wtorek, 5 grudnia 2017

Pokuta cz. 3

Pokuta cz. 3

Przemiana życia spowodowana szczerą pokutą zawiera w sobie dwa nierozerwalne i następujące bezpośrednio po sobie elementy. Zerwanie z grzechem i natychmiastowy powrót do Pana Boga. Nie powinno być przerwy między tymi elementami. Pokuta, to nie tylko porzucenie starych grzechów, ale od razu powinniśmy odczuć potrzebę zaangażowania się w służbę Bogu, czyli podporządkowania się woli Bożej dla naszego życia. Apostoł Paweł po upamiętaniu się od razu zwiastował BOŻĄ EWANGELIĘ. Czytamy o tym w Dziejach Apostolskich 9,18-20: „I natychmiast opadły z oczu jego jakby łuski i przejrzał, wstał i został ochrzczony. A gdy przyjął pokarm, odzyskał siły. I przebywał zaledwie kilka dni z uczniami, którzy byli w Damaszku, a już zaczął zwiastować w synagogach Jezusa, że On jest Synem Bożym”. Maria Magdalena po usłyszeniu od Pana Jezusa: „Idź i odtąd już nie grzesz”, natychmiast zerwała z grzechem i służyła Chrystusowi. W prawdziwej i pełnej pokucie odrodzony duch kieruje nasze serce bezpośrednio do Pana Boga. Jest to wynikiem działania Ducha Świętego w nas. Za szczerym zerwaniem z grzechami musi iść natychmiastowe i bezwarunkowe odwrócenie się od każdego z nich.

Można wyróżnić trzy istotne warunki prawdziwego upamiętania. Pierwszym z nich jest pełna szczerość w zerwaniu z grzechami. Strach przed konsekwencjami ujawnienia się grzechów i ich skutków w naszym życiu nie może być jedyną przyczyną zerwania z grzechami. Jednak bojaźń Boża, czyli ''dobry strach'' przed BOŻĄ SPRAWIEDLIWOŚCIĄ jest dobrym punktem wyjścia do szczerego upamiętania się. Zerwanie z grzechem powinno wynikać z naszych szczerych pobudek duchowych. Nie jesteśmy w stanie sami z siebie wytworzyć takich uczuć, jak miłość do Boga, czy niechęć i obrzydzenie do grzechu. Miłość jest Bożym darem, który możemy przyjąć lub nie. Natomiast nasza niechęć i obrzydzenie do grzechu w szczerej pokucie będzie owocem naszej przemiany dzięki zaakceptowaniu działania BOŻEJ ŁASKI w nas. To sprawi, że gdyby nawet grzech nie powodował w danym momencie widocznych, złych skutków w naszym życiu, to w wyniku szczerej pokuty i tak odwrócimy się od niego z powodu miłości do Pana Boga. Drugim warunkiem szczerego upamiętania jest zerwanie ze wszystkimi grzechami. Jedna choroba może doprowadzić do śmierci ''równie dobrze'', jak kilka chorób naraz. Trwanie w jednym grzechu może nas zabić duchowo tak samo, jak trwanie w wielu grzechach. Czytamy o tym w Liście do Rzymian 6,23: „Albowiem zapłatą za grzech jest śmierć, lecz darem łaski Bożej jest żywot wieczny w Chrystusie Jezusie, Panu naszym”. Szczerze pokutujący zrywa i odwraca się od wszystkich grzechów, w tym szczególnie tych ukrytych, przynoszących mu doraźne korzyści. Wreszcie trzeci z warunków prawdziwej pokuty, to trwałe zerwanie z grzechami. Szczera pokuta, to duchowy rozwód z grzechami, a nie tylko separacja. Rozwód, to trwały rozpad związku z grzechami, a nie tylko czasowe rozstanie. Pisze o tym Paweł w 2. Liście do Koryntian 6,14: „Nie chodźcie w obcym jarzmie z niewiernymi; bo co ma wspólnego sprawiedliwość z nieprawością albo jakaż społeczność między światłością a ciemnością?”. Podsumowując w skrócie te trzy warunki szczerego upamiętania, możemy powiedzieć, że prawdziwa pokuta, to szczere i trwałe zerwanie ze wszystkimi grzechami. 

Mówiąc o szczerej, czyli prawdziwej pokucie, musimy mieć świadomość tego, że istnieje także nieszczera, czyli fałszywa pokuta. Z tzw. praktyki życiowej wiemy, że gdy istnieje oryginał, to może się pojawić i z reguły pojawia się falsyfikat. Tombak, czyli podróbka złota dla niewprawnego oka nie różni się od oryginału. Do czasu. Przemiana człowieka w takiego rodzaju pokucie jest tylko czasowa i powierzchowna. Ludzie, którzy przechodzą takie zmiany mogą nawet być przekonani o tym, że prawdziwie pokutowali. Dostrzegam i scharakteryzuję krótko sześć przejawów nieszczerej pokuty. Pierwszym z nich jest legalistyczny strach. Jeżeli trwamy w grzechu, to w końcu zaczynamy odczuwać strach przed Bożym sądem. Perspektywa Bożej kary, czy nawet piekła może napełnić nas lękiem. Możemy nawet odczuwać głęboki smutek. Jednak uspokajamy się, gdy z czasem wyrzuty sumienia przemijają. Dochodzimy wtedy do wniosku, że już pokutowaliśmy, ponieważ odczuwaliśmy pewną gorzkość grzechu. Jednak jest to tylko forma samousprawiedliwienia się, a nie przejaw prawdziwej pokuty. Judasz odczuwał niepokój po wydaniu Pana Jezusa, jednak jego strach przed konsekwencjami zdrady nie przerodził się w szczerą pokutę, tak jak to miało miejsce w przypadku Piotra, gdy wyparł się Jezusa. Każdy człowiek ma szansę na szczerą pokutę. Jednak w przypadku Judasza nawet postawa uniżenia klęczącego Boga, Pana Jezusa Chrystusa przed pysznym człowiekiem, przedstawiona w symbolice umywania nóg przed ostatnią wieczerzą paschalną, nie była w stanie przesiać pychy z jego serca. W legalistycznym strachu człowiek może zamartwiać się myślami, nie odczuwając przy tym żalu z powodu znieważania Pana Boga.

Dalszy ciąg w części 4.

Bogdan Podlecki

Poprzednia część                                 Następna część

niedziela, 3 grudnia 2017

Pokuta cz. 2

Pokuta cz. 2

Pan Bóg jest niezmienny i od początku postawił jasne warunki wypełnienia przymierzy z ludźmi. Pisze o tym apostoł Paweł w Liście do Galacjan 3,10: „Bo wszyscy, którzy polegają na uczynkach zakonu, są pod przekleństwem; napisano bowiem: Przeklęty każdy, kto nie wytrwa w pełnieniu wszystkiego, co jest napisane w księdze zakonu”. Jednak dzisiaj mamy składać ofiarę żywą, świętą i miłą Bogu. Czytamy o tym w Liście do Rzymian 12,1-2: „Wzywam was tedy, bracia, przez miłosierdzie Boże, abyście składali ciała swoje jako ofiarę żywą, świętą, miłą Bogu, bo taka winna być duchowa służba wasza. A nie upodabniajcie się do tego świata, ale się przemieńcie przez odnowienie umysłu swego, abyście umieli rozróżnić, co jest wolą Bożą, co jest dobre, miłe i doskonałe”. Duchowa służba niekoniecznie oznacza to, że mamy ją pełnić tylko w duchu. To raczej oznacza, że powinny być widoczne duchowe owoce służby chrześcijańskiej. Duchowa służba jest wynikiem przemiany myślenia, a ta z kolei jest owocem upamiętania w naszym życiu. Pan Bóg wyraźnie mówi o konieczności pokuty z niewiary, która jest duchem przeciwnym Bogu. Pan Jezus Chrystus wyraźnie głosił upamiętanie i pokutę. JEGO wypowiedzi na ten temat znajdujemy w wielu fragmentach Nowego Testamentu. Poniżej tylko trzy z wielu biblijnych fragmentów na potwierdzenie tego faktu.
(Ewangelia Mateusza 11,20): „Wtedy zaczął grozić miastom, w których dokonało się najwięcej Jego cudów, że nie pokutowały”.
(Ewangelia Łukasza 24,46-47): „I rzekł im: Jest napisane, że Chrystus miał cierpieć i trzeciego dnia zmartwychwstać i że, począwszy od Jerozolimy, w IMIĘ JEGO ma być głoszone wszystkim narodom upamiętanie dla odpuszczenia grzechów”.
(Ewangelia Mateusza 4,17): „Odtąd począł Jezus kazać i mówić: Upamiętajcie się, przybliżyło się bowiem Królestwo Niebios”.

Pokuta obejmuje dwa nierozerwalne składniki: ukorzenie się i przemianę. Tak, jak matematyczne twierdzenie w formie implikacji. Dla mniej biegłych w tej dziedzinie – ''jeżeli ..., to ...'', czyli ''wynikanie''. Takie twierdzenie składa się z ''założenia'', czyli warunku koniecznego oraz z ''tezy'', czyli warunku wystarczającego. Ukorzenie się, czyli skrucha jest warunkiem koniecznym. Przemiana, czyli owoc pokuty jest warunkiem wystarczającym. Takie określenie pokuty znajdujemy już w 3. Księdze Mojżeszowej 26,41: „Może wtedy ukorzy się ich nieobrzezane serce i wtedy zapłacą za swoje winy”. W tym fragmencie mamy to wyraźnie. Jeżeli „ukorzy się ich nieobrzezane serce, czyli w wyniku skruchy upamiętają się, to „wtedy zapłacą za swoje winy, czyli przemiana ich serc nastąpi po szczerej pokucie i zadośćuczynieniu wyrządzonym krzywdom. Skrucha może być wywołana lękiem przed karą. Jednak prawdziwa skrucha jest wywołana świadomością znieważenia miłości Pana Boga. Przejście pokuty powoduje przemianę całego człowieka. Jednak zawsze zaczyna się od zmiany myślenia. Pokuta powoduje przemianę naszego życia. Rozpoczyna się w sercu, jednak nie pozostaje tam, lecz przenika całe nasze życie. Niektórzy wierzący zatrzymują pokutę na etapie serca, czyli emocji i przez to nie pozwalają na całkowitą przemianę ich życia. Pokuta rozpoczyna się w sercu i dotyka także emocji, jednak jej skutkiem musi być przemiana całego naszego życia.

Zastanówmy się przez chwilę. Jak bardzo zmieniło się przez pokutę życie apostoła Pawła? W krótkim czasie, z prześladowcy chrześcijan stał się apostołem i głosicielem EWANGELII CHRYSTUSOWEJ. Jaką zmianę spowodowała pokuta w stróżu więziennym, który strzegł Pawła i Sylasa? Nawrócił się wraz z całym swoim domem. Czytamy o tym w Dziejach Apostolskich 16,33-34: „Tejże godziny w nocy zabrał ich ze sobą, obmył ich rany, i zaraz został ochrzczony on i wszyscy jego domownicy. I wprowadził ich do swego domu, zastawił stół i weselił się wraz z całym swoim domem, że uwierzył w Boga”. Jak zmieniło się życie Marii Magdaleny? W wyniku szczerej pokuty, ze ''zdemonizowanej'' grzesznicy stała się wiernym świadkiem Jezusa. Oczywiście o ile o tę samą kobietę chodzi w różnych fragmentach biblijnych. Jaką przemianę spowodowała szczera pokuta w naszym życiu? Pytanie retoryczne, na które jednak odpowiedź możesz znać tylko ty.

Dalszy ciąg w części 3.

Bogdan Podlecki

Poprzednia część                                 Następna część

piątek, 1 grudnia 2017

Pokuta cz. 1

Pokuta cz. 1 

To rozważanie jest o ''upamiętaniu'', czyli ''pokucie''. Te dwa słowa są zamiennikami, ponieważ w różnych fragmentach w Nowym Testamencie zostały przetłumaczone na język polski z tego samego greckiego słowa. Przeczytajmy uważnie fragment z Dziejów Apostolskich 11,18: „Tak więc i poganom dał Bóg upamiętanie ku żywotowi”. W tym krótkim fragmencie wersetu jest zaskakująco dużo informacji na temat pokuty. Czytamy wyraźnie, że jest to Boży dar [dał Bóg]. Ten dar otrzymali wszyscy ludzie [i poganom], czyli Żydzi, chrześcijanie i poganie. Dary Pana Boga są niezbędne do życia [ku żywotowi]. Czyli pokuta, inaczej – upamiętanie jest nam dane po to, żebyśmy mogli żyć. Dzisiaj niektórzy traktują pokutę jako niekomfortowy dodatek do życia chrześcijańskiego. W społecznościach są ludzie, którzy nie poddali się szczerej pokucie lub nie mają takiej świadomości, że jest ona niezbędna dla ich osobistego i społecznego chrześcijaństwa. Są nawet tacy, np. zwolennicy ''antynomizmu'', którzy świadomie nie uznają pokuty i traktują ją jako niedopuszczalny legalizm. Pokuta jest odwróceniem się od grzechu i powrotem do społeczności z Bogiem. Czytamy o tym w 1. Liście Jana 1,6-10: „Jeśli mówimy, że z Nim społeczność mamy, a chodzimy w ciemności, kłamiemy i nie trzymamy się prawdy. Jeśli zaś chodzimy w światłości, jak On sam jest w światłości, społeczność mamy z sobą, i krew Jezusa Chrystusa, Syna jego, oczyszcza nas od wszelkiego grzechu. Jeśli mówimy, że grzechu nie mamy, sami siebie zwodzimy, i prawdy w nas nie ma. Jeśli wyznajemy grzechy swoje, wierny jest Bóg i sprawiedliwy i odpuści nam grzechy, i oczyści nas od wszelkiej nieprawości. Jeśli mówimy, że nie zgrzeszyliśmy, kłamcę z Niego robimy i nie ma w nas Słowa Jego”. To są ważne słowa apostoła Jana skierowane do wszystkich, którzy uważają się za wierzących.

Termin "pokuta" od średniowiecza jest opacznie rozumiany. W ''Wulgacie'', czyli przekładzie łacińskim Biblii, był tłumaczony jako "poenitentia", oznaczający raczej ból, smutek i żal, a nie zmianę myślenia. Dlatego też w średniowiecznej Europie pokutę powszechnie rozumiano przede wszystkim jako żal, smutek i cierpienie. Dopiero Marcin Luter przyjął Boże objawienie i na nowo odkrył prawdziwe znaczenie ''ewangelicznej pokuty''. We współczesnych polskich przekładach Biblii stosowany jest już termin "upamiętanie". Zasadniczym celem pokuty jest uwolnienie człowieka od konsekwencji grzechu. Dawid miał długą i bolesną pokutę po swoim upadku. Konsekwencjami jego grzechów były kolejno śmierć dziecka urodzonego przez Batszebę, a potem bunt i śmierć jego syna, Absaloma. Jednak Dawid w wyniku szczerej pokuty wracał zwycięsko do społeczności z Panem Bogiem. W jego życiu dokonało się to, co wyraźnie sformułował apostoł Paweł w 2. Liście do Koryntian 7,1: „Mając tedy te obietnice, umiłowani, oczyśćmy się od wszelkiej zmazy ciała i ducha, dopełniając świątobliwości swojej w bojaźni Bożej”. W "Starym Przymierzu", gdy Izrael czcił Boga w Namiocie Zgromadzenia, a potem w Świątyni w Jerozolimie, praktycznym obrazem pokuty był ''system ofiarniczy''. W okresie ''międzyświątynnym'' pewne zachowania pokutne były nadal praktykowane. Informację o tym możemy znaleźć w Księdze Nehemiasza 9,1: „A dwudziestego czwartego dnia tego miesiąca zgromadzili się synowie izraelscy poszcząc, odziani w wory pokutne oraz z głowami posypanymi ziemią”. Jednak tak rozumiana pokuta nie wynikała z ''zakonu'' i często traktowana była jako nieszczere uczynki. Czytamy o tym w Księdze Zachariasza 7,1-6: „Czwartego roku króla Dariusza, czwartego dnia dziewiątego miesiąca, Kislewa, słowo Pana doszło Zachariasza. Betel-Sar-Eser wysłał Regem-Meleka i innych mężów, aby przejednać Pana i zapytać kapłanów domu Pana Zastępów i proroków: Czy w piątym miesiącu mam obchodzić pokutę z płaczem i postem, jak to czyniłem przez tyle lat? Wtedy doszło mnie nie słowo Pana tej treści: Powiedz całemu ludowi kraju i kapłanom: Jeżeli pościliście i pokutowaliście w piątym i siódmym miesiącu, i to w ciągu siedemdziesięciu lat, to czy pościliście dla mnie? A gdy jecie i gdy pijecie; czy to nie wy jecie i nie wy pijecie?”. Ciekawą rzeczą jest także to, że poganie z czasów Starego Testamentu pokutowali na skutek zwiastowania o Bogu Izraela. Czytamy o tym, np. w Księdze Jonasza. Na konieczność dobrze rozumianej pokuty w naszym życiu powołał się Pan Jezus Chrystus w Ewangelii Łukasza 11,32: „Mężowie z Niniwy staną na sądzie wraz z tym pokoleniem i spowodują jego potępienie, gdyż na skutek zwiastowania Jonasza pokutowali, a oto tutaj więcej niż Jonasz”.


Dalszy ciąg w części 2.

Bogdan Podlecki

niedziela, 12 listopada 2017

Boża obecność cz. 4

Boża obecność cz. 4

Jeżeli chcemy mieć żywą społeczność z Bogiem, a nie tylko mówić o tym, to musimy liczyć się z tym, że Pan Bóg zbliży się do nas i wypali to, co jest w nas do wypalenia. Jeśli chcemy tylko mówić o tym, a nie leży w naszych zamiarach poddanie się Bożemu wypaleniu, to lepiej pozostańmy na miejscu. Pan Bóg jest do pewnego czasu cierpliwy i poczeka aż będziemy gotowi i sami się do NIEGO zbliżymy. Wyraźną zachętę i jednocześnie ostrzeżenie mamy w Liście Jakuba 4,8: „Zbliżcie się do Boga, a zbliży się do was. Obmyjcie ręce, grzesznicy, i oczyśćcie serca, ludzie o rozdwojonej duszy”. To nie są słowa skierowane tylko do niewierzących. W szczególny sposób to są słowa skierowane do wszystkich, którzy uważają się za wierzących. Przed Panem Bogiem niczego nie ukryjemy i na pewno nie raz o tym przekonaliśmy się w swoim życiu. Jednak ten fragment mówi także, że musimy zrobić krok w kierunku Boga. ON nas do tego nie zmusi. Ten krok musi być szczery. Pan Bóg dał nam możliwość oczyszczenia serca i korzystajmy z tego. Każda nieszczerość będzie w nas wypalona. W kwestii Bożego wypalania i próby ogniowej Biblia mówi bardzo wyraźnie w 1. Liście do Koryntian 3,11-15: „Albowiem fundamentu innego nikt nie może założyć oprócz tego, który jest założony, a którym jest Jezus Chrystus. A czy ktoś na tym fundamencie wznosi budowę ze złota, srebra, drogich kamieni, z drzewa, siana, słomy, to wyjdzie na jaw w jego dziele; dzień sądny bowiem to pokaże, gdyż w ogniu się objawi, a jakie jest dzieło każdego, wypróbuje ogień. Jeśli czyjeś dzieło, zbudowane na tym fundamencie, się ostoi, ten zapłatę odbierze; jeśli czyjeś dzieło spłonie, ten szkodę poniesie, lecz on sam zbawiony będzie, tak jednak, jak przez ogień”.

O ile szczerze uznajesz Jezusa Chrystusa jako swojego Pana i Zbawiciela, to będziesz zbawiony(a), a w rozumieniu Bożego WIECZNEGO TERAZ już jesteś zbawiony(a). Jednak podana kolejność nie jest przypadkowa. Chrystus musi być najpierw naszym PANEM, czyli panować w każdej dziedzinie naszego życia. Potem może stać się naszym ZBAWICIELEM. Nie wystarczy tylko ogłaszać, lecz trzeba szczerze podporządkować pod Boże panowanie wszystkie dziedziny naszego życia. Kolejność jest zawsze taka. Najpierw musimy szczerze podporządkować Bogu swoje życie. Dziedzina po dziedzinie, czyli przyjąć ''łaskę za łaską''. Dopiero potem z radością ogłaszać Jezusa Chrystusa rzeczywistym Panem naszego życia. Pewność zbawienia, to akceptacja i przyjęcie Bożego ''WIECZNEGO TERAZ'' już TERAZ w naszym życiu. Teraz, to znaczy teraz, a nie potem. Jednak ten ostatni fragment mówi wyraźnie, że wszystko, co nie jest podporządkowane Panu Bogu musi być w nas wypalone Bożym ogniem oczyszczenia.

Modląc się według wskazówek Pana Jezusa, np. z Ewangelii Łukasza 11,1-4, to w szczerej modlitwie w Bożej obecności musimy być konsekwentni. Kiedy modlimy się wypowiadając: „Przyjdź Królestwo Twoje”, to bądźmy też posłuszni następnemu fragmentowi: „Bądź wola Twoja, jak w niebie tak i na ziemi”. Jeżeli wypowiadamy w modlitwie: „I opuść nam grzechy nasze”, to bądźmy konsekwentnie posłuszni także następnemu fragmentowi: „Albowiem i my odpuszczamy każdemu winowajcy swemu”. Na zakończenie, na bazie tego pierwszego z powyżej zacytowanych fragmentów ''modlitwy Pańskiej'', możemy podać biblijną definicję Królestwa Bożego. Jest ona trzystopniowa. Po pierwsze, Królestwo Boże w niebie, to jest duchowe miejsce, gdzie realizuje się w pełni wola Boża. Tam jest pełnia Bożej obecności. Po drugie, Królestwo Boże w określonym miejscu na ziemi, to jest fizyczne i duchowe miejsce, gdzie realizuje się wola Boża, tak jak w niebie. W danym miejscu i czasie jest Królestwo Boże. To może być, np. osobista komora modlitewna, czy zgromadzenie chrześcijańskie, ponieważ wtedy szczeremu pragnieniu towarzyszy także przebywanie w Bożej obecności. I wreszcie po trzecie, kiedy nastanie Królestwo Boże na całej ziemi, to będzie to fizyczne i jednocześnie duchowe miejsce, gdzie w Bożej obecności, pod panowaniem Pana Jezusa Chrystusa, w pełni będzie się realizować wola Boża tak, jak w niebie. Można powiedzieć, że będzie ''niebo na ziemi''.

Bogdan Podlecki

piątek, 10 listopada 2017

Boża obecność cz. 3

Boża obecność cz. 3

Ukrywanie przed innymi momentów swojej słabości jest obłudą, zakładaniem zasłony, czy maski i to bez względu na to, czy jesteśmy przywódcami, liderami, czy zwykłymi wiernymi. Paweł mówił bardzo wyraźnie do Tymoteusza, czyli człowieka w służbie chrześcijańskiej w 2. Liście do Tymoteusza 1,6-8: „Z tego powodu przypominam ci, abyś rozniecił na nowo dar łaski Bożej, którego udzieliłem ci przez włożenie rąk moich. Albowiem nie dał nam Bóg ducha bojaźni, lecz mocy i miłości, i powściągliwości. Nie wstydź się więc świadectwa o Panu naszym”. Tymoteusz miał wyraźny ''kryzys wiary''. Jedynym rozwiązaniem zaproponowanym mu przez Pawła było odnowienie osobistej relacji z Chrystusem. Nie zasłaniajmy swojego oblicza. Niech świadectwo naszego życia będzie prawdziwe, nawet jeśli dzisiaj dosyć blado wygląda. Pan Bóg we wspaniały sposób zadziała w naszej szczerej słabości. ON może rozprawić się także z tym, co ukrywamy. Skutecznie ukrywać możemy przed innymi, a nawet przed samym sobą, ale nie ukryjemy niczego przed Bogiem. Jednak ON może wypalić to, co w nas jeszcze jest do wypalenia. Dwa z wielu biblijnych fragmentów potwierdzających tę tezę. W 5. Księdze Mojżeszowej 4,24 czytamy: „Gdyż Pan, twój Bóg, jest ogniem trawiącym. On jest Bogiem zazdrosnym”. Potwierdzenie tego znajdujemy w Liście do Hebrajczyków 12,29: „Albowiem Bóg nasz jest ogniem trawiącym”.

W 2. Księdze Mojżeszowej 33,5 czytamy: „Rzekł Pan do Mojżesza: Powiedz do synów izraelskich: Jesteście ludem twardego karku; jeślibym tylko przez jedną chwilę szedł pośród ciebie, zgładziłbym cię; zdejmij więc teraz z siebie swoje ozdoby, a zobaczę, co z tobą zrobić”. Z tego fragmentu jasno wynika, że Pan Bóg chce, abyśmy byli w pełni szczerzy przed NIM i odrzucili wszelkie ''duchowe ozdoby'', czyli upiększenia, czy kamuflaże. Przekonał się o tym Izrael. Pan Bóg wypalał grzech z namiotów Izraela i rozprawiał się z niewiarą. W późniejszym czasie Mojżesz był zmuszony przenieść Namiot Zgromadzenia poza obóz, ponieważ Boża obecność wiąże się także z Bożym sądem. W 4. Księdze Mojżeszowej 11,1-34 czytamy: „Lecz gdy lud zaczął utyskiwać przed Panem na swoją niedolę i Pan to usłyszał, wtedy zapłonął jego gniew i zapalił się wśród nich ogień Pana, i pochłonął skraj obozu. (…) Miejsce to nazwano Tabera, gdyż zapalił się wśród nich ogień Pana. (…) Pospólstwo zaś, które znalazło się wśród nich, ogarnęła pożądliwość. (…) Lecz gdy mięso było jeszcze między ich zębami, zanim zostało ono spożyte, zapłonął gniew Pana przeciwko ludowi. Pan zadał ludowi bardzo ciężki cios. Miejsce to nazwano Kibrot-Hattaawa (Groby Rozkoszy), gdyż tam pogrzebano ludzi pożądliwych”. Opisane w tym fragmencie wydarzenia miały bezpośredni związek z Bożym sądem nad nieposłuszeństwem i pożądliwością w obozie Izraela.

W Dziejach Apostolskich 5,1-11 mamy opisany przypadek bezpośredniego Bożego sądu, który dotyczył małżeństwa Safiry i Ananiasza. Boża obecność ściśle wiąże się z Bożym standardem świętości. Pisze o tym apostoł Chrystusa w 1. Liście Piotra 1,15-16: „Lecz za przykładem Świętego, który was powołał, sami też bądźcie świętymi we wszelkim postępowaniu waszym, ponieważ napisano: świętymi bądźcie, bo Ja Jestem Święty”. Pan Bóg czasem musi zadziałać poprzez ogień w naszym osobistym chrześcijaństwie, jeśli z własnej woli nie poddamy MU jakiejś dziedziny naszego życia. To nam się czasem wydaje, że ON nie chce się do nas zbliżyć. Mamy odczucie ciszy, czy nawet braku Bożej odpowiedzi na nasze wołanie. Wydaje nam się, że nie słyszymy Boga. Jednak to czasem Pan Bóg w SWOJEJ MIŁOŚCI chce nas oszczędzić przed SWOIM ogniem, ponieważ nie jesteśmy na to gotowi, by ponieść cenę Bożej obecności. Jesteśmy bezpieczni przed Bożym ogniem tylko kiedy jesteśmy ukryci w Chrystusie. Treść takiej ''warunkowej polisy od BOŻEGO OGNIA'' mamy w 1. Liście Jana 1,9: „Jeśli wyznajemy grzechy swoje, wierny jest Bóg i sprawiedliwy i odpuści nam grzechy, i oczyści nas od wszelkiej nieprawości”. Poza Chrystusem musimy się liczyć z Bożym ogniem oczyszczenia.


Dalszy ciąg w części 4.

Bogdan Podlecki

Poprzednia część                                 Następna część

środa, 8 listopada 2017

Boża obecność cz. 2

Boża obecność cz. 2

Boże słowa o kapłaństwie padły wtedy, gdy nie było jeszcze ustanowione kapłaństwo Lewickie. Więc oprócz ''narodu wybranego'', ta obietnica dotyczyła także ''duchowego Izraela'', czyli kapłaństwa w Nowym Przymierzu. Pan Bóg dał warunkową obietnicę dotyczącą kapłaństwa w Izraelu i w duchowej perspektywie w Kościele Pana Jezusa Chrystusa. Niekoniecznie ta obietnica dotyczyła kapłanów, czyli osób duchownych. W Nowym Testamencie słowo ''kapłaństwo'' jest używane w liczbie mnogiej. Bóg zawsze chciał być osobiście pośród SWOJEGO LUDU. W każdej modlitwie w zgromadzeniu Pan Bóg gwarantuje SWOJĄ OBECNOŚĆ. Mówi o tym w Ewangelii Mateusza 18,20: „Albowiem gdzie są dwaj lub trzej zgromadzeni w imię moje, tam jestem pośród nich”. Dotyczy to także osobistej modlitwy. Czytamy o tym w Ewangelii Mateusza 6,6: „Ale ty, gdy się modlisz, wejdź do komory swojej, a zamknąwszy drzwi za sobą, módl się do Ojca swego, który jest w ukryciu, a Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odpłaci tobie”. Boża obecność w naszym osobistym i społecznym chrześcijaństwie ma dwa wymiary. Osobisty, czyli ''Bóg w nas'' oraz społeczny, czyli ''Bóg z nami''. W tym drugim wymiarze raczej chodzi o Kościół Boży, rozumiany jako lokalny, regionalny, krajowy, czy nawet globalny ogół ludzi wyznających Jezusa Chrystusa rzeczywistym Panem swojego życia i mających osobistą społeczność z Panem Bogiem.

Konieczność osobistej relacji z Panem Bogiem dostrzegł Mojżesz. W 2. Księdze Mojżeszowej 33,7 czytamy: „Mojżesz zaś zwykł był zabierać namiot, rozbijał go sobie poza obozem, z dala od obozu. I nazwał go Namiotem Zgromadzenia. Toteż każdy, kto miał sprawę do Pana, przychodził do Namiotu Zgromadzenia, który był poza obozem”. Z tego fragmentu mamy dwie ważne lekcje dla nas. Po pierwsze, Mojżesz pragnął obecności Bożej dla każdego spośród ludu. Do Pana Boga mógł przyjść każdy, kto pragnął [każdy, kto miał sprawę do Pana]. Mojżesz pragnął Bożej obecności w swoim życiu i dla wszystkich, którzy chcieli. Ta obietnica jest dla każdego. Znajdujemy ją w Księdze Objawienia 22,17: „A Duch i oblubienica mówią: Przyjdź! A ten, kto słyszy, niech powie: Przyjdź! A ten, kto pragnie, niech przychodzi, a kto chce, niech darmo weźmie wodę żywota”. Po drugie, Mojżesz przebywał w osobistej Bożej obecności [rozbijał go sobie poza obozem]. On realizował pragnienie przebywania w osobistej społeczności z Bogiem. Jednak te dwie lekcje muszą być przez nas opanowane łącznie. Musimy pragnąć i przebywać w Bożej obecności. Jeżeli będziemy tylko pragnęli, a nie ''wchodzili'' w osobistą społeczność z Panem Bogiem, to pozostanie to tylko naszym niezrealizowanym pragnieniem. Jednak z drugiej strony nie mów, że przebywasz w Bożej obecności, jeśli nie masz szczerego pragnienia. Szczere pragnienie i przebywanie w Bożej obecności może powodować konieczność poniesienia ceny w naszym osobistym i społecznym chrześcijaństwie. W osobistym przymierzu z Panem Bogiem nie są dopuszczalne żadne zasłony. Apostoł Paweł pisze w 2. Liście do Koryntian 3,12-13: „Mając więc taką nadzieję, bardzo śmiało sobie poczynamy, a nie tak, jak Mojżesz, który kładł zasłonę na oblicze swoje, aby synowie izraelscy nie patrzyli na koniec tego, co miało ustać”. Moje zrozumienie tego fragmentu jest takie, że Mojżesz nie wkładał zasłony na twarz dlatego, że Boża chwała porażała lud. Mojżesz wkładał zasłonę, żeby ukryć koniec Bożej chwały na swoim obliczu. Ukrywał moment, kiedy stawał się zwykłym człowiekiem. Chciał ukryć moment oddalenia Bożej obecności i dalej korzystać z Bożego autorytetu przed ludźmi. Nie twierdzę, że to było naganne zachowanie. Czy to było zawsze dobre i podobało się Bogu? Nie wiem! Lecz wiem, że Mojżesz też popełniał błędy! Pamiętamy historię, kiedy uderzył laską w skałę, żeby pokazać na siebie, zamiast w pełni oddać chwałę Bogu.


Dalszy ciąg w części 3.

Bogdan Podlecki

Poprzednia część                                 Następna część

poniedziałek, 6 listopada 2017

Boża obecność cz. 1

Boża obecność cz. 1

W tym rozważaniu piszę o kilku wybranych aspektach związanych z Bożą obecnością w życiu człowieka. Czym jest Boża obecność? Jest to odwieczny zamiar Pana Boga, w szczególności wobec SWOJEGO LUDU, realizowany z Bożą konsekwencją od momentu stworzenia człowieka. Temat Bożej obecności przewija się przez całe nauczanie Biblii. Jednocześnie jest to wielka obietnica dla ludzi, którzy chcą mieć osobistą społeczność z Bogiem. W 1. Liście Piotra 2,9 czytamy: „Ale wy jesteście rodem wybranym, królewskim kapłaństwem, narodem świętym, ludem nabytym, abyście rozgłaszali cnoty tego, który was powołał z ciemności do cudownej swojej światłości”. Zadajmy sobie pytanie. Kiedy i komu Pan Bóg dał tę obietnicę? W poszukiwaniu odpowiedzi przeczytajmy fragment z 2. Księgi Mojżeszowej 19,1-6: „Pierwszego dnia trzeciego miesiąca od wyjścia synów izraelskich z ziemi egipskiej, przybyli na pustynię Synaj. Wyruszyli z Refidim, a przybywszy na pustynię Synaj, rozłożyli się obozem na pustyni. Tam obozował Izrael naprzeciw góry. A Mojżesz wstąpił na górę do Boga, Pan zaś zawołał nań z góry, mówiąc: Tak powiesz domowi Jakuba i to oznajmisz synom izraelskim: Wy widzieliście, co uczyniłem Egipcjanom, jak nosiłem was na skrzydłach orlich i przywiodłem was do siebie. A teraz, jeżeli pilnie słuchać będziecie głosu mojego i przestrzegać mojego przymierza, będziecie szczególną moją własnością pośród wszystkich ludów, bo moja jest cała ziemia. A wy będziecie mi królestwem kapłańskim i narodem świętym. Takie są słowa, które powiesz synom izraelskim”. Kiedy? Przed nadaniem PRAWA, czyli przed przymierzem z Izraelem na Synaju. Komu? Z pewnością Izraelowi. Lecz, czy tylko Izraelowi? Pan Bóg wiedział, że będą problemy z posłuszeństwem Izraela i miał już w planie, czyli w SWOIM WIECZNYM TERAZ ''Nowe Przymierze'', którego gwarantem jest Pan Jezus Chrystus. Bóg powiedział od początku: „bo moja jest cała ziemia”, a nie tylko skrawek ziemi dla Izraela.

To jest właśnie prawdziwy Boży ekumenizm. Ponieważ hebrajskie wyrażenie ''cała Boża ziemia'' zostało przetłumaczone na grecki zwrot ''oikumene'', od którego pochodzi słowo ''ekumenia''. Prawdziwe znaczenie ''ekumenizmu'', to jedność wszystkich ludzi zamieszkujących ''całą Bożą ziemię'' pod duchowym, a z czasem OSOBISTYM panowaniem Chrystusa Jezusa. Streszczając i parafrazując wszystkie fragmenty z Biblii, w których Bóg zachęcał Izraela do wejścia do ''ziemi obiecanej'', można powiedzieć, że ON mówił: ''Każdy kawałek ziemi, na której postawicie swoje stopy z MOJĄ obecnością, będzie ziemią świętą''. Izrael przekonał się o tym praktycznie. Widzimy to w historiach biblijnych. Różnice w wypełnianiu się Bożej obietnicy w kontraście ''posłuszeństwo – nieposłuszeństwo'', widoczne są np. w opisach zdobywania miast Jerycho – Aj. To Boża obecność czyni miejsce, na którym aktualnie stoimy – ziemią świętą. Nie musimy obawiać się tego, że być może nie weźmiemy udziału w pielgrzymce narodów do Jerozolimy, zapowiedzianej w proroctwach biblijnych, np. w Księdze Izajasza 2,3; 30,29; 35,8; w Księdze Micheasza 4,2; czy w Księdze Zachariasza 14,16-19. Jeżeli szczerze pragniemy, to możemy być w Bożej obecności na ''osobistej ziemi świętej'' w każdym miejscu i czasie. Jeżeli nawet proroctwo o zgromadzeniu wszystkich narodów w Jerozolimie ma się wypełnić dosłownie, to też się tym nie martwmy. Pan Bóg zatroszczy się o środki i odpowiedni dla nas środek transportu na to zgromadzenie, nawet jeśli będziemy musieli iść pieszo, czy podróżować osiołkiem z napędem na cztery nogi. Być może Pan Bóg przeniesie nas tam w cudowny sposób. Tak, jak przeniósł SWOICH proroków, o czym możemy przeczytać w Księdze Ezechiela 11,1 i Księdze Jonasza 2,10-3,4, czy też w Dziejach Apostolskich 8,39-40 o ''przeniesieniu'' Filipa.

Dalszy ciąg w części 2.

Bogdan Podlecki