niedziela, 18 marca 2018

Osobiste doświadczenie MOCY ZMARTWYCHWSTANIA CHRYSTUSA cz. 6

Osobiste doświadczenie MOCY ZMARTWYCHWSTANIA CHRYSTUSA cz. 6 

W jednym z utworów muzyki chrześcijańskiej, który wykonuje Michał Rassek pt. "Ty Jesteś" słyszymy takie słowa: "Umarłem po prawicy Twej. Winy moje do krzyża przybiły mnie. Wspomnij na mnie Jezu – wyszeptałem. A Ty odwróciłeś się: Jeszcze dziś ze mną będziesz w raju". Ciekawe, że album, z którego pochodzi ta pieśń ma tytuł "Nie musisz się już bać". Utożsamiam się z tym słowami, ponieważ nie muszę się już bać, bo zwyciężyła we mnie i dla mnie BOŻA MOC ZMARTWYCHWSTANIA. Cytowane słowa tej pieśni nawiązują do znanego wydarzenia opisanego w Ewangelii Łukasza 23,32-43. Czytamy w tym fragmencie, że wraz z Jezusem zostali ukrzyżowani dwaj złoczyńcy, jeden z nich po lewej, a drugi po prawej stronie. Zachowanie jednego z nich opisuje 39. werset: ,,Tedy jeden z zawieszonych złoczyńców urągał mu, mówiąc: Czy nie Ty jesteś Chrystusem? Ratuj siebie i nas”. Reakcję drugiego mamy w czterech kolejnych wierszach tego fragmentu: ,,Drugi natomiast, odezwawszy się, zgromił tamtego tymi słowy: Czy ty się Boga nie boisz, choć taki sam wyrok ciąży na tobie? Na nas co prawda sprawiedliwie, gdyż słuszną ponosimy karę za to, co uczyniliśmy, Ten zaś nic złego nie uczynił. I rzekł: Jezu, wspomnij na mnie, gdy wejdziesz do Królestwa swego. I rzekł mu: Zaprawdę, powiadam ci, dziś będziesz ze mną w raju”. Obaj potrzebowali ratunku. Jednak ten pierwszy chciał wybawienia na swoich warunkach, a ten drugi uwierzył i zdał się na ZBAWICIELA. Myślę, że ten drugi złoczyńca symbolicznie reprezentuje wszystkich, którzy uwierzyli Chrystusowi, a ten pierwszy reprezentuje tych wszystkich, którzy odrzucili BOŻĄ ŁASKĘ. Podobną sytuację w odniesieniu do narodów przedstawionych jako "owce" lub "kozły" kierowane na prawicę lub lewicę Chrystusa opisuje fragment w Ewangelii Mateusza 25,31-46. Do której grupy należysz dzisiaj? Wybór jest indywidualny. W mniejszym lub większym stopniu możemy wpływać na nasz naród, ale jednak mamy na niego wpływ, także poprzez nasze decyzje i dobre świadectwo życia w wierze. Jeśli nie masz pewności zbawienia, to jest jeszcze czas na zawołanie o to. Do wszystkich adresowane są słowa apostoła Pawła w Liście do Rzymian 10,13: ,,Każdy bowiem, kto wzywa imienia Pańskiego, zbawiony będzie”. 

Zmartwychwstanie Chrystusa otworzyło WIECZNOŚĆ z BOGIEM dla mnie i dla ciebie już teraz, czyli w BOŻYM WIECZNYM TERAZ. Jako ludzie oczekujemy tego, żeby wiedzieć po co cokolwiek robimy, czyli chcemy znać cel. Jeśli decydujemy się na drogę za Jezusem i jednocześnie z Chrystusem, to celem jest wieczna miłość i radość w Bożej obecności. Do tego jednak prowadzi życie w posłuszeństwie i w MOCY ZMARTWYCHWSTANIA CHRYSTUSA. Można powiedzieć nawet, że BOŻE ZMARTWYCHWSTANIE rodzi zmartwychwstanie człowieka do nowego życia. Tak, jak POSŁUSZEŃSTWO CHRYSTUSA OJCU rodzi nasze posłuszeństwo BOŻEMU SŁOWU. Apostoł Paweł pisze dalej w kluczowym dla tego rozważania fragmencie w Liście do Filipian 3,13-14: ,,Bracia [mój dopisek: i siostry], ja o sobie samym nie myślę, że pochwyciłem, ale jedno czynię: zapominając o tym, co za mną, i zdążając do tego, co przede mną, zmierzam do celu, do nagrody w górze, do której zostałem powołany przez Boga w Chrystusie Jezusie”. Z tą Bożą obietnicą zostawiam ciebie drogi czytelniku. Świętujmy w szczególne dni, a jeszcze lepiej codziennie Bożą obecność w naszym życiu. Ponieważ taki jest sens świętowania doświadczania MOCY ZMARTWYCHWSTANIA CHRYSTUSA w naszym osobistym i społecznym chrześcijaństwie.

Bogdan Podlecki

Osobiste doświadczenie MOCY ZMARTWYCHWSTANIA CHRYSTUSA cz. 5

Osobiste doświadczenie MOCY ZMARTWYCHWSTANIA CHRYSTUSA cz. 5 

Wróćmy do pytań postawionych na początku tego rozważania. Czy możemy dzisiaj doświadczać MOCY ZMARTWYCHWSTANIA CHRYSTUSA? Czy możemy doświadczyć coraz więcej życia w MOCY BOŻEGO ZMARTWYCHWSTANIA? Wspaniałą odpowiedź dał nam apostoł Paweł w Liście do Filipian 3,7-12: ,,Ale wszystko to, co mi było zyskiem, uznałem ze względu na Chrystusa za szkodę. Lecz więcej jeszcze, wszystko uznaję za szkodę wobec doniosłości, jaką ma poznanie Jezusa Chrystusa, Pana mego, dla którego poniosłem wszelkie szkody i wszystko uznaję za śmiecie, [mój dopisek: Po co?] żeby zyskać Chrystusa i znaleźć się w Nim, nie mając własnej sprawiedliwości, opartej na zakonie, lecz tę, która się wywodzi z wiary w Chrystusa, sprawiedliwość z Boga, na podstawie wiary, żeby poznać Go i doznać Mocy Zmartwychwstania Jego, i uczestniczyć w cierpieniach Jego, stając się podobnym do Niego w Jego śmierci, aby tym sposobem dostąpić zmartwychwstania. Nie jakobym już to osiągnął albo już był doskonały, ale dążę do tego, aby pochwycić, ponieważ zostałem pochwycony przez Chrystusa Jezusa”. To jest zachęta dla wszystkich. Paweł w tym fragmencie opisuje swoje życie jako dążenie do manifestacji BOŻEJ MOCY ZMARTWYCHWSTANIA po to, by każda dziedzina jego starego życia zmartwychwstała do życia wiecznego. Tak też ja rozumiem przemianę naszego charakteru na Chrystusowy już teraz w MOCY JEGO ZMARTWYCHWSTANIA.

Sensem i jednocześnie celem życia w MOCY ZMARTWYCHWSTANIA jest osobiste poznanie Chrystusa i doświadczenie JEGO MOCY w naszym osobistym i społecznym chrześcijaństwie. Jednak to nie oznacza tylko oczekiwania, ale dążenie do tego celu w naszym życiu. W oryginalnej grece powyższego fragmentu – to nie jest strona bierna, ale strona czynna. To jest proces. Nie jesteśmy doskonali. Po drodze są do podjęcia nieraz radykalne decyzje. W tym kluczowym dla tego rozważania fragmencie znajdujemy odniesienia do "szkody" i "śmieci". Te sprawy, do których teraz przywiązujemy wagę mogą być przeszkodami lub wręcz śmieciami w życiu wiecznym, które rozpoczyna się dla nas już tu i teraz, a nie kiedyś i gdzieś tam. Zastanówmy się dzisiaj, czym mogą być "śmieci" w naszym życiu, a co może być "przeszkodą"? Z tego fragmentu wynika, że dla Pawła to była jego tożsamość żydowska oparta na zakonie. Może żyjesz dzisiaj w jakimś "zakonie chrześcijańskim", który nie uwalnia w tobie Bożego życia? Życie daje osobiste poznanie Chrystusa. Nie tylko JEGO cienia. Jeśli na drodze wiary jest cień, to musi on prowadzić do osobistego poznania Chrystusa. Jesteśmy wierzącymi nie tylko dlatego, że wierzymy w Boga, ale dlatego, iż wierzymy Panu Bogu. Na tyle będzie poznania Chrystusa w naszym życiu, na ile damy mu pierwszeństwo w każdej dziedzinie naszego życia. Zasadą powinno być: "Jestem drugi po Chrystusie w stosunku do innych ludzi, ale w moim życiu Chrystus jest na pierwszym miejscu''.

Zanim zmartwychwstanie stanie się faktem, to musi nastąpić śmierć i jej potwierdzenie, czyli pogrzeb. Tylko w tych "uśmierconych" dziedzinach naszego życia, czyli poddanych pod pełną Bożą zależność może zadziałać BOŻA MOC ZMARTWYCHWSTANIA. Nie ma miejsca na żadne przejawy niezależności w osobistym życiu w Bożej obecności. Każdy przejaw niezależności od Boga musi być uśmiercony i powinno nastąpić stwierdzenie tego faktu. Nie ma zmartwychwstania bez stwierdzenia śmierci. Dzisiaj KRZYŻ jest dobrowolny. Chrystus mówił: "Jeśli ktoś chce niech weźmie krzyż swój i idzie za mną i naśladuje mnie". Jednak Jezus mówił o "zaparciu się samego siebie", a nie o zaparciu się Chrystusa. To nie jest żaden ascetyzm, czy cierpienie, ale świadoma rezygnacja z własnych planów na życie. W naszym życiu z Bogiem nie zawsze chodzi o to, żeby było ciężko, ale zawsze chodzi o to, żeby było posłusznie Bożej woli dla naszego życia. To jest nasza decyzja, którą możemy podjąć dzisiaj. Taki wybór kosztuje. To może być niepopularny wybór. Krzyż Chrystusa nie był sprawiedliwy. Więc nie oczekuj popularności i ludzkiej sprawiedliwości po swoim dobrym wyborze.

Dalszy ciąg w części 6.

Bogdan Podlecki

Poprzednia część                                 Następna część

Osobiste doświadczenie MOCY ZMARTWYCHWSTANIA CHRYSTUSA cz. 4

Osobiste doświadczenie MOCY ZMARTWYCHWSTANIA CHRYSTUSA cz. 4 

Pan Jezus Chrystus powiedział przy ustanawianiu Wieczerzy Pańskiej: "to czyńcie na moją pamiątkę". Co to znaczy? To może znaczyć – zatrzymaj się w szczególnym czasie i przypomnij sobie o Bożej obecności w twoim życiu. Jesteśmy ludźmi i żyjemy różnymi sprawami. Potrzebujemy przypomnienia o prawdziwym sensie życia w MOCY ZMARTWYCHWSTANIA BOŻEGO MESJASZA. Potrzebujemy przypomnienia o tym, co Chrystus dla nas zrobił. Rzeczywistość Bożej obecności jest dla nas najlepsza. Jednak, gdy mamy poczucie czasu "deficytu Bożej obecności" w naszym życiu, to potrzebujemy przynajmniej jej cienia. Cień może doprowadzić do OSOBY Chrystusa, czyli do osobistej relacji z NIM. Chrześcijaństwo, to osobista droga z Chrystusem i jednocześnie za Chrystusem. Sensem EWANGELII ZBAWIENIA w CHRYSTUSIE są trzy fakty: śmierć, pogrzeb, czyli potwierdzenie śmierci i zmartwychwstanie do nowego życia. Musimy umrzeć dla starego życia i ten fakt muszą potwierdzić inni, a nie tylko my sami. Tym potwierdzeniem jest przyjęcie MOCY ZMARTWYCHWSTANIA CHRYSTUSA do naszego nowego życia i trwanie w dobrych wyborach dokonywanych w naszym osobistym i społecznym chrześcijaństwie. Mówi o tym Chrystus w Ewangelii Jana 15,3-7: ,,Wy jesteście już czyści dla SŁOWA, które wam głosiłem; trwajcie WE MNIE, a JA w was. Jak latorośl sama z siebie nie może wydawać owocu, jeśli nie trwa w krzewie winnym, tak i wy, jeśli WE MNIE trwać nie będziecie. JA JESTEM krzewem winnym, wy jesteście latoroślami. Kto trwa WE MNIE, a JA w nim, ten wydaje wiele owocu; bo BEZE MNIE nic uczynić nie możecie. Kto nie trwa WE MNIE, ten zostaje wyrzucony precz jak zeschnięta latorośl; takie zbierają i wrzucają w ogień, gdzie spłoną. Jeśli WE MNIE trwać będziecie i SŁOWA MOJE w was trwać będą, proście o cokolwiek byście chcieli, stanie się wam.

Zadajmy sobie pytanie: Co świętujemy? Dobrą odpowiedzią może być to, że świętujemy rzeczywistość ZMARTWYCHWSTANIA BOŻEGO MESJASZA w naszym życiu. Zmartwychwstanie jest faktem przełomowym w historii ludzkości i w BOŻEJ EWANGELII ZBAWIENIA. Powinno być także przełomowym faktem w naszym życiu z konsekwencjami na co dzień i w wieczności. Zmartwychwstanie Chrystusa, to nie był tylko jakiś epizod w historii ludzkości – ono zmieniło historię w sensie duchowym. Czy naprawdę zmieniło naszą osobistą historię? Czy było tylko epizodem w naszym życiu? Na pewno zmieniło. Jednak potrzebujemy przypominać sobie o tym. Świętowanie ZMARTWYCHWSTANIA CHRYSTUSA przynosi Boże życie. Powoduje przepływ Bożego życia w nas. Przynosi ożywienie do naszego życia. Jesteśmy świadkami osobistego ZMARTWYCHWSTANIA BOGA w naszym życiu. Bycie świadkiem oznacza to, że musimy w jakimś momencie o tym zaświadczyć innym ludziom. Ostatecznie też będziemy świadczyć o tym przed BOŻYM SĄDEM, ponieważ sąd jest dla wierzących i niewierzących. Najlepszym świadectwem jest widoczna dla wszystkich MOC ZMARTWYCHWSTANIA CHRYSTUSA w naszym życiu, a nie tylko opowiadanie o tym. Tylko rzeczywiste, czyli szczere świadectwo przemienionego życia zaświadcza o BOŻEJ MOCY ZMARTWYCHWSTANIA. Szczerze wierzącemu człowiekowi to może wydawać się oczywiste. Jednak nie dla wszystkich wokół nas oczywistym jest fakt, że Chrystus żyje w nas. Będzie oczywiste dla każdego tylko w jeden sposób, jeżeli to on sam rozpozna Chrystusa w codziennym świadectwie naszego życia. W moim obecnym życiu jeszcze nie wszyscy rozpoznają we mnie Chrystusa. Jak jest w twoim życiu wie Bóg i być może ty sam(a). Dni szczególnego świętowania, czyli świąteczne mogą przyczynić się do skupienia większej uwagi na MOCY ZMARTWYCHWSTANIA CHRYSTUSA w naszym osobistym i społecznym chrześcijaństwie. Czyli skupienia naszej uwagi na życiu z Bogiem oraz skupienia uwagi innych ludzi na dobrym świadectwie naszego życia z Bogiem. W kontekście dobrego świadectwa życia chrześcijańskiego widać absurdalność popularnego powiedzenia – robić coś "od święta", na rzecz – robić coś "wiernie", czyli "nie od święta".

Dalszy ciąg w części 5.

Bogdan Podlecki

Poprzednia część                                 Następna część

sobota, 17 marca 2018

Osobiste doświadczenie MOCY ZMARTWYCHWSTANIA CHRYSTUSA cz. 3

Osobiste doświadczenie MOCY ZMARTWYCHWSTANIA CHRYSTUSA cz. 3 

Jako ludzie jesteśmy ''duchowo ułomni'' i to bez względu na to czy się do tego przyznajemy, czy też nie. Właściwie to powinniśmy być ''ubodzy w duchu'', oczywiście w dobrym tego określenia znaczeniu. Mamy w swoim chrześcijańskim życiu okresy bliskości BOGA i czas, kiedy jesteśmy w JEGO cieniu. Ja mam takie okresy. Jeżeli urażam cię tym stwierdzeniem drogi czytelniku, to przepraszam. Jednak chciałbym kiedyś poznać kogoś, kto w każdej chwili swojego życia jest na jednakowo wysokim poziomie osobistej relacji z Chrystusem. Do tej pory nie poznałem takiej osoby. Przepraszam wszystkich znajomych, u których tego nie rozpoznałem. Jak patrzę na siebie, to widzę, że mam różne okresy w moim życiu. Mam okresy ekscytacji Bożą obecnością na każdym kroku i wtedy fascynacja cieniem, czyli świętowanie w szczególne dni nie jest dla mnie tak istotne. Wtedy świętuję Bożą obecność w każdej chwili. Jednak mam także okresy kiedy jestem w cieniu Bożej obecności i potrzebuję przypomnienia czym jest świętowanie. Wtedy potrzebuję zatrzymać się w jakimś szczególnym dniu i poszukać Bożej obecności. Jesteśmy tylko ludźmi i czasem potrzebujemy przypomnienia. Wtedy ustanowione przez Boga święta mają sens.

Można powiedzieć, że mamy takie dwa rodzaje rzeczywistości. Proszę nie mylić z rozdwojeniem jaźni, czy z ''duchową schizofrenią''. Pierwsza, to znajomość osoby, a druga to obserwacja jej cienia. Ta pierwsza, to osobista znajomość z Chrystusem. Przecież wszystko, co najcenniejsze w życiu mamy po znajomości, czyli dzięki osobistej znajomości – relacji z Jezusem Chrystusem. Ta druga, to próba poznania Boga przez obserwację cienia, czyli w tym także przestrzegania przepisów, czy tradycji, które jednak nie muszą wskazywać na Chrystusa. To Boże światło, czyli działanie Ducha Świętego decyduje o tym jak dotrzeć do człowieka po to, żeby poznał osobiście Chrystusa. Dobrze jest od razu poznać osobiście Boga, ale czasem przydatny może być także cień, który do NIEGO doprowadzi, czyli np. czytanie Biblii. Ja jestem tego przykładem. Do podjęcia najważniejszej decyzji w moim życiu doprowadziło mnie czytanie Biblii i to ze "złymi" motywacjami, czyli próbą udowodnienia komuś, że nie ma racji w indoktrynowaniu mnie jakimś innym, niereligijnym chrześcijaństwem. Te dwa rodzaje rzeczywistości stykają się ze sobą. Tak, jak cień styka się ze stojącą osobą, która go rzuca przy jego stopach. Dlatego jest możliwe dojście do osoby dzięki temu, że widzimy jej cień. Tak samo cień może doprowadzić do stóp Chrystusa. Tu na ziemi żyjemy w takiej dwojakiej rzeczywistości. Co jest lepsze? Oczywiście osobista relacja z Chrystusem. Jednak jeśli jej czasowo nie odczuwamy, to tęsknimy za Bożą obecnością poznając jej cień. Jednak tragedią dla duchowego życia człowieka jest kult cienia zamiast OSOBY BOGA. Czyli kult tradycji i przepisów zamiast osobistego poznania Pana Boga.

Pan Bóg nakazał w Izraelu zgromadzanie się w Jerozolimie trzy razy w roku. Pierwszym ze ''Świąt Pana'' jest Pesach, czyli Pascha i Przaśniki. Drugim Szawuot, czyli Święto Tygodni, inaczej ''Pięćdziesiątnica''. Trzecim Sukkot, czyli Święto Szałasów. Rozważając całe nauczanie Biblii pod kątem ''świętowania'' można zauważyć, że jego najistotniejszym sensem jest oczyszczenie osobistego i wspólnotowego życia oraz szczere okazywanie radości z dostrzegalnej Bożej obecności w życiu człowieka i wspólnoty, w której on funkcjonuje. Każde ze ''Świąt Pana'' ma też duchowe znaczenie dla Kościoła Pana Jezusa Chrystusa. Jednak dzisiaj Pan Bóg wzywa do świętowania JEGO OBECNOŚCI w życiu człowieka i wspólnoty każdego dnia. Jeśli nie jesteśmy w stanie tego robić, to przypominajmy sobie o tym w szczególne dni, czyli w święta. Bóg mówi dzisiaj do wszystkich wierzących: ''Możesz żyć w MOCY ZMARTWYCHWSTANIA CHRYSTUSA każdego dnia''. Jeśli jednak tak nie jest w twoim życiu, to zatrzymaj się i przypomnij sobie o tym. Taki jest sens świętowania. Przypomnij sobie i podziękuj za to, co Pan Bóg już dla ciebie uczynił. ON uczyni w twoim życiu jeszcze wiele więcej. ''Święta Pana'', a jednym z nich jest Pascha, a dzisiaj dla nas – Zmartwychwstanie Pańskie służą wyłączeniu się z rytmu codzienności, zwłaszcza wtedy, jeżeli w naszym życiu Chrystus nie jest codziennością. Jeśli nawet uważasz, że twoja relacja z Bogiem jest stale na najwyższym poziomie, to i tak potrzebujesz zatrzymania się i refleksji. Potrzebujemy szczególnego czasu, czyli szczególnych dni na świętowanie w Bożej obecności.


Dalszy ciąg w części 4.

Bogdan Podlecki

Poprzednia część                                 Następna część

Osobiste doświadczenie MOCY ZMARTWYCHWSTANIA CHRYSTUSA cz. 2

Osobiste doświadczenie MOCY ZMARTWYCHWSTANIA CHRYSTUSA cz. 2 

W Polsce i nie tylko w naszym kraju w kwestii Święta Zmartwychwstania, zwanymi Wielkanocą jest bardzo dużo cienia i niekoniecznie jest to ''cień Chrystusa''. To mieszanka tradycji chrześcijańskiej i pogańskiej. Kurczaczki, jajeczka, zajączki, to symbole pogańskiej bogini płodności związane z obchodami tzw. przesilenia wiosennego. Z takich "gadżetów wielkanocnych" najbardziej pasuje mi kaczuszka, a jeszcze lepiej, kiedy jest dobrze upieczona. Z symboliki wielkanocnej jedynie baranki wydają się jako tako do zaakceptowania. Jednak skoro baranek może symbolizować doskonałą ofiarę Chrystusa, to dlaczego nie ma wśród symbolów lwa, jako znaku zwycięstwa Chrystusa w MOCY BOŻEGO ZMARTWYCHWSTANIA. Przecież Biblia mówi o tym, że Chrystus jest jednocześnie BARANKIEM OFIARNYM i ZWYCIĘSKIM LWEM. Trudno się dzisiaj połapać, co jest pogańską tradycją, a co szczerą chęcią chrześcijańskiego wspominania Zmartwychwstania Pańskiego. Dlatego warto zawsze zaczynać od początku, czyli od doświadczenia Bożej obecności w naszym osobistym i społecznym chrześcijaństwie, nie wchodząc przy tym w jakąkolwiek tradycję religijną. Dla przykładu. Żydzi przeszukiwali przed Paschą swoje domostwa w poszukiwaniu kwasu. To jest bardzo dobry zwyczaj. Przynajmniej raz w roku ich domy były gruntownie sprzątane. Czy dzisiejsze świąteczne porządki, to tradycja paschalna? No cóż, być może tak. Jednak dobrze jest mieć w domu porządek o każdej porze dnia i roku. W tym Bożym nakazie chyba jednak chodziło o coś głębszego. O oczyszczenie swojego osobistego domostwa, czyli życia ze wszystkiego, co je zakwasza. O oczyszczenie i kąpiel w SŁOWIE BOŻYM, a nie w podaniach ludzkich i tradycji.

Jeżeli na co dzień żyjemy w Bożej obecności z Chrystusem, to świętowanie raz, dwa razy, czy kilka razy w roku nie jest już tak istotne. Jeżeli MOC ZMARTWYCHWSTANIA CHRYSTUSA dotyka nas codziennie, to dlaczego mamy czekać na jakąś szczególną świąteczną okazję? Doktryna "Jezus żyje" ma osobisty sens. Chrystus żyje dlatego, że zmartwychwstał dla mnie i dla ciebie. Apostoł Paweł wyraził to dobitnie w Liście do Galacjan 2,20: ,,Z Chrystusem jestem ukrzyżowany; żyję więc już nie ja, ale żyje we mnie Chrystus; a obecne życie moje w ciele jest życiem w wierze w Syna Bożego, który mnie umiłował i wydał SAMEGO SIEBIE za mnie. Moja parafraza tego wersetu: "żyję ja, albo Chrystus we mnie" lub jeśli chcesz to odnieść do siebie: "żyjesz ty, albo Chrystus w tobie". Wybór należy do nas. Zmartwychwstanie Chrystusa nie jest tak ważne raz w roku, ale w każdym momencie naszego życia. Pisze o tym apostoł Paweł w Liście do Rzymian 14,5-6: ,,Jeden robi różnicę między dniem a dniem, drugi zaś każdy dzień ocenia jednakowo; niechaj każdy pozostanie przy swoim zdaniu. Kto przestrzega dnia, dla Pana przestrzega; kto je, dla Pana je, dziękuje bowiem Bogu; a kto nie je, dla Pana nie je, i dziękuje Bogu”. Pan Bóg dał nam wolność w "świętowaniu" i w "nieświętowaniu" w szczególne dni. Kto świętuje Bożą obecność w swoim życiu w każdy dzień, to nie musi przykładać aż takiej wagi do świętowania w szczególne dni. Jeżeli jednak nie świętujmy w każdy dzień Bożej obecności w swoim życiu, to dla mnie i dla ciebie jest świętowanie w szczególne dni.


Dalszy ciąg w części 3.

Bogdan Podlecki

Poprzednia część                                 Następna część

Osobiste doświadczenie MOCY ZMARTWYCHWSTANIA CHRYSTUSA cz. 1

Osobiste doświadczenie MOCY ZMARTWYCHWSTANIA CHRYSTUSA cz. 1

To rozważanie napisałem przygotowując w 2016 roku kazanie świąteczne. Jednak bezpośrednią inspiracją dla mnie było wysłuchane kilka lat temu kazanie pastora Andrzeja Nędzusiaka na stronie internetowej ''Domu Bożego''. Widocznymi znakami dla ludzi, a jednocześnie dowodami ZMARTWYCHWSTANIA CHRYSTUSA były i są KRZYŻ i GRÓB. Oba są puste dzięki BOŻEJ MOCY. Pan Jezus Chrystus ukazał się osobiście wybranym wierzącym w NIEGO uczniom. Dzisiaj każdy musi indywidualnie przekonać się o tym fakcie, a właściwie zostać przekonanym, czyli przyjąć, zaakceptować i wdrożyć w swoim życiu to Boże objawienie. Lekcją dla nas może być epizod z życia Tomasza, zwanego Bliźniakiem. Do niego i wszystkich deklarujących się jako wierzący, czyli "żyjący z wiary", kierowane są słowa Pana Jezusa Chrystusa w Ewangelii Jana 20,29: ,,Rzekł mu Jezus: Że mnie ujrzałeś, uwierzyłeś; błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli. Kulminacją tego przekonania powinno być doświadczanie MOCY ZMARTWYCHWSTANIA CHRYSTUSA w naszym osobistym i społecznym chrześcijaństwie. Nasze życie ma taką duchową wartość, na ile osobiście doświadczyliśmy Boga. Tyle wartości ma moje życie z BOGIEM, na ile GO osobiście doświadczyłem. Możesz powtórzyć to drogi czytelniku w odniesieniu do siebie. Tyle wartości ma twoje życie z BOGIEM, na ile GO osobiście doświadczyłeś(aś). Świadectwa doświadczenia Bożej obecności przez innych mają dla nas taką wartość, na ile pragniemy tego doświadczyć w swoim życiu, chociaż niekoniecznie w identyczny sposób. To, co działa u kogoś, czy gdzieś tam, niekoniecznie będzie tak samo działać u nas. I na odwrót. To, co przeżywamy w naszym osobistym chrześcijaństwie niekoniecznie będzie tak samo przejawiać się w duchowym życiu innych ludzi.

Osobisty sens ZMARTWYCHWSTANIA CHRYSTUSA jest także w doświadczeniu JEGO MOCY w naszym życiu. Świętowanie nie powinno być tylko zwyczajem, czy tylko wspominaniem. To zawsze powinno być duchowe doświadczenie. Określenie "święto", czy inaczej "dzień świąteczny" pochodzi od słowa "świętość" lub "uświęcenie". Oba te słowa mają oryginalne znaczenie: "dobrowolne oddzielenie dla Bożych celów". Więc możemy powiedzieć, że "święto", czyli "dzień świąteczny", to "dzień dobrowolnego oddzielenia dla Boga". Jednak oddzielenie, to nie jest to samo, co izolacja. To nie jest zamknięcie się w jakimś "zakonie", nawet jeśli jest to "zakon chrześcijański". Czy jest możliwe dzisiaj doświadczenie BOŻEJ MOCY ZMARTWYCHWSTANIA? To dobre pytanie na dzisiaj. Postaram się rozważnie na nie odpowiedzieć w całej treści tego rozważania. Wzorzec Święta Zmartwychwstania Chrystusa jest oparty na żydowskim Święcie Paschy. Co do tego nie ma żadnych wątpliwości, bo na to powołuje się Chrystus w Nowym Testamencie. Przaśniki, Pierwociny i Pascha, to starotestamentowe ''święta wiosenne'', które zapowiadały PRZYJŚCIE, ŻYCIE i ŚMIERĆ oraz ZMARTWYCHWSTANIE Bożego Mesjasza, Pana Jezusa Chrystusa.

Zadajmy sobie dzisiaj jeszcze inne pytania. Po co świętujemy? Po co sięgamy do wzorców ze Starego Testamentu w świętowaniu? Apostoł Paweł napisał w Liście do Kolosan 2,16-17: ,,Niechże was tedy nikt nie sądzi z powodu pokarmu i napoju albo z powodu święta lub nowiu księżyca bądź sabatu. Wszystko to są tylko cienie rzeczy przyszłych; rzeczywistością natomiast jest Chrystus. Na podstawie tego fragmentu możemy wnioskować, że nie jesteśmy zobowiązani do stosowania przepisów i obchodzenia ''świąt starotestamentowych''. Nikt, oczywiście poza Panem Bogiem nie jest w stanie nam czegoś nakazać w kwestiach wiary. Możemy być także spokojni o to, że Bóg niczego nam nie nakaże w kwestii religijności. Jeśli już, to raczej możemy spodziewać się Bożego zakazu bycia ''religijnym chrześcijaninem''. Jednak w tym fragmencie czytamy także o tym, że przestrzeganie Bożych, a nie ludzkich nakazów wskazuje na Chrystusa. Zasady są cieniem wiecznej przyszłości, a rzeczywistością dzisiaj jest Chrystus. Cień może nam pokazać coś na temat osoby, która go rzuca. Cień powstaje w świetle. W świetle Bożego poznania. Cień nie powstaje w ciemności, czyli w niewiedzy, czy braku osobistego doświadczenia Boga. Jednak cień, to nie jest to samo, co osoba. Patrząc na cień możemy czegoś dowiedzieć się o osobie, która go ''rzuca'' w świetle. Jeżeli poznamy kogoś osobiście, to już nie zwracamy takiej uwagi na cień tej osoby. Studiując Stary Testament możemy dużo dowiedzieć się o OSOBIE CHRYSTUSA. Jeżeli jednak poznamy osobiście CHRYSTUSA, to już nie jest dla nas tak istotny JEGO cień. Wtedy ważne jest JEGO ŻYWE SŁOWO, a mniej istotne stają się nasze obserwacje. Oczywiście ''cień Chrystusa'' jest tylko pewnym zobrazowaniem tego, co chcę przekazać w tym rozważaniu. Pan Jezus mówił o SOBIE w Ewangelii Jana 9,5: ,,Póki jestem na świecie, jestem światłością świata. Więc dosyć trudno mówić o cieniu w doskonałej światłości. Jednak świadome uczniostwo Chrystusa daje powołanie do JEGO światłości. Mówił o tym Jezus w Ewangelii Mateusza 5,14: ,,Wy jesteście światłością świata; nie może się ukryć miasto położone na górze.

Dalszy ciąg w części 2.

Bogdan Podlecki

czwartek, 15 marca 2018

Poddanie Bogu cz. 9

Poddanie Bogu cz. 9

Jest coś takiego jak jednorazowy moment poddania się Panu Bogu i zazwyczaj jest to forma naszej decyzji, często poparta deklaracją. Jednak istotniejsza jest realizacja tej decyzji na każdym kroku naszego życia. Biblia mówi, że mamy składać Panu Bogu miłą ofiarę z samych siebie. Problemem jednak może być to, że żywa ofiara ma tendencje do uciekania z ołtarza. Nasze ''ja'' będzie się bronić i uciekać przed poddaniem się Bogu. Najlepszym przykładem całkowitego poddania się OJCU jest Pan Jezus Chrystus i to jest dla nas najlepszy wzorzec do naśladowania. W Ewangelii Łukasza 9,23 czytamy: „I powiedział do wszystkich: Jeśli kto chce pójść za mną, niechaj się zaprze samego siebie i bierze krzyż swój na siebie codziennie, i naśladuje mnie”. Dlatego być może będziemy musieli podejmować decyzje i poddawać codziennie nasze życie Panu Bogu, a być może kilka, kilkanaście, czy nawet kilkadziesiąt razy dziennie. Jednak w żadnym wypadku nie chodzi o to, żeby przekształciło się to w jakąś ceremonię religijną. Może tak się dziać do czasu, aż poddanie stanie się ''stylem'' naszego osobistego chrześcijaństwa. Na podstawie własnych doświadczeń apostoł Paweł pisze w Liście do Galacjan 2,20: „Z Chrystusem jestem ukrzyżowany; żyję więc już nie ja, ale żyje we mnie Chrystus; a obecne życie moje w ciele jest życiem w wierze w Syna Bożego, który mnie umiłował i wydał SAMEGO SIEBIE za mnie”. Poddanie się Panu Bogu w pełne posłuszeństwo musi być naszą świadomą decyzją.

W Liście do Rzymian 6,16 czytamy: „Czyż nie wiecie, że jeśli się oddajecie jako słudzy w posłuszeństwo, stajecie się sługami tego, komu jesteście posłuszni, czy to grzechu ku śmierci, czy też posłuszeństwa ku sprawiedliwości?”. Nie rozwijając się duchowo i nie stojąc twardo na gruncie BOŻEGO SŁOWA można w dobrej wierze i z dobrymi motywacjami wpaść w pułapki diabelskie, także w kwestii poddania się Panu Bogu i życia w wolności dzieci Bożych. Apostoł Paweł, doświadczony w zmaganiach duchowych w oparciu o BOŻĄ MOC ZMARTWYCHWSTANIA pisze w Liście do Rzymian 6,13: „oddawajcie siebie Bogu jako ożywionych z martwych, a członki swoje Bogu na oręż sprawiedliwości”. Poddanie się Panu Bogu nie jest najlepszym sposobem zwycięskiego życia chrześcijańskiego. Ono jest jedynym sposobem sprawowania naszego osobistego i społecznego chrześcijaństwa, które podoba się Bogu. To rozważanie jest jednocześnie moją modlitwą o ciebie, drogi czytelniku w kwestii twojego życia. Pan Bóg jest WIERNY i powie ci w jakich dziedzinach życia oczekuje jeszcze twojego poddania. Tylko wyciszmy się przed NIM i wsłuchajmy się w JEGO głos. Mówi o tym do każdego osobiście w Liście do Hebrajczyków 4,7: „Przeto znowu wyznacza pewien dzień, "dzisiaj", mówiąc przez Dawida po tak długim czasie, jak to przedtem zostało powiedziane: Dziś, jeśli GŁOS JEGO usłyszycie, nie zatwardzajcie serc waszych”.

Bogdan Podlecki