijają się w górę na skrzydłach jak orły, biegną, a nie mdleją, idą, a nie ustają”. 

Zawsze będą takie sytuacje, że czyjeś zdanie będzie próbowało nas zatrzymać, a nawet zranić. Jednak musimy pamiętać, że wiara jest ponad ludzką opinią. Jest też rzeczą oczywistą, że powinniśmy być ostrożni, ponieważ możemy spotykać się także z negatywnymi opiniami, które mogą być dla nas Bożą korektą. Bywa też i tak, że czyjaś pozytywna opinia mile nas połechce, ale w konsekwencji będzie nas odciągać od Bożej woli. Kluczem jest tu słyszenie Bożego głosu do naszego życia. Częściej jednak, to negatywne opinie nas zatrzymują. Jeżeli otrzymaliśmy SŁOWO od Pana Boga dla naszego osobistego życia i mamy Boże obietnice, to powinniśmy być wolni od opinii innych ludzi, które mogą nas zatrzymywać. Powinniśmy umieć znaleźć się ponad ludzkimi opiniami. Mogą być różne sytuacje, które nas zatrzymują w Bożym powołaniu. Może to być np. stan emocjonalny jakiejś osoby w naszym otoczeniu, nawet jeśli przybiera ona pozory przyjaźni. Czasami to opinie ludzi wierzących mogą uderzać w nasze powołanie. Zniechęcenie, także ze strony innych ludzi, pokonujemy po to, by to ono nie pokonało nas. Jeżeli mamy przekonanie, że Pan Bóg włożył nam do serca marzenia i cele, to oddzielmy się od tego, co nas zatrzymuje i stańmy ponad ludzkimi opiniami. Nieraz będzie to wymagać odwrócenia się nawet od kogoś bliskiego. Jednak być może nasze odwrócenie się będzie jednocześnie Bożą korektą dla tej osoby.

Dalszy ciąg w części 3.

Bogdan Podlecki

Poprzednia część                                 Następna część

środa, 27 września 2017

Osobisty Goliat cz. 1

Osobisty Goliat cz. 1

Przypomnijmy sobie historię walki Dawida z Goliatem opisaną w 17. rozdziale 1. Księgi Samuela. Zachęcam do przeczytania tej biblijnej historii przed lekturą tego artykułu. Filistyni stanęli naprzeciw wojsk izraelskich. Na czoło ich wojsk wystąpił Goliat, który był olbrzymem mierzącym ok. 3 metrów. Izrael miał polecenie wytępić pewne narody w Kanaanie, między innymi Anakitów. Jeden z nich, Goliat zamieszkał w Gat i służył wrogom Izraela - Filistyńczykom. W konsekwencji, niewypełnienie Bożego polecenia urosło do rangi olbrzymiego problemu. W naszym życiu spotykamy także osobistych gigantów. Każdy z nich przeraża przede wszystkim wyglądem oraz okolicznościami, które stwarza jego obecność. Jaka jest natura Goliata? Przede wszystkim jest on pozostałością czegoś, co wcześniej powinno zniknąć z naszego życia i co teraz urosło do gigantycznych rozmiarów. Czegoś, na co Pan Bóg już wcześniej zwracał naszą uwagę, ale być może zabrakło naszego posłuszeństwa, by załatwić te sprawę przed Bogiem i przed ludźmi. Jest pewien schemat opisujący wpływ osobistych gigantów na nasze życie duchowe.
1. Zostawiamy w swoim życiu jakąś dziedzinę, której nie poddaliśmy Bożej przemianie, czyli inaczej pod pełną Bożą zależność.
2. Mamy świadomość tego, że musi to być poddane Bogu, jednak z różnych powodów zwlekamy.
3. Z czasem urasta to do rangi olbrzymiego problemu.
4. W konsekwencji musi zostać stoczona walka, bo Goliat musi być przez nas pokonany.
Te giganty mogą mieć różną postać. Mogą to być trudne wyzwania, lęk o przyszłość, życiowe problemy, nałogi, troski, fatalnie wyglądające okoliczności, itp. W tej biblijnej historii przyjrzymy się kilku aspektom, które mogą prowadzić do zwycięskiej strategii walki z naszym osobistym Goliatem.

Pierwszym i najbardziej widocznym faktem jest to, że Goliat zawsze skupia naszą uwagę na sobie, na okolicznościach, czy też na problemach, które stwarza jego obecność. W 1. Księdze Samuela 17,5-7 znajdujemy jego przerażający opis: „Na głowie miał hełm spiżowy a odziany był w pancerz łuskowy, a waga jego pancerza wynosiła pięć tysięcy sykli kruszcu. Miał również nagolenice spiżowe na nogach i dzidę spiżową na plecach. Drzewce jego dzidy było jak drąg tkacki, grot jego dzidy ważył sześćset sykli żelaza, a giermek z jego tarczą kroczył przed nim”. Widok i wpływ każdego giganta zawsze czyni w człowieku to samo – wywołuje strach, sieje duchowe spustoszenie i wprowadza stan beznadziejności. Czytamy o tym w 11. wersecie: „Gdy zaś Saul i cały Izrael usłyszeli te słowa Filistyńczyka, upadli na duchu i bali się bardzo”. Opis reakcji ludzi na obecność giganta mamy też w 24. wierszu: „A wszyscy wojownicy izraelscy, ilekroć widzieli tego męża, uciekali przed nim, bo się bardzo bali”. W znanej historii, apostoł Piotr wyszedł z łodzi, reagując na zachętę ze strony Pana Jezusa. Idąc po wodzie, zmierzał w kierunku Chrystusa. Stosował w praktyce to, co znamy ze Słowa Bożego, np. z Psalmu 16,8-9: „Mam zawsze Pana przed sobą, gdy On jest po prawicy mojej, nie zachwieję się. Dlatego weseli się serce moje i raduje się dusza moja, nawet ciało moje spoczywać będzie bezpiecznie”. Nagle zerwał się wiatr i spiętrzyły się fale. Piotr przestał patrzeć na Jezusa i swój wzrok utkwił na żywiole, czyli na okolicznościach. Gdy idziemy w podobnych okolicznościach przez życie, to bądźmy ostrożni, ale też nie skupiajmy się tylko na mierzeniu siły wiatru i wysokości nacierających na nas fal. Takie podejście do problemu zawsze przyniesie ten sam rezultat, co u Piotra – zaczniemy tonąć.

Następnym aspektem zwycięskiej strategii w walce z osobistym Goliatem jest patrzenie duchowym wzrokiem na to, jaka jest perspektywa naszej nagrody. Mimo tego, co dzieje się w nas i wokoło nas, to spójrzmy na nagrodę. Biblia mówi, że nie ma nic niemożliwego dla wierzącego. Jeżeli pomyślimy o tym, że to my moglibyśmy być w sytuacji Dawida z kilkoma kamieniami i procą, to wszystko wydaje się możliwe. Dawid mimo tego, co się działo wokoło niego, nie tracił ducha, gdyż skierował wzrok na nagrodę. Czytamy o tym w 1. Księdze Samuela 17,25-26: „Toteż tego, który by go położył trupem, obdarzy król wielkim bogactwem i da mu swoją córkę za żonę, a dom jego ojca uczyni wolnym od danin w Izraelu. I odezwał się Dawid do wojowników, którzy stali przy nim: Co to stanie się z tym mężem, który położy trupem owego Filistyńczyka i zdejmie hańbę z Izraela? Bo kimże jest ten Filistyńczyk nieobrzezany, że lży szeregi Boga żywego?”. Dawid rozpytywał o nagrodę i rozmyślał o niej. On tym żył. Wyobrażenie Goliata i zniszczeń jakie mógł dokonać było dla wojsk Izraela bardziej realne niż zwycięstwo, czyli nagroda, która stała za tym gigantem. Dawid mimo okoliczności skierował wzrok na zapłatę. To stało się jego rzeczywistością, a nie okoliczności, które widział wokół siebie.

Dalszy ciąg w części 2.

Bogdan Podlecki

poniedziałek, 25 września 2017

Najpierw Królestwo Boże cz. 6

Najpierw Królestwo Boże cz. 6

Jedynie Pan Bóg jest DOBRY i chce nam błogosławić także materialnie wtedy, kiedy jesteśmy na to gotowi duchowo. Nie musimy obawiać się zasady "Bóg pierwszy w naszym życiu". Pan Bóg jako pierwszy oddał nam to, co kochał najbardziej. Oddał życie SYNA BOŻEGO, żebyśmy my mogli żyć w osobistej społeczności z NIM teraz i w wieczności. Jaką śmiercią umiera grzesznik? Wieczną. Jaką śmiercią umierał Jezus, skoro wziął na SIEBIE wszystkie nasze grzechy? Wieczną. Jednak Pan Bóg wskrzesza do życia to, co umiera dla NIEGO. Czy zadaliście sobie kiedyś takie pytanie: Skoro wierzymy, że OJCIEC, SYN i DUCH ŚWIĘTY są JEDNOŚCIĄ, to co najcenniejszego poświęcił Pan Bóg dla ''korony SWOJEGO stworzenia'', jaką jest człowiek? ON poświęcił SWOJE ŻYCIE dla mnie i dla ciebie. Czy ten Bóg, który to zrobił może cię zdradzić? Czy ten Bóg może cię zawieść? Czy jeśli wypełniasz zasadę "Bóg pierwszy", to ON zapomni o tobie? ON nie zapomni o tobie, nawet wtedy, gdy jej nie wypełniasz. Pan Bóg nigdy nas nie zostawi i nigdy o nas nie zapomni. Obiecał i wielokrotnie potwierdzał to w SWOIM SŁOWIE, np. w Liście do Hebrajczyków 13,5: „Niech życie wasze będzie wolne od chciwości; poprzestawajcie na tym, co posiadacie; sam bowiem powiedział: Nie porzucę cię ani cię nie opuszczę”. O Jobie raczej nie czytamy, że był chciwy. Z kontekstu całej jego historii możemy wnioskować, że raczej szukał najpierw Królestwa Bożego. W dobrym zakończeniu jego historii w Księdze Joba 42,10 czytamy: „Pan zmienił los Joba, gdy wstawiał się za swoimi przyjaciółmi. I rozmnożył Pan Jobowi w dwójnasób wszystko, co posiadał”. ''Wszystko inne'' zostało mu dodane, a nawet zwielokrotnione, gdy posłusznie ''wstawiał się za przyjaciółmi''. Czyli ''nie szukał swego'', ale najpierw KRÓLESTWA BOŻEGO.

Nie chcę, żeby to moje rozważanie zostało odebrane jako ewangelia sukcesu. Jeśli już to ''Bożego sukcesu w człowieku''. Jest tylko jedna EWANGELIA – ZBAWIENIA w CHRYSTUSIE. Chciałbym żeby to przesłanie przyczyniło się do zrozumienia przez nas faktu, że za zaufaniem Bogu muszą pójść konkretne działania, byśmy mogli cieszyć się JEGO pełnym błogosławieństwem, w tym i materialnym. W każdym naszym osobistym przymierzu z Panem Bogiem przez nowo narodzenie potrzebne jest wypełnienie pewnych warunków przez nas. Gdybym dzisiaj sobie zadał pytanie: Czy szukam Królestwa Bożego? Odpowiedź byłaby – zdecydowanie tak. Gdybym je uszczegółowił: Czy zawsze najpierw GO szukam? To ta odpowiedź nie byłaby już zawsze tak zdecydowana. Zostawiam dzisiaj ciebie, drogi czytelniku już bez żadnego komentarza z dwoma kluczowymi dla tego rozważania fragmentami z Ewangelii Mateusza, czyli słowami Pana Jezusa Chrystusa. Niech przemawia do nas SŁOWO BOŻE, a nie nasze argumenty ''za'', czy ''przeciw''.
(16,25): „Bo kto by chciał życie swoje zachować, utraci je, a kto by utracił życie swoje dla mnie, odnajdzie je”.
(6,33): „Ale szukajcie najpierw Królestwa Bożego i sprawiedliwości jego, a wszystko inne będzie wam dodane”.

Bogdan Podlecki

niedziela, 24 września 2017

Najpierw Królestwo Boże cz. 5

Najpierw Królestwo Boże cz. 5

Pewna historia, prawdopodobnie tylko o charakterze ''nauczającym''. Ojciec chciał sprawdzić zaufanie syna do siebie. Zszedł więc kilka stopni do piwnicy, a syn stał na zewnątrz. Wtedy wywiązuje się dialog: "Kochasz mnie?". "Tak tatusiu, kocham cię". "A ufasz mi?". "No pewnie, że ci ufam". "No to skocz synku, a ja cię złapię". Syn miał skoczyć w ciemność. On nie widział ojca z wyciągniętymi w jego stronę ramionami. Oddanie dziesięciny Bogu, czy wykazanie się inną ofiarnością jest takim skokiem wiary, czyli szukaniem najpierw Królestwa Bożego. Bez względu na to, czy mamy problemy finansowe, czy zaczyna się chwiać nasz budżet, czy może cały czas jest chwiejny. Powinniśmy wsiąść do tej taczki z historii o linoskoczku, opisanej w 1. części tego rozważania i powiedzieć: "Panie Boże, teraz moje życie jest w TWOICH rękach. Jak TY tę taczkę poprowadzisz, to i ja będę w niej bezpieczny". Czy na pewno w to wierzysz? Czy wsiądziesz do tej taczki? Czy powiesz: ''Panie Jezu wsiadam do tej taczki, tylko dlatego, że to TY ją prowadzisz. Dlatego, że CIEBIE znam i TOBIE ufam, to wykonam ten skok wiary, nawet jeśli teraz nie widzę, gdzie skaczę''.

Wiem, że zaufanie jest jedyną drogą do Bożego błogosławieństwa. Jak ja praktycznie rozumiem, że Pan Bóg jest na pierwszym miejscu w moim życiu? To nie jest tylko kwestia dziesięciny, ale np. tego, o czym lub o kim najpierw myślę, gdy otwieram rano oczy. Z kim najpierw rozmawiam o tym, co myślę, co przeżywam? Zadajmy sobie dzisiaj kilka pytań. Jakie są nasze pierwsze czynności w ciągu dnia? Co jest naszym pierwszym źródłem informacji rano? Gazeta, telewizja, internet, radio, czy SŁOWO BOŻE? Wielu chrześcijan mówi, że ''gdyby Bóg tego od nich zażądał, to by życie swoje oddali za wiarę”. Tak, ale wielu z nich nawet w ''jednej dziesiątej'' nie chce uwierzyć Bogu. Pan Jezus mówi w Ewangelii Łukasza 18,27: „Co niemożliwego jest u ludzi, możliwe jest u Boga”. Problem jest tylko w tym, czy my w to wierzymy? Dlatego też Chrystus wyraźnie mówi do nas: „szukajcie najpierw Królestwa Bożego i Jego sprawiedliwości, a wszystko inne będzie wam dodane”. Czy to nie jest wspaniała obietnica? Większość chrześcijan uznaje tę zasadę w swoim życiu, ale nie wszyscy ją stosują dosłownie. Wielu chrześcijan szuka KRÓLESTWA BOŻEGO, jednak niewielu szuka GO najpierw. Można zadać pytanie: ''Czy można zaufać Bogu aż tak dalece?''. Pamiętam świadectwo mojego szwagrostwa, jak na imprezie z okazji 20. rocznicy ich ślubu szwagier mówił: ''W naszym życiu Bóg jest na pierwszym miejscu''. Potem przyszedł czas wypróbowania tego wypowiedzianego wobec ''świata duchowego'' oświadczenia. Zostały wypróbowane relacje rodzinne i zborowe. Firma, którą prowadzi znalazła się na skraju bankructwa. Podobnie jak każdy z nas w doświadczeniach, mógł pomyśleć: ''Jak przyjęliśmy zasadę – najpierw Królestwo Boże, to wszystko inne się sypie''. Tak, może się przez jakiś czas sypać, ale jeśli zachowamy wiarę w Boże obietnice, to ON na pewno okaże swoją wierność. Tak też się stało w ich przypadku. Podobnie dzieje się w życiu każdego z nas. Tylko może nie zawsze to dostrzegamy, ponieważ często mamy swoje własne oczekiwania, także w zakresie Bożych rozwiązań.

Zadajmy sobie jeszcze jedno pytanie. Może Boża obietnica dotyczy tylko dóbr duchowych, a nie materialnych? Kiedy Abraham posłuchał Boga, to ON obiecał dać mu syna. Pan Bóg powiedział: „Dam ci syna, w starości go poczniesz”. No i co, począł? Tak i to dokładnie tak, jak obiecał Bóg – w starości, czyli za pięćdziesiąt lat. Możemy sobie wyobrazić, że przez pięćdziesiąt lat wołamy: "Panie Boże, obiecałeś!". Pięćdziesiąt lat czekał Abraham, aż Bóg spełni tę obietnicę. I dokładnie tak, jak obiecał, dał mu ukochanego syna. Jednak wtedy Bóg powiedział do niego: "Abrahamie, skoro JA jestem pierwszy, to weź swojego synka i idź na górę, którą ci wskażę i złóż go w ofierze dla MNIE". Czy w takiej sytuacji można w ogóle przyjąć zasadę "Bóg pierwszy"? Przecież z ludzkiego punktu widzenia w tej sytuacji nic nie można zyskać, a przeciwnie można tylko stracić. Czy Abraham stracił? Nie, zyskał wiarę i syna też zyskał. W takiej beznadziejnej sytuacji, też można zyskać.

Dalszy ciąg w części 6.

Bogdan Podlecki

Poprzednia część                                 Następna część

Najpierw Królestwo Boże cz. 4

Najpierw Królestwo Boże cz. 4

Czy ludzie wierzący powinni posiadać obfitość materialną, czy nie? A jeśli tak, to kiedy? Czy Pan Bóg jest przeciwny posiadaniu bogactwa finansowego, czy nie? W poszukiwaniu odpowiedzi przeczytajmy uważnie fragment z 1. Listu do Tymoteusza 6,9-10: „A ci, którzy chcą być bogaci, wpadają w pokuszenie i w sidła, i w liczne bezsensowne i szkodliwe pożądliwości, które pogrążają ludzi w zgubę i zatracenie. Albowiem korzeniem wszelkiego zła jest miłość pieniędzy; niektórzy, ulegając jej, zboczyli z drogi wiary i uwikłali się sami w przeróżne cierpienia”. Fragment może trochę jest wyrwany z kontekstu, ale zwiera ciekawą myśl. Czy pieniądze są problemem, czy nie? Pieniądze nigdy nie były problemem. Gdyby były problemem, to Bóg nigdy nie błogosławiłby majątkiem wielu ludziom. To stosunek do pieniędzy jest problemem. Czytamy tam: „A ci, którzy chcą być bogaci”. Sama chęć bycia bogatym powoduje, że szukanie Królestwa Bożego jest już na co najwyżej drugim miejscu. Jak chcemy być bogaci, to już nasze serce postawiło Pana Boga na drugim miejscu. Jaki wniosek? Istotne są nasze motywacje. Nie chciejmy być bogaci. Pragnijmy błogosławieństwa materialnego, żeby móc wspomagać rozszerzanie Królestwa Bożego. Dalej czytamy: „Albowiem korzeniem wszelkiego zła jest miłość pieniędzy”. Nie pieniądze, ale nasze serce jest problemem, jeśli kocha pieniądze. Popatrzmy, jak jest zbudowany DEKALOG. O czym mówią pierwsze cztery przykazania? O stosunku człowieka do Boga. Następne pięć przykazań mówi o stosunku człowieka do człowieka. Dopiero ostatnie przykazanie mówi o stosunku człowieka do rzeczy. Jak Pan Bóg ułożył przykazania? Najpierw Królestwo Boże, później bliźni, a na końcu rzeczy. Ale diabeł zadbał o to, żeby te wartości odwrócić. Wzorce światowe wmawiają nam to, że najważniejszy jest stosunek do rzeczy, które możemy mieć. Jak już będę bogaty, to będzie mnie stać na miłowanie bliźniego. A jak już będę stary i bogaty, to pomyślę o Panu Bogu i JEGO KRÓLESTWIE. Tak myślą dzisiaj ludzie.

Skoro Pan Bóg chce nam błogosławić i skoro obiecał nam, że będziemy obfitować, to czy jest taki sposób, żeby być zdrowym duchowo i jednocześnie mieć błogosławieństwo materialne. Prawdopodobnie najbogatszy człowiek w historii ludzkości pozostawił nam wskazówki w tej kwestii. W Księdze Przysłów Salomona 3,9-10 czytamy: „Czcij Pana darami ze swojego mienia i z pierwocin wszystkich swoich plonów! I będą twoje stodoły wypełnione ponad miarę, a twoje prasy opływać będą w moszcz”. Jaka tu jest zasada? Bardzo przejrzysta: ''czcij Pana całym swoim życiem'' lub inaczej ''szukaj najpierw Królestwa Bożego'', a dopiero wtedy: ''będziesz miał wszelki dostatek''. Dalej w tej samej Księdze 30,8-9 czytamy: „Oddal ode mnie fałsz i słowo kłamliwe; nie nawiedź mnie ubóstwem ani nie obdarz bogactwem, daj mi spożywać chleb według mojej potrzeby, abym, będąc syty, nie zaparł się ciebie i nie rzekł: Któż jest Pan? Albo, abym z nędzy nie zaczął kraść i nie znieważył imienia mojego Boga”. Salomon na podstawie własnych doświadczeń wiedział o czym pisze! Problemem nie są pieniądze, ani ich brak, ale stan naszego serca wyrażający się stosunkiem do pieniędzy. Pan Bóg zna stan naszego serca i dopuszcza dla naszego życia taki wymiar błogosławieństwa, jaki jesteśmy w stanie udźwignąć bez uszczerbku dla naszego zdrowia duchowego. Historie biblijne uczą, że dopóki ludzie poszukiwali Pana Boga, to ON pomnażał ich majątki. Błogosławieństwo finansowe trwało dopóty, dopóki nie stanowiło zagrożenia dla ich duchowego życia.

Możemy sformułować ''duchowo – finansową'' zasadę: ''Jeśli chcesz być bogaty materialnie, to najpierw musisz stać się bogaty duchowo''. Pozwólmy być Bogu na pierwszym miejscu w tym, co mamy, a ON zadba o nasze błogosławieństwo, także materialne. Pan Bóg w zdecydowany sposób przypomina i potwierdza swoje zasady pomnażania, które zostały ustalone dla każdego człowieka w Księdze Malachiasza 3,8-12: „Czy człowiek może oszukiwać Boga? Bo wy mnie oszukujecie! Lecz wy pytacie: W czym cię oszukaliśmy? W dziesięcinach i daninach. Jesteście obłożeni klątwą, ponieważ mnie oszukujecie, wy, cały naród. Przynieście całą dziesięcinę do spichlerza, aby był zapas w moim domu, i w ten sposób wystawcie mnie na próbę! - mówi Pan Zastępów - czy wam nie otworzę okien niebieskich i nie wyleję na was błogosławieństwa ponad miarę. I zabronię potem szarańczy pożerać wasze plony rolne, wasz winograd zaś w polu nie będzie bez owocu - mówi Pan Zastępów. Wszystkie narody będą was nazywać szczęśliwymi, bo będziecie krajem uroczym - mówi Pan Zastępów”. Wielu z nas nie wie lub udaje, że nie wie o tej zasadzie. Jest ona jednocześnie Bożym zobowiązaniem i obietnicą dla każdego, kto uwierzy Bogu. Ta obietnica ma charakter przymierza, w którym po naszej stronie są pewne warunki do wypełnienia. Pan Bóg mówi: „Przynieście całą dziesięcinę (…) i w ten sposób wystawcie mnie na próbę!”. Warunkiem jest tu wykazanie zaufania do NIEGO co najmniej w 10% naszych możliwości w ''sferze materialnej''. Wtedy ON wypełnia swoje zobowiązania wynikające z tej obietnicy i mówi: „wyleję na was błogosławieństwa ponad miarę”. Przecież tak często deklarujemy, a nawet potwierdzamy publicznie przy różnych okazjach, że dajemy z siebie 100% swoich możliwości w każdej sferze naszego życia. Pan Bóg powiedział jeszcze w tym fragmencie: „I zabronię potem szarańczy pożerać wasze plony”. Co może być tą szarańczą w naszym życiu? To są różne sytuacje, gdy tracimy coś z naszego dorobku. Bóg usunie te przeciwności z naszego życia, jeśli będziemy MU wierni. Jeśli najpierw będziemy szukać Królestwa Bożego.

Dalszy ciąg w części 5.

Bogdan Podlecki

Poprzednia część                                 Następna część